Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PANDORUM

PANDORUM

Pandorum

ocena:8
Rok prod.:2009
Reżyser:Christian Alvart
Kraj prod.:Niemcy / USA
Obsada:Dennis Quaid, Ben Foster, Cam Gigandet, Antje Traue, Cung Le
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.44
Głosów:16
Inne oceny redakcji:

Zamiast wstępu będzie tym razem ankieta.
Pytanie 1: Czy lubisz filmy SF w konwencji horroru?
A: Zdecydowanie tak.
B: Zdecydowanie nie.
C: Trudno powiedzieć/zbyt rzadko oglądam.

Pytanie 2: Czy lubisz klasykę „kosmicznych” filmów grozy, np. serię Obcy, a także inne, udane produkcje z gatunku, np. The Event Horizon, Pitch Black?
A: Zdecydowanie tak.
B: Zdecydowanie nie.
C: Nie znam.

Pytanie 3: Czy nie przeszkadza Ci, że filmy z tego gatunku pożyczają od siebie motywy i często przypominają jedne drugie?
A: Zdecydowanie tak.
B: Zdecydowanie nie.
C: Nie mam zdania.

Pytanie 4: Czy jesteś chętny oddać się na 100 minut dobrze zrobionej i przedstawionej rozrywce, nie wymagając wysublimowanej uczty intelektualnej, a jedynie zaspokojenia wrażeń zmysłowych?
A: Zdecydowanie tak.
B: Zdecydowanie nie.
C: To zależy od nastroju/chwili.

Klucz odpowiedzi:
4 x A = zdecydowanie obejrzyj Pandorum
4 x B = zdecydowanie nie oglądaj Pandorum
4 x C = obejrzyj Pandorum na własną odpowiedzialność
Warianty z przewagą odpowiedzi „A” = obejrzyj
Warianty z przewagą odpowiedzi „B” = nie oglądaj
Inne warianty = rób jak chcesz

Zdecydowałem się na ten nietypowy wstęp, ponieważ filmy grozy spod znaku SF są taką rzadkością, że należy im się specjalne traktowanie. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że większość takich filmów stara się, niestety bezskutecznie, wyjść z cienia wielkiego brata, czyli serii Obcy. Nie chcę bawić się w analityka i oceniać, czy np. taki Ukryty horyzont dorastał czy nie dorastał tej serii do pięt, ale prawda pozostaje niezmienna: wydaje się, że Obcy nie tylko wyznaczył klasę, ale także postawił poprzeczkę na tyle wysoko, że zamiast próbować kręcić inne (czyli niekopiujące wymienionej serii) filmy, twórcy nadal próbują pokonać w zapasach tego bardzo wymagającego przeciwnika.

Jeśli chodzi o moje prywatne stanowisko, uwielbiam filmy SF podlane sosem grozy i jestem, rzecz jasna, oddanym i fanatycznym fanem Obcego, zwłaszcza części nr 3. Niczego lepszego w tym gatunku nie widziałem i zanosi się, że raczej nie zobaczę. Bardzo wprawdzie przypadło mi do gustu dzieło Pitch Black niejakiego Davida Twohy’ego, ale jest to zdecydowanie „teatr jednego aktora” i jako taki nie jest dziełem do końca poważnym. Z kolei w przypadku Ukrytego horyzontu zupełnie nie przemówiło do mnie zakończenie, które niszczyło misternie budowany nastrój. Od horroru SF wymagam w zasadzie bardzo prostych rzeczy: żeby straszył, budował wystarczająco mroczny i nieprzewidywalny nastrój, opowiadał wciągającą, acz niekoniecznie wielce złożoną historię i wreszcie, aby kończył się jakimś solidnym kataklizmem, rozumianym jako kulminacja zdarzeń zmuszająca do podejmowania trudnych i często tragicznych decyzji.

Pandorum spełnia te warunki w sposób zadowalający. Mamy tutaj bardzo silną dawkę mroku, rozumianego także dosłownie jako ciemne i nieokreślone przestrzenie ogromnego statku kosmicznego. Uwielbiam, gdy bohaterowie przemierzają pustkę ogromnego cielska statku i muszą sami stawić czoła tej industrialnej, zimnej i niedającej się pojąć atmosferze. Jest to nie tylko sprawdzian dla scenarzystów, którzy muszą stworzyć bardzo przekonujące pomieszczenia oraz zaplanować ich wygląd, nie popadając przy tym w schematyzm i dziecinadę (słynne panele pełne świecących lampek!), ale także dla samego reżysera, który musi te sceny samotnego przemierzania statku czymś wypełnić. Z reguły jest to swoista inicjacja bohatera, który w ten sposób przemierza nieznane mu środowisko i składa poszczególne elementy układanki w całość.

W Pandorum rozwiązane to zostało za pomocą bardzo prostego, może nawet zbyt trywialnego zagrania: oto nieliczna załoga (2 osoby) ogromnego statku międzygalaktycznego budzi się nagle po długim okresie hibernacji i… nic nie pamięta. Nie wiedzą, dokąd leci statek, jaka była jego misja, gdzie są pozostali członkowie załogi, ani jak poruszać się czy sterować statkiem. Wątki filmu rozwijają się zatem zgodnie z poszukiwaniami dwóch obudzonych członków załogi: porucznika Paytona (Quaid) oraz kaprala Bowera (Foster). Jest to dobra koncepcja, pozwala bowiem zwiedzać statek, a także poznawać z wolna historię całej jego wyprawy. Towarzyszące temu napięcie mimowolnie udziela się także i nam. Trudno oczywiście, aby wytrawni widzowie filmów grozy wili się ze strachu na fotelach, ale poziom napięcia jest na tyle wysoki, aby nie dać nam wytchnienia. Tytułowe Pandorum to syndrom urazu psychicznego, który towarzyszy zbyt długiemu przebywaniu w przestrzeni kosmicznej poza stanem hibernacji i z reguły dotyczy paranoi, jaka udziela się oficerom pełniącym kilkuletnie wachty na pokładach statków udających się w wieloletnie misje. Z fabuły samego filmu mogę zdradzić tylko tyle, że szybko okazuje się, iż statek Elizjum wyruszył na bezprecedensową w historii ludzkości wyprawę na planetę Tanis, aby ratować Ziemię przed przeludnieniem. W jego ogromnym cielsku mieszczą się tysiące ludzi oraz zarodniki i materiał genetyczny roślin i zwierząt – wszystko przygotowane do rozpoczęcia nowej cywilizacji na innej, ale podobnej biologicznie do naszej, planecie. Problem w tym, że po wybudzeniu z hibernacji kapral Foster stwierdza, że na statku, oprócz niego i porucznika Paytona, jest jeszcze ktoś inny – obca forma życia.

Film ogląda się znakomicie. Tempo jest bardzo dobre, film nie jest przeciążony niepotrzebnymi zapychaczami i rozwleczonymi dialogami, a nieuchronna konfrontacja bohaterów z rzeczywistością to główna oś napędowa obrazu. Co ciekawe, reżyser nie ucieka się do korzystania z efektów specjalnych na każdym kroku, a scenografia oraz sam projekt statku to naprawdę kawał znakomitej roboty i wyobraźni scenarzystów. Jego ogrom jest naprawdę odczuwalny. Nie ma też tutaj jakiejś niesamowitej broni, eksplozji czy spektakularnych strzelanin – wręcz przeciwnie, film jest pod tym względem stonowany. Dochodzi wprawdzie do pojedynków z wrogiem, ale szybko okazuje się, że trudno je wygrać, więc przez znakomitą większość filmów obserwujemy szaleńcze ucieczki naszych bohaterów. O wiele bardziej wolę takie rozwiązania akcji, niż nużące i idiotyczne pojedynki samotnych wojowników z hordą obcych, o wiele silniejszych od nich stworów (patrz Obcy vs. Predator). Wypada także pogratulować doboru obsady aktorskiej oraz samego zaangażowania bohaterów w odgrywane postaci. Jedynie Dennis Quaid może wydawać się nieco jednowymiarowy i jakby nie do końca utożsamiający się ze swoją postacią, ale cóż – może po prostu nie był w formie. Podobają mi się również sami „obcy” – przypominają nieco barbarzyńskie plemiona z zamierzchłych czasów, a do tego mięsożerne, ale jest w nich jakieś zło, jakiś pierwotny prymitywizm i bezrefleksyjność. Można się oczywiście przyczepić, że przypominają z wyglądu orki Petera Jacksona i zbyt szybko pojawiają się w kadrze, nie budując wymaganego napięcia, bo od razu wiemy, z czym mamy do czynienia, ale i tak są wystarczająco udane. Zdecydowanie to jedne z ciekawszych postaci negatywnych w horrorach ostatnich lat.

Cóż zatem przemawia na niekorzyść filmu? Sądzę, że jego pojawienie się to nadzieja, że można wciąż kręcić dobre filmy SF osadzone w klimacie grozy, ale także kolejne potwierdzenie, że nie istnieje sposób na uwolnienie gatunku od zapożyczeń z wcześniejszych dzieł. Wszystkie te filmy obracają się wokół tego samego rdzenia i nie udaje im się zapoczątkować nowej ery „kosmicznej grozy”, gdzie nie dochodzi do starcia z obcą cywilizacją, a bardziej eksploruje się np. lęki i strach człowieka przed czarną pustką kosmosu, albo uderza w zgoła apokaliptyczne dzwony i sugeruje, że jednak jesteśmy sami we Wszechświecie, a próby nawiązania łączności z innymi cywilizacjami to tylko uciekanie przed prostą prawdą? Myślę, że byłaby to zapowiedź nowej ery w grozie SF – nie stwory, a nasz umysł jest naszym prawdziwym wrogiem.

Screeny

HO, PANDORUM HO, PANDORUM HO, PANDORUM HO, PANDORUM HO, PANDORUM HO, PANDORUM HO, PANDORUM HO, PANDORUM HO, PANDORUM HO, PANDORUM

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomity kolaż wszystkiego, co najlepsze w kinie grozy spod znaku SF
+ rewelacyjna scenografia i ogrom pustego statku
+ dobrze zbudowane i podtrzymane napięcie
+ brak natłoku efektów i niepotrzebnych dłużyzn/scen
+ umiejętne balansowanie pomiędzy kalkowaniem pomysłów z wcześniejszych filmów a snuciem opowieści o końcu ludzkiej bytności na Ziemi

Minusy:

- to wszystko już niestety było

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -