Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TRIANGLE

TRIANGLE

Trójkąt

ocena:7
Rok prod.:2009
Reżyser:Christopher Smith
Kraj prod.:Australia
Obsada:Melissa George, Emma Lung, Henry Nixon, Michael Dorman, Rachael Carpani, Liam Hemsworth
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.13
Głosów:8
Inne oceny redakcji:

Dla wielu fanów kina grozy nazwisko Christophera Smitha nie powinno być obce. Urodzony w Anglii reżyser stworzył bowiem dwa filmy, które spotkały się z dość ciepłym przyjęciem ze strony widzów. Filmem „Creep” Smith udowodnił, że bardzo dobrze czuje się jako twórca mrocznych, ociekających krwią produkcji, zaś obraz ”Severance” pokazał, iż reżyserowi nieobce jest poczucie humoru oraz dystans do firmowanej swoim nazwiskiem twórczości. W najnowszej produkcji zatytułowanej „Triangle” Smith znowu postanowił zapuścić się w najmroczniejsze rejony filmowego krajobrazu, pokazujące ciemną stronę ludzkiego postępowania.

Główną bohaterką filmu jest Jess, młoda kobieta samotnie wychowująca kilkuletniego autystycznego chłopca. Pewnego dnia bohaterka postanawia skorzystać z zaproszenia przyjaciela, by wypłynąć wraz z jego przyjaciółmi na całodzienny rejs piękną i nowoczesną żaglówką. Wszyscy cieszą się z przybycia Jess, lecz także dziwią się z powodu nieobecności jej synka. Początek rejsu nie zapowiada tragedii. Bohaterowie rozmawiają ze sobą i rozkoszują się bezkresem oceanu. Kiedy jednak zauważają zbliżającą się burzę, ich dobry humor szybko ustępuje miejsca panice. Walka z żywiołem okazuje się bez sensu. W obliczu kataklizmu nawet nowoczesny jacht nie daje nadziei na ratunek. Jednak szalejący wiatr i zacinający ulewny deszcz bardzo szybko ustępują. Ale dla bohaterów jest to marna pociecha, ponieważ ich łódź została podczas burzy doszczętnie zniszczona. Kiedy strach zaczyna coraz bardziej wkradać się w rozmowy bohaterów, ich oczom ukazuje się niesamowity widok płynącego w stronę rozbitej żaglówki ogromnego statku wycieczkowego. Zaraz po dotarciu na jego pokład, bohaterowie zauważają, iż transatlantyk jest prawie całkowicie wyludniony. Prawie, bo jedynym człowiekiem, który na nim pozostał jest psychopata pragnący jak najszybciej pozbyć się intruzów.

W moim mniemaniu umiejętne zastosowanie niedopowiedzeń w filmie bardzo podnosi jego wartość artystyczną. Zabieg taki bowiem może oznaczać, iż dzieło filmowe nie ma jednej, jedynie słusznej interpretacji, którą scenarzysta wraz z reżyserem będą chcieli na siłę „sprzedać” widzom. To znowu świadczy o tym, iż historia przez nich opowiedziana może odbiegać od schematycznych fabuł, jakimi karmieni jesteśmy przez kinematografię anglosaską. Tak do pewnego momentu wygląda opowieść przedstawiona przez Smitha w jego najnowszym filmie. Już od początku tajemnica goni tajemnicę, a zwroty akcji następują jeden po drugim. Pomimo nie najlepszego aktorstwa i braku pomysłu na bohaterów drugiego planu, film z każdą minutą ogląda się coraz lepiej. Co więcej, reżyser zamiast wyjaśniać piętrzące się niejasności, jeszcze bardziej gmatwa całą sytuację, pokazując poszczególne wydarzenia z punktu widzenia coraz to innych bohaterów. I wszystko w „Triangle”, niczym w wieloelementowych puzzlach, byłoby w porządku, gdyby nie jedna, na pozór mało istota rozmowa między bohaterami, która jednak jeszcze przed finałem filmu wyjaśnia cały jego sens. W jednym momencie misternie budowana przez reżysera intryga wali się niczym domek z kart. Bo po cóż zaznajamiać się z rozstrzygnięciem intrygi, kiedy znamy jej znaczenie?

Nie licząc powyższego uchybienia, „Triangle” można zaliczyć do tego typu kina, które ani na moment nie pozwala odwrócić od siebie uwagi. Wyróżnia się bowiem wartką akcją bez większych przestojów. Obraz naszpikowany jest również zdarzeniami, które wywracają jego fabułę do góry nogami. Niezwykle interesująco wygląda także realizacja pomysłu pokazywania tych samych wydarzeń z perspektywy różnych bohaterów. Nie ma on oczywiście filozoficznego wymiaru „Rashomona” Akiry Kurosawy, niemniej sprawdza się doskonale jako element zaskoczenia. Na szczęście także reżyser nie starał się schlebiać najbardziej prymitywnym gustom potencjalnych odbiorców, pokazując na ekranie niczym nieuzasadnioną przemoc. Założył sobie zapewne, iż jego dzieło bazować będzie na zaskoczeniu widza intrygującymi zwrotami akcji. I to niewątpliwie mu się udało. Szkoda tylko, że nikt nie zadbał o ciekawszy wizerunek postaci. Te bowiem, które w swoim filmie zaserwował nam Smith, są mało ciekawe, a co za tym idzie, nieprzemawiające do wyobraźni odbiorców. Między przekazem filmowym a widzem powstaje wtedy emocjonalna pustka, którą trudno zrekompensować choćby nawet najbardziej zawrotną akcją. W kinie grozy bohater musi zaciekawiać i intrygować, ponieważ bez strachu o jego los film ma wielkie szanse, by stać się emocjonalną wydmuszką. A czy dobry, szarpiący nerwy horror może istnieć bez bohaterów, z którymi moglibyśmy się identyfikować?

Smith w „Triangle” postanowił zaserwować odbiorcom nie tylko pełną napięcia akcję, lecz także, co w tego typu kinie zdarza się nie za często, mające na dłużej zapaść im w pamięci niebanalne przesłanie. Inspiracją dla niego niewątpliwie były pochodzące z mitologii greckiej opowieści traktujące o niezwykle okrutnej karze, słusznej lub nie, jaka spotykała bohaterów sprzeciwiających się boskim decyzjom. Ich nieludzki wymiar polega nie tylko na nieuchronności i nieodwołalności, lecz przede wszystkim wynika z czasu trwania. Cierpiący bowiem niewyobrażalne męki skazańcy mieli znosić zadane im tortury wiecznie. Przyznać się muszę, iż po projekcji ów pomysł wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Szkoda tylko, iż gdzieś w połowie filmu bohaterowie w dość łopatologiczny sposób wyjaśniają cały jego sens. Ale o tym pisałem już kilka akapitów wyżej.

Swoim ostatnim filmem reżyser „Creep” udowodnił, iż w kinie nie interesuje go tylko pozbawiona głębszego sensu krwawa rozrywka, lecz przede wszystkim „sprzedanie” widzom ciekawego konceptu, który wyróżniał będzie dzieło spośród setek pozornie jemu podobnych. W dobie zalewu właściwie identycznych, kręconych według tego jednego schematu filmów grozy, „Triangle” próbuje wybić się interesującą konstrukcją oraz wynikającymi z niej konkluzjami. Szkoda tylko, iż Smith (lub stojący za nim producenci) nie do końca zaufał widzom, w konsekwencji czego dostaliśmy dzieło nie do końca satysfakcjonujące.

Screeny

HO, TRIANGLE HO, TRIANGLE HO, TRIANGLE HO, TRIANGLE HO, TRIANGLE HO, TRIANGLE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygująca historia
+ konstrukcja filmu
+ bardzo dynamiczna momentami akcja
+ przedstawianie wydarzeń z punktu widzenia różnych bohaterów
+ kilka zaskakujących zwrotów akcji

Minusy:

- przeciętne postacie
- aktorstwo, poza Melissą George
- niektóre efekty specjalne
- łopatologiczne wyjaśnianie sensu filmu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -