Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:YOGA a.k.a Yoga Hakwon

YOGA a.k.a Yoga Hakwon

Joga

ocena:8
Rok prod.:2009
Reżyser:Jae-yeon Yun
Kraj prod.:Korea Południowa
Obsada:Eugene, Cha Su-yeon, Jo Eun-ji, Park Han-byeol, Kim Hye-na
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:5.33
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Beauty comes at a great price
/cytat z filmu/

Hyo-jeong prowadzi cieszące się dużą popularnością telezakupy. Pewnego dnia zostaje zwolniona z pracy a jej miejsce zajmuje młodsza i ładniejsza rywalka. Zrozpaczona dziewczyna przypomina sobie dawną szkolna koleżanka, Sun-hwa, którą Hyo-jeong niedawno spotkała. Zapamiętała ją jak przeciętną, wręcz nijaką dziewczynę. Jakież było jej zdziwienie, gdy ujrzała Sun-hwa kompletnie odmienioną – olśniewająco piękną, wręcz nierealną w swej urodzie. Hyo-jegong postanowiła dowiedzieć się co sprawiło, że Sun-hwa z brzydkiego kaczątka zamieniła się w pięknego łabędzia. Koleżanka opowiedziała jej o pewnym instytucie zarządzanym przez tajemniczą panią, Kang Hee-joong, który organizuje tygodniowe, intensywne kursy jogi. Odmieniają one uczestników nie tylko fizycznie, lecz również mentalnie. Hyo-jeong nie zastanawia się ani chwili dłużej. Na miejscu poznaje cztery inne uczestniczki oraz prowadzącą zajęcia Na-ni. Uczestniczki dowiadują się także, że w Instytucie obowiązują surowe zasady, których nieprzestrzeganie wiąże się z „określonymi konsekwencjami”. Nie wolno zatem bez pozwolenia jeść, godzinę po ćwiczeniach nie można brać kąpieli, nie można w trakcie ćwiczeń przeglądać się w lustrze ani kontaktować się ze światem zewnętrznym. Każda z dziewcząt może jednak w każdej chwili opuścić Instytut, lecz wtedy nigdy nie posiądzie tajemnicy Przemiany. Hyo-jeong oraz pozostałe uczestniczki rozpoczynają intensywne ćwiczenia jogi, których celem jest oczyszczenie umysłu i duszy oraz odnalezienie w sobie Kundilani – mistycznej istoty, która dokona ostatecznej Przemiany. Wkrótce wychodzi na jaw, że zbyt gwałtowne ingerowanie w podświadomość wywołuje skutki uboczne. Dziewczyny zaczynają doświadczać przerażających wizji. Nie wytrzymują również surowej dyscypliny i po kolei łamią reguły, o których wspominała im Na-ni. Zaczynają ginąć w tajemniczych okolicznościach. Tymczasem na drugim planie przewija się historia pewnej aktorki, gwiazdy kina niemego.

Yun Jae-jeong, reżyserka „Yogi”, zasłynęła z bardzo dobrze przyjętego przez publiczność horroru, „Wishing Stairs” (2003), trzeciej części popularnej serii „Whispering Corridors”. Dodajmy, że dla wielu jednej z najlepszych, a z całą pewnością jednej z najstraszniejszych z całego cyklu. „Wishing Stairs” nie był horrorem do końca udanym, za dużo było w nim dramatu młodzieżowego a niektóre momenty grozy raziły wtórnością. Ale jednocześnie debiutująca pani reżyser popisała się kilkoma scenami, które świadczyły, że doskonale czuje się w gatunku horroru. Szczególną uwagę zwracała umiejętność kreowanie niepokojącej atmosfery, stanowiącej mariaż groteski, surrealizmu, makabry i ...poezji. „Yoga” z 2009 r. potwierdza, że Yun rozwinęła nie tylko tę umiejętność, ale że odnalazła własną artystyczną drogę.

Na początek dobra rada. „Yogę” trzeba obejrzeć dwa razy. Po pierwsze, dlatego, żeby zdać sobie sprawę, że film Yun – jak każdy dobry koreański horror – jest również dramatem i że musi upłynąć nieco filmowego czasu, by oczekiwane atrakcje grozy, pojawiły się na ekranie. Zapewniam, ze warto czekać. Zresztą przez ten czas, kiedy w historii Hyo-jeong, nie dzieje się nic nadzwyczajnego, pani reżyser subtelnie, niemal niezauważalnie „buduje atmosferę”. Umiejętnie podrzuca widzom interpretacyjne tropy, by z ich pomocą, dopowiedział sobie to, czego nie pokazuje. Po drugie bowiem trzeba ponownie zmierzyć się z „Yoga”, aby całą historię poskładać w spójną całość. Fabuła filmu Yun przypomina bowiem skomplikowaną mozaikę, w której wydarzenia i postacie z przeszłości rzutują na teraźniejsze losy bohaterów. Istotna jest znajdująca się na drugim planie historia Kang Hee-joong, gwiazdy kina niemego, która zachwycała urodą, lecz jej głos brzmiał fatalnie. Gdy dźwięk stał się normą w filmie, musiała ustąpić miejsca, młodszej koleżance, o miłym, czysto brzmiący głosie. Kang nie mogła się z tym pogodzić. Krótko mówiąc „Yoga” wymaga skupienia.

Horror Yun można określić jak wyjątkową, nietypową ghost story, choć jednocześnie daleko wykracza on poza to, co oferuje konwencja opowieści o duchach. Pani reżyser z inteligencją – i co warte podkreślenia – z umiarem korzysta z elementów opowieści o nawiedzonym domu, z horroru okultystycznego, dramatu obyczajowego a nawet z elementów gore (żmija wślizgująca się do otwartych ust jednej z dziewcząt, robactwo, krew spływająca po ścianach, owrzodzona twarz jednej z bohaterek itp.). W dodatku w filmie znajdziemy wiele scen o niepokojącej, poetyckiej urodzie, np. w scenach, gdy kamera kontempluje wyginające się ciała młodych, wiotkich koreańskich aktorek (siedem miesięcy intensywnego treningu!), poddających się ćwiczeniom jogi. Jednak na szczególne uznanie zasługuje wprowadzenie do historii elementów surrealizmu. Sceny halucynacji, którym ulegają poszczególne uczestniczki sprawiają niesamowite wrażenie (np. scena z lustrami, czy finał). Warto zwrócić też uwagę na makabryczne, ale zarazem pełne surrealistycznego uroku obrazy poskręcanych ciał, przeczących zasadom fizyki. Przy czym reżyserka ze sprawnością doświadczonego slalomisty omija wszelkie pułapki pójścia na łatwiznę, jeśli chodzi o efekty grozy. Żadnych głupich jump scene`s i ani przez sekundę nie pojawia się długowłosa zjawa.!

Największa wartość „Yogi” tkwi w niebywale precyzyjnym wyważeniu formy i treści. Nie ma w obrazie Yun scen, które istniałyby same dla siebie, tylko po to, by było efektownie. Począwszy od doboru młodych, atrakcyjnych aktorek, przez fabułę koncentrującą się wokół fizycznej przemiany aż po konsekwentnie eksponowany motyw podwojenia (lustra, odbicia, sobowtóry, dwuwątkowość itp.) – wszystkie te elementy filmu są przemyślane i precyzyjnie splecione z naczelnym tematem filmu. Co nim jest? Cena, którą przychodzi zapłacić za igranie z naturą, w dążeniu do wiecznej i perfekcyjnej urody. Niedoskonałość jest wpisana w naturę człowieka i to dzięki niej każdy z nas niepowtarzalny. Dlatego, gdy wszystkie fizyczne niedociągnięcia zostaną wygładzone – nie ważne czy z pomocą chirurgicznego skalpela czy mistyki – znika indywidualna wyjątkowość każdej istoty ludzkiej. Jej miejsce zastępują doskonałe, lecz pozbawione niepowtarzalności kukły. I tym też stają się bohaterki filmu. Warto zwrócić uwagę, że w „Yodze” akcentuje się również korelację między doskonałym ciałem a brakiem duszy. Im bardziej angażujemy się w uzyskanie nieskazitelnego wyglądu, tym więcej ubywa jednostkowej indywidualności. A decyduje o niej dusza. W filmie mówi się wprost: chcesz być piękna, pozbądź się duszy. Nic dziwnego, że w finałowej scenie bohaterki przypominają mumie, porcelanowe lalki lub pozbawione życia kukły.

Nie sposób też nie wspomnieć o kontekście poza filmowym. Wszak azjatyccy celebryci, nie pozostając w tyle za Hollywood, słyną z niepohamowanego udoskonalania urody z pomocą chirurgii plastycznej. Zwężanie nosów, rozjaśnienie cery, powiększanie ust czy biustów to norma w branży rozrywkowej w całej Azji. Można wręcz rzecz, że wśród Azjatów panuje kult młodości i perfekcyjnego wyglądu. „Jak cię widza, tak cię piszą” – to polskie powiedzenie idealnie oddaje obsesję Azjatów na punkcie fizyczności. Przywiązywanie tak wielkiej wagi do wyglądu ma również swe krzywdzące konsekwencje. Zauważmy, że bohaterka filmu zostaje zwolniona z pracy nie z powodu swojej niekompetencji, lecz nie wystarczająco atrakcyjnej urody (trudno w to uwierzyć patrząc na śliczną Kim Yu-jin w roli Hyo-jeong). Dlatego też „Yoga” zawiera ważki i krytyczny komentarz do azjatyckiej, społecznej rzeczywistości, w której kobieta może zaistnieć tylko, jeśli odznacza się doskonałą urodą. Czy dziwi nas, że tak wiele Azjatek, jeśli tylko mają taką możliwość, godzi się pójść pod chirurgiczny nóż?

Na szczęście przypadek pani reżyser, Yun Jae-yeon dowodzi, że czasem w zupełności wystarczy kobiecie talent, by ją zauważyć i docenić. Na pewno zatem będą z niecierpliwością oczekiwał na następne horrory pani reżyser. Wszak utalentowanych przedstawicielek płci pięknej wśród twórców filmowej grozy nie ma zbyt wiele.

Screeny

HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon HO, YOGA a.k.a Yoga Hakwon

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ znakomita realizacja
+ udany mariaż ghost story, horroru okultystycznego, dramatu obyczajowego i elementów gore
+ oryginalna, intrygująca fabuła
+ mozaikowa intryga
+ atmosfera
+ elementy surrealizmu
+ skłania do refleksji
+ kontekst pozafilmowy
+ gra aktorek
+ uroda Eugene (Kim Yu-jin)

Minusy:

- może wymagać dwukrotnego obejrzenia
- wolno się rozkręca
- specyficzny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -