Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BOTCHED

BOTCHED

Botched

ocena:3
Rok prod.:2007
Reżyser:Chris Ryan
Kraj prod.:Irlandia / Niemcy / USA / Wielka Brytania
Obsada:Jaime Murray, Edward Baker-Duly, Geoff Bell, Igor Chistol, Stephen Dorff
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:3
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Wydawałoby się, że łączenie w jednym filmie tak na pozór wykluczających się konwencji jak horror i komedia, może prowadzić tylko i wyłącznie do artystycznej porażki. Bo jak można jednocześnie bawić i straszyć? Okazuje się, iż oba gatunki filmowe wcale nie muszą stać względem siebie w opozycji, co więcej, ich umiejętne wymieszanie może być źródłem sławy wśród milionów fanów dziwnego kina na całym świecie. O prawdziwości tego faktu przekonali się tacy twórcy jak Sam Raimi, który swą reżyserską przygodę zaczął od nie do końca poważnych, lecz niezwykle krwawych i odważnych horrorów oraz Peter Jackson, bardzo ceniony za całkowicie pozbawioną jakichkolwiek hamulców „Martwicę mózgu”. Warto w tym miejscu wspomnieć także Stuarta Gordona za niezwykle dowcipne a jednocześnie budzące grozę nawiązanie do prozy Howarda Phillipa Lovecrafta w pierwszych dwóch odsłonach „Reanimatora”. Oprócz tego można by wymienić jeszcze kilkadziesiąt, jak nie kilkaset, obrazów epatujących nie tylko efektami gore, lecz także próbujących rozbawić widza specyficznym, nierzadko smoliście czarnym, humorem. Śmiem jednak twierdzić, iż większość tego typu produkcji to zrobione najtańszym kosztem idiotyzmy schlebiające najgorszym i najbardziej prymitywnym gustom. W przeciwieństwie bowiem do filmów wyżej wymienionych przeze mnie reżyserów oprócz tandetnie zrealizowanych efektów specjalnych oraz dowcipu rodem z sitcomów nie mają w sobie nic, co mogłoby zwrócić na nie uwagę jako na świadome, błyskotliwe i oryginalne nawiązanie do poetyki kiczu. Taką „cienizną” pozbawioną krzty polotu jest debiut fabularny niejakiego Chrisa Ryana zatytułowany „Botched”.

Jego bohaterem jest Ritchie, średnio rozgarnięty i niewiele znaczący gangster pracujący dla rosyjskiej mafii. Po nieudanej akcji kradzieży diamentów z domu akcyjnego boss daje mu jeszcze jedną szansę. Otóż Ritchie ma pojechać do Moskwy, by tam z największego w stolicy Rosji apartamentowca ukraść krzyż należący w przeszłości do Iwana Groźnego. Bohaterowi i jego dwóm rosyjskim wspólnikom udaje się znaleźć drogocenny, inkrustowany szlachetnymi kamieniami przedmiot. Podczas ucieczki z miejsca akcji zostają jednak zmuszeni wziąć zakładników. Razem z nimi gangsterzy barykadują się na trzynastym piętrze budynku. Okazuje się jednak, iż opustoszała kondygnacja może oznaczać dużo większe zagrożenie niż grupa z agencji ochrony pilnująca bezpieczeństwa mieszkańców apartamentowca. Bo jaki ochroniarz, nawet z praktyką w SPECNAZ-ie, może równać się z pałającym żądzą mordu, uzbrojonym w przedziwne miecze Iwanem Groźnym?

Lubię mocny dowcip, zwłaszcza ten oscylujący wokół klimatów analno-waginlnych. Śmieszą mnie rozmowy o seksie ze zwierzętami z chlupotem płynów ustrojowych w tle. Nie widziałbym niczego zdrożnego w umiejętnie i oryginalnie nakręconej scenie masturbacji fana horroru na widok strzykającej krwi ze zdekapitowanego ciała. Ale sztuka z opowiadaniem dowcipów polega na tym, iż nie tylko trzeba go znać na pamięć, lecz przede wszystkim niezbędna jest umiejętność jego błyskotliwego „sprzedania” słuchaczom. W „Botched” Chris Ryan udowodnił, iż tej biegłości w asortymencie swoich przymiotów nie posiada. Powiem nawet więcej, wyżej wspomniana produkcja jest przykładem na to, jak nie powinno się opowiadać nawet najgłupszych historii. I nie chodzi o to, iż film Ryana miał zapewne niewielki budżet. Wielokrotnie kino niezależne i niskobudżetowe udowadniało, iż z pasjonującym opowiadaniem historii radzi sobie doskonale. „Botched” jest po prostu filmem nudnym i pozbawionym sensu. Początkowo przypomina jedną z komedii sensacyjnych Guya Ritchiego (może dlatego główny bohatera nazywa się Ritchie?). Daleko mu jednak do prześmiewczego i skrzącego się niewymuszonym dowcipem sposobu narracji, jaki uprawia w swoich filmach Anglik. Kiedy na ekranie dokonuje się gatunkowa metamorfoza i kino akcji zamienia się horror z elementami komedii, jeszcze bardziej daje o sobie znać miałkość scenariusza, na podstawie którego nakręcono „Botched”. Film bowiem przeradza się w bezwładną bieganinę, pośród której dokonywane są mordy na zakładnikach wziętych przez gangsterów podczas ucieczki. Ich tropem bowiem podąża tępe, prymitywne i cierpiące na krańcowy debilizm indywiduum, przedstawiające się jako Iwan Groźny.

Cały horror sprowadza się do kilku słabych scen gore ukazujących śmierć przetrzymywanych na trzynastym piętrze więźniów. O jakimkolwiek klimacie tajemnicy czy atmosferze narastającego zagrożenia nie ma nawet mowy. Podobnie jest w dowcipem. Poczucie humoru twórców „Botched” jest po prostu żenujące. Żaden z występujących w filmie aktorów nie ma nawet krztyny talentu komediowego niezbędnego przecież w kreowaniu sytuacji mogących wywołać w odbiorcy choćby uśmiech. Film „leży” również jako zabawa z konwencją. Nie ma w nim powiem żadnych nawiązań do słynnych obrazów ocierających się o podobną tematykę co „Botched”.

Podsumowując, muszę stwierdzić, iż produkcja Chrisa Ryana dla każdego potencjalnego odbiorcy będzie zapewne stratą czasu. Istnieje wiele innych horrorów z elementami komedii, które można obejrzeć i nie zanudzić się na śmierć. A jeśli ktoś z lubością sięga do klasyki danego gatunku, szczerze polecam te pozycje, o których pisałem w pierwszym akapicie.

Screeny

HO, BOTCHED HO, BOTCHED HO, BOTCHED HO, BOTCHED HO, BOTCHED HO, BOTCHED

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pierwsze kilka minut, bo przypomina kino Guy’a Ritchiego
+ są durniejsze filmy niż ten

Minusy:

- nuda, nuda, nuda
- bardzo słabe zarówno jako horror jak i komedia

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -