Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:APPEARED, THE a.k.a Aparecidos

APPEARED, THE a.k.a Aparecidos

Appeared

ocena:6
Rok prod.:2007
Reżyser:Paco Cabezas
Kraj prod.:Argentyna
Obsada:Ruth Díaz, Javier Pereira, Leonora Balcarce, Héctor Bidonde, Paco Cabezas, Luciano Cáceres
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Argentyna - kraj położony w południowo-wschodniej części Ameryki Południowej. Zwykłemu zjadaczowi chleba kojarzy się przede wszystkim z piłką nożną, słynnym tangiem i przepięknymi dziewiczymi krajobrazami Patagonii – argentyńskiej Sahary. Są jednak mroczne strony tego odległego kraju. Jak w większości państw z tego regionu świata wewnętrzną polityką Argentyny wstrząsały zamachy stanu, rebelie i dyktatorskie rządy wojskowych. Pod tym względem najczarniejszy okres we współczesnej historii argentyńskiego państwa przypada na okres 1976-1983, gdy władze sprawowały cztery kolejne junty wojskowe. Junta wprowadziła stan wyjątkowy i zapoczątkowała tzw. Proces Rekonstrukcji Narodowej, masowo porywając i mordując przeciwników politycznych. Utworzono dziesiątki tajnych obozów koncentracyjnych, w których przetrzymywano działaczy opozycyjnych, w tym dziennikarzy oraz ludzi kultury. Więźniów torturowano i najczęściej zabijano, rozstrzeliwując ich lub strącając z samolotu do Oceanu Atlantyckiego lub Zatoki La Platy. Liczbę tzw. desaparecidos (zaginionych) szacuje się na ponad 10 tys. osób. Pamięć o zamordowanych ofiarach w argentyńskim społeczeństwie wciąż jest żywa, czego dowodem jest zarówno literatura, jak i film. Jednym z nich jest obraz Paco Cabezas, „The Appeared”. Film ten wpisuje się wprawdzie w nurt martyrologiczny, lecz stara się czynić to oryginalnie, umieszczając wątek rozliczenia się z narodową traumą w niezwykłej opowieści o duchach. Pomysł i potencjał był ogromny, niestety, ekranowy rezultat pozostawia spory niedosyt.

Malena i Pablo są rodzeństwem. Na wieść o ciężkiej chorobie ojca przybywają z Barcelony do Buenos Aires, stolicy Argentyny. Ojciec cierpi na raka mózgu i znajduje się w śpiączce. Nie ma szans na jego uratowanie, więc rodzeństwo ma podjąć decyzję o odłączeniu aparatury podtrzymującej życie. Malena jest zdecydowana, bowiem wspomina ojca jak najgorzej, Pablo z kolei pragnie dać organizmowi ojca szansę. W końcu jednak oboje podpisują zgodę, w zamian jednak Malena ma towarzyszyć bratu do ich rodzinnego domu położonego setki mil od stolicy kraju. Podczas jednego z postojów tajemnicza dziewczynka wskazuje Pablo na skrytkę w samochodzie. Chłopak znajduje w niej stary poniszczony dziennik, które okazuje się być zapisem zbrodni. Popełniono dwadzieścia lat temu w pobliskim motelu. Zaciekawiony Pablo namawia siostrę i oboje zatrzymują się w opisanym w dzienniku miejscu. Wynajmują pokój obok pokoju, w którym doszło do morderstwa. W nocy, rzeczywiście zza ściany dobiegają odgłosy szamotaniny. Przerażeni uciekają z motelu, jednak po drodze spotykają dwie tajemnicze kobiety – matkę i córkę. Kierowani ciekawością zaczynają ingerować w zdarzenia z przeszłości, doprowadzając do ich zmiany i ściągając na siebie gniew tajemniczego mordercy. Im bardziej zagłębiają się w sprawę zabójstwa w motelu, tym więcej odkrywają związków łączących to tragiczne wydarzenie z mroczną przeszłością ich umierającego ojca.

„The Appeared” to pełnometrażowy debiut Paco Cabezasa. Debiut ze wszech miar interesujący, lecz niestety nie w pełni udany. Interesujące jest przede wszystkim podejście do formuły ghost story – jednej z najbardziej wyeksploatowanych odmian współczesnego horroru. Argentyńczyk z wielką odwagą sięga po formułę opowieści o duchach, by wykazać, że jest ona zaskakująco pojemna. Tak pojemna, że można w niej zmieścić ważkie i poważne tematy jak problem eutanazji a nawet niezabliźnionych ran po terrorze wojskowych z przełomu lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Dlaczego jednak odwaga? Bo właśnie ona jest wymagana, by o bolesnych sprawach z najnowszej historii kraju opowiadać według konwencji kina rozrywkowego, do których niewątpliwie zalicza się horror. Podjęcie próby przedstawienia historii bohaterów, którzy wikłają się w niezwykłe i niebezpieczne wydarzenia, a których korzenie sięgają historycznych faktów, wymuszało niejako dość znaczne odstępstwa od konwencji ghost story. Owe konieczne odstępstwa można jednak śmiało zapisać po stronie pozytywów filmu. Widz otrzymuje bowiem opowieść, której rozwoju nie jest w stanie przewidzieć. Nie ma też mowy o wysługiwaniu się wytartymi schematami i kliszami. Fabuła „The Appeared” zaskakuje świeżością i nieprzewidywalnością, aczkolwiek w pewnym momencie widz zaczyna nabierać pewności, kto jest tajemniczym mordercą z przeszłości. Na szczęście to nie kryminał i rozwiązania zagadki tożsamości zabójcy nie wywołuje żadnych negatywnych konsekwencji dla odbioru filmu.

„The Appeared” nie jest zatem typowym horrorem. O dobrej stronie pisałem powyżej, złą stroną jest niestety dość mierny potencjał grozy. Scen charakterystycznych dla horroru jest niewiele i raczej trudno uznać je za straszne. Mamy dość długą scenę tortur bohaterki, lecz wszystkich oczekujących na wyrafinowane formy zadawaniu bólu czeka rozczarowanie, bowiem oglądamy „jedynie” podtapianie. Ciekawe, że znacznie bardziej emocjonalną sceną nie są tortury bohaterki, lecz opowieść jednej z postaci drugoplanowych, Amandy. Kobieta opowiada o mężu i jego uczniu, szesnastoletnim chłopaku, który posądzony o zdradę, poddany został torturom za pomocą elektrycznego pastucha. Przerażony podał oprawcom pierwsze nazwisko, który pamiętał – nazwisko męża Amandy. Siepacze porwali mężczyznę z domu, zgwałcili jego żonę oraz okrutnie go torturowali. Na chwile wypuścili, by z powrotem go zamęczać. W końcu okaleczony mężczyzna został wypuszczony do domu albo małżonkowie nie potrafili żyć już ze sobą po traumie, której doświadczyli. Relacja brzmi tak wiarygodnie i przejmująco, że całkiem możliwe, że Cabezas umieścił w filmie opowieść autentyczną.

Szkoda, że tak ważkie, poruszające treści gubią się w dziurawej jak ser szwajcarski fabule, która wraz z rozwojem akcji coraz bardziej zaczyna irytować. Największym grzechem argentyńskiego twórcy (także scenarzysty) jest niezdecydowanie. Czy opowiadać o bratersko-siostrzanej miłości, czy o demonach przyszłości, czy o duchach i zaburzonym kontinuum czasowym czy wreszcie o filmie drogi, która w tym przypadku okazuje się być drogą ku odkrywaniu mrocznej rodzinnej tajemnicy. Cabezas stara się ciągnąc wiele srok za ogon i ostatecznie wszystkie mu uciekają. Jestem głęboko przekonany, że gdyby Argentyńczyk dał sobie spokój z wątkiem nadprzyrodzonym, mógłby powstać bardzo dobry dramat. Ale wątek nadprzyrodzony jest, i co gorsza jest ukazany w filmie kompletnie bez pomysłu. Duchy raz są niewidoczne, a raz widoczne. Bohaterowie mogą interweniować w przeszłe zdarzenia, a kiedy indziej bezradnie obserwują ich rozwój. Najbardziej chaotyczną postacią jest jednak morderca – wydaje się, że jest złym duchem, ale pod koniec filmu okazuje się, ze nim jest, choć oczywiście jest niewidzialny. Zupełnie nieprzekonująco wypada też wprowadzenie do fabuły wątku nadprzyrodzonego. Ot, w czasie podstoju pary bohaterów „na siku”, nagle pojawia się dziewczynka, grzebiąca przy tylnim kole samochodu. Pablo odkrywa w ten sposób dziennik (swoją drogą jak mógł z niego tyle odczytać, chociaż widzimy, że wiele stron jest podartych a pismo rozmazane). Irytująca, bo zupełnie nierealistyczna jest również łatwość z jaką bohaterowie odnajduję w olbrzymim przecież obszarze argentyńskiego interioru istotne dla rozwoju fabuły miejsca. Podobnie rzecz ma się ze „znaczącymi rekwizytami”. W jednej ze scen na przykład Malena wchodzi do rodzinnego domu i niemal od razu kieruje swe kroki w stronę obrazu, w którym, z tylu znajduje zdjęcia ofiar oprawcy. Wszystkie jednak ten mankamenty są niczym wobec fatalnej finalnej puenty. Myślę, ze mogę ją zdradzić bowiem jej znajomość nie ma znaczącego wpływu na seans. Otóż w czasie postoju w ulicznym korku na skrzyżowaniu barcelońskich ulic Malena i Pablo zaczynają dostrzegać zmarłych – ofiary terroru wojskowej junty. Skąd się wzięli w Barcelonie? Dlaczego bohaterowie mają możliwość i ich widzenia? Zmarli zostali wciśnięci do końcówki filmu na silę, aby można było odebrać przedstawioną historię jako „hołd” złożony desaparecidos (zaginionym). Lecz niestety na ekranie nie przypomina to hołdu, ale co najwyżej zrzynkę z „Szóstego zmysłu” N.M.Shyalamana, w którym mieliśmy podobną scenę ze zmarłą rowerzystką, ofiarą wypadku, ukazującą się chłopcu.

Potencjał „The Appeared” miał wielki. Niestety na skutek nadmiernych ambicji reżysera, niezdecydowania i braku konsekwencji niewiele z niego zostało. Nie jest to jednak film, na którym moglibyśmy postawić krzyżyk. Ratuje go dramat, powaga poruszanych tematów, tło historyczne a także realizacyjna sprawność, a momentami nawet biegłość oraz bardzo dobra, pełna oddania gra Ruth Díaz i Javiera Pereiry, w rolach głównych.

Screeny

HO, APPEARED, THE a.k.a Aparecidos HO, APPEARED, THE a.k.a Aparecidos HO, APPEARED, THE a.k.a Aparecidos HO, APPEARED, THE a.k.a Aparecidos HO, APPEARED, THE a.k.a Aparecidos HO, APPEARED, THE a.k.a Aparecidos HO, APPEARED, THE a.k.a Aparecidos

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja
+ nietuzinkowa fabuła
+ nieprzewidywalnie rozwijająca się intryga
+ odwaga w poruszaniu ważkich tematów w formule kina rozrywkowego
+ inspirowany faktami
+ aktorzy
+ potencjał…

Minusy:

-..., który został zmarnowany przez bark zdecydowania i konsekwencji
- wątek nadprzyrodzony
- dziurawy scenariusz
- nierealistyczne zachowanie bohaterów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -