Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo

TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo

Tamami

ocena:7
Rok prod.:2008
Reżyser:Yudai Yamaguchi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Nako Mizusawa, Goro Noguchi, Takumi Saito, Itsuji Itao, Keisuke Horibe, Etsuko Ikuta, Atsuko Asano
Autor recenzji:Adach
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:3.25
Głosów:4
Inne oceny redakcji:

Nawiedzone lub „złe” domy, budynki to tradycyjne miejsce, w którym toczy się akcja horrorów. Pomimo iż filmowa groza liczy sobie już przeszło sto lat tego typu lokacje, jako główna arena mrocznych wydarzeń, ciągle znajdują uznanie reżyserów. Wystarczy wspomnieć dwie produkcje z ostatnich lat – hiszpańska „[Rec]” oraz ogólnoświatowy hit roku 2009, czyli „Paranormal Activity”. Horrory łączy forma paradokumentu, dzieli jednak znacznie więcej, nawet miejsce – kamienica i dom jednorodzinny. Warto zwrócić uwagę na tę różnicę, nie tylko w odniesieniu do wspomnianych tytułów, ale kina w całości, gdyż owe lokacje dają twórcom grozy (i nie tylko) odmienne możliwości budowania i dynamizowania fabuły. W przypadku hiszpańskiego filmu widz zostaje wrzucony w wir błyskawicznie rozgrywających się wydarzeń, czyli zupełnie inaczej niż w „Paranormal Activity”, w którym akcja rozwija się raczej powoli, a groza bazuje na wytworzeniu atmosfery czającego się nieznanego niebezpieczeństwa. Jednak nie zawsze rozmiar budynku określa dynamikę akcji. Jeżeli cofniemy się do roku 1963 i „Nawiedzonego domu ” Roberta Wise'a, to odkryjemy, że jakże duża posiadłość spełnia podobną funkcję jak „domek” w amerykańskim hicie. Horror Wise'a to dzisiaj klasyk, który wyznaczył kanon dla filmów o nawiedzonych domach, a pewne elementy wykorzystał również Oren Peli w „Paranormal Activity”. Dla wspomnianych przeze mnie filmów lokacja wydaje się kluczowym składnikiem ich sukcesu. Choć w przypadku większości dzisiejszych obrazów są to budynki współczesne, bez mrocznej przeszłości. Do jakże ciekawej mniejszości zalicza się recenzowany obraz Yudai Yamaguchi'ego z 2008 roku - „Tamami”.

Akcja filmu rozgrywa się gdzieś na japońskiej prowincji w drugiej połowie lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Do dużej posiadłości przybywa wraz z opiekunem, Yoko, piętnastolatka, która całe życie spędziła w domu dziecka. Właścicielem posesji jest pan Nanjo, poszukujący dziewczynki – jego córki od wielu lat. Od tej chwili życie Yoko powinno się zmienić na lepsze, w końcu zamieszka z rodzicami w prawdziwym domu. Niestety posiadłość Nanjo cieszy się ponurą sławą. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że w nocy słychać dziwne krzyki i zawodzenia. Nastolatka już pierwszej nocy przekonuje się, że znalazła się w miejscu, które oprócz ludzi zamieszkuje jeszcze „coś”, raczej nieprzychylnie do niej nastawione.


„Tamami” jest ekranizacją mangi Kazuo Umezu, jednego z najbardziej znanych twórców japońskiego komiksu o tematyce grozy. Horror wyreżyserował Yudai Yamaguchi, z pewnością dobrze znany polskim fanom azjatyckiej kinematografii ze współpracy, jako scenarzysta, z Ryuhei Kitamurą przy „Versus” oraz „Alive”. Twórca recenzowanego obrazu napisał również scenariusz do swojego głośnego debiutu - „Battlefield Baseball” z 2003 roku. Można tylko żałować, że ostatni raz wystąpił w tej roli, gdyż niewątpliwie posiada talent. Z twórczością Kazuo Umezu reżyser spotkał się już w 2005 roku kręcąc „Present”, jedną z sześciu części antologii „Kazuo Umezu's Horror Theater".

„Tamami” to w gruncie rzeczy prosta jak drut historia – dziewczynka przybywa do „złego” domu, tam musi zmierzyć się z nadnaturalną siłą. Czy tak przestawiona fabuła przypomina Wam coś? Oczywiście z pewnością potraficie wymienić kilkadziesiąt podobnych filmów. Co zatem świadczy o jakości tego typu obrazów? Z jednej strony mogą to być dodatkowe wątki, duża ilość bohaterów, którzy będą stopniowo ginąć w niewyjaśnionych okolicznościach. Yamaguchi poszedł inną drogą. Recenzowany horror nie zawiera tych elementów. W domu oprócz Yoko mieszkają jeszcze trzy osoby oraz zmutowane dziecko - tytułowa Tamami. We wstępie zaznaczyłem ważną rolę lokacji, nawiązując zwłaszcza do klasycznego „Nawiedzonego domu”. Yamaguchi, na wiele sposobów, poszedł właśnie ścieżką wyznaczoną przez Wise'a, nadając również filmowi bardzo gotycki posmak. Cała posiadłość wraz z przyległymi terenami robi niezwykłe wrażenie. Sceny nocne to świat monochromatyczny, mroczy i tajemniczy, przerażający. Poszczególne pomieszczenia wyzwalają bardzo klaustrofobiczny nastrój. Za dnia następuje całkowita zmiana. Budynek otoczony jest wspaniałymi, zielonymi ogrodami. Pokoje są pełne jaskrawych barw, bardzo przyjemne. Budowla ma jeszcze jedną właściwość dobrze znaną fanom kryminałów, których akcja toczy się w tego typu miejscach, czyli tajemnicze pomieszczenia, korytarze i kryjówki.

Wspaniała lokacja i świetna scenografia nie wypełniłaby swojej roli, gdyby nie dobrze napisany scenariusz i znakomita reżyseria. O jakości tych elementów świadczy już chociażby prezentacja posiadłości. Yoko wraz z opiekunem dziecka przybywa na miejsce w nocy, pada deszcz, na dodatek kierowca taksówki wysadza ich głęboko w lesie, tak że będą musieli przebyć jeszcze znaczną drogę. Taksówkarz twierdzi, iż samochód jest niesprawny i dalej nie pojedzie, ale jak tylko odchodzą na kilkadziesiąt kroków, to taksówka odjeżdża. Dodatkowo wokół słychać skowyt dzikich psów. W końcu udaje im się dotrzeć do drzwi, które otwiera niezbyt przyjaźnie nastawiona służąca. Jak wchodzą ich oczom ukazują się pomieszczenia oświetlone jedynie światłem świec. Powyższy opis pierwszych scen zdradza niewątpliwie, że Yamaguchi w znacznej części nie przecierał nowych szlaków a wręcz odwrotnie. Jednak mimo tego reżyserowi należą się pochwały, bo opisana sztampa została wykonana perfekcyjnie. Dodatkowo to jest pierwsze zetknięcie głównej bohaterki i widza z posiadłością, nie dające jeszcze całego oglądu. W dalszej części razem z Yoko poznajemy nie tylko dom, ale i pobliskie tereny i czające się tam niebezpieczeństwa.

Niewątpliwymi zaletami horroru są jeszcze dwa ważne elementy – praca kamer i muzyka. Zdjęcia znakomicie podkreślają budynek, starając się zawsze „złapać” jak najszersze spektrum barw za dnia i oddać mroki nocy. Warto zwrócić również uwagę na sposób kręcenia. Widz nie patrzy na świat oczyma bohaterów horroru, ale jest zewnętrznym obserwatorem wydarzeń. Kamery zazwyczaj są ustawione tak by widz miał jak najszerszy kąt widzenia. Muzyka i efekty dźwiękowe to również z jednej strony sztampa – smyczki podkręcające napięcie, ale drugiej strony nastrojowe fortepianowe proste melodie. Warto zatrzymać się na chwile przy dźwiękach. Każdy fan grozy wie, że stare domy to również skrzypiące schody i zawiasy dzwi. W „Tamami” najbardziej zaskakuje to, że właśnie tego brakuje. W zamian widz otrzymuje wypomniane proste melodie, zazwyczaj zagrane na fortepianie, zmącone nie skrzypieniami, lecz co najwyżej zegarem wybijającym kolejną godzinę oraz przerywane zmieniającą się sytuacją – nowymi wydarzeniami.

„Tamami” nie jest pozbawiona również wad. Najważniejszą z nich jest chyba odtwórczyni głównej roli Nako Mizusawa. Jej kreacja, może nie jest najgorsza, ale nie wypada do końca przekonująco, za sprawa nie tyle nadmiernej mimiki, co złej jej wykorzystaniu. Cóż, pozostaje tylko młodej aktorce wybaczyć, bo z drugiej strony nie można powiedzieć, że jej rzemiosło bardzo negatywnie wpłynęło na odbiór filmu.

Recenzowany horror został nakręcony jak ghost story. Podstawową różnicą jest to, iż jednak szybko się przekonujemy, że mamy do czynienia nie z duchem, lecz człowiekim z krwi i kości. Tutaj powstaje komplikacja, gdyż nasza tytułowa Tamami jest potwornie zmutowana, dodatkowo posiada ponadludzka wytrzymałość i szybkość. To jest jeszcze najmniejszy problem. Przecież gdyby była duchem to również miałaby po nadnaturalne walory. Samo wykonanie dziecka może niektórych widzów przyprawić o... śmiech. Dziecko raczej będzie się kojarzyło z Laleczką Chucky, czy gremlinami po amfetaminie, niż mutantem. Cóż, taki był zamiar reżysera, ale czy słuszny?

„Tamami” reprezentuje tą część japońskiej kinematografii, której do pełnego odbioru wymagana jest znajomość (wystarczy podstawowa) kultury, tradycji i sposobu myślenia mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni. Jednak brak takowej wiedzy nie powoduje niemożności cieszenia się z seansu. Z drugiej strony mogą pojawić się pewne problemy. Między innymi dlatego mutant Tamami może śmieszyć, jeżeli nie rozkodujemy, co było celem takiego, a nie innego sposobu przedstawienia tego dziecka.

„Tamami” to obraz niezwykły, może być trudny w odbiorze, być tylko nieco dziwnym ghost story, ale warto również przyjrzeć się rekwizytom, bo między innymi one zdradzają inne warstwy filmu. Nie będę ujawniał zbyt wiele, jeżeli zwrócę uwagę na wieżę i to co w niej jest zawarte, łącząc obecne tam przedmioty z pewną książeczką – bajką, które naprowadzają widza na niezwykły trop, co ważne, zawarta w tym połączeniu symbolika z pewnością będzie łatwiej przyswajalna przez Europejczyka niż Japończyka. Takich odkryć można znaleźć więcej.

Recenzowany horror z pewnością zaskoczy wielu fanów znających inne filmu Yamaguchi'ego takie jak wspomniany „Battlefield Baseball”, czy Meatball Machine”. „Tamami” to już nieabsurdalna i brutalna zabawa, choć druga część w stronę abstrakcji się kieruje, to również drugie dno. Raczej niebyt przyjemne, zakończone sceną finałową, z możliwymi przynajmniej trzema interpretacjami. Jakimi? Warto samodzielnie spotkać Tamami. Jeżeli nie rozśmieszy to... zasmuci.

Screeny

HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo HO, TAMAMI: THE BABY'S CURSE a.k.a Akanbo shojo

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ scenariusz
+ reżyseria
+ zdjęcia
+ scenografia
+ lokacja
+ muzyka
+ gotyckość

Minusy:

- może być trudny w odbiorze
- dziecko - mutant
- główna bohaterka – gra aktorska

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -