Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SEMUM

SEMUM

Semum

ocena:5
Rok prod.:2008
Reżyser:Hasan Karacadag
Kraj prod.:Turcja
Obsada:Ayça Inci, Burak Hakki, Cem Kurtoglu, Sefa Zengin, Bahtiyar Engin, Nazli Ceren Argon
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:9
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Jest w „Semum”, tureckim horrorze Hasana Karacadaga, scena, w której jeden z jej bohaterów, opisując swoje niezwykłe przeżycia związane ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, odnosi je do hollywoodzkich filmów grozy. To dość wymowne porównanie ma zapewne na celu zdyskredytować amerykańskie, przeżarte komercją i banałem kino oraz pokazać jego turecki odpowiednik jako powiew świeżości. Niestety, „Semum”, oprócz języka oraz odwołań do lokalnej mitologii zupełnie niczym nie różni się od jednego z najsłynniejszych horrorów w światowej kinematografii, mianowicie „Egzorcysty” Williama Friedkina. Okazuje się, iż „żądza pieniądza” nie jest obca nie tylko amerykańskim producentom, lecz także szefom wytwórni filmowych pochodzących z dość egzotycznych krajów, takich jak Turcja.

„Semum” opowiada historię młodego i dobrze sytuowanego małżeństwa, które postanawia kupić dom w podmiejskiej dzielnicy jednej z tureckich metropolii. Na początku dom wydaje się idealnym miejscem, by wieść w nim luksusowe życie. Z czasem jednak piękna Canan odkrywa, iż w rezydencji oprócz niej i jej męża, Volkana, jest ktoś jeszcze. Kobieta postanawia odkryć tajemnicę nieuchwytnej istoty. Zagłębiając się w świat dziwnych symboli i coraz bardziej przerażających wizji, Canan nie dostrzega, kiedy tropiona przez nią obecność opanowuje jej ciało. Początkowo, zniecierpliwiony jej dziwacznym zachowaniem Volkan prosi o radę psychiatrę, lecz kiedy zaproponowana przez niego terapia nie przynosi oczekiwanych skutków, mężczyzna w akcie desperacji zwraca się o pomoc do muzułmańskiego duchownego. Dopiero on uświadamia bohaterowi straszliwy stan jego ukochanej żony.

W prologu do „Semum” słyszymy prawdziwie diabelską diatrybę skierowaną przeciwko Bogu. Zły duch zarzuca Najwyższemu, iż ukochał bardziej istotę ulepiona z gliny niż jemu podobne byty, które egzystowały na ziemi z przyzwoleniem Boga o wiele wcześniej niż człowiek. Rzuca Mu wreszcie wyzwanie, które polegać ma na „uwiedzeniu” istoty ludzkiej i przywróceniu jej właściwego znaczenia równego tak naprawdę brudnemu błotu. Jednak odwołania do Koranu w „Semum” nie mają większego znaczenia, ponieważ historia opowiedziana przez Karacadaga mogłaby wykorzystać świat demonów z dowolnego kręgu kulturowego. Najistotniejsze jest, iż turecki reżyser wręcz skopiował schemat fabularny ze wspomnianego wyżej „Egzorcysty”. Najpierw poznajemy bohaterów oraz ich nowe lokum. Po chwilowej idylli wokół nich zaczyna dziać się coś niepokojącego. Szybko domyślamy się, iż ofiarą będzie dziewczyna. Zarówno ona, jak i jej najbliższa osoba, w przypadku „Semum” jest to mąż, ignorują dziwne, lecz niegroźne zjawiska. Kiedy wreszcie zło decyduje się na uśmiercenie kogoś z otoczenia bohaterów (w filmie Karacadaga kota, zaś w „Egzorcyście” reżysera filmowego), jeden z nich postanawia poszukać pomocy. Najpierw są to lekarze, ponieważ światopogląd zarówno matki Regan jak i męża Canan nie bierze pod uwagę istnienia rzeczywistości innej niż materialna. Kiedy jednak medycyna okazuje się nieskuteczna, zrozpaczeni szukają pomocy wśród duchownych. Dopiero ci uświadamiają bohaterom, iż świat nadprzyrodzony dla śmiertelników może stanowić monstrualne zagrożenie. A że większość z nich w niego nie wierzy, tym bardziej staje się groźniejszy, bo trudniej znaleźć sposób na pozbycie się skutków obcowania z nim.

W porównaniu jednak z „Egzorcystą” obraz tureckiego reżysera w każdym elemencie filmowego rzemiosła wypada co najmniej o klasę gorzej. Przede wszystkim trwający dwie godziny „Semum” jest filmem zdecydowanie za długim. Niektóre sceny wloką się niemiłosiernie, inne znowu powtarzają po kilka razy to samo przesłanie. Do końca nie potrafię także zrozumieć sensu dwóch wątków – dziwacznego sąsiada oraz prymitywnego ogrodnika łażącego bez ładu i składu po posesji bohaterów. Poza tym dla większości odbiorców niezwykle irytujące wyda się aktorstwo tureckich artystów. Nie wiem, czy wynika to z ich temperamentu, czy też sposobu prowadzenia aktorów przez reżysera, lecz właściwie każda kreacja, przede wszystkim zaś Canan i Volkana, grana jest na granicy szarży. Ich ekspresyjność w poszczególnych scenach przywodzi na myśl wykonawstwo ról z południowoamerykańskich seriali, gdzie każda, nawet najmniejsza emocja pokazana jest w dużym zbliżeniu, co nadaje jej rangę kolosalnego przeżycia. Śmieszy to w brazylijskich tasiemcach, w horrorze po prostu denerwuje i stale przypomina, iż mamy do czynienia z niczym więcej jak tylko przedstawieniem fikcji filmowej. Jednak tym, co najbardziej deprecjonuje „Semum” Karacadaga, są komputerowe efekty specjalne, czyli tzw. computer-generated imagery. Dzięki nim wykreowany został nie tylko czarny charakter filmu, lecz także pewna kraina, do której przenoszą się bohaterowie filmu. Trudno mi sobie wyobrazić, aby wyżej wymienione przez mnie elementy „Semum” komukolwiek wydały się wiarygodne. Wyglądają one niezwykle tandetnie i przejść od porządku dziennego nad nimi można by tylko w produkcjach amatorskich. W horrorze tego typu „badziewie” widziałem jakiś czas temu w filmie „Spawn” Marka A.Z. Dippé.

Dla widza poszukującego w kinie znaczeń, pragnącego umieścić akcję filmowa w różnych kontekstach „Egzorcysta” Friedkina stanowił nie lada wyzwanie. Niedopowiedzenia oraz arcyciekawe zakończenie intrygowały, nie dawały spokoju, a przede wszystkim zmuszały do interpretacji odległych od popkulturowego banału. Żadną miarą nie można tego powiedzieć o „Semum” Karacadaga. Turek zdecydowanie postawił na typ kina, w którym wszystko wyłożone jest od A do Z. Odbiorca nic nie musi analizować ani interpretować. Nawet fantastycznie nakreślone w „Egzorcyście” zderzenie postawy duchowej z materialistycznym w „Semum” sprowadzone zostało do kazania, jakie wygłasza muzułmański duchowny lekarzowi psychiatrze. Także źródło opętania w tureckim filmie okazuje się banalne, bo sprowadza się do najgorszych, najbardziej prymitywnych ludzkich zachowań.

Pomimo tego „Semum” nie jest najgorszym filmem. Reżyserowi udaje się czasami stworzyć ciężką atmosferę zagrożenia, która udziela się nie tylko bohaterom, lecz także widzom. Kilka scen zaskakuje i powoduje chwilowy dreszcz. Momentami sprawdza się także filmowanie poszczególnych scen pod dziwnym kątem. Ekskluzywna rezydencja nabiera wtedy złowieszczego charakteru, jakby każdy jej kąt był przyczółkiem złego. Reasumując, mogę tylko wyrazić żal, iż pierwszym tureckim horrorem, z jakim się zetknąłem, okazała się kalka amerykańskiego klasyka. Nie znam tureckiej kultury, jej mitologii oraz kontekstów religijnych. Tak naprawdę trudno mi sobie nawet przypomnieć jakiś znany turecki film, bo nawet twórczość Ferzana Ozpeteka czy Fatiha Akina kojarzona jest bardziej z kinematografią europejską niż ze stricte turecką. Jednak tamtejsi twórcy, nawet ci kręcący kino gatunków, powinni szukać w swoim kraju oryginalności i indywidualizmu. Banalne historie powinny być pretekstem do pokazania wyjątkowości kraju, w którym się dzieją. Naśladowanie bowiem Hollywood może i jest opłacalne finansowo, ale artystycznie skazuje dzieło na porażkę.

Screeny

HO, SEMUM HO, SEMUM HO, SEMUM HO, SEMUM HO, SEMUM HO, SEMUM HO, SEMUM HO, SEMUM HO, SEMUM HO, SEMUM

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ uroda Ayça Inci
+ kilka ciekawych ujęć i interesująco zaaranżowanych scen
+ momentami może przestraszyć

Minusy:

- za długi
- kopia „Egzorcysty”
- banalny w porównaniu w arcydziełem Friedkina
- amatorskie aktorstwo
- fatalne efekty specjalne

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -