Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NIGHTMARE DETECTIVE  a.k.a. Akumu Tantei

NIGHTMARE DETECTIVE a.k.a. Akumu Tantei

Detektyw koszmarów

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Shinya Tsukamoto
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Hitomi, Ryuhei Matsuda, Shinya Tsukamoto, Masanobu Ando, Ren Osugi
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

„Nightmare Detective” to jedno z najnowszych dzieł Shinyi Tsukamoto, reżysera kultowego „Tetsuo: Człowiek z żelaza” (1992). Choć Japończyk nakręcił wiele oryginalnych, intrygujących filmów („Snake on June”, „Haze”, „Gemini”) w gruncie rzeczy pozostaje twórcą jednego filmu. Zdaje się, że świadomość pułapki, w którą nieświadomie wpadł realizując – przyznajmy – nowatorski, zaskakujący formą i treścią „Tetsuo”, tkwi w nim samym. W 2009 r. zrealizował, bowiem przy wydatnej pomocy Amerykanów trzecią część trylogii o człowieku przeobrażającym się w monstrum. „Tetsuo 3: The Bullet Man” jest obrazem, oznaczającym powrót do tematu, który zyskał największy rozgłos u publiczności. Dodajmy – zachodniej, bowiem w rodzimej Japonii Tsukamoto jest mało znany. Już drugi film, „Tetsuo: The Body Hammer” wydawał się zbędny, więc trudno uwierzyć by do realizacji trzeciego motywowała Tsukamoto jedynie pragnienie ‘twórczego rozwinięcia wątków”. Co zatem? Pytanie jest retoryczne zwłaszcza, że omawiany poniżej „Nightmare Detective” był jednym z pierwszych objawów subtelnej, ale znaczącej zmiany w twórczości Tsukamoty.

Keiko jest młodą policjantką, która zostaje przeniesiona do wydziału kryminalnego. Pierwszą sprawą, którą się zajmuje, jest makabryczne, ale też tajemnicze samobójstwo młodej dziewczyny. Wkrótce dochodzi do kolejnego, niemal identycznego samobójstwa. Mąż w czasie snu, na oczach przerażonej żony, śmiertelnie rani się nożem. Keiko oraz jej asystent, Wakamiya ustalają, że obie ofiary kontaktowały się telefonicznie z niejakim „0” (zero). Zdradziły mu, że chcą skończyć ze sobą. I rzeczywiście w trakcie snu popełniły samobójstwo. Policja stara się namierzyć tajemniczego mężczyznę, a tymczasem Keiko wraz z asystentem docierają do Kagenumy, znanego jako „detektyw koszmarów”. Mężczyzna posiada dar wnikania do umysłu śniących ludzi. Początkowo odmawia współpracy, ponieważ ów dar kosztuje go wiele zdrowia. Gdy następną ofiarą staje się Wakamiya, Kagenuma przybiega z pomocą. Nie udaje mu się uratować asystenta, lecz jego niezwykły dar okaże się jeszcze pomocny. Następną ofiarą podejrzewanego o wywoływanie zbrodni Mr 0 ma się stać Keiko.

Zanim przystąpię do omówienia „Nightmare Detective” wróćmy na chwilę do kwestii poruszonej we wstępie. Po pierwsze żaden film nie uniknie porównań z najsłynniejszym dziełem Japończyka – „Tetsuo: Człowiek z żelaza”, po drugie – co jest bardziej niepokojące – Tsukamoto coraz częściej liczy się z publicznością. I to tę zapełniającą wielkie, klimatyzowane sale multipleksów. Czy stary mistrz japońskiego undergroundu zaprzedał dusze diabłu filmowej komercji? Odpowiedź na to pytanie nie jest bynajmniej oczywista. Z jednej strony Tsukamato w ostatnich latach zajmował się kręceniem sequeli „Tetsuo” oraz omawianego „Nightmare Detective”, z drugiej zaś, gdy zabiera się za japońską wersję „Cube” – „Haze” czy za wariację na temat „Koszmaru z ulicy Wiązów” – „Nightmare Detective” nie zatraca całkowicie charakterystycznego stylu.

Ten charakterystyczny styl, najpełniej wyrażony w „Tetsuo”, widoczny jest również w recenzowanym obrazie z 2006 r. Widoczny jest więc w zatarciu granic między jawą, snem, wspomnieniami a ziwzualizowanymi projekcjami podświadomości bohaterów, w gwałtownych scenach ataku niewidzialnej siły zbliżającej się do ofiar i niszczącej po drodze wszystko na co natrafi (ujęcia z kamery pędzącej ulicami i tunelami miasta przywodzą podobny patent z „Tetsuo”), w cielesnej przemocy (ciała ofiar są cięte, rozpruwane, kaleczone), wreszcie w dawce surrealizmu (np. pomysł z wchodzeniem do snów, zakrwawiony stwór z nożem polujący we śnie na ofiary). Niestety, znacznie łatwiej wykazać, czego w „Nightmare Detective” nie ma ze „starego Tsukamoty”

Przede wszystkim brakuje oryginalności. Zarzut ten w dobie szalejącego postmodernizmu, gdy każdy kopiuje każdego, a pojęcie autora oznacza jedynie sprytnego żonglera konwencjami i pomysłami wymyślonymi przez innych, może wydać się śmieszny. Ale nie w przypadku Tsukamoty, który owszem czerpał z konwencji, lecz zawsze potrafił dodać coś od siebie – własnego i nowatorskiego. W „Nightmare Detective” jest już niestety tylko „czerpanie z konwencji”. Najważniejszy fabularny pomysł, by akcja filmu rozgrywała się między snem a jawą, wskazuje na „Koszmar z ulicy Wiązów” Wesa Cravena. Tym bardziej, że u Japończyka bohaterowie, którzy śnią koszmary, śnią je po raz ostatni w życiu. W snach zostają zaatakowani, lecz skutki tych ataków w postaci licznych śmiertelnych ran widoczne i odczuwalne są w realnym życiu. Bohaterka filmu, policyjna detektyw Keiko za wszelką cenę stara się nie zasnąć, gdy w końcu zasypia przeżyje wiele dramatycznych chwil. Czy wszystko to nie przypominam nam kultowego horroru Cravena, w którym niejaki Freddy Krueger dbał o to, by nikt żywy (a często i w jednym kawałku) nie przebudził się z koszmaru, który mu się przyśnił?

Pomysł z kolei z tajemniczym Mr 0, którego zagrał sam reżyser (nota bene uzdolniony aktor charakterystyczny) przypomina inne podobne postacie z japońskich horrorów. Jak możemy się domyślić Mr 0 wpierw dowiaduje się czy dana osoba ma dość swego marnego życia i chce ze sobą skończyć a następnie, używając czegoś na kształt hipnozy wprowadza nieszczęśnika w realistyczny koszmar, w którym ten umiera. Podobne pomysły widzieliśmy w „Hypnosis” Masayuki Ochiaiego (tajemnicze samobójstwa będące w istocie morderstwami wywoływał m.in. dźwięk telefonu). Nawet, zdawałoby się najbardziej nowatorska postać – tytułowy detektyw nie jest wolny od skojarzeń z innymi filmowymi obrazami. W tym przypadku chodzi o tytułową bohaterkę anime Satoshi Kona, „Paprika”, w którym owa postać starała się przywrócić zaburzony ład w świecie snu.

Można by wskazać na jeszcze kilka podobieństw (wątek samobójców – „Klub Samobójców” Siona Sono), lecz istotniejszy jest fakt, że Tsukamato – twórca, którego filmami inspirowali się inni, dziś sam inspiruje się „innymi twórcami”. Na szczęście „Nightmare Detective” jest nadnaturalnym thrillerem, który zachwyca znakomitą, niebywale sprawną realizacją, sugestywną atmosferą tajemniczości i niepokoju, kilkoma krwawymi scenami oraz grozą z domieszką surrealizmu, co wzmacnia potencjał tej pierwszej. Nieoryginalność da się zatem przełknąć. Skojarzenia nie są nazbyt natrętne a film ogląda się z przyjemnością.

Nawet można przeboleć, że Tsukamoto wyjaśnia wiele, choć nigdy wcześniej nie wątpił w inteligencje swych widzów. Nie jest to przysłowiowe wyłożenie kawy na ławę, lecz i tak sprowadzenie wielu zagadek do traumatycznych przeżyć z dzieciństwa, nie było najlepszym rozwiązaniem. Ale jak wspomniałem – da się przeżyć. Smuci co innego. „Tetsuo” udowadniał transgresyjną formą, że forma może być treścią. W późniejszych filmach treść współgrała z formą, ale Tsukamoto miał coś do przekazania. Rzadko, który twórca potrafił tak sugestywnie a nawet przejmująco opowiadać o związkach człowieka z miastem; o jego samotności, wyobcowaniu, zagubieniu, braku komunikacji z innymi ludźmi. „Nightmare Detective” jest pozbawiony tego rodzaju gorzkich, ale celnych komentarzy dotyczących współczesnego człowieka i jego życia w wielkiej metropolii dalekiego od satysfakcjonującego. Wprawdzie pojawia się problematyka wypełnionej jedynie cierpieniem egzystencji bohaterów oraz śmierci jako wyzwolenia z piekła życia, lecz brzmi ona kompletnie nieprzekonująco. Ot, taki wypełniacz fabuły, by był jakiś sens. Ciekawsze wydają mi się liczne tropy Freudowskie rozsiane po filmie: marzenia senne, śmierć, dzieciństwo, zablokowane wspomnienia, hipnoza, piętra świadomości itp.. Nie przywiązałbym do nich jednak szczególnej wagi. Obawiam się, że pojawiają się w niej jako wyraz strategii marketingowej – film ma zwrócić uwagę przed wszystkim widza zachodniego, gdzie psychoanaliza Freuda jest znacznie lepiej znana.

Mimo narzekań nie można „Nightmare Detective” przekreślać. To jeden z najlepszych supernatural thriller ostatnich lat z Japonii. Zrealizowany bez zarzutu, z dużym wyczuciem materii mieszającej suspens, grozę, freudyzm i surrealizm, jest obrazem wartym uwagi. Niekoniecznie tylko dla fanów „Tetsuo”.

Screeny

HO, NIGHTMARE DETECTIVE  a.k.a. Akumu Tantei HO, NIGHTMARE DETECTIVE  a.k.a. Akumu Tantei HO, NIGHTMARE DETECTIVE  a.k.a. Akumu Tantei HO, NIGHTMARE DETECTIVE  a.k.a. Akumu Tantei HO, NIGHTMARE DETECTIVE  a.k.a. Akumu Tantei HO, NIGHTMARE DETECTIVE  a.k.a. Akumu Tantei HO, NIGHTMARE DETECTIVE  a.k.a. Akumu Tantei HO, NIGHTMARE DETECTIVE  a.k.a. Akumu Tantei

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomita realizacja
+ intrygująca, choć nie do końca oryginalna fabuła
+ zatarcie granic między snem, jawą a projekcją podświadomości
+ mroczna atmosfera
+ kilka krwawych scen
+ elementy surrealizmu
+ elementy freudyzmu
+ uroda aktorek

Minusy:

- to już nie ten stary, dobry Shinya Tsukamoto
- widać inspiracje innymi filmami, zwłaszcza „Koszmarem z ulicy Wiązów”
- zaskakująco nieprzekonujący, jeśli chodzi o głębszy sens

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -