Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ANTICHRIST

ANTICHRIST

Antychryst

ocena:5
Rok prod.:2009
Reżyser:Lars von Trier
Kraj prod.:Dania / Francja / Niemcy / Polska / Szwecja / Włochy
Obsada:Willem Dafoe, Charlotte Gainsbourg
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:6
Głosów:16
Inne oceny redakcji:
Adach - 7

Panie Larsie von Trier, najlepszy ponoć żyjący reżyserze filmowy na świecie (sam tak o sobie powiedziałeś na konferencji prasowej w Cannes)

Znam prawie całą Pana twórczość, zarówno tę kinową jak i telewizyjną. Zgadzam się z tezą, iż Pana artystyczne dokonania można krytykować lub wręcz nienawidzić, jednak najzwyklejszą ignorancją byłoby przejść obok niej obojętnie. Od początku Pana filmowej kariery, wszystkie obrazy posiadały silnie odciśnięte piętno swego twórcy. Nie da się ukryć, iż największą gwiazdą swoich artystycznych dokonań był właśnie Pan. Nawet jeśli zasady DOGMY skazywały reżysera na nieistnienie i umniejszały jego zasługi właściwie do zera, to z takich filmów jak „Przełamując fale” czy „Idioci” przede wszystkim emanowała siła Pana poglądów. Sama DOGMA była po trosze zgrywą, a po części buntem. Odegrała rolę twórczego fermentu w środowisku filmowym. W sztuce bowiem ferment jest niezbędny, choćby po to, by „wielcy” i „uznani” bogowie artystycznego panteonu poczuli, iż nie posiadają monopolu na odkrywczość i oryginalność. Zapewne sami „dogmatycy” już u zarania swego manifestu wiedzieli, iż formuła jako nowość dość szybko się wypali. Jednak nie ma wątpliwości, że dzięki kilku znakomitym i niezwykle sugestywnym filmom DOGMA na stałe zapisze się w podręcznikach historii filmu jako niezwykle ważne zjawisko w kinie przełomu wieków.
Pan dość szybko zerwał ze sztywnymi regułami DOGMY na rzecz kina autorskiego, w którym wizja świata reżysera jest czynnikiem najważniejszym. Postawił Pan na filmy odważne, kontrowersyjne, jednocześnie bardzo tendencyjne i silnie zsubiektywizowane. Jeśli owe ultrasubiektywne ukazywanie świata przedstawionego można potraktować jako zarzut, na pewno nie będzie nim odważne podejście do kina gatunków – po swojemu nakręcił Pan musical, horror czy komedię. Tylko po co? Pana twórczość opiera się na dwóch filarach – stawianiu kontrowersyjnych tez, które są przedstawiane za pomocą, mniej lub bardziej trafnych, obrazów kinowych oraz na niewątpliwym wyczuciu filmowym znamionującym artystyczny talent. W „Idiotach” próbował Pan udowodnić, iż liberalne społeczeństwo może być równie opresyjne jak totalitarne. W „Dogville” i „Manderlay” za pomocą, trzeba to przyznać, genialnej formy, chciał Pan pokazać, jakie zło leżu u fundamentów Stanów Zjednoczonych, a więc państwa szczycącego się najlepiej działającą demokracją na świecie. „Tańcząc w ciemnościach” miało na celu zdyskredytowanie zarówno amerykańskiego społeczeństwa, jak i istniejącego w tym kraju wymiaru sprawiedliwości widzącego w emigrantce zza żelaznej kurtyny element, który można wykorzystać do osobistego albo propagandowego celu. Jednak w stawianiu kontrowersyjnych tez najdalej poszedł Pan w swoim najnowszym swoim filmie, mianowicie w „Antychryście”. W nim próbuje Pan udowodnić teorię, jakoby w ludzkich umysłach trwał konflikt między zwierzęcą naturą człowieka, a narzuconą nam, przede wszystkim przez chrześcijaństwo, kulturą. To ono w obliczu skomplikowanych, ale naturalnych sytuacji, np. utraty dziecka, czyni z istot ludzkich niezdolne do funkcjonowania jednostki, które szukają pocieszania w kolejnych „sztucznych” produktach kultury, jaką jest chociażby psychoanaliza.

Ale po kolei...
Zaczynasz swój film, Panie Reżyserze, niezwykle intrygującą sceną stosunku seksualnego dwojga małżonków, której świadkiem jest ich malutki synek. Zaprzątnięci miłosnym uniesieniem dorośli nie dostrzegają, iż ich latorośl wychodzi przez otwarte okno na parapet, po czym spada na znajdująca się poniżej ulicę. Dla matki śmierć synka okazuje się wstrząsem nie do opanowania. Potworne cierpienie po starcie najbliższej osoby czyni z niej prawie bezwolną kukłę skupiającą sie tylko na swym bólu. Jej mąż, terapeuta, nie zgadza się na farmakologiczne leczenie. Podejrzewając, iż zaburzenia psychiczne żony nie biorą się tylko i wyłącznie z faktu utraty dziecka, za pomocą całego spektrum psychoanalitycznych narzędzi stara się dociec, co tak naprawdę wpływa na jej coraz bardziej destrukcyjne zachowania. Kiedy domowa terapia nie przynosi żadnych pozytywnych skutków, mężczyzna postanawia zabrać swoją żonę do Edenu, niewielkiego domu położonego w pośrodku leśnej głuszy. Tam, z dala od cywilizacyjnego zgiełku oraz miejsc budzących wspomnienia o zmarłym dziecku, znowu stara się zgłębić istotę demonów opanowujących osobowość żony. Mężczyzna nie zdaje sobie jednak sprawy z ogromnej siły destrukcji, jaka drzemie w jego partnerce. W pewnym momencie wszystkie zajęcia, jakie z nią prowadzi, wzmocnione siłą znajdującej się poza kontrolą człowieka przyrody, powodują nieoczekiwana eksplozję.

Ze streszczenia, Panie von Trier, wynika, iż „Antychryst” jest dramatem traktującym o matczynym bólu po stracie ukochanego dziecka. Ale takich dzieł na przestrzeni lat powstało przecież mnóstwo. Musiał więc Pan sprawić, aby najnowsze dzieło wyróżniało się nie tylko formą, lecz przede wszystkim treścią. Sprowadzał więc Pan rodzinny dramat do naszpikowanej religijnymi symbolami rozprawy filozoficznej, skonstruowanej na fundamencie opowieści o Adamie i Ewie. Owa rozprawa dotyczy odwiecznego konfliktu między naturą a kulturą, a więc tym, co od człowieka nie zależy, a tym, co jest jego tworem. Pokazał Pan kobietę, w której natura, a więc przynależność od świata fauny i flory, przez setki lat tłumiona była przez reprezentujących różne ideologie mężczyzn. Najcięższe działa wymierzone zostały jednak w chrześcijaństwo, które we wszystkich dziedzinach życia, czy to materialnego czy duchowego, jako nauczyciela i decydenta widziało mężczyzn. W późnym średniowieczu, wspominanym zresztą przez Pana w „Antychryście”, kobieta postrzegana była jako siedlisko grzechu. Przez inkwizytorów traktowana była jako najważniejszy współpracownik szatana. I wszystko byłoby w porządku, gdyby teza, którą Pan w swoim filmie próbuje udowodnić miała cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Oczywiście, próbuje Pan nałożyć średniowieczną dominację mężczyzny nad kobietą na współczesność, pokazując choćby zachowanie męskiego bohatera filmu w kontekście własności, kiedy nie słuchając sprzeciwu żony bohater zabiera ją ze szpitala i zamiast hospitalizacji połączonej z leczeniem farmakologicznym narzuca jej psychoterapię.

Z czasem okazuje się także, iż śmierć dziecka dwojga bohaterów jest dla Pana tylko i wyłącznie niezbędnym pretekstem do pokazania takich, a nie innych, wymyślonych, oczywiście przez Pana, zachowań postaci kobiecej. Kompletnie nie interesuje Pana dramat kobiety, która oprócz utraty dziecka nagle zostaje zupełnie sama, ponieważ dla jej męża liczy się ona tylko i wyłącznie jako pacjentka. Wykorzystuje Pan swoich bohaterów tylko po to, aby wystrzelić z tezą, iż natura, to coś prawdziwego i pierwotnego, zaś kultura, u Pana reprezentowana przez chrześcijaństwo i patriarchat, służy do jej tłumienia, na dodatek w swojej propagandzie traktując to, co dzikie i nieokiełznane, jako wytwór szatana, antychrysta. Tylko, Panie von Trier, do czego to zmierza? Czemu ma służyć Pański film? Udowodnieniu, iż wszystkie religie i systemy wartości, jako twory sztuczne, mają charakter opresyjny? Uświadomieniu, iż obwarowani sztucznymi nakazami i zakazami oraz osaczeni przez stechnicyzowaną cywilizację zapomnieliśmy o swojej prawdziwej, zwierzęcej naturze?

Tak naprawdę Pana film jest tak naładowany różnego pochodzenia symbolami oraz piętrowymi metaforami, iż może znaczyć cokolwiek. Na dodatek pseudowysublimowaną, niby poetycką sztuczność swojego dzieła potęguje Pan kilkoma krwawymi scenami zdecydowanie mierzonymi na wywołanie skandalu. Zapewne trafnie Pan to sobie wymyślił, iż jest Pan odważniejszy, niż większość twórców robiących w krwawym kinie, bo przecież im, wyrobnikom i rzemieślnikom, żaden z producentów nie pozwoliłby pokazać w pełnej krasie krwawej ejakulacji czy wycięcia łechtaczki. W zawiązku z tym, ponawiam swoje pytanie, czemu owe zderzenie poetyckiego, wieloznacznego snu z naturalistyczną perwersją miało służyć? Tylko temu, by wstrząsnąć co poniektórymi widzami?

Jako że jest Pan mistrzem w manipulacji emocjami widzów, musi tkwić w Panu ogromny potencjał twórczy. „Antychryst”, podobnie jak poprzednie Pana filmy, potwierdza opinię o tym, że Lars von Trier jest niezwykle utalentowanym filmowcem. Poszczególne pomysły realizatorskie w „Antychryście”, twórcze koncepcje czy pojedyncze obrazy uderzają swym pięknem oraz oszałamiają zawartym w nich ładunkiem emocjonalnym. Prolog do Pana najnowszego filmu to prawdziwa maestria, zarówno pod względem niezwykłości obrazowania rodzinnych sytuacji, jak również intensywności uczuć w nich zawartych. Dzięki umiejętności dostrzeżenia wagi na pozór tylko nieistotnych szczegółów, potrafi Pan opowiadać historie bez użycia słów. Doskonale również umie Pan wyciągnąć z aktorów wszystko to, czego sobie artysta-Lars von Trier życzy. Wiele scen z ich udziałem obywa się bez dialogów. Nie są one bowiem potrzebne, by przekazać targające bohaterami uczucia i emocje. I nie chodzi tu o wyraziste i jednoznaczne wybuchy złości, agresji czy radości. Chodzi tu przede wszystkim o pokazanie złożoności tego wszystkiego, co tkwi w postaciach po stracie kogoś, kto nadawał sens życiu – z jednej strony buntu wyrażającego niezgodę na zaistniałą sytuację, z drugiej zaś gwałtowną potrzebę bliskości będącą jedyną bezpieczną przystanią chroniącą przed nadciągającym szaleństwem. Na pewno ogromną zaletą Pana filmu są zdjęcia Anthony’ego Dod Mantle’a. Operator ów doskonale czuje się jako twórca zdjęć podległy reżimowi zasad Dogmy, jak również jako realizator obrazu w dużych produkcjach („Last King of Scotland”, „Slumdog Millionaire”). Ową łatwość w kreowaniu intrygujących zdjęć widać także w „Antychryście”. Zachwycają niektóre ujęcia zbudowane na fundamencie planów dalekich. Równie doskonale Dod Mantle potrafi dostrzec i sfotografować chwilowy, lecz niezwykle ważny dla danej sceny grymas któregoś z bohaterów. Jest w jego zdjęciach, Panie von Trier, co jest także i Pana zasługą, zarówno wieloznaczny bezruch kontemplacji, jak również niespodziewane, nadające filmowi dynamiki poruszenie. Nie brakuje również ujęć kojarzących sie ze stylem DOGMY, a więc specyficznego kręcenia „z ręki”, idealnego, kiedy na ekranie dużo się dzieje, a kamera ma być albo bardzo blisko bohatera, albo przedstawiać jego punkt widzenia.

Czas na podsumowanie, Panie von Trier. Gdybym był siedemnastoletnim, nie do końca rozumiejącym jeszcze świat wrażliwcem, który bardzo dobrze zrobione kino ogląda bezkrytycznie, „całym sobą”, „Antychryst” byłby dla mnie prawdziwym filmowym objawieniem. Mrok, cierpienie, szokujące sceny, natłok symboliki, wreszcie heretyckie przesłanie – zapewne łyknąłbym to jak przysłowiowa „młoda żyrafa”. Dzisiaj mam lat trochę więcej i żeby zrobić na mnie wrażenie, trzeba czegoś więcej niż tylko puste „klimaciarstwo”. Pana filmy, zwłaszcza te nowe, to pułapki zastawione na wrażliwych widzów. Przyciągają sławą reżysera, entuzjastycznymi recenzjami niektórych krytyków, świetnymi pomysłami realizatorskimi („Dancer in the Dark” czy „Dogville”) oraz aurą skandalu, jaka nierzadko otaczała Pana osobę. Niestety, Pana filmy często okazywały sie niezwykłymi, misternie skonstruowanymi, może nawet genialnymi… manipulacjami. Niczym rosiczka wabi Pan widzów, wyżyma ich emocjonalnie i pozostawia z pustką w głowie oraz rodzącymi się z czasem coraz poważniejszymi wątpliwościami. „Antychryst” jest tego wręcz idealnym przykładem.

PS. Dedykowanie „Antychrysta” Andriejowi Tarkowskiego, co sugerować ma artystyczne powinowactwo z Rosjaninem, to już bufonada w stanie czystym, Panie von Trier.

Screeny

HO, ANTICHRIST HO, ANTICHRIST HO, ANTICHRIST HO, ANTICHRIST HO, ANTICHRIST HO, ANTICHRIST HO, ANTICHRIST HO, ANTICHRIST

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niesamowity prolog
+ wysmakowany wizualnie
+ znakomite kreacje aktorskie
+ na swój sposób intryguje

Minusy:

- von Trier dyskutuje w filmie sam ze sobą
- obraz z tezą, której podporządkowany jest cały wywód filozoficzny autora
- symbolizm nadający rzekomo filmowi drugie, a może trzecie dno
- koniec i bomba, kto się dał von Trierowi ten trąba

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Ciekawostki:

Zobacz ciekawostki do filmu

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -