Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:THEY LIVE

THEY LIVE

Oni żyją

ocena:8
Rok prod.:1988
Reżyser:John Carpenter
Kraj prod.:USA
Obsada:Roddy Piper, Keith David, Raymond St. Jacques
Autor recenzji:Paweł Waśkiewicz
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:7.46
Głosów:13
Inne oceny redakcji:

Czasami film przykuwa nas do ekranu nie skomplikowaną fabułą, niespotykanymi efektami wizualnymi czy znakomitą grą aktorską, ale po prostu wyjątkowym, autentycznym klimatem, którego ze świecą szukać wśród wielkich, nakręconych z rozmachem superprodukcji. Film Johna Carpentera „Oni żyją”, klasyk kina klasy B spod znaku sf, powstał w złotym okresie twórczości reżysera, wkrótce po takich hitach jak „Halloween”, „Mgła” czy „Coś”. Z owymi produkcjami łączy go prosta fabuła, oparta na jednym zaskakującym rozwiązaniu, a także wspomniana niewiarygodna atmosfera, która mogła zostać wykreowana chyba tylko w latach osiemdziesiątych. Co z tego wynika? Współcześnie niemal na pewno nie znajdziecie żadnego tytułu tak wciągającego, zaskakującego i jednocześnie przesyconego specyficznym humorem.

Bohater „Oni żyją” (grany przez amerykańską gwiazdę wrestlingu, Roddy’ego Pipera) jest zwykłym człowiekiem, który wędruje od miasta do miasta w poszukiwaniu pracy. Wiemy o nim właściwie tylko tyle, że musiał opuścić rodzinny dom z powodu recesji – dlatego też zmierza przed siebie z plecakiem pełnym narzędzi na plecach oraz silnym pragnieniem, żeby w końcu zapuścić gdzieś korzenie. Udaje mu się znaleźć swoje miejsce wśród niewielkiej, żyjącej w miejskich slumsach społeczności. Jego szczęście i spokój nie trwają jednak długo – lokalny kościół okazuje się miejscem zebrań tajemnego stowarzyszenia, w telewizji coraz częściej nadawane są pirackie komunikaty z niejasnymi ostrzeżeniami, a rzeczywistość zdaje się odkształcać, zmieniać. Kiedy okolica zostaje zrównana z ziemią przez jednostki specjalne policji, bohater przez przypadek natrafia na karton dziwnych okularów przeciwsłonecznych. Po ich przymierzeniu, świat ukazuje mu się w zupełnie innych barwach…

Film „Oni żyją” to opowieść o tym, jak rasa obcych istot zawładnęła Ziemią, hipnotyzując jej mieszkańców i zmieniając ich życie taniec oszołomionych, bezwolnych marionetek. Podobne motywy będzie można zobaczyć wiele lat później w „Matriksie”. Produkcja Carpentera jest filmem skromnym, ale efektownym, w dodatku niebezpiecznie wciągającym i obdarzonym niewiarygodnym wręcz klimatem. Nie jest to horror, choć jego elementy, charakterystyczne dla produkcji Carpentera, są tu wyraźnie widoczne. Zamiast grozy reżyser oferuje nam wolne budowanie napięcia, wątpliwości w zdrowie psychiczne bohatera i niezwykłą, surrealistyczną wizję świata. Mimo iż tematyka jest poważna, Carpenter unika zadęcia, miejscami skręcając w kierunku kina akcji i widowiskowych starć z przeważającą siłą przeciwnika. Zakończenie ma w sobie dostatecznie dużo dramatyzmu, nie jest jednak przesadnie patetyczne bądź nazbyt ponure. Widać, że twórca starał się, by atmosfera w „Oni żyją” była lżejsza niż w „Ucieczce z Nowego Jorku” czy „Coś”, dlatego łagodzi ją humorystycznymi wstawkami. Również sposób prezentacji utopijnego społeczeństwa kontrolowanego przez kosmitów jest zabawny, nie do końca serio. Miłośnicy teorii spiskowych i czarnego humoru z miejsca pokochają podprogowe wiadomości, jakie obcy umieszczają na billboardach, plakatach, w gazetach czy nawet na banknotach.

Film odznacza się ciekawymi zdjęciami, dobrą muzyką (oczywiście autorstwa Carpentera), rzetelnym aktorstwem. Jeżeli ktoś wątpił w możliwości Roddy’ego Pipera, znanego przecież nie z ról filmowych, ale widowiskowych walk na ringu, to może odetchnąć z ulgą – choć może nie jest to kreacja godna Oscara, grana przez niego postać budzi sympatię i wydaje się na tyle wiarygodna, by film oglądało się bez zastrzeżeń. Inni aktorzy również poradzili sobie całkiem nieźle. Jak zwykle na najwyższym poziomie stoi reżyseria. Carpenter nie pierwszy raz udowadnia, że doskonale zna się na swoim fachu. Tempo filmu jest dokładnie takie, jak oczekiwałby tego miłośnik kina lat osiemdziesiątych, zwroty akcji niemal zawsze zaskakują, a sposób prezentowania rzeczywistości jest zaiste godny pozazdroszczenia.

Po skończonym seansie jedyną wadą, jaką potrafiłem dostrzec w omawianym filmie, był fakt, że już się skończył. Nie było to może dzieło wybitne, nie niosło ze sobą wielkiego przesłania, ale jako klimatyczny film łączący elementy sf, sensacji i horroru sprawdzało się rewelacyjnie. Polecam tę produkcję wszystkim, którzy nie boją się oryginalnych, ryzykownych rozwiązań oraz szalonych scenariuszy. Pozwólcie się wciągnąć w świat, który prezentuje nam słynny John Carpenter. Nie pożałujecie.

Screeny

HO, THEY LIVE HO, THEY LIVE HO, THEY LIVE HO, THEY LIVE HO, THEY LIVE HO, THEY LIVE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomita, „inna” atmosfera
+ pomysłowa fabuła
+ zgrabnie poprowadzona akcja
+ rzetelne aktorstwo
+ bezlitośnie wciągający

Minusy:

- jeśli nie lubisz stylistyki lat osiemdziesiątych, lepiej od razu wyłącz odbiornik
- statystycznie więcej tu sf i sensacji niż horroru
- klimat filmu nie przemówi do każdego widza
- jeśli lubisz filmy poważne i ponure, nie masz tu czego szukać

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -