Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NECROMENTIA

NECROMENTIA

Necromentia

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Pearry Reginald Teo
Kraj prod.:USA
Obsada:Layton Matthews, Chad Grimes, Santiago Craig, Katherine Pawlak, Cole Braxton
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5.67
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Czytając zagraniczne fora internetowe poświęcone filmowi „Necromentia”, prawie we wszystkich można natknąć się na informację, iż obraz niejakiego Pearry’ego Reginalda Teo do złudzenia przypomina słynnego „Hellraisera” Cilve’a Barkera. Produkcja grozy nie musi nosić miana oryginalnego. Wszak horror należy do tzw. kina gatunków, a więc do obrazów filmowych kręconych według z góry ustalonych zasad, dzięki którym łatwo porozumieć można sie z widzem oczekującym takiego, a nie innego dzieła. Twórcy wybierający powyższą drogę swoich artystycznych dokonań nazywani są często wyrobnikami. Ich praca bowiem bardzo często opiera się na recyklingu tworów legionu innych rzemieślników kina, często zapomnianych albo znanych tylko bardzo wąskiemu, by nie powiedzieć niszowemu, kręgowi odbiorców. Ów recykling może oczywiście zrodzić prawdziwe dzieła sztuki, jednak nie każdy reżyser czy scenarzysta jest Quentinem Tarantino, który nadając nowe znaczenia po wielokroć wykorzystywanych schematom kina sensacyjnego czy wojennego, tworzy wspaniałe, dalekie od banału i skrzące się intertekstualnym dowcipem obrazy. Wykorzystując motywy tak przecież sugestywnie przedstawione w 1987 roku przez Clive'a Barkera, Pearry Reginald Teo w swoim ostatnim filmie, „Necromentia”, nowej jakości nie stworzył.

Opierająca się na konstrukcji fabularnych puzzli, które widz złożyć musi sobie sam, historia zawarta w filmie opowiada o mężczyźnie, Hagenie, który chcąc wskrzesić swoją zmarłą ukochaną, postanawia wziąć udział w makabrycznym eksperymencie zaproponowanym przez niejakiego Travisa. Nie wie jednak, iż Travis również pragnie odzyskać kogoś, kogo na skutek splotu różnych nieszczęśliwych wydarzeń utracił. W pewnym momencie pojawia się także wątek Morbiusa, kolejnego mężczyzny, którego pragnieniem jest zemsta. Wszystkich bohaterów łączy jedno – realizacja ich pragnień, żądz oraz spełnienie marzeń będzie możliwe tylko w jednym miejscu, w piekle.

Pierwsze sceny i sekwencje „Necromentii” nie tylko intrygują, lecz także dają nadzieję na obejrzenie horroru poziomem fabularnym odbiegającego od dziesiątek serwowanych nam przez kinematografię zza oceanu. We wstępie widzimy bowiem ludzi uwikłanych w konflikt z budzącymi niepokój monstrami rodem z najmroczniejszych czeluści piekielnych. Później obserwujemy zmagania zdesperowanego mężczyzny, który za wszelką cenę stara się przywrócić do życia swoją ukochaną. Od początku XIX wieku niemająca nic do stracenia postać naukowca (ale nie tylko) igrająca z życiem i śmiercią stała się jednym z najciekawszych, a jednocześnie najczęściej eksploatowanych tematów mnóstwa filmów grozy (motyw Frankensteina). Podobnie rzecz się ma z Hagenem. Zrozpaczony własną niemocą przystaje na propozycję Travisa, który dzięki znajomości z Morbiusem posiadł umiejętność znajdywania miejsc, dzięki którym zmarli trafiają do przeznaczonego im po śmierci miejsca. Hagen jednak nie wie, w co gra Travis, nie zadaje sobie także sprawy z tego, iż ten zna Morbiusa. Z czasem bowiem okazuje się, iż obaj panowie, Hagen i Morbius, znają się doskonale, choć znajomość tę trudno uznać za ciepłą, ponieważ obaj walczyli o względy pięknej Elizabeth.

Teo, kreując w „Necromentii” świat przedstawiony, nie bawi się w żadne subtelności. Nie istnieje w nim pełen niuansów balans między dobrem a złem. Film pochodzącego z Singapuru reżysera to wycieczka w głąb najmroczniejszych ludzkich pragnień, dla realizacji których wszyscy w nim występujący bohaterowie gotowi są zrezygnować z najbardziej elementarnych zasad moralnych. W imię miłości planuje się i popełnia morderstwo, szlachetne cele osiągane są poprzez kłamstwo, manipulację i tortury, zaś potrzebne na zaspokajanie elementarnych potrzeb pieniądze zarabiane są kosztem potwornego bólu innych ludzi.

Ale świat przedstawiony opisywanego przeze mnie amerykańskiego horroru to nie tylko jego bohaterowie oraz ich czyny i motywacje. Niezwykle istotne w tym filmie jest miejsce akcji. Podczas całego seansu mamy do czynienia tylko z jedną sceną dziejąca się poza zamkniętą przestrzenią. Akcja pozostałych dzieje się w budynkach – w obskurnym zapleczu zakładu fryzjerskiego Hagena, brudnym i zapuszczonym mieszkaniu Travisa, w jego miejscu pracy, a więc w salonie „uciech” sadomasochistycznych, wreszcie w wąskim, ciasnym, a co najważniejsze, bezkresnym korytarzu piwnicznym symbolizującym piekło. Decyzja umieszczenia prawie wszystkich wydarzeń w zamkniętych przestrzeniach spowodowana była zarówno niewielkim budżetem, jakim dysponowali twórcy, lecz przede wszystkim chęcią zobrazowania sytuacji, w jakiej znaleźli sie bohaterowie. Każdy z nich bowiem osaczony jest swoimi żądzami oraz kolejnymi grzechami popełnianymi pod ich wpływem. Kiedy już jest za późno orientują się, iż znaleźli się w matni, z której jedynym wyjściem okazuje się wyprawa w piekielne czeluście i próba ugrania czegoś z jej mieszkańcami.

Największym atutem filmu jest dbałość twórców o szczegóły wizualne. Mam tu na myśli zarówno mocno oddziałującą na wyobraźnię specyfikę wnętrz, jak również charakteryzację bohaterów oraz infernalnych monstrów. Kreując swój świat, Teo chciał pokazać, iż rzeczywistość doświadczana na co dzień niczym nie różni się od piekła. Nic więc dziwnego, iż miejsca, po których poruszają się bohaterowie, naznaczone są piętnem brudu albo sugerują ludzkie cierpienie dokonujące się w ich wnętrzach. Kamera, powoli brodząc w wypełniającym je mroku, cały czas natyka się na chaos niepotrzebnych, zużytych sprzętów, dziwne konstrukcje czy wreszcie błyszczące chromem narzędzia do zadawania bólu. O dziwo, jedynie piekielny korytarz jest miejscem uporządkowanym. Marna to jednak pociecha, kiedy w wąskim i ciasnym tunelu nagle gaśnie światło, a z ciemności zaczynają dobiegać coraz bardziej mrożące krew w żyłach dźwięki. Pomimo iż zamieszkujące ją istoty przypominają Barkerowskich Cenobitów, nie zmienia to faktu, że zostały zaprojektowane, wykonane i animowane bardzo profesjonalnie.

Niestety, „Necromentii”, pomimo niewątpliwych zalet, daleko jest do horroru, który fani gatunku mogliby wspominać latami. Trudno skupić uwagę widza na obrazie filmowym, który cały czas grany jest na tej samej nucie dramaturgicznej. Początkowo zafascynowani jesteśmy światem fizycznego brudu i moralnej degrengolady. Obserwujemy nekrofilską miłość Hagena i Travisa szamocącego się w swoim osobistym piekiełku. Z czasem jednak ów mrok zaczyna nużyć, zaś kiepskie dialogi i nienajlepsze aktorstwo lekko irytować. W pewnym momencie przestajemy się także interesować scenami w piekle, bo ich bohaterowie to postacie, które już od jakiegoś czasu przestały wzbudzać w nas ciekawość. Brakuje w filmie Teo choćby kilku obrazków ze świata, w którym dominującą postawą moralną nie jest ludzkie upodlenie. Tak naprawdę to w rzeczywistości zdeterminowanej przez etyczne niuanse nagle pojawiająca się w życiu bohaterów groza znajduje swój oddźwięk w reakcjach widzów. Ostatnio mogliśmy do dostrzec w takich filmach jak „Eden Lake” (bez wątku nadnaturalnego) albo w „Paranormal Activity” (z wątkiem nadnaturalnym).

Myślę jednak, iż warto zapamiętać nazwisko Pearry’ego Reginalda Teo. „Necromentią”, pomimo jej wad, reżyser udowodnił, iż nieobce są mu zarówno poszukiwania odpowiedniej formy na film, jak również próby opowiedzenia za jej pomocą niebanalnej i oddziałującej na imaginację widza historii. Lepiej i przez widzów, i krytyków postrzegane jest nie do końca udane zmierzenie się z ciekawym tematem, niż wyprodukowanie kolejnego gniota, który za sprawą kampanii reklamowej zdobywa uznanie słabo znającej się na kinie publiczności.

Screeny

HO, NECROMENTIA HO, NECROMENTIA HO, NECROMENTIA HO, NECROMENTIA HO, NECROMENTIA HO, NECROMENTIA HO, NECROMENTIA HO, NECROMENTIA HO, NECROMENTIA HO, NECROMENTIA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ intrygująca wizja świata przedstawionego
+ scenografia
+ zróżnicowanie postacie
+ interesująca wizja piekła
+ klimat osaczenia i izolacji

Minusy:

- momentami zbyt monotonna akcja
- słabe, chwilami zabawne, a co za tym idzie, nieadekwatne do sytuacji dialogi
- bardzo przeciętne aktorstwo
- brak pomysłu na pogłębienie wizerunku niektórych postaci
- film niewykorzystanego potencjału

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2013 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -