Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLACKOUT

BLACKOUT

Winda

ocena:5
Rok prod.:2007
Reżyser:Rigoberto Castañeda
Kraj prod.:USA
Obsada:Aidan Gillen, Amber Tamblyn, Armie Hammer
Autor recenzji:Michał Bochenek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:4
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Umieszczenie akcji filmu w windzie jest z jednej strony szalenie intrygującym pomysłem, jednak z drugiej strony, jest to niemożebnie trudne zadanie. Scenarzysta musi napisać historię, która nie zanudzi widza po dwudziestu minutach oglądania, aktorzy muszą zagrać wiarygodnie, szczyt swoich umiejętności powinni pokazać kamerzyści, do reżysera należy natomiast zadanie sprawowania nad wszystkim władzy, pilnowania, aby nie nawalił ani jeden z elementów oraz połączenia wszystkiego w interesującą całość. Jak więc widać, praca do najłatwiejszych nie należy, przez co bardzo łatwo o pomyłkę i ciekawie zapowiadającą się produkcję zamienić w niedającą się oglądać porażkę.

W przypadku ''Windy'' nie nawalił jeden element. Tylko kilka. Tym bardziej może zastanawiać fakt, że film nie jest aż taką porażką, za jaką można by go uważać. Całą fabułę obrazu można streścić w jednym, prostym zdaniu: trójka ludzi utyka w windzie, jedno z nich jest mordercą. Chciałbym móc napisać, że to tylko pobieżny opis, jednak niestety – omawiana produkcja nie należy do skomplikowanych filmów. Naturalnie, oglądając próby wydostania się z windy jesteśmy także świadkami wydarzeń, które doprowadziły bohaterów w to miejsce, jednak jest to przeważnie niepotrzebne wypełnianie filmu, po to, aby trwał on dziewięćdziesiąt minut zamiast godziny. Jak więc widać, scenarzysta nie stanął na wysokości swojego zadania, a to i tak nie wszystko, gdyż jest on odpowiedzialny także za absolutnie największą wadę ''Windy'', jaką jest przewidywalność.

Zasiadając przed telewizorem, byłem niemalże pewien, że to jeden z tych obrazów, gdzie na końcu czeka nas tak zwany ''twist'', wywracający całą fabułę do góry nogami, jak, nie przymierzając, w dowolnej części ''Piły''. Niestety, to nie ten adres. Kto jest mordercą można się domyślić zaledwie po pięciu minutach oglądania, a finał niektórzy przewidzą jeszcze przed włączeniem filmu. Twórcy nieporadnie próbują podrzucać widzowi fałszywe tropy, utwierdzając nas tym samym w przekonaniu, iż wiemy, kto jest psychopatą. Co najgorsze, końcówka pokazuje, że mieliśmy rację od samego początku. Zakończenie natomiast jest jeszcze bardziej przewidywalne – każdy kto pamięta choćby początek pierwszej części ''Resident Evil'' bez problemu odgadnie jak się zakończy ta historia.

Cała trójka, która utknęła w ''Windzie'' zagrała poprawnie, aż bez rewelacji. Każda z postaci jest tak tajemnicza, że aż śmieszna. W takim filmie aktorzy naprawdę mieliby co pokazać – powolne popadanie w obłęd, karkołomne próby wydostania się z metalowej pułapki. Jednak ani ubogi scenariusz, ani umiejętności nie pozwoliły im na stworzenie pamiętnych ról. Ot, kolejny zbiór ogranych do bólu postaci – chamski, wytatuowany motocyklista czy zapatrzony w siebie lekarz. Według moich obliczeń powinniście o nich zapomnieć w cztery minuty i trzydzieści sześć sekund po zakończeniu seansu.

Z elementów wspomnianych we wstępie pozostały mi jeszcze zdjęcia i reżyseria. Te pierwsze zrównały się z aktorstwem – są zupełnie przeciętne. Owszem, przyznam, momentami można zrozumieć cierpienia osób chorych na klaustrofobię, ale są to jedynie krótkie momenty. Na pewno ''Windzie'' daleko pod tym względem choćby do obu części ''Zejścia'', gdzie widz naprawdę czuł się nieswojo. Tak więc osoby ze wspomnianą fobią mogą bez żadnego strachu obejrzeć omawianą produkcję. Co się zaś tyczy reżyserii – film mimo wielu oczywistych wad, nie jest jakąś ogromną porażką. Da się go obejrzeć bez bólu, uważam więc, iż jest to na swój sposób sukces reżysera – mimo przeciwności stworzyć obraz, który nie zalicza się co prawda do najlepszych, ale też nie można go nazwać jakąś wielkim gniotem.

Podsumowując, ''Winda'' jest kolejnym z wielu thrillerów, o których zapomina się zaraz po obejrzeniu. Nie uważam czasu poświęconego na seans za stracony, ale można go było jednak lepiej wykorzystać. Sądzę, że gdyby scenarzysta spędził więcej czasu nad tą historią i uczynił ją mniej przewidywalną, a na końcu umieściłby ''twista'', film byłby jednak trochę lepszy i zapadł w pamięć na dłużej niż wspomniane cztery i pół minuty. ''Windy'' nie odradzam, ale i nie polecam, chyba, że ktoś nie ma zupełnie żadnych planów na wieczór i dodatkowo cierpi na bezsenność.

Screeny

HO, BLACKOUT HO, BLACKOUT HO, BLACKOUT HO, BLACKOUT HO, BLACKOUT HO, BLACKOUT

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ z braku laku można obejrzeć

Minusy:

- przewidywalny
- przeciętny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -