Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:JENNIFER'S BODY

JENNIFER'S BODY

Zabójcze ciało

ocena:5
Rok prod.:2009
Reżyser:Karyn Kusama
Kraj prod.:USA
Obsada:Megan Fox, Amanda Seyfried, Adam Brody, Amy Sedaris, Juno Ruddell, Nicole Leduc, Johnny Simmons
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:4.22
Głosów:9
Inne oceny redakcji:

W 2008 roku światem filmowym wstrząsnęła wiadomość o przyznaniu Oskara w kategorii „Najlepszy scenariusz oryginalny” niejakiej Diablo Cody, nieznanej nikomu striptizerce pracującej dotąd w nocnych klubach. Film, do którego Diablo napisała historię, niezwykle spolaryzował uczęszczającą na jego projekcję publiczność. Jedni uznali go za niezwykle trafną satyrę na wchodzące w dorosłe życie pokolenie młodych Amerykanów, inni, odczytując obraz Jasona Reitmana ze śmiertelną powagą, zauważyli w głównej bohaterce „Juno”, odważnej, pyskatej, a co najważniejsze błyskotliwej nastolatce, zagrożenie dla młodzieży, wzrastającej przecież w wierze we wszelakie cnoty i wartości przekazywane im przez rodziców. Jakkolwiek by nie oceniać postawy bohaterki rewelacyjnie zagranej przez Ellen Page, produkcja Reitmana okazała się filmową perełką, w której pod płaszczykiem komedii udało się przemycić wiele niezwykle trafnych spostrzeżeń na temat amerykańskiego społeczeństwa. Dowiedziawszy się, iż kolejnym filmem, do którego Diablo Cody napisze scenariusz, będzie horror, liczyłem na to, iż pod sztafażem nadnaturalności albo naturalistycznej przemocy ukryte będzie interesujące, a co ważniejsze, błyskotliwe i pozbawione ideologicznych kompromisów przesłanie. Miałem malutką nadzieję, iż podobnie jak „Juno”, „Jennifer's Body” okaże się godnym zapamiętania filmem. Niestety, dzieło Karyn Kusama („Aeon Flux”) to typowy komercyjniak, który wykorzystując modę na horror próbuje zwabić do kina jak najwięcej nastolatków żądnych nie tylko mocnych scen, lecz także tych pikantnych, zwłaszcza z udziałem Megan Fox.

Obraz ów opowiada historię dwóch mieszkających na prowincji nastolatek, niezwykle seksownej Jennifer oraz brzydkiego kaczątka o imieniu Needy, które pewnego wieczora postanawiają wybrać się do miejscowego pubu na koncert kapeli rockowej z „wielkiego świata”. Impreza kończy się pożarem tancbudy, jednak Jennifer udaje się zwrócić na siebie uwagę młodych rockmenów. Ci, nie certoląc się, zabierają nastoletnią seksbombę do swojego vana i odjeżdżają w siną dal. Po pewnym czasie bohaterka wraca jednak do miasta. Wraz z jej pojawianiem się do Devil's Kettle wkrada się także ktoś, kto zaczyna polować na miejscowych chłopaków. Tylko Needy jest w stanie powstrzymać tajemniczą i piekielnie groźna istotę.

Porażka kobiecego duetu Kusama & Cody polega na braku konsekwentnej wizji tego, jaki miał być ich wspólny film. „Jennifer's Body” to bowiem mieszanka komedii, krwawego horroru oraz mającej feministyczny posmak satyry szydzącej z głupawych mód amerykańskiej młodzieży oraz prymitywizmu młodszych i starszych mężczyzn mieszkających „tam, gdzie diabeł mówi dobranoc”. Jak na film mający za zadanie rozśmieszyć publikę, za mało w nim jest zarówno ciekawych, z biglem napisanych postaci jak również niecodziennych sytuacji mogących przecież, dzięki oryginalnemu wykorzystaniu konwencji horroru, z zaskoczenia wprawić widzów w szampański nastrój. Przeciętnie także „Jennifer's Body” wypada jako horror. Strachu bowiem w nim tyle, co kot napłakał, o budowaniu sugestywnej atmosfery grozy mowy być nie może, a i nastoletni fan scenami gwałtów oraz przemocy także się nie nasyci. Wreszcie to, na co szczególnie czekałem, czyli ostry dowcip jak również bezkompromisowe szpile wbijane we współczesną popkulturę, także przypomina wysłużone narzędzia wioskowego felczera. Niby można doszukać się w filmie Kusamy drwin z małomiasteczkowej zaściankowości, duchowej i umysłowej pustki współczesnych nastolatków, wreszcie miałkości modnej wśród starszej dziatwy muzyki. Ale wszystko to wypada blado w porównaniu z opowieściami o niezwykle celnych i śmiałych ripostach Diablo Cody na zadawane jej nieraz pytania. Facetów w „Jennifer's Body” wyśmiewa się, rżnie i zabija, ale w sumie wychodzi, że nie są najgorsi i można za nich nawet życie oddać. Prowincja rządzi się swoimi prawami, czyli parafiańszczyzną, obłudą i hipokryzją, ale zarówno w małych i dużych miastach przyjemnie można stracić dziewictwo sprawdzając oczywiście wcześniej kilka razy stan zabezpieczeń przed niechcianą ciążą (jedna z najlepszych scen w filmie, dedykowana zapewne konserwatywnym jełopom, którzy w „Juno” zobaczyli jedynie lekkomyślny seks głównej bohaterki). Nawet pajaców zwanych emo Kusama & Cody traktują z pobłażaniem, jakby zblazowani, emanujący wydumanym nieszczęściem i zniewieściali goście (no chyba nie faceci?!) w gruncie rzeczy byli fajowymi kolesiami, z którymi można pogadać, a nawet jakiś wiersz wspólnie napisać. Zresztą druga połowa filmu prawie w ogóle pozbawiona jest ciętych odniesień do jakiegokolwiek aspektu kulturowego czy społecznego współczesnej Ameryki. Pokazując bowiem coraz silniejszą pozycję kobiet w patriarchalnym świecie, Cody nie mówi niczego nowego. A jej bicz na męską wulgarność wobec kobiet i przedmiotowe ich traktowanie, oprócz wdzięków czysto estetycznych, pozbawiony jest zarówno charyzmy jak i wyrafinowanej przebojowości a’la Hayley Stark w kreacji Ellen Page w filmie „Hard Candy”.

„Jennifer's Body” nieszczególnie przyjął się w USA, co w pewnym stopniu świadczy na jego korzyść. Zbyt bowiem inteligentny jest jak na horror spod znaku zbryzganych krwią cycków, a za „cienki”, by zadowolić legion nastolatków żądnych celuloidowych mordów dokonywanych przez potężnego przygłupa z maczetą. I w tym gatunkowym oraz tematycznym miszmaszu tkwi największa słabość filmu. Dziewczyny z jednej strony chciały zrobić świetnie sprzedającego się komercyjniaka z mega gwiazdą w postaci Megan Fox, z drugiej zaś niebanalną komedię z feministycznym zacięciem. Nie osiągnęły chyba ani jednego, ani drugiego celu.

Za to z przyjemnością patrzy się na wspomnianą już Megan Fox. Dziewczyna rzeczywiście ma się czym pochwalić i bynajmniej nie są to umiejętności aktorskie. Oprócz tego Kusama & Cody dosyć dowcipnie zagrały jej publicznym wizerunkiem pięknej, ale pustej i zadufanej w sobie gwiazdki. Jednocześnie pożądana i wyszydzana Fox w „Jennifer's Body” jest zawsze górą, kimś, kogo zachcianki spełnia się i to nie tylko dzięki idealnemu biustowi czy apetycznym pośladkom. Może właśnie również to, czyli silna, pewna siebie i nie do zdobycia Megan Fox, przyczyniło się do finansowej klapy filmu Karyn Kusamy. Dla polskiego fana horroru również nie jest to lektura obowiązkowa. Wszystkie bowiem zawarte w nim elementy konwencji grozy zobaczyć można w dziesiątkach innych, zdecydowanie lepszych produkcji.

Screeny

HO, JENNIFER'S BODY HO, JENNIFER'S BODY HO, JENNIFER'S BODY HO, JENNIFER'S BODY HO, JENNIFER'S BODY HO, JENNIFER'S BODY HO, JENNIFER'S BODY HO, JENNIFER'S BODY

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ profesjonalnie wykonana produkcja
+ kilka interesujących spostrzeżeń na temat amerykańskiej młodzieży, feminizmu i popkultury
+ niektóre dialogi
+ wygląd Megan Fox

Minusy:

- nie satysfakcjonuje ani jako horror, ani jako komedia
- momentami nudny i banalny
- aktorstwo Megan Fox
- typowa komercja dla małolatów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -