Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DYBBUK, THE

DYBBUK, THE

Dybuk

ocena:9
Rok prod.:1937
Reżyser:Michał Waszyński
Kraj prod.:Polska
Obsada:Abram Morewski, Ajzyk Samberg, Mojżesz Lipman, Lili Liana, Leon Liebgold, Maks Bożyk, Diana Halpern, Samuel Landau, Gerszon Lemberger
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:6.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

W 1914 roku światło dzienne ujrzał „Dybuk”, najsłynniejszy utwór Szymona An-skiego (Szlojme Zajnwel Rapoport), piszącego w języku rosyjskim i jidysz żydowskiego pisarza, publicysty oraz badacza folkloru. W 1937 roku dramat An-skiego na ekran kinowy przeniósł Michał Waszyński tworząc dzieło, które w późniejszych latach zarówno przez widzów jak i krytyków uznane zostało za najlepszy film w języku jidysz zrealizowany w Polsce międzywojennej. Po zapoznaniu się z obrazem Waszyńskiego, nie dziwię się takiemu sądowi. Pierwszym epitetem, jaki przyszedł mi do głowy zaraz po seansie było określenie „piękny”. W „Dybuku” piękna jest nie tylko opowieść o miłości dwojga przeznaczonych sobie ludzi, lecz przede wszystkim kultura małych, żydowskich miasteczek, po których na terenie dzisiejszej Europy Środkowowschodniej nie pozostał właściwie żaden ślad. Do hekatomby ich mieszkańców przyczynili się naziści metodycznie unicestwiając każdego Żyda bez względu na wiek, płeć i status społeczny. „Dybuk” jest więc urzekającym obrazkiem z innego świata, który za sprawą niemieckich oddziałów SS został brutalnie utopiony w bezmiarze cierpienia i krwi.

Zarówno opowieść An-skiego jak i jej filmowa adaptacja traktuje o Lei oraz Chonenie, dwojgu młodych ludzi, którzy spotkawszy się po raz pierwszy w domu Sendera, ojca dziewczyny, zapałali względem siebie prawdziwą, gorącą miłością. Żadne z nich nie wiedziało, iż kilkadziesiąt lat wcześniej w obecności rabina ojcowie Lei i Chenona złożyli przysięgę, w której obiecali sobie, iż pożenią dzieci, jakie powiją ich żony. Jednak Nissena tragicznie zmarł nie zobaczywszy ani razu syna. Sender zaś z młodego idealisty stał się zapatrzonym w pieniądze liczykrupą pragnącym wydać swą piękną córkę za człowieka nie tyle czcigodnego, co niezmiernie bogatego. Spotkawszy na drodze Chenona, przygarnia go, lecz widząc rodzące się uczucie między nim a Leią, czym prędzej zaczyna szukać dla niej odpowiedniego kandydata na małżonka. Dowiadując się wreszcie, iż młody kabalista i uczeń jesziwy jest synem Nissena, sprzeniewierza się przysiędze i dobija małżeńskiego targu z niezmiernie bogatym handlarzem bydła chcącym ożenić swojego syna. Na wieść o zaręczynach ukochanej, Chenona ogarnia szaleństwo. W akcie desperacji młodzieniec wzywa na pomoc samego szatana. Jakiś czas później, w dzień ślubu, Lea chcąc zaprosić swoją zmarłą matkę na wesele, udaje sie na żydowski kirkut. Tam dochodzi do niecodziennego zdarzenia, które stawia na nogi mieszkańców całego jej rodzinnego miasteczka. Na cmentarzu dziewczyna zostaje opanowana przez dybuka.

Począwszy od XVI wieku wiara w świat nadprzyrodzony stała się wśród środkowoeuropejskich żydów powszechna. Magiczne siły, niewidzialne duchy, spełniające się przeznaczenie czy wreszcie wędrówka dusz były dla nich równie realnymi zjawiskami, jak te, których doświadczali codziennie żyjąc w swych często zamkniętych społecznościach. Najpełniejszym wyrazicielem tejże postawy życiowej była dla Żydów Kabała, czyli duchowa mistyczno-filozoficzna szkoła judaizmu zawierająca magię i teorie kosmogoniczne. Jej podstawę stanowiła symbolika liczbowa oraz objawienia, których doświadczyli prorocy w dalekiej przeszłości. Jednym z najbardziej znanych bytów duchowych związanych z kulturą i wierzeniami środkowoeuropejskich Żydów były dybuki, dusze zmarłych niemogące zaznać spoczynku lub też, według kabalistów, z powodu popełnionych grzechów szukające osoby żyjącej, aby wtargnąć w jej ciało. Dybuk w opanowanej osobie powodował zmianę jej osobowości. Przemawiał ustami opętanych, lecz, co ważne, swoim głosem. Jedynym ratunkiem dla ofiary był rabii baal szem, którego egzorcyzmy powodowały, iż dybuk opuszczał ciało opanowanego przez mały palec u nogi.

Ze smutkiem ogląda się film Waszyńskiego, mając świadomość, iż dwa lata po jego premierze świat, o którym tak pięknie opowiada, dokona swego żywota w komorach gazowych oraz zbiorowych mogiłach w całej Europie Wschodniej. Nie chodzi mi tu tylko o świat przedstawiony filmu, lecz także o twórców, którzy przyczynili się do jego wykreowania. Wszak większość z nich, jak nie wszyscy, byli narodowości żydowskiej, więc los jaki ich spotkał nietrudny jest do przewidzenia. Niemniej pozostawili po sobie film nie tylko na swój sposób wyjątkowy i oryginalny, lecz także opowiadający o wartościach mających charakter uniwersalny i ponadczasowy w wielu kulturach.

W obrazie Michała Waszyńskiego na plan pierwszy wysuwa się motyw nieszczęśliwej miłości dwojga przeznaczonych sobie ludzi. Ich miłość jest idealna, bo szczera i bezinteresowna. Od pierwszego spotkania czują, iż panuje między nimi więź niemalże magiczna, czyniąca z nich duchowych małżonków. Jednak na drodze ich szczęścia staje ojciec dziewczyny, ludzka figura, której system wartości sprowadza się tylko i wyłącznie do pieniędzy. W Chenonie, natchnionym kabaliście i człowieku postrzegającym świat przez pryzmat walorów niematerialnych, widzi jedynie dziwaka albo co najwyżej interesującego interlokutora na czas długich zimowych wieczorów. Ten jednak swoją miłość do Lei traktuje ze śmiertelną powagą. Gotów jest nawet poświęcić swą nieśmiertelną duszę za to, by jako śmiertelnik spędzić życie z ukochaną kobietą.

Mnie jednak szczególnie zachwycił obraz wielobarwnej (w sensie metaforycznym, bo film jest biało-czarny), rozkrzyczanej i pełnej kulturowych niuansów społeczności żydowskiej zamieszkującej wsie Brynicę i Mirompol. Dzięki An-skiemu i Waszyńskiemu możemy oglądać nie tylko wnętrza żydowskich bożnic, karczm oraz delektować się pełnym tajemnic i zadumy spokojem kirkutów, lecz także zagłębić się w świat obrzędów i rytuałów charakterystycznych dla duchowego życia chasydów. Dzięki wyżej wspomnianym artystom w „Dybuku” mamy okazję zobaczyć hierarchię żydowskiego społeczeństwa oraz ich nabożny stosunek do swojego cadyka, czyli charyzmatycznego przywódcy chasydów, dla których stanowił on wzór pobożności, pokory i sprawiedliwości. Cadykowie byli otaczani powszechną czcią, ze względu na przypisywaną im zdolność czynienia cudów i uzdrawiania. Okazuje się także panujący do dzisiaj stereotyp Izraelity lubującego się w pieniądzu oraz zajmującego się wyłącznie handlem nie jest pozbawiony podstaw. Nie przez przypadek zarówno An-ski jak i Waszyński w niezbyt pozytywnym świetle przedstawili Reb Sendera, ojca Lei, jako wciąż przeliczającego pieniądze kupca zaniedbującego przy tym wychowanie córki. Wielu żydów jednak przykładało ogromną wagę do swojego życia duchowego. W „Dybuku” pokazana jest jesziwa, czyli rodzaj wyższej szkoły talmudycznej dla nieżonatych studentów. Warto także zwrócić uwagę na wszystkie rytuały związane z żydowskim obrzędem zaślubin. Uczestniczyła w nim nie tylko najbliższa rodzina, lecz także najbiedniejsi mieszkańcy danego miasteczka, w którym odbywało się wesele. Dostawali oni od bogatego kupca albo gospodarza jałmużnę w postaci pieniędzy i jedzenia (Sender pomimo swojego bogactwa bardzo poskąpił w datkach, przez co biedota nie raz utyskiwała na jego zachowanie).

„Dybuk” nie jest opowieścią grozy, do jakich przyzwyczailiśmy się, oglądając choćby kino anglosaskie. Jego zadanie nie polega na wzbudzeniu w odbiorcach stanów lękowych. Film Waszyńskiego jest przede wszystkim melodramatem osadzonym w nieistniejącym już świecie chasydzkiej kultury. Jednak nawet początkujący fan konwencji grozy odnajdzie w omawianym przeze mnie filmie elementy wykorzystywane do dzisiejszego dnia w wielu horrorach. Mam tu na myśli przede wszystkim motyw nawiedzenia przez złego ducha. Opętaną przez dybuka staje się niewinna Lea, która chcąc zaprosić ducha zmarłej matki udaje się w tym celu na cmentarz. To na terenie kirkutu dochodzi do przejęcia przez ducha ciała młodej dziewczyny. Kiedy ojciec dowiaduje się o stanie swojej jedynej latorośli, udaje się do cadyka, by zasięgnąć jego rady. Ten dowiadując się o wszystkim (Sender od czasu młodości po raz pierwszy jest z kimś szczery) zarządza odprawienie egzorcyzmów. W filmie Waszyńskiego zobaczyć możemy, jak wyglądał ów rytuał i porównać go z katolickim, dość wiernie odwzorowanym w „Egzorcyście” Williama Friedkina. Niewątpliwie także motywem przynależnym do poetyki grozy jest scena zaprzedania duszy szatanowi przez Chenona. Kiedy w bożnicy bohater wykrzykuje swą nienawiść do ludzi i postanawia zemścić się na nich, mając za pomocnika samego diabła, widzimy wokół niego kłębiący się dym. Widocznie targające młodym kabalistą emocje są tak silne, iż szatan postanawia je wykorzystać, by po raz kolejny sprawić, aby między ludźmi wybuchnął obfitujący cierpieniem konflikt. Wreszcie przez cały film przewija się postać Meszulacha, wysłannika świata duchowego, który stara się wpłynąć na ludzkie losy. Jest niczym greckie bóstwo, niby przynależny do innego, wyższego, reprezentowanego przez sferę sacrum wymiaru, lecz stale przebywający wśród ludzi po to, by budzić ich sumienia i wskazywać drogę ku doskonałości.

Mimo iż „Dybuk” nie jest filmem trzymającym wrażliwość w żelaznym uścisku, gorąco polecam jego obejrzenie. Seans ów będzie dla prawdziwego kinomana niezapomnianą wycieczką w niezwykle egzotyczne rejony kinematografii. Nie tylko przez to, iż ze względu na czas powstania film nakręcony został na taśmie biało-czarnej, lecz przede wszystkim dlatego, iż opowiada o ludziach, którzy za sprawą najpotworniejszej idei zrodzonej w ludzkim umyśle, czyli „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, zostali zmieceni z powierzchni ziemi. Z jednej strony będzie więc to urzekająca i fascynująca widokówka z zaświatów, z drugiej zaś swoiste memento mori przypominające o jednej z najpotworniejszych kaźni w historii świata.

Screeny

HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE HO, DYBBUK, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ perełka polskiego kina przedwojennego
+ piękny film przedstawiający świat, którego już nie ma
+ niezwykłości kultury chasydzkiej
+ klimat rodem z twórczości pochodzącego z Polski noblisty Isaaka Singera
+ uniwersalność i ponadczasowość opowiedzianej w filmie historii
+ niezwykle interesujące postacie
+ mistyka, obrzędowość, rytuały
+ specyficzna atmosfera rodem z programu „W starym kinie”

Minusy:

- jakkolwiek zawiera elementy występujące we współczesnych filmach grozy, to nie jest horror

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -