Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLOOD EAGLE a.k.a Blodørn

BLOOD EAGLE a.k.a Blodørn

Krwawy orzeł

ocena:4
Rok prod.:1993
Reżyser:Kjetil Thorbjørnsen
Kraj prod.:Norwegia
Obsada:Per Erik Elander, Kari Elling, Peter Millbjarnen, Oli Pekka Leide, Gunnar Persson
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

UWAGA! PONIŻSZY TEKST JEST PRIMAAPRILISOWYM ŻARTEM. WSZELAKIE PODOBIEŃSTWO DO PRAWDZIWYCH FILMÓW JEST PRZYPADKOWE

Krwawy orzeł to obrosła legendą tortura stosowana w czasach Wikingów. Wedle podań polegała ona na rozcięciu pleców wzdłuż kręgosłupa, wyłamaniu żeber i wydobyciu na wierzch płuc, które, rozłożone na plecach, miały przypominać skrzydła orła. Do tak powstałej rany sypano, jak chcą dawne sagi, sól, aby zwiększyć cierpienia ofiary. Nie ma po dziś dzień zgodności pośród naukowców co do tego, czy torturę tę stosowano naprawdę, czy też jest wymysłem sag. Co więcej, nie wiadomo także do końca, po co ją stosowano: czy rzeczywiście jako sposób zadawania bolesnej śmierci, czy też może jako formę rytuału, aby obłaskawić bogów? Dzisiejsze zdobycze nauki dowodzą, że tortura nie polegała tyle na wydobyciu na wierzch płuc, co wyłamaniu kości łopatek, które już samym swym kształtem przypominają nieco skarlałe skrzydła (a w medycynie zwykło się je określać jako „skrzydła”). Jeśli był to rytuał, to nie ma na to innych dowodów poza zapisami w sagach, a jeśli tortura, to zdecydowanie osobliwa i bardzo okrutna (współcześni lekarze twierdzą, że ofiara mogła żyć do samego końca procesu). Czego by o tym nie mówić czy domniemywać, Krwawy Orzeł pozostaje dziś jednym z symboli ery Wikingów – ich brutalnej i militarnej kultury oraz ich zawsze żądnych krwi bogów.

Horrory norweskie, jak się pewnie każdy z Was zgodzi, to rzecz rzadka. Na Krwawego Orła natrafiłem zupełnie przypadkiem (zakładam, że podobnie jak ja, także i Wy nic o nim wcześniej nie słyszeliście). Jest to z pewnością zasługa, jak okazało się po „lekturze” filmu, jego nędznej fabuły i słabego wykonania. Film był z pewnością niszowy i obliczony na dystrybucję jakimiś pokrętnymi kanałami wideo, bo nie przypominam go sobie z żadnej wypożyczalni, a informacje o nim są w zasadzie żadne. Ja osobiście dopadłem go w jakimś koszu z całą masą innych nędznych i nędzniejszych dzieł kategorii C i D, więc trudno się spodziewać, że to coś wartościowego. Kupiłem go tylko dlatego, że zaintrygował mnie tytuł, a należę do wielbicieli ery Wikingów i ich wierzeń. Cóż, ciekawość to pierwszy stopień do piekła...

Od razu podzielę się z Wami moim rozczarowaniem. Wbrew tytułowi film nie ma nic wspólnego z erą podbojów, gdy langskipy i drakkary szalały po rzekach i morzach znanego wówczas świata. To współczesna opowieść, a mityczna krwawa tortura to tylko pretekst do opowiedzenia historii o kulcie Szatana (sic!) i bandzie sfrustrowanych Skandynawów. Fabuła jest nader prosta. Mamy oto grupę nastolatków zamieszkującą w Oslo, która przejawia wielką fascynację dla mroku i wszelkiego diabelstwa. Spotykają się w jakiejś mrocznej piwnicy, piją wino, wyją jakieś inkantacje do demonów i czekają, aż pojawi się sam Diabeł i łaskawie pogłaszcze ich po głowach. Wybaczcie ironię, ale trudno tu o powagę. Otóż pewnego dnia, podczas nocnej włóczęgi jakimiś leśnymi ostępami nasi czciciele czerni natrafiają na pozostałości po zrujnowanym kościele. Łażąc pośród zgliszcz znajdują zasypane wejście do podziemi, a w nich fragmenty jakieś starej księgi, spisanej po staronorwesku. Nie mogąc odczytać jej na miejscu, zabierają ją ze sobą. Z pomocą uczonego kolegi ze szkoły udaje im się odczytać fragment jakiegoś rytuału, którego centralną częścią jest wycięcie na plecach ofiary tytułowego Krwawego Orła. Pomyślne zakończenie rytuału gwarantuje przywołanie demona, o czym tak marzą nasi chłopcy i dziewczęta. Naturalnie nic nie jest tak piękne, jak piszą, więc szybko okazuje się, że nie będzie to żaden potulny demonik, a sam Loki, który czekał cierpliwie, aż ktoś wskrzesi go z martwych po Ragnaroku. Nasi czciciele zła dzielnie przygotowują rytuał, a ściślej wyszukują ofiarę do wycięcia orła. Udaje im się obezwładnić i zawlec do podziemi zrujnowanego kościoła jednego ze swoich kolegów, kujona, którego nigdy nie lubili. Wydaje się, że nic nie przeszkodzi im przyzwać Lokiego. Niestety, o całej sprawie dowiaduje się miejscowy pastor, który znajduje podniszczoną księgę w pokoju jednego z młodocianych satanistów podczas odwiedzin duchownego w jego domu. Naturalną koleją rzeczy zamierza powstrzymać spiralę zła, ale nie zdąża. Rytuał w podziemiach idzie nie do końca pomyślnie – jeden z chłopców przekręca coś w inkantacji (ofiara z wyciętym orłem cudem przeżywa), a duch Lokiego miast się zmaterializować, wnika w ciało jednego z domorosłych kapłanów. Jedyną nadzieją są egzorcyzmy, zanim demon w ciele chłopca przejmie nad nim kontrolę...

Więcej o fabule pisać nie będę, bo obejrzenie końcówki zostawiam tym, którzy po powyższym streszczeniu doszli do wniosku, że mimo wszystko chcą to obejrzeć (życzę powodzenia w poszukiwaniach...). Z filmu wieje nędzą na kilometr. Już z powyższego wyciągu z fabuły wynika, że reżyser zapatrzył się w stare amerykańskie horrory i postanowił je odtworzyć dodając od siebie jedynie strzępy mitologii skandynawskiej. Nie wiem co siedziało w jego głowie, gdy rozmyślał nad scenariuszem, ale wszystko mu się pomieszało. Oprócz oczywistych zapożyczeń z wcześniejszych dzieł rodem zza Wielkiego Oceanu, reżyser ma także kłopoty z logiką i związkami przyczyno-skutkowymi. Pomijam już zupełnym milczeniem podziemia pod kościołem, w których coś w ogóle zdołało się uchować przez tyle lat (i jakże łatwo przyszło je znaleźć!), czy znajomość staronorweskiego przez nastolatka. W filmie nic nie trzyma się kupy. Młodzieńcy robią sobie co chcą, nikt niczego się nie domyśla, a niepokoju nie wzbudzają ani ich ciągoty ku Mrocznej Stronie Mocy czy sugestywny wygląd, będący mieszaniną niemieckiego metalowca z gotem. Zaangażowanie w film osoby pastora to także tandetny i sztampowy wybieg, który od razu przywodzi na myśl Egzorcystę. Cały film wydaje się poklejony z takich poszarpanych ścinek, które ktoś usilnie chciał połączyć w spójną całość. Fani ekstremalnej muzyki metalowej także będą mieli ubaw, widząc, że twórcy filmu nie mieli za wiele pojęcia o wyglądzie jej odbiorców. Nie wspomnę już także o znawcach czy wielbicielach mitologii skandynawskiej, którzy pewnie chwycą po obejrzeniu tego dzieła za swoje topory duńskie i zechcą nauczyć reżysera tego i owego o chwalebnych czasach Wikingów.

Nie mogę także powiedzieć niczego dobrego ani o grze aktorskiej (nie wiem skąd reżyser wziął tych naturszczyków, ale nie sądzę, aby gdzieś jeszcze występowali), ani o warstwie warsztatowej tego dzieła. Efekty specjalne, które widać przede wszystkim w scenie rytuału przywołania, są tak fatalne, że aż śmiech pusty zbiera. Wokół buchają jakieś ognie, słychać demoniczne śmiechy, walą się ściany, jakieś krzyki – słowem, rzeźnia i kompletny chaos. To samo dotyczy spacerów po lesie i cmentarzu: kupa mgły nadmuchiwanej przez jakiś generator pary, upiorny księżyc, jakieś posępne wycia, kruki – cały wachlarz standardowych narzędzi znanych z setek horrorów. Oglądanie tego to istna męka i sam nie wiem jak udało mi się to przetrwać. Nie polecam nikomu z wyjątkiem ludzi, którzy chcą się doświadczyć, pogrążyć i skatować czymś, co stanowi całkowitą antytezę choćby przyzwoitego horroru.

Screeny

HO, BLOOD EAGLE a.k.a Blodørn HO, BLOOD EAGLE a.k.a Blodørn HO, BLOOD EAGLE a.k.a Blodørn HO, BLOOD EAGLE a.k.a Blodørn HO, BLOOD EAGLE a.k.a Blodørn HO, BLOOD EAGLE a.k.a Blodørn HO, BLOOD EAGLE a.k.a Blodørn

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ w jakiś przewrotny sposób to może być komedia dla ludzi znajdujących się pod zbawczym wpływem środków mających wiele wspólnego z alkoholem ;)

Minusy:

- cały film to jeden wielki minus

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2014 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -