Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHUTTER ISLAND

SHUTTER ISLAND

Wyspa tajemnic

ocena:9
Rok prod.:2010
Reżyser:Martin Scorsese
Kraj prod.:USA
Obsada:Leonardo DiCaprio, Mark Ruffalo, Ben Kingsley, Max von Sydow, Michelle Williams, Emily Mortimer, Patricia Clarkson, Jackie Earle Haley, Ted Levine, John Carroll Lynch, Elias Koteas
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:7.83
Głosów:12
Inne oceny redakcji:

W świecie szaleńców ludzie chorzy są zdrowymi.
Philip K. Dick ze zbioru „Ostatni Pan i Władca”

Zapewne wielu czytelników Horror Online orientuje się, czego dotyczyło określenie „zimna wojna”. Nie będę przytaczał całej historii konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim, bo recenzja filmu „Shutter Island” Martina Scorsese nie jest do tego dobrym miejscem. Jednak czas jego akcji może sugerować, iż obraz reżysera „Taksówkarza” może mieć z „zimną wojną” wiele wspólnego. Marzeniem decydentów wspomnianych wyżej mocarstw było stworzenie szpiega idealnego, a więc takiego, który nie tylko wkroczyłby na teren wroga, lecz także poświęcając swoje życie, dokonałby tam odpowiednio spektakularnej dywersji. Kto jednak byłby na tyle szalony, aby cokolwiek robić dla ojczyzny ze świadomością, iż nigdy nie będzie mógł doświadczyć skutków swoich działań? Wyścig zbrojeń towarzyszący „zimnej wojnie” nie polegał tylko i wyłącznie na gromadzeniu coraz to nowszej i bardziej śmiercionośnej broni. W wielu tajnych laboratoriach i instytutach, zarówno w ZSRR jak i w USA, pracowano nad „czynnikiem ludzkim”, a więc stworzeniem idealnego szpiega, którego prawdziwej „historii” nie dałoby się odkryć. Czy powyższe uwagi mają coś wspólnego z najnowszym filmem Scorsese? Dla wielu może nie, dla tych jednak, którzy uważnie wczytają się w treść „Shutter Island” kontekst „zimnej wojny” może być kluczem do interpretacji. Bo jedną z najważniejszych cech opisywanego przeze mnie filmu jest niejednoznaczność, a co za tym idzie, możliwość wielu jego interpretacji.

Rok 1954. Wody Zatoki Bostońskiej. Na jednej z wysp mieści się szpital psychiatryczny przeznaczony dla najgroźniejszych przestępców. Do niego właśnie trafiają dwaj policjanci, Teddy Daniels (Leonardo DiCaprio) i Chuck Aule (Mark Ruffalo), aby zbadać zaginięcie jednej z pacjentek. Ku zdziwieniu obu funkcjonariuszy okazuje się, iż kobieta wydostała się z doskonale strzeżonej celi, z której tak naprawdę uciec żadną miarą nie mogła. Jeszcze dziwniejsza okazuje się zaszyfrowana wiadomość, jaką uciekinierka zostawiła potencjalnym poszukiwaczom. W trakcie śledztwa dwaj szeryfowie federalni proszą o dostęp do znajdującej się na wyspie twierdzy, która stanowi więzienie dla najbardziej zwyrodniałych i niedających szans na resocjalizację przestępców. To jednak spotyka się z odmową dr Johna Cawley’a (Ben Kingsley), dyrektora całej placówki. Zaniepokojeni mnożącymi się tajemnicami, policjanci postanawiają dalej prowadzić śledztwo, bez uprzedzania jednak kierownictwa o swoich poczynaniach. Kiedy w trakcie dochodzenia ginie Chuck, bohater grany przez DiCaprio zaczyna podejrzewać, iż wszyscy wokół niego grają komedię, która ma na celu ukryć jakiś gigantyczny i mrożący krew w żyłach spisek. Prawda, którą wreszcie odkrywa okazuje się jednak gorsza, niż wszystkie jego wyobrażenia razem wzięte.

Zapewne wielu widzom w trakcie oglądania najnowszego filmu Martina Scorsese niejednokrotnie przypomną się perypetie Williama z Baskerville oraz Adso z Melku, bohaterów „Imienia róży” Umberto Eco. Tak naprawdę podobieństw między dwoma utworami jest mnóstwo. W obu do odciętej od świata twierdzy (dominikański klasztor położony był z dala od wszelakich miast) przybywają śledczy, których zadaniem będzie rozwikłanie niepokojących wszystkich tajemnic. W obu dziełach inteligentni poszukiwacze prawdy dość szybko dochodzą do wniosku, iż kryminalna zagadka jest tylko pretekstem mających odciągnąć ich od rzeczywistego problemu. Nie zważając jednak na mnożące się wokół nich niebezpieczeństwa z narażaniem życia dążą do wyjaśnienia intrygującej ich zagadki. Tak naprawdę oba utwory nie różnią się nawet zakończeniem. Zarówno w „Imieniu róży” jak i w „Shutter Island” poruszany problem ma charakter filozoficzny i dotyczy sposobu interpretacji rzeczywistości.

Dążenie ku poznaniu obiektywnej prawdy to główny temat filmu Scorsese. W pewnym momencie orientujemy się, iż dla głównego bohatera, Teddy’ego Danielsa, jej poszukiwanie staje swoistą idée fixe. Z uporem godnym najistotniejszych w życiu spraw stara się za wszelką cenę przeniknąć do sedna dręczących go wątpliwości dotyczących własnej tożsamości. Okazuje sie bowiem, iż sprawa zaginięcia chorej psychicznie pacjentki jest tylko odpryskiem dużo poważniejszej i zdecydowanie mroczniejszej tajemnicy. Prowadzone przez policjanta śledztwo szybko przeradza się w ucieczkę nie tylko przed zagrożeniem ze strony drugiego człowieka, lecz przede wszystkim przed demonami coraz silniej pragnącymi zawładnąć świadomością bohatera.

Na pewno seansem „Shutter Island” usatysfakcjonowani będą fani twórczości Philipa K. Dicka. Amerykanin, umieszczając swoich zdezorientowanych bohaterów w coraz bardziej niezrozumiałym dla nich świecie, często puentował ich perypetie stwierdziłem, iż rzeczywistość jest kłamstwem. Podobnie rzecz się ma z Teddym Danielsem, dla którego po przybyciu na wyspę świat wydaje się coraz mniej zrozumiały. Bohater bowiem tak naprawdę nie przybył do oddalonego od kontynentu szpitala psychiatrycznego, by zająć się zaginięciem jednej z jego pacjentek. Jego celem jest inny pacjent, Andrew Laeddis, mężczyzna, przez którego zginęła żona głównego bohatera. Daniels pragnie dotrzeć do niego, by wreszcie wyzwolić się z ciążących na jego sumieniu wyrzutów wywołanych okrutną śmiercią najukochańszej osoby.

Martinowi Scorsese udało się opowiedzieć w „Shutter Island” kapitalną, daleką od banału i niezwykle intrygującą historię. I już choćby dlatego jego film warty jest uwagi. Wszak w dziele filmowym zajmująca opowieść jest jego fundamentem, czymś, na co czeka większość widzów. Wielkość tego filmu nie osadza się tylko i wyłącznie na osobie reżysera. W „Shutter Island” Scorsese nie wymyślił niczego takiego, dzięki czemu mógłby zapisać się historii kinematografii jako nowator. Reżyser postanowił opowiedzieć po prostu pasjonującą historię i to mu się rewelacyjnie udało. Umieścił jej akcję nie tylko w arcyciekawym miejscu, lecz także przez cały film umiejętnie dawkował o nim informacje, by nieustannie podsycać naszą ciekawość o nim. Podobnie rzecz się ma z czasem. Pierwsza połowa lat pięćdziesiątych w USA to okres zimnej wojny, szalejącego makkartyzmu oraz działań wojennych prowadzonych w Korei. Nie wierzę, iż dla Scorsese nie miało to żadnego znaczenia. Ale najlepsze, co w „Shutter Island” udało się reżyserowi „Chłopców z ferajny”, to konstrukcja fabuły, która mnie kojarzy się z budową cebuli. Każda bowiem wyjaśniona przez bohatera tajemnica prowadzi do następnej, która także musi znaleźć swoje rozwiązanie, by można wreszcie przejrzeć sedno misternie obmyślonej intrygi.

Najnowszy film twórcy „Kasyna” może być nieprzyjemnym prztyczkiem dla kogoś, kto nie trawi lub nie rozumie talentu Leonarda DiCaprio. Ten niezwykle, moim zdaniem, uzdolniony aktor pokazuje, iż właściwie nie ma dla niego roli, której nie mógłby wiarygodnie zagrać. W „Shutter Island” doskonale radzi sobie zarówno z „gębą” twardego policjanta, jak również z emocjonalnymi niuansami osaczonego i przerażonego człowieka, który musi sobie radzić nie tylko z presją polujących na niego siepaczy, ale także z nacierającym na niego szaleństwem. DiCarpio to już nie gładziutki ulubieniec milionów nastolatek, ale cholernie dobry aktor, który przed sobą ma jeszcze mnóstwo wbijających w fotel kreacji. Ale „Shutter Island” to nie tylko odtwórca głównego bohatera. Moją uwagę zwróciły także świetne role drugoplanowe i epizodyczne takich aktorskich znakomitości jak Ben Kingsley, Max von Sydow, Jackie Earle Haley (nowy Freddy Krueger) czy Elias Koteas.

Finał najnowszego filmu Martina Scorsese dla wielu widzów może być nie lada zaskoczeniem. Już bowiem w „Rashomonie” Kurosawa w fenomenalny sposób udowodnił, iż jedno wydarzenie dla każdego z jego świadków lub uczestników może oznaczać coś zupełnie innego. Również historii opowiedzianej w „Shutter Island” nie sposób jednoznacznie zinterpretować. Jakkolwiek jednak byśmy nie próbowali wytłumaczyć wszystkich tajemnic kłębiących się w filmie Scorsese, najistotniejszy w nim jest zamysł reżysera sprowadzający się do pokazania, jak podatnym na wszelakie wpływy jest ludzki umysł. Okazuje się, iż w poznaniu rzeczywistości posiłkowanie się pojęciem obiektywizmu może być tylko kolejną z iluzji, którymi my, ludzie, dla wewnętrznego spokoju tak lubimy się otaczać. Znowu prorokiem w tej materii okazuje się Philip K. Dick, który nieufność wobec otaczającego go świata oraz jego wielowymiarowość uczynił jedną z najważniejszych cech swojej twórczości. Dla jej bohaterów, podobnie jak dla Teddy’ego Danielsa, poznanie prawdy staje się nie tylko najważniejszym, lecz także najbardziej traumatycznym wydarzeniem w życiu.

Screeny

HO, SHUTTER ISLAND HO, SHUTTER ISLAND HO, SHUTTER ISLAND HO, SHUTTER ISLAND HO, SHUTTER ISLAND HO, SHUTTER ISLAND HO, SHUTTER ISLAND HO, SHUTTER ISLAND HO, SHUTTER ISLAND HO, SHUTTER ISLAND

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ rewelacyjna historia
+ konsekwentny i precyzyjny scenariusz
+ atmosfera narastającego szaleństwa
+ świetnie sfotografowane miejsce akcji
+ rewelacyjne kreacje aktorskie
+ znakomicie rozłożone napięcie
+ kilka ciekawych refleksji natury filozoficznej
+ nawiązania do wielu wybitnych dzieł literackich „Imienia róży”, mitu o Minotaurze i Tezeuszu, „Lotu nad kukułczym gniazdem”

Minusy:

- brak

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -