Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:TRILOQUIST

TRILOQUIST

Brzuchomówca

ocena:7
Rok prod.:2008
Reżyser:Mark Jones
Kraj prod.:USA
Obsada:Paydin LoPachin, Rocky Marquette, Katie Chonacas, Brian Krause, Bruce Weitz.
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:8.5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Horror – jak wiemy – lubi wszystko to, co niezwykłe. A mówienie bez poruszania ustami, czyli zdolność, której wymaga się od każdego brzuchomówcy, jest wystarczająco niesamowita, by postać ta pojawiła się w kinie grozy. Tym bardziej, że nieodłącznym elementem brzuchomówcy jest „gadająca lalka”. Potencjał grozy tkwiący w tym niezwykłym duecie dostrzeżono już w latach dwudziestych ubiegłego wieku („The Great Gabbo” z Erichem von Stroheimem w roli złego brzuchomówcy) i wykorzystywano go potem wielokrotnie., choć z różnym skutkiem. Z czasem wykształciła się swoista konwencja horrorów o brzuchomówcach i ich zazwyczaj demonicznych partnerach, lalkach, która swój najdoskonalszy wyraz znalazła w antologii „Dead of Night” (1945) i w filmie Richard Attenborough, „Magic” (1978). W obu obrazach pojawia się charakterystyczny motyw: drewniana lalka przyjmuje zwichrowaną osobowość swego stwórcy, co dla otoczenia oznacza co najmniej kilka trupów. Tym tropem podąża także Mark Jones w „Triloquist”, z tym że czyni to w tonie zdecydowanie niepoważnym.

Angelina i Norbert są rodzeństwem. Po śmierci matki, znanej brzuchomówczyni odziedziczają drewnianą lalkę zwaną Dummy. Zostają także całkiem sami na świecie. Na szczęście opieka społeczna odnajduje ich dalekiego wujka, który z radością przyjmuje dzieciaki pod swe skrzydła. Szybko też sprowadza ich do roli niewolników zaś Angelinę do roli seksualnej niewolnicy, regularnie gwałconej przez krewnego-zboczeńca. Z opresji ratuje rodzeństwo bohaterów… lalka, dusząc oprawcę. Angelina i Norbert tuż po osiągnięciu pełnoletniości żyją sobie szczęśliwie, dopóki żądza mordu lalki znów nie daje o sobie znać. Efektem jest rozdzielnie rodzeństwa: autystyczny Norbert trafia do ośrodka dla psychicznie chorych zaś Angelina wyrusza do Las Vegas wraz z lalką zdobyć pieniądze na uwolnienie brata. Jak łatwo się domyślić wyprawa Angeliny zamienia się w krwawą łaźnię, lecz prawdziwa orgia mordów następuje po tym jak zaradna siostrzyczka uwalnia Norberta i razem z nim oraz lalką-mordercą ruszają w daleką drogę przez Stany. Tylko czy rzeczywiście zbrodni dokonuje Dummy?

Mark Jones, reżyser filmu, znany jest za pewne fanom grozy z baśniowego horroru „Leprechaun” (1993) o zabójczym karle. „Triloquist” nieco przypomina debiut Jonesa, bowiem czarnym charakterem ponownie jest wyjątkowo szpetny osobnik w rozmiarze mikro. Tym razem jest to kukła brzuchomówcy o wyłupiastych ślepiach, wielkich ustach i kartoflanym nosie. Lalka, podobnie jak tytułowy bohater „Leprechaun” jest złośliwa, ma chore poczucie humoru i morduje kogo popadnie. „Triloquist” to jednak nie tylko nawiązania do debiutanckiego horroru reżysera, lecz także podobieństwa z „Laleczką Chucky” (ze względu na specyficzny humor), nurtem filmów grozy o brzuchomówcach oraz z …”Urodzonymi mordercami” (bohaterami u Jonesa jest para moralnych degeneratów). Mimo licznych skojarzeń, który „Triloquist” przywołuje, ogląda się go bez irytującego poczucia, że już gdzieś to wszystko, w znacznie lepszym wydaniu, widzieliśmy. Co więcej można nawet określić horror Jonesa mianem oryginalnego.

Największa wartość filmu tkwi bowiem w umiejętnym pogodzeniu kilku na pozór sprzecznych elementów. „Triloquist” jest bowiem jednocześnie zabójczo zabawny (w czym zasługa zwłaszcza wyjątkowo gadatliwej kukiełki), brutalny (liczne sceny zabójstw, obsceniczny język itp.), anarchistyczny (świetna Paydin LoPachin w roli wyzywająco amoralnej psychopatki) a przy tym obrazem pod fasadą szczeniackiej zgrywy ukrywającym głębszy i znacznie poważniejszy sens.

Najważniejszym pytaniem, które towarzyszyć będzie nam podczas seansu horroru Jonesa jest pytanie o to czym (lub kim) jest tak naprawdę Dummy? Reżyser filmu czyni bowiem lalkę nie tylko narratorem przedstawionej historii, co jest już zabiegiem nietypowym i interesującym, lecz na dodatek rezygnuje z budowania grozy z pomocą tej postaci. Czy to bowiem w „Dead of Night”, „Magic” czy „Laleczce Chucky” ich twórcy stopniowo odkrywali przed widzami przerażający fakt, że martwy przedmiot jakim jest drewniana lalka jest żywą i na dodatek demoniczną istotą. W „Triloquist” lalka już w pierwszej scenie ukazana jest jako żyjąca, gadająca (zwłaszcza) i niezwykle brutalna. Jednocześnie twórcy filmu rezygnują całkowicie ze stworzenia iluzji realizmu: lalka jest toporna, potrafi tylko poruszać ustami i obracać oczami. Nikt nie uwierzy, że ma w sobie coś ludzkiego (poza ciętym językiem, upodobaniem do obfitych biustów oraz do zabijania). Wygląda to na niekonsekwencje w kreacji „czarnego charakteru”. Ale nienachalny, inteligentny finał wyjaśnia ( a w każdym razie sugeruje), że Dummy nikogo nie zabił a nawet nie rzucał swoim skrzeczącym głosem (bardzo dobry podkład Bruce Weitza) kąśliwych ripost. Lalka jest w tym filmie tylko symbolem psychicznych zaburzeń maltretowanego w dzieciństwie rodzeństwa. Odkrycie tego faktu zmienia znacząco optykę ukazanych w filmie wydarzeń. Pełen smoliście czarnego humoru, ostentacyjnie amoralny, brutalny i anarchistyczny „Triloquist” staje się w ostatecznym rozrachunku gorzko ironiczną opowieścią o tragicznych skutkach przemocy wobec dzieci. Nic dziwnego, że najbardziej szaloną, nieobliczalną postacią w filmie (boi się jej nawet Dummy) jest Angelina – dziewczyna, która w sposób najdotkliwszy doznała poniżenia, cierpienia i bólu. I której wiara w dobroć ludzi została zgwałcona razem z jej dziewczęcym ciałem.

Film Jonesa zebrał skrajne recenzje. Niektórzy kwitowali go pełnym oburzenia słowami: „co za śmieć!”, inni zaś pisali o jednym z najlepszych horrorów ostatnich lat. To dobrze. Jeśli bowiem amplituda ocen jest tak wielka, to znaczy, że „Triloquist” wywołuje emocje, a czyż nie o to chodzi w szeroko pojętej twórczej działalności? Najgorsze bowiem co może spotkać każdego artystę (nawet tego przez małe „a”) to obojętność odbiorcy. Obojętnym więc nie jestem, choć byłbym daleki od popadania w zachwyt. Obraz Jonesa to sprawnie zrealizowany bardzo przyzwoity komedio-horror z niebanalną, choć niezaskaującą fabułą. Ale ponieważ łącznie grozy i humoru jest dość specyficzne, końcowa ocena w dużej mierze zależy od naszej wrażliwości i inteligencji.

Screeny

HO, TRILOQUIST HO, TRILOQUIST HO, TRILOQUIST HO, TRILOQUIST HO, TRILOQUIST HO, TRILOQUIST HO, TRILOQUIST HO, TRILOQUIST

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ sprawna realizacja
+ niebanalna, choć nieskomplikowana, fabuła
+ nie jest nudno
+ wisielczy humor
+ postać gadatliwej lalki-mordercy
+ Paydin LoPachin w roli Angeli
+ anarchistyczny ton
+ finał
+ kilka niegłupich refleksji

Minusy:

- mieszanka humoru i grozy jest na tyle specyficzna, że można film albo znienawidzić albo polubić
- niezbyt straszny
- brutalny, ale raczej nie dla ortodoksyjnych fanów gore

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -