Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:CHAW

CHAW

Dzik

ocena:7
Rok prod.:2009
Reżyser:Jeong-won Shin
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Eom Tae-woong, Jeong Yu-mi, Jang Hang-seon, Yoon Jae-moon, Park Hyeok-kwon, Heo Yeon-hwa
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:
Adach - 7

Dzik jest dziki, dzik jest zły,
dzik ma bardzo ostre kły.
Kto spotyka w lesie dzika,
ten na drzewo szybko zmyka.

/Dzik, Jan Brzechwa/

Kim, młody policjant z drogówki, przenosi się wraz z ciężarną żoną i chorą psychicznie matkę na prowincję. Udaje się do miasteczka Sameri, słynącego z zerowego wskaźnika przestępstw. Kim poznaje ekscentrycznych mieszkańców osady: sołtysa ubijającego interesy z podejrzanym biznesmen, wiecznie poirytowanego komendanta policji oraz jego podwładnych-nieudaniczków. Jak na złość, marzący o spokojnej, wiejskie służbie Kim, trafia w sam środek makabrycznych wydarzeń, które tuż przed jego przybyciem zaczynają mieć miejsce w Sameri. Ktoś w okolicy rozkopuje groby, wnuczka najlepszego w mieście myśliwego, Chuna znika w tajemniczych okolicznościach, a dwoje biologów badających miejscową florę i faunę odkrywa zmasakrowane ludzkie szczątki. Wkrótce podczas festynu wielki dzik porywa jednego z jego uczestników. Sołtys wzywa na pomoc słynnego łowcę Baeka, który wraz z grupą uzbrojonych po zęby fińskich myśliwych, wyrusza na polowania. Wkrótce zwierze zostaje upolowane, ale Chun jest przekonany, że nie jest to poszukiwany dzik-morderca. Nikt nie daje mu wiary i mimo realnego zagrożenia ze strony grasującej wciąż na wolności bestii, sołtys organizuje dla mieszkańców imprezę w tancbudzie. W pewnym momencie, bawiący się w najlepsze miejscowi zostają zaatakowani przez gigantycznego, rozwścieczonego dzika.

Reżyser filmu Shin Jeong-won zasłynął z realizacji bardzo dobrze przyjętego przez koreańską publiczność, „Sisily 2 km”. Obraz ten opowiadał o pewnym prowincjonalnym miasteczku, które zamieszkane było przez ludzi z kryminalną przeszłością. Gdy przypadkowo trafia do niego dezerter z mafijnych szeregów wraz z dużą ilością diamentów, rozpoczyna się bezpardonowa walka o drogocenne kamienie miedzy chciwymi tubylcami, nasłanymi gangsterami i duchem pewnej młodej dziewczyny. ”Sisily 2km” był udaną gatunkową mieszanką komedii, filmu gangsterskiego i horroru. Nie był to obraz straszny, za to bardzo zabawny, żywiołowy i fabularnie nieobliczalny.

Wspominam o debiucie Shina, ponieważ w najnowszym swym filmie, „Chaw” reżyser powtarza sprawdzoną formułę. To nie zarzut. Dlaczego nie skorzystać z recepty na sukces, która się sprawdziła? Zwłaszcza, że reżyser umiejętnie wzbogaca zaproponowaną w debiucie fabularną formułę o schemat monster-movie. Dodajmy: starego, dobrego monster-movie o przerośniętych zwierzętach, biorących odwet na bezmyślnie niszczących przyrodę ludziach. I trzeba przyznać – znów się koreańskiemu twórcy powiodło.

Akcja filmu rozgrywa się zatem w małej mieścinie, gdzieś na dalekiej koreańskiej prowincji. Mimo, że głównym bohaterem jest przeniesiony ze stolicy policjant Kim, reżyser poświęca wiele uwagi także innym bohaterom. Dba by były to postacie interesujące, dalekie od schematów, a nad wszystko komiczne. Inaczej mówiąc, żeby były ekscentryczne. Toteż pierwsza cześć filmu poświęcona jest przedstawieniu bohaterów ukazanych z sympatią ze wszystkim swymi słabościami i dziwactwami. Poznajemy: sołtysa Sameri, martwiącego się o własne zanikające libido i planującego rozkręcić lewy interes związany ze zdrową żywnością; porywczego komendanta policji nieustannie strofującego swoich policjantów, a ukrywającego dusze wrażliwca i tchórza, podwładnych komendanta, których najlepiej określa jedna z pierwszych scen, gdy jeden po drugim wywracają się na stromym zboczu. Po Sameri błąka się kobieta z lalką w ramionach, każąca sobie mówić „mamusiu”. Ale nie tylko mieszkańcy wioski wydają się nam cokolwiek dziwni. Na obrzeżach miasta w namiocie koczuje dwoje młodych naukowców – kolejna para dziwaków, przysłany z Seulu detektyw jest kleptomanem, a łowczy Baek medialną gwiazdą i pozerem. Nawet główny bohater i jego rodzinka: niespełna rozumu matka oraz ciężarna żona (motyw z ciążą znajduje zabawne rozwiązanie w finale) – sprawiają wrażenie „normalnych inaczej”. Tylko łowczy Chun – doświadczony łowca, jedyny w miasteczku zdający sobie sprawę z powagi niebezpieczeństwa, ukazany jest na serio. Choć i dla niego reżyser przygotował kilka humorystycznych momentów.

Rozpisałem się o bohaterach filmu, ponieważ sukces filmu w dużej mierze jest zasługą filmowych postaci. Są oni wymyśleni i zagrani z dużym poczuciem humoru, ale i z życzliwością dla ich wad i nałogów. Ot, może nieco bardziej niepospolici bohaterowie, którym przyszło się zmierzyć z potężną siłą natury uosabianą przez zmutowanego dzika.

„Chaw” jest w pierwszej kolejności komedią obyczajową, ale pod pozorami kina łatwego, lekkiego i przyjemnego skrywa poważniejszego problemy. Bo z całą pewnością miłośnicy zwierząt nie uznają koreańskiego obrazu za przyjemny. Zwierzęta mają się wyjątkowo źle w tym filmie. Już w prologu widzimy czarno-białe zdjęcia, przedstawiające sceny polowań na zwierzynę oraz sceny ich uśmiercania. W trakcie filmu jeszcze wielokrotnie będziemy świadkami okrutnego traktowania żyjących istot: żywej ryby wrzuconej do garnka z gotującą się wodą, sceny patroszenia dzika, podpalanych warchlaków oraz migających w kadrze różnego rodzaju potraw przyrządzonych ze zwierząt. Obrazy te nie szokują dla pustego efektu. Są potrzebne do skonstruowaniu prostego, ale czytelnego i nadal aktualnego przesłania. Stosunek człowieka do zwierząt jest ukazany jako barbarzyński i bezmyślny. Ludzie bez zastanowienia grabią naturę, wypalają lasy, wybijają zwierzęta, trują środowisko, lecz okaleczona Natura w końcu weźmie odwet na człowieku. W każdym razie bierze go w „Chaw”. Narzędziem zemsty staje się olbrzymia włochata bestia (z małymi zastrzeżeniami udany twór grafiki komputerowej). Zrodziła się ona – jak się dowiadujemy z filmu – wynikiem wojskowego eksperymentu prowadzonego podczas wojny japońsko-rosyjskiej. Eksperymentalny gatunek osiedlony w koreańskich górach rozmnożył się na potęgę, tak że naturalne pożywienie dzików przestało mu wystarczać. Zakosztował w ludzkim mięsie. Przesłanie brzmi zatem następująco: pomyśl, zanim zabijesz jakie zwierze lub zetniesz jakieś drzewo.

Z racji tego, że obraz Shina jest produktem wielogatunkowym, horror pojawia się jedynie fragmentami. Głównie w scenach pierwszych ataków dzika-mutanta (mamy tu podobny efekt jak w „Predatorze” – widzimy świat oczami potwora). Pojawia się tez kilka makabrycznych efektów w postaci dość bezpardonowo potraktowanych zwierząt. Choć nie brakuje odciętego ludzkiego palca, a nawet całej ręki. Oczywiście jest też najważniejszy element grozy – czyli gigantyczny dzik. Niekiedy zachowuje się on dość zaskakująco, zwłaszcza w scenach, gdy uzbrojona w kły śmierć zagląda w oczy któregoś bohatera. Wątpliwości budzi tez sposób poruszania się dzika, który z łatwością przegoniłby człowieka, a tymczasem to ludziom z łatwością udaje się przed nim uciec.

Przystępując do seansu „Chaw” nie należy się nastawiać na klasyczny horror o zmutowanym zwierzaku. Bo choć historia podąża doskonale znanymi ścieżkami monster movies, Shin pilnuje przede wszystkim, żeby było zabawnie. W celu rozbawienia widza a nie jego przestraszenia powołuje zabawne postaci, nie waha się sięgać nawet po humor mniej wyrafinowany a nawet ucieka się do animowanych wstawek (gdy jeden z bohaterów opowiada o zapadni obok jego głowy ukazuje się graficzny schemat takiego urządzenia). Na szczęście finałowe starcie w fabryce, jeśli nawet nie budzi grozy, to z pewnością funduje widzom potężną dawkę adrenaliny.

„Chaw” dowodzi, że sukces „The Host- Potwór” nie wziął się z niczego. Niegdyś koreańskie monster-movie nieudolnie naśladowały japońskie kaiju, dziś Koreańczycy już nikogo nie muszą naśladować. Umiejętnie przetwarzając gatunkowe konwencje, zwłaszcza kina hollywoodzkiego, odświeżają skostniałe schematy, tworząc znakomicie zrealizowane i znakomicie się oglądające opowieści. Takie jak ta o pewnym napakowanym hormonami dziku-olbrzymie.

Screeny

HO, CHAW HO, CHAW HO, CHAW HO, CHAW HO, CHAW HO, CHAW HO, CHAW HO, CHAW HO, CHAW HO, CHAW

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ realizacja
+ udana gatunkowa mieszanka
+ barwne postacie
+ akcja przeplatana humorem
+ zabawny
+ kilka mocniejszych momentów
+ dzik-morderca
+ proste, ale wciąż aktualne przesłanie ekologiczne

Minusy:

- w pierwszej kolejności jest to komedia
- nie ma się czego bać
- specyficzna mieszanka
- miłośnicy zwierząt znienawidzą ten film

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -