Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer

IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer

Iron Rose, The

ocena:7
Rok prod.:1973
Reżyser:Jean Rollin
Kraj prod.:Francja
Obsada:Françoise Pascal, Hugues Quester (as Pierre Dupont), Nathalie Perrey, Mireille Dargent
Autor recenzji:Katarzyna Sawicka
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:9
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Jean Rollin to jeden z tych reżyserów, których filmy nie są – delikatnie mówiąc –pozytywnie oceniane przez krytyków filmowych (ukuli oni nawet na określenie stylu Rollina lekceważący termin „rollinade”, z niedorzecznością, kiczowatością i amatorszczyzną wśród jego cech charakterystycznych), a jednocześnie osiągają status pozycji kultowych i przynoszą twórcy rzeszę oddanych fanów. Czy dostrzega się walory obrazów Rollina czy też nie, nie da się zaprzeczyć, że wkład reżysera w rozwój francuskiego kina grozy jest niemały. To Rollin stworzył bowiem pierwszy francuski film o wampirach (które zresztą są jego specjalnością, zwłaszcza te płci żeńskiej i w negliżu) i pierwszy francuski film gore. W omawianym „The Iron Rose” nie ma ani wampirów, ani scen gore. Jest za to dwójka śmiertelników, ogromna nekropolia, i poetyckie rozważania o miłości i śmierci.

Kobieta (Françoise Pascal) i mężczyzna (Hugues Quester) spotykają się na przyjęciu weselnym i umawiają na randkę następnego dnia. Po rowerowej przejażdżce mężczyzna proponuje odpoczynek od zgiełku miasta na terenie wielkiego, starego cmentarza. Natknąwszy się na kryptę, decydują się do niej wejść, mimo początkowych obiekcji dziewczyny. Oddając się cielesnym rozkoszom, nawet nie zauważają, kiedy zapada zmierzch. Próbują znaleźć drogę na zewnątrz, okazuje się jednak, że nie ma jej tam, gdzie powinna być. Ani nigdzie indziej… Błądząc po terenie starej nekropolii, bohaterowie stają się coraz bardziej nerwowi, przestraszeni, zdesperowani, a powrót do świata żywych coraz mniej prawdopodobny.

W jednym z wywiadów, Rollin przyznaje, że pracując nad „The Iron Rose” miał zamiar stworzyć film w stylu „opowieści przy ognisku”, spontanicznych, tworzonych właściwie w trakcie opowiadania, bez szczegółowo dopracowanego planu. I rzeczywiście, tę spontaniczność, brak drobiazgowego planu widać w filmie, co czasem przekłada się na nieprzewidywalne, nielogiczne zachowania bohaterów. Fikcyjne opowieści z dreszczykiem stanowiły inspirację dla sposobu pracy Rollina, ale pomysł na fabułę reżyser zaczerpnął ponoć z prawdziwego zdarzenia. Anegdota głosi, że ową inspiracją była przygoda, która przydarzyła się Rollinowi i współpracującemu z nim regularnie reżyserowi zdjęć, Jean-Jacques Renonowi. Rzekomo, znaleźli się obaj na cmentarzu w miejscowości Amiens i, nie zauważywszy, kiedy zapadł zmrok, zgubili drogę na zewnątrz. I to właśnie na cmentarzu w Amiens nakręcono „The Iron Rose”. Trzeba przyznać, że miejsce to naprawdę robi wrażenie. Filmowe cmentarzysko – choć nie wiadomo ile w nim z tego rzeczywistego – wydaje się nieskończone. Usłane jest zmurszałymi grobami, zarośnięte drzewami i krzakami, pełne bezgłowych rzeźb, a nawet fragmentów ludzkich kości. I oczywiście ścieżek, które bynajmniej nie prowadzą ku wyjściu. Filmowy cmentarz jest właściwie opuszczony, z paroma dziwacznymi odwiedzającymi, między innymi clownem (jedna z ulubionych postaci Rollina) i ponurym jegomościem w wampirzej pelerynie, którzy wprowadzają nastrój niepokoju już od pierwszych scen filmu.

Taka lokalizacja, dziwaczne postacie, jak również inne obrazy Rollina, mogą złudnie sugerować, że „The Iron Rose” będzie filmem o wampirach czy zombie, prawdopodobnie z dużą ilością nagości i dawką gore. Ale w „The Iron Rose” jest jedynie dwójka ludzkich bohaterów, odizolowanych od reszty świata, od świata żywych; bohaterów właściwie anonimowych, jako że nie wiemy o nich nic, nie znamy nawet ich imion, co nadaje opowieści pewnej uniwersalności.

Motywy przewodnie filmu – miłość i śmierć – zostają wprowadzone na samym jego początku. Oto mężczyzna recytuje fragment utworu Tristana Corbiere by przyciągnąć uwagę kobiety; przy okazji, warto wspomnieć, że – jak podaje sam Rollin – Corbiere jest jednym z autorów inspirujących jego twórczość. W recytowanym utworze przewijają się właśnie motywy miłości i śmierci. Wchodząc na teren cmentarza, bohaterowie pragną jedynie uciec od hałasu miasta. Okazuje się jednak, że przekraczają granicę, oddzielającą martwych od żywych, nie tylko w sensie fizycznym. Początkowo radośni, nieco dziecinni, oboje przechodzą metamorfozę. Mężczyzna staje się agresywny, a jednocześnie traci pewność siebie. Zmiana w kobiecie jest o wiele bardziej złożona, niepokojąca. Odtwórczyni głównej roli przypomina – mimo kobiecych kształtów – dziecko. Dziecinna jest jej twarz, postać urzeka dziecięcą bezbronnością, delikatnością. Z czasem, staje się bardziej autonomiczna, pewna siebie, dziwna. Pomimo pierwotnych obiekcji, strachu, czuje coraz silniejszą więź z miejscem, coraz mocniej pragnie zostać właśnie tutaj. Z dala od ludzi, sam na sam z „ukochanym”, chce zaznać miłości, która wykroczy poza granicę życia. Nie do końca wiadomo czym powodowana jest ta metamorfoza. Czy jest to opętanie? Szaleństwo? A może naturalna tęsknota za nieskończonym uczuciem, która tkwi w każdej romantycznej duszy?

„The Iron Rose” urzeka atmosferą, pozwala na wielość interpretacji, zabawę w odczytywanie symboli. Niestety, mimo tych niewątpliwych zalet, film może chwilami nużyć. Nie dzieje się tu wiele, jeśli chodzi o akcję (bo i nie ona jest tutaj ważna) i, typowo dla Rollina, jest parę dłużyzn - niepotrzebnie rozwleczonych, męczących scen, długich ujęć. Chwilami dziwi również wspomniana nielogiczność zachowań bohaterów. Mankamenty te da się jednak zignorować i docenić walory filmu, jeśli jest się oczywiście amatorem obrazów, w których tak zwany klimat ważniejszy jest od akcji.

„The Iron Rose” jest chyba najbardziej klimatycznym, subtelnym filmem Rollina. Zgodnie ze słowami samego Rollina, jest to również zdecydowanie najbardziej osobiste jego dzieło. Być może właśnie to przesądziło o wyjątkowości filmu. I to nie tylko na tle pozostałych obrazów reżysera.

Screeny

HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer HO, IRON ROSE, THE a.k.a La Rose De Fer

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezwykły klimat
+ miejsce akcji
+ symbolika
+ poetyckość i subtelność
+ niespodzianka na tle innych filmów reżysera, którego specjalnością są lesbijskie opowieści o wampirach…

Minusy:

- … co równie dobrze może być postrzegane jako minus
- dłużyzny
- momentami nielogiczne zachowania bohaterów

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -