Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas

DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas

Nie oglądaj się za siebie

ocena:7
Rok prod.:2008
Reżyser:Marina de Van
Kraj prod.:Francja / Włochy / Luksemburg / Belgia
Obsada:Sophie Marceau, Monica Bellucci, Andrea Di Stefano, Thierry Neuvic, Brigitte Catillon, Sylvie Granotier
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Marina de Van to bliżej nieznana w Polsce francuska reżyser, scenarzystka i aktorka. Może nie tak do końca, bo zapewne znajdą się w Polsce horroromaniacy, pamiętający jej debiut z 2002 roku - „We własnej skórze”. Minęło wiele czasu i dopiero w 2009 roku pojawił się kolejny film, w którym ponownie zasiadła na fotelu reżysera. W międzyczasie współtworzyła scenariusz do głośnego filmu Francisa Ozona - „Osiem kobiet”. Co łączy obydwa wymienione obrazy? Na pewno jedna rzecz – w centrum uwagi znajduje się kobieta. Podobnie jest z recenzowanym „Nie oglądaj się za siebie”. Od razu muszę wyznać – opisywany przeze mnie obraz nie jest horrorem. Czy ma jednak coś wspólnego z grozą? Odpowiedź przyniesie niniejsza recenzja.

Jeanne zawodowo zajmuje się pisaniem biografii i książek historycznych. Jej życie jako szczęśliwej żony, matki chłopca i dziewczynki wydaje się ustatkowane i dostatnie. Przynajmniej na tyle, że postanawia zmienić coś w swojej karierze. Pragnie napisać powieść. Niestety pomysł i wstępny szkic książki nie podoba się wydawcy. Na domiar złego Jeanne zauważa, iż w jej życie wkradają się zmiany. Jednak nie takie zwykłe, jak mniejsza czy większa wypłata, awans, nowy samochód, czy choroba dziecka. Metamorfoza dotyczy bezpośrednio niej, a raczej tego jak postrzega najbliższe otoczenie i samą siebie. Zaczyna się z pozoru niewinnie. Naczynia znajdują się nie w tej szafie, w której powinny, stół kuchenny stoi w nieco innym miejscu. To dopiero początek, później jest gorzej – kobieta błądzi na znanej sobie trasie do domu. Jej dzieci wydają się kimś innym, zmienia się również twarz męża, w końcu nie poznaje własnej. Czy Jeanne popada w obłęd? Czy może jest inne wyjaśnienie?


„Nie oglądaj się za siebie” to film trzech gwiazd, trzech kobiet – Mariny de Van oraz odtwórczyń głównej roli – Sophie Marceau i Monici Bellucci. Reżyser ponownie jak poprzednio, we wspominanym debiucie, skoncentrowała uwagę widza właściwie tylko na jednej postaci. Choć to tylko część prawdy. Obraz najlepiej opisać cyfrą dwa. To nie tylko główna bohaterka zagrana przez dwie aktorki, ale także odmienne części filmu, których akcja toczy się nie tylko w dwóch państwach, ale także miejscach mających inną specyfikę, różną prędkość życia – zatłoczony, głośny Paryż i małe włoskie miasteczko. Jeanne jest również wyraźnie przeciwstawiona otoczeniu, rozumianemu jednak nie tylko relacją kobieta – mężczyzna, córka – matka, lecz człowiek i to, co go otacza, w więc miasto, ściany mieszkania, czy w końcu „ja” i inne „ja”. Od reżyser wymagało to swoistego skonstruowania fabuły. Świat głównej bohaterki to obraz zwykłej kobiety, takiej jak każda inna i rzeczy dla niej najważniejszych, a więc pracy – kariery, przyjaciół oraz rodziny – męża, dzieci i matki i domu. Początek filmu właśnie to przedstawia, jednak później ta codzienność jest pomału jej odbierana. W jej życie wkradają się nadmienione wcześniej niezwykłe zmiany. Widz zadaje sobie pytanie – „obłęd?” Szybko jednak o tym zapomina, gdyż pomimo mocno zarysowanego aspektu psychologicznego, akcja toczy się wyjątkowo dynamicznie i z główną bohaterką, patrząc jej oczyma, zaczynamy poszukiwać odpowiedzi na pytanie – „o co w tym wszystkim chodzi?” Razem z Jeanne udajemy się w podróż do małego włoskiego miasteczka, ale również do jej lęków, jej przeszłości. Podział filmu na dwie części to nie tylko dwa miejsca i różne aktorki, ale także inne dla każdej połowy fabuły – odmienne przeżycia. W pierwszej, razem z bohaterką, doznajemy strachu pod wpływem zmian - mrocznych, niewytłumaczalnych zjawisk. W drugiej części, bohaterka, a my razem z nią, przywykła już do metamorfozy, jasno nakreśliła sobie cel, metodę, dzięki której spodziewa się odnaleźć odpowiedzi. Nie oznacza to oczywiście, że giną wszystkie elementy obecne we „francuskiej” połowie.

Marina de Van postawiła sobie bardzo ambitne zadanie, któremu sprostała jako reżyser. Fabuła jest dynamiczna, nasycona różnorodnością zarówno zachowań głównej bohaterki, jak i przekształcającego się otoczenia, wspartego świetną pracą kamer i odpowiedniemu doborowi muzyki. Pomimo iż ścieżka dźwiękowa robi świetne wrażenie, jednak jest bardzo sztampowa. W pojawiających się momentach grozy, użyto instrumentów smyczkowych, które niestety przygotowują widza na nadejście przerażającego finału danej sceny. Inną przykrą niespodzianką jest fakt, że film zbyt skoncentrowany na psychice Jeanne w drugiej części zatraca misternie zbudowaną wcześniej grozę. Z punktu widzenia horroromaniaka jest to niewątpliwy minus. Jednak jeżeli spojrzeć z innej perspektywy, taki sposób rozwoju wypadków kieruje się pewną logiką.

O ile o reżyserii można powiedzieć wiele dobrego, o tyle scenariusz posiada zbyt wiele błędów logicznych. Warto jednak nadmienić, że wynikają one z chęci wprowadzenia widza w odpowiedni nastrój, we wciągnięcie go w życie głównej bohaterki, w motywy jej postępowania. Co się udaje, jednak po ostatniej scenie, te nielogiczności dają o sobie znać. Przynajmniej widzom, skrupulatnie nastawionym do drobiazgów.

Na recenzowany obraz można spojrzeć z wielu różnych płaszczyzn. O czym już wspomniałem, ważna jest również interakcja Jeanne z otoczeniem. Na uwagę zasługują zatem lokacje i dekoracje, na to w jaki sposób się zmieniają, bo to właśnie wywołuje reakcję głównej bohaterki i między innymi motywuje jej działania. Bywa nawet, że widz jest przytłoczony bogatym widokiem, złożonym z różnych perspektyw kamery oraz bogatej faktury rekwizytów, co jest niewątpliwą zasługą odpowiedzialnej za zdjęcia Dominique Colin. Właśnie dzięki niej patrzymy na filmową rzeczywistość oczyma głównej bohaterki.

Jeanne – główna bohaterka – dwie aktorki o głośnych nazwiskach. Jednak niestety nie tak samo udane kreacje. Warto podkreślić, że odtwórczynie głównej roli posiadają świetny warsztat, który zaprezentowały w „Nie oglądaj się za siebie”. Obecność obok siebie znanych nazwisk była posunięciem ryzykownym i niestety nie do końca udanym. Wielkie brawa należą się Sophie Marceau, która perfekcyjnie zaprezentowała mnogość różnych zachowań i emocji odtwarzanej przez siebie postaci. Warto podkreślić jej doskonałe operowanie ciałem, dzięki czemu wiadomo, w jakiej sytuacji się znajduje. Marina de Van portretując Jeanne skupiała się jednak w większości na twarzach aktorek. Marceau zaprezentowała ich niezły wachlarz, jednak nigdy nie przesadzając z mimiką. Tego samego niestety nie można powiedzieć o Monice Bellucci. Oczywiście, gdyby nie miała „konkurencji”, z pewnością jej kreacja byłaby świetna. Warto przyjrzeć się jej twarzy, na której widać zbyt wielki spokój, a w momentach strachu – grymas jest nieco przesadzony.

„Nie oglądaj się za siebie” z pewnością nie jest przeznaczony dla każdego horroromaniaka. To film również bardzo kobiecy i przez kobietę stworzony, ale nie koniecznie dla przedstawicielek piękniejszej połowy ludzkości. Jego odbiór na pewno będzie w znacznym stopniu uwarunkowana płcią. Tematyka filmu niewątpliwie intryguje, zastrzeżenia budzi jednak zbyt płytkie rozwiązanie i wyjaśnienie sytuacji, w której znalazła się główna bohaterka. Choć z drugiej strony Marina de Van daje widzowi dwojaką możliwość interpretacji zakończenia. Jakiej? Tego nie zdradzę. Zachęcając do spędzenia blisko dwóch godzin z Jeanne, jej fobiami, poszukiwaniami, niewytłumaczalnymi zjawiskami. Będzie to podróż czasem niebezpieczna, może nawet przerażająca, innym razem zagadkowa, nieco oniryczna. Czy to, co spotkało Jeanne jest unikalne czy uniwersalne? Czy to studium obłędu, może czegoś jeszcze innego?

Screeny

HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas HO, DON'T LOOK BACK a.k.a Ne te retourne pas

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ reżyseria
+ intrygująca fabuła
+ tematyka
+ zdjęcia
+ dekoracje, plastyka obrazu
+ Sophie Marceau

Minusy:

- nieścisłości fabularne
- zmiana sposobu narracji
- płytka psychoanaliza – zakończenie filmu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -