Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:POSSESSED a.k.a Bool-sin-ji-ok

POSSESSED a.k.a Bool-sin-ji-ok

Opętana

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Yong-Joo Lee
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Nam Sang-Mi, Shim Eun-Kyung, Ryu Seung-Ryong, Kim Bo-Yeon, Jang Young-Nam
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:3.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Tytuł debiutanckiego filmu Lee Yong-Joo, “Possessed” (w polskim tłumaczeniu „Opętana”) wskazywałby na związki fabuły, przynajmniej w ogólnym zarysie, z nurtem satanistycznym i takimi klasykami współczesnego horroru jak: „Dziecko Rosemary”, „Egzorcysta” czy „Omen”. A jednak nie są to skojarzenia trafne, bo choć obraz debiutanta jest opowieścią o opętaniu, daleko mu do typowej konwencji horroru satanistycznego. Szkoda, że młody twórca oferując widzom oryginalną opowieść o duchach biorących we władanie ciała ludzi, nie ustrzegł się typowych grzechów koreańskiego kina grozy: wciskania do fabuły melodramatycznych wątków i usilnego pragnienia zaskoczenia widza kosztem logiki fabuły.

Hee-jin jest studentka, która po dłuższej nieobecności wraca do rodzinnego domu. Dziewczyna uciekła z niego przed fanatyczną matką, która na skutek śmierci męża, popadała w rodzaj religijnej paranoi. Hee-jin dowiaduje się, że jej czternastoletnia siostra So-jin zniknęła w tajemniczych okolicznościach. Mimo oporów ze strony matki wierzącej, że tylko żarliwa modlitwa jest w stanie sprowadzić zaginioną dziewczynkę do domu, sprawę przejmuje detektyw Tae-hwan. Początkowo bagatelizuje zniknięcie So-jin, twierdząc, że pewnie uciekła z domu i po kilku dniach wróci. Gdy jednak sąsiadka popełnia samobójstwo, pozostawiając pożegnalny list a w nim prośbę o przebaczenie skierowaną do So-jin, policjant zaczyna traktować sprawę poważnie. Tym bardziej, że wkrótce dochodzi do kolejnego niezwykłego samobójstwa, mającego związek z zaginięciem dziewczynki. Śledztwo doprowadza do mieszkającej w tym samym bloku co So-jin szamanki i tajemniczego rytuału. Tymczasem Hee-jin zaczynają nawiedzać koszmarne sny i coraz trudniej odróżnić jej rzeczywistość od snu.

To, co wyróżnia „Opętaną” to oryginalne potraktowanie samego opętania. Zazwyczaj tego rodzaju stan umysłu oznacza nawiedzenie przez demony, które albo jest skutkiem igrania z szatańskim mocami albo też konsekwencją przekleństwa, czarów lub dopuszczonego doświadczenia Bożego. W filmie Lee nic takiego nie ma miejsca, być może dlatego, że samo opętanie w filmie jest ukazane w sposób nietypowy. So-jin, bo to ona staje się ofiarą nawiedzenia, zapada na dziwną chorobę. Schorzenie rozwija się w niej po tym jak cudownie zostaje uratowana od śmierci ze straszliwego wypadku samochodowego. Matka jest przekonana, że to jej modlitwy i Boża łaska wyrwały córkę z rąk śmierci. Dziewczynka w rezultacie cudownego ocalenia zyskuje niezwykły dar: potrafi przepowiadać śmierć i uzdrawiać. Ponieważ zachowuje się tak jakby nie była sobą: zapada w dziwne odrętwienie, ma niespotykany apetyty oraz jest nieobliczalna wydaje się, że jakaś siła zawładnęła jej ciałem. Tę siłę nie można jednak nazwać demoniczną. So-jin ani nie zaczyna mówić obcymi językami, ani nie zdobywa zdolności bilokacji, ani nie lewituje (choć potrafi ustać na poręczy krzesła), nie dysponuje nawet nadzwyczajną siłą ani w końcu też nie czuje wstrętu przed świętymi rzeczami. Naturalne jest zatem pytanie jaki, jest cel w tym oryginalnie ukazanym obrazie opętania?

Odpowiedź tkwi w formule tego filmu. Choć możemy go wepchnąć do szuflady z napisem horror, to w rzeczywistości „Opętanej” bliżej do dramatu grozy niż klasycznego straszaka. Reżysera nie interesuje bowiem straszenie widza, lecz fenomen cudu, związki wiary ze śmiercią i życiem, religijny fanatyzm, ludzki egoizm. Jak na kino grozy to rzadko spotykana problematyka. Ale to dzięki odwadze w jej poruszaniu obraz Lee staje się czymś więcej niż kolejnym mniej lub bardziej wiernym naśladowaniem „Egzorcysty”. Co więcej inne rozłożenie akcentów powoduje, że choć trudno „Opętaną” nazwać filmem oferującym ogrom filmowego strachu, to za to z całą pewnością nie można mu zarzucić, że nie oferuje kilku dziwnych niepokojących momentów grozy. Zwłaszcza sceny sennych majaków Hee-jin czy scena samobójstwa, gdy nagle przed oczy bohaterki spada ciało samobójczyni, śmiało można uznać za udane. Doskonale komponują się one z zagadkową fabułą, mroczną atmosferą niepokoju i niedopowiedzeń. Zasługą reżysera jest również fakt, że z wielką wprawą omija wszelkie pułapki banału i schematyzmu, łatwych, prostych rozwiązań. Oglądając „Opętaną” z całą pewnością nie pomyślimy, ze twórcy filmu wciskają nam produkt nie pierwszej świeżości.

Wróćmy jeszcze na chwilę do najważniejszego i najciekawszego wątku So-jin. Wraz z rozwojem fabuły dowiadujemy się coraz więcej o rzekomy zaginięciu dziewczynki i o niej samej. Lee przez długi czas trzyma jednak widzów w niepewności: co faktycznie przytrafiło się dziewczynce? Uciekła z domu? Zaginęła? Została zamordowana? Ostatecznie okazuje się, że za tajemniczym zniknięciem dziewczynki stoi ludzki egoizm, skłonność do wykorzystywania słabszych, lecz także – co jest pewnym novum – lęk przed śmiercią. Nie może również zabraknąć motywu zemsty, który jest przedstawiony inteligentnie i nienatrętnie. Wątek So-jin jest też najbardziej przejmujący, bowiem postać ta nawiązując do wielu horrorowych odmieńców (np. Sadako), pokazuje jak bezwzględni, bezduszni potrafią być ludzie.

Niestety, jak już zasygnalizowaliśmy we wstępie „Opętana” nie jest filmem bez wad. Być może niektórzy wskazaliby na powolne tempo, ale akurat tę historię należało opowiadać w elegijnym tonie. Lee ma na sumieniu większe grzechy. Przede wszystkim kompletnie niejasny pozostaje wątek opętania Hee-jin. W filmie słyszymy, że ma być ona kolejną ofiarą opętania. I raz zachowuje się jakby właśnie to ją spotkało, raz jest jak najbardziej normalna. Nie za bardzo wiadomo też jak do całości historii ma się wątek ciężko chorej córki detektywa. Niestety pod koniec wdziera się chaos i pojawia się wrażenie, że reżyser chciał za wiele rzeczy przekazać na raz. Na dodatek kulminacyjna scena rozmowy między Hee-jin a matką na dachu jest za długa i zbyt melodramatyczna. Ostatnie ujęcia sugerują, że czuwa nad nami nieznana potężna siła zdolna zarówno odbierać jak zwracać nam życie. Bóg? Szatan? Bóstwo? Przeznaczenie? Szkoda tylko, że kwestia ta wypada zupełnie nieprzekonująco.

Jak przystało na koreańską produkcję grozy od strony czysto realizacyjnej obraz Lee jest bezbłędny. Ogląda się go z prawdziwą przyjemnością (warto zwrócić uwagę na sceny samobójstw). Podobnie wiele dobrego można napisać o znakomitym zespole aktorskim. Uwagę zwraca zwłaszcza śliczna Nam Sang-mi (m.in. „Dead Friend”) w roli Hee-jin, Kim Bo-yeon jako fanatyczna matka bohaterki oraz rewelacyjna, szesnastoletnia Sim Eun-kyeong (So-jin), którą niektórzy widzowie mogą pamiętać z roli Yeong-hee w znakomitym „Hansel and Gretel”. Dziewczyna wyrasta na prawdziwą gwiazdę koreańskiego kina.

Niestety jako całość w wysokiej ocenie filmu Lee Yong-Joo przeszkadzają mi: wymieniony wcześniej fabularny chaos i niepotrzebne melodramatyczne wtręty. Mimo tych potknięć „Opętana” trzyma bardzo wysoki poziom koreańskich produkcji grozy.

Screeny

HO, POSSESSED a.k.a Bool-sin-ji-ok HO, POSSESSED a.k.a Bool-sin-ji-ok HO, POSSESSED a.k.a Bool-sin-ji-ok HO, POSSESSED a.k.a Bool-sin-ji-ok HO, POSSESSED a.k.a Bool-sin-ji-ok HO, POSSESSED a.k.a Bool-sin-ji-ok

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ bezbłędna realizacja
+ intrygująca fabuła
+ w nietypowy sposób ukazane opętanie
+ atmosfera tajemniczości i niepokoju
+ umiejętne omijanie banału i zgranych chwytów
+ kilka niegłupich refleksji o wierze, przeznaczeniu i ludzkim egoizmie
+ śliczna Nam Sang-mi
+ rewelacyjna Sim Eun-kyeong w roli opętanej dziewczynki

Minusy:

- powolne tempo
- nie straszy
- pod koniec robi się chaotycznie
- zbędny melodramatyzm
- zakończenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -