Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC

DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC

Dante's Inferno: An Animated Epic

ocena:9
Rok prod.:2010
Reżyser:Mike Disa
Kraj prod.:USA
Obsada:(głosy): Steve Blum, Mark Hamill, Graham McTavish, Vanessa Branch, Peter Jessop,
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:3.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate
(Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy [tu] wchodzicie)
Dante Alighieri "Boska Komedia"

Swoiste novum w dziale recenzji filmowych serwisu Horror Online stanowić może omówienie filmu, który powstał wyłącznie z myślą o promowaniu gry komputerowej. Tak, zgadza się: Dante's Inferno to dzieło mające na celu wzbudzenie i wzmocnienie marketingowego sukcesu gry komputerowej o tym samym tytule, który powstał w bardzo utytułowanej stajni gier EA Games. Uspokoję jednak od razu tych, którzy boją się, że mamy do czynienia z gniotem stanowiącym jakiś dodatek do gry i nie broni się samodzielnie. Jest zdecydowanie odwrotnie, ale biada tym, którzy hołubią wiekopomne dzieło Dantego Alighieri i spodziewają się, iż twórcy filmu (i gry zarazem) zadbali o wierność oryginałowi i potraktowali go z należytą czcią. Nic bardziej mylnego. Dzieło Alighieriego to zaledwie kanwa dla reżysera filmu. Zbudował on zupełnie samodzielny i mroczny świat piekła, do którego trafia samotny bohater, by pośród krwawej łaźni odnaleźć i uratować swoją ukochaną Beatrycze. Znawcom literatury pewnie już coś dzwoni, ale nie dajcie się zwieść. Piekło Dantego XXI wieku to slasher na mitologicznej podbudowie.

Postanowiłem, że nie miejsce tu i czas, aby wyrównywać braki znajomości klasyki literatury. Nie potępiam tych, którzy nie tylko nie czytali, ale także nie wiedzą nic o dziele Dantego Alighieri pt. Boska komedia. W dzisiejszym świecie uchodzą ludziom znacznie gorsze przewiny niż nieznajomość klasyki naszej (w tym przypadku europejskiej) kultury czy symboliki, jaką dzieło Alighieriego przekazało w dziedzictwie ludzkości. Moim skromnym zdaniem nie przystoi to ludziom wykształconym, którzy chcą uchodzić za erudytów, ale pamiętam także, że dzisiejszy świat to chwilami już zupełnie inna planeta niż ta, na której ja się wychowałem. Zakładam przeto, że nie każdy darzy miłością klasykę literatury światowej i nie każdemu też dzieło Dantego się spodoba – jest wszak pisane jedenastozgłoskowcem. Niewątpliwie jednak znajomość czy nieznajomość poematu nie ma żadnego zupełnie wpływu na odbiór filmu Mike'a Disy, jako że sam reżyser pofolgował sobie z oryginałem na tyle mocno, że sami literaturoznawcy mają tylko dwa wyjścia: powinni zawiązać spisek w celu skazania reżysera na karę ciężkiego więzienia bądź zaakceptować wolność artystyczną i uznać, że w pokrętny sposób opisywana tu animacja jest afirmacją dzieła Alighieriego i być może zachęci niektórych odbiorców do sięgnięcia po oryginał (w co osobiście mocno wątpię, gdyż fani gier komputerowych nie słyną raczej z miłości do literatury).

Cóż zatem oferuje nam nowa interpretacja klasycznego dzieła Dantego Alighieri AD 2010? Przede wszystkim dostajemy do rąk bardzo mroczne i krwawe dzieło, gdzie iloraz przemocy i mordu znacznie przekracza średnią krajową. W XIV-wiecznym oryginale główny bohater, Dante, jest personifikacją samego autora, a zatem poetą. W dzisiejszych czasach poeta nie jawi się jako postać szczególnie medialna, więc twórcy filmu postawili na bardziej wyrazistą i moralnie dwuznaczną postać: krzyżowca. Tym samym możemy już na wstępie zapomnieć o poemacie z XIV wieku i przygotować się na świat widziany oczami wojownika, który zna tylko jeden sposób na rozwiązywanie dylematów i konfliktów: miecz. Z dziełem Dantego łączy nas odtąd tylko samo imię głównego bohatera oraz jego ukochanej, Beatrycze. Cała reszta to fikcja. Mamy tu do czynienia z klasyczną historią krzyżowca, który dokonywał w Ziemi Świętej tzw. „dzieła bożego”, wypleniając innowierców ogniem i żelazem. Popełnił przy tym wiele moralnie niedopuszczalnych czynów, plamiąc swoje ręce krwią niewinnych oraz dopuszczając się zdrady swojej ukochanej. Los chciał, że cielesne uciechy z wyznawczynią Allacha miały być nagrodą za uratowanie życia jednego z więźniów (w filmie nie jest to jednoznaczne, ale był to jej brat lub mąż). Ocalony jeniec nie wykazuje jednak wdzięczności, ale poprzysięga Dantemu zemstę za pohańbienie kobiety. Cały dalszy ciąg wydarzeń stanowi łańcuch przyczynowo-skutkowy: zemsta innowiercy jest bardzo skuteczna i niezwykle krwawa. Poprzysiągł bowiem Dantemu zamordowanie wszystkich bliskich mu osób. Na końcu tego krwawego pochodu zabójca dopada Beatrycze. Ukochana Dantego umiera na jego rękach, a jej dusza odchodzi do nieba. Byłby to koniec tej tragicznej historii, ale Piekło ma inne plany. Unoszącą się duszę Beatrycze przechwytuje sam Szatan, który informuje Dantego, że dusza dziewczyny trafia do Piekła na mocy jej własnej przysięgi. Kobieta bowiem obiecała swą duszę Diabłu, jeśli jej ukochany powróci bezpiecznie z Ziemi Świętej. Oszalały z gniewu i rozpaczy Dante rzuca się w pogoń za Szatanem i dociera do bram Piekieł. Tam spotyka poetę Wergiliusza, który oferuje mu przewodnictwo po dziewięciu kręgach piekielnych, ale także przestrogę: podróż Dantego będzie bowiem obfitowała w wiele dylematów moralnych i odsłoni przed nim wiele aspektów jego własnej osobowości, o których Dante nie wiedział lub wolał nie pamiętać. Okaże się także, że Szatan ma wobec Beatrycze swoje własne plany. Uratowanie ukochanej będzie wiązać się nie tylko z walką z hordami piekielnymi, ale przyznaniem się do własnej zdrady.

Fabuła nie jest na szczęście aż tak płytka, że dalsze poczynania Dantego w piekle opierają się na systematycznym mordowaniu kolejnych pomiotów piekielnych, ale stanowi wyprawę w głąb umysłu i sumienia samego Dantego, który ma w duszy wiele niezaleczonych ran. Będzie spotykał wiele historycznych postaci (to także jest zgodne z książkowym oryginałem), ale także osób, które spotkał za życia i które miały dla niego znaczenie emocjonalne. Jakkolwiek akcja może wydawać się liniowa, gdyż bohater pokonuje kolejne kręgi piekielne, aby dopaść samego Szatana i uratować Beatrycze, ale musimy pamiętać, że wydarzenia nie kręcą się wokół poematu z XIV wieku, ale wokół gry komputerowej. I tak też należy patrzeć na całość tego filmu. Obserwujemy wydarzenia z perspektywy samego Dantego, który nurza się w oceanie deprawacji, grzechu i przemocy, aby osiągnąć szczytny cel: zbawić duszę swojej ukochanej, a także, jak się niebawem okaże, swoją własną. Środkiem do tego celu jest jednak niekończąca się walka. Dante musi co chwila pokonywać demoniczne istoty i potężnych przeciwników – strażników poszczególnych kręgów piekielnych. Pomocą służy mu w tym dziele piekielna kosa, którą odebrał jednemu z pierwszych pokonanych demonów. Od tej chwili ekran zalewa jucha i słychać jęki konających i udręczonych dusz. Witajcie w piekle Dantego.

Cały film jest niezwykle krwawy i mroczny. Od samego początku towarzyszy bohaterowi zagrożenie, przemoc i śmierć. Dante wycina sobie krwawą ścieżkę pośród piekielnych kręgów, ale nie możemy zapominać, że jego psychika wystawiona zostaje na widok udręczonych dusz, które cierpią katusze za grzechy popełnione za życia. Dante jest sługą bożym i początkowo odrzuca świadomość, że w piekle jest więcej potępionych dusz niż zbawionych w niebie. Z czasem jednak zaczyna uświadamiać sobie skalę deprawacji rodzaju ludzkiego i pojmuje, że sam niewiele się od nich różni. Myślę, że to dość głębokie wnioski jak na animację, które dowodzą, że twórcy filmy nie lekceważą wymowy poematu Alighieriego i wciąż starają się przekazać głębszą treść. Mimo, iż w filmie co i rusz widzimy zataczającą krwawe kręgi kosę Dantego, tło nie jest pozbawione myśli przewodniej, która stara się ze wszelkich sił pokazać dwulicowość natury ludzkiej i naszą wrodzoną skłonność do deprawacji i korupcji. Jest to może nieco uproszczone, ale jest to wszak animacja (i do tego oparta na grze komputerowej), a nie moralitet.

Film robi spore wrażenie jako całość. Animacja nie jest może chwilami najwyższych lotów, ale doskonale oddaje służbę treści: to o przesłanie tu chodzi, a nie o nasycenie oczu masakrą, jakiej oddaje się główny bohater. Dante zabija przeciwników nie dlatego, że lubi i ma to we krwi, ale dlatego, że musi. Postawił sobie za cel odzyskanie ukochanej i nie cofnie się przed niczym, aby go dopiąć. Na samym końcu czeka wszak Szatan, któremu także zamierza rzucić wyzwanie. Wydaje mi się, że w dzisiejszym świecie pojęcie romantycznej miłości, która jest gotowa do poświęceń i ofiar, nie spotyka się ze tak dużym zrozumieniem jak w średniowieczu, ale młodzież, która sięgnie po film jako rozszerzenie gry komputerowej może wciąż wiele z niego wynieść. Są tu obecne uniwersalne wartości, które trzeba kultywować, a do tego przyda się każde medium. Skoro dziś do młodzieży przemawia, między innymi, język gier, takim trzeba do nich mówić. Moim zdaniem nie jest to naganne i na nic biadolenie profesorów i uczonych, że niewielu sięgnie dziś po papierowy oryginał, który posłużył za tło gry czy filmu (Harry Potter czy Zmierzch, niezależnie od tego, co sądzimy o ich jakości literackiej, przysłużyły się podniesieniu poziomu czytelnictwa). Dziedzictwo dzieła Alighieriego jest dzięki temu nadal żywe i choć jestem raczej ostrożny w zachwytach nad taką formą kontaktu ze spuścizną literacką naszych antenatów, lepiej dowiedzieć się o Dantem z gry komputerowej, niż nie wiedzieć o nim wcale.

Na koniec powiem, że film jest wspaniałą ucztą dla wielbicieli animacji z lat 70 i 80, gdy technika komputerowa nie rządziła jeszcze niepodzielnie, a kreska była tak charakterystycznie płynna, pozbawiona dzisiejszej precyzji. Chwilami chce się może i śmiać, gdy widzimy nieporadność końskiego galopu czy usta bohatera, które nie układają się w wypowiadane słowa, ale o to właśnie chodzi. Dla mnie był to powrót w czasy dzieciństwa i wczesnej młodości, gdy liczyła się przede wszystkim opowieść, a nie warstwa wizualna. Dodam także, że i miłośnicy japońskiej animacji znajdą tu coś dla siebie, gdyż w wielu fragmentach widać zabiegi bardzo charakterystyczne dla kreacji rysunkowych z Kraju Kwitnącej Wiśni: stop-klatki i spowolnienia w czasie walki (gęsto okraszone eksplozjami energii i płomieni), rysy twarzy bohaterów (zwłaszcza u Wergiliusza) czy wreszcie samych strażników kręgów piekielnych. Zresztą sami zobaczycie. Ja ze swej strony zapraszam na półtoragodzinną wyprawę w głąb mrocznej duszy i umysłu Dantego – nie zawiedziecie się.

Screeny

HO, DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC HO, DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC HO, DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC HO, DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC HO, DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC HO, DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC HO, DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC HO, DANTE'S INFERNO: AN ANIMATED EPIC

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ doskonale mroczny klimat
+ dynamiczna i niezwykle krwawa opowieść
+ wspaniała, barwna i pełna polotu wizualizacja piekieł
+ wyraziste i soczyste przesłanie filozoficzno-moralne
+ udane połączenie krwawego slashera z mitycznym światem zaczerpniętym żywcem z jednego z najbardziej pomnikowych dzieł światowej literatury
+ wspaniała wycieczka wspominkowa w czasy, gdy animacji nie zdominowały jeszcze komputery

Minusy:

- jeden jedyny minus ostrzegawczy dla tych, którzy nie lubią pauperyzowania wielkich klasyków literatury i wtłaczania ich w komercyjne media typu gry komputerowe, gdzie treść siłą rzeczy ulega uproszczeniu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -