Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ROAD, THE

ROAD, THE

Droga

ocena:8
Rok prod.:2009
Reżyser:John Hillcoat
Kraj prod.:USA
Obsada:Viggo Mortensen, Charlize Theron, Guy Pearce, Kodi Smit-McPhee, Robert Duvall, Michael K. Williams
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:6.83
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Powieść „The Road” Cormaca McCarthy’ego w Stanach Zjednoczonych wydała została w 2006 roku. W naszym kraju na rynek księgarski trafiła dwa lata później. Dla wielu stała się literackim objawieniem, jednym z tych dzieł literackich, które pamięta się latami. Nie dziwię się temu. Amerykański autor używając niezwykle prostego, pozbawionego jakichkolwiek ozdobników języka opisał przejmującą historię ojca i syna wędrujących przez zgliszcza zrujnowanej przez kataklizm Ameryki. Jednak nie postapokaliptyczna sceneria ani motyw drogi są w tej genialnej powieści najważniejsze. Zdecydowanie istotniejsze są rozważania autora na temat specyfiki ludzkiej natury, precyzyjny komentarz do czegoś, co wielu humanistów z dumą nazywa człowieczeństwem. Jego wnioski nie są może szczególnie odkrywcze, wyartykułowane jednak za pomocą przepięknej historii oraz precyzyjnej formy mogą zrobić na wielu czytelnikach, nawet tych najbardziej wyrobionych, piorunujące wrażenie.

Ekranizacja powieści McCarthy’ego nie różni się diametralnie od literackiego pierwowzoru. Film Johna Hillcoata opowiada historię mężczyzny, który wraz synem przemierza wyludnioną i prawie całkowicie zniszczoną przez nieznany kataklizm Amerykę. Razem z nimi obserwujemy nie tylko upadek cywilizacji opartej ma myśli ludzkiej, lecz także śmierć otaczającej ludzkość fauny i flory. Podczas morderczej wędrówki bohaterowie muszą zmagać sie nie tylko z permanentnym głodem oraz chorobami, lecz także unikają jak ognia kontaktu z nielicznymi ocalałymi z katastrofy ludźmi. Większość z nich bowiem w obliczu ekstremalnie trudnych warunków zrobi wszystko, by zdobyć jakiekolwiek jedzenie i przeżyć kolejny dzień. Nie cofną się więc ani przez polowaniami na przypadkowo spotkanych podróżników, ani przed ich zjedzeniem.

Człowiek jest z natury wzrokowcem, więc pierwszym elementem, który podczas seansu „Drogi” zwróci jego uwagę, będzie na pewno wizja świata, który uległ katastrofie totalnej. Nie przypadkiem McCarthy w swojej powieści jako miejsce akcji wybrał Amerykę. Zapewne chciał podkreślić, iż w obliczy apokalipsy nawet najlepiej rozwinięta cywilizacja, a za taką mają się przecież Amerykanie, w jednej chwili ulec może zniszczeniu. Tak jak człowiek jest istotą niezwykle kruchą i ulotną, tak i jego twory, zarówno te fizyczne jak i niematerialne, nie przedstawiają tak naprawdę zbyt wielkiej wartości. Maestria powieściowej „Drogi” polegała na językowym minimalizmie. Fundamentem filmu jest obraz. Aby przemówić do widza musi on, podobnie jak słowo, stymulować jego wyobraźnię. Pomimo swego rozmachu, świat pokazany w „Drodze”, w przeciwieństwie choćby do słynnego „Avatara”, pozostawia sporo miejsca dla imaginacji. Niektóre ujęcia nie tylko pokazują miejsce akcji, ale są swego rodzaju poetyckimi metaforami, które można różnorako interpretować (niedościgłym mistrzem tego typu kreacji był Andrzej Wajda).

W popularnym w latach 60. i 70. road movie bohaterami byli ludzie pragnący wolności. Nie interesował ich osiadły tryb życia wśród ludzkich społeczności obwarowanych systemami nakazów i zakazów. Wędrówka bardzo często okazywała się dla nich nie tylko testem na odwagę, lecz także była jedynym sposobem na odnalezienie swojego miejsca na świecie. Podróż stawała się także doskonałą okazją na poznanie prawdziwego, przez nikogo niewykreowanego wizerunku świata, w którym dotąd żyli. Nie inaczej jest z bohaterami filmu Hillcoata. Dla nich wędrówka jest jedyną szansą na przeżycie w świecie, który za sprawą człowieka stał się beznamiętną bestią niszczącą wszystko, co żywe. Nie wiadomo do końca, jaki jest cel podróży syna i ojca. Raz mowa jest o wybrzeżu, innym razem wspomina się o ciepłym południu. My jednak wiemy, iż prawdziwym celem jest ochrona kilkuletniego chłopca przed potwornością czyhającą ze strony każdego napotkanego człowieka. Arkadią nie jest więc bezpieczna kraina czy miejsce, które będzie obfitowało w jedzenie. Dla głównego bohatera, ojca swego jedynego dziecka, celem nadrzędnym jest przeżycie kolejnego dnia i pokazanie synowi, iż pomimo upadku ludzkiej cywilizacji prawdziwe wartości oparte na poszanowaniu życia ciągle powinny być w cenie. Chłopak z jednej strony uważnie wsłuchuje się w słowa ojca, z drugiej zaś widzi horror, który co i rusz ociera się o niego, próbując zawładnąć jego ciałem i duszą.

W powieści autorstwa McCarthy’ego, wizja postapokaliptycznego świata wcale nie była jej najważniejszym elementem. Ekstremalna sytuacja, podobnie jak we „Władcy much” Williama Goldinga, posłużyła pisarzowi do pokazania tego, jak szybko człowiek może zapomnieć o cywilizacji i zacząć żyć według zwierzęcych norm, które nie podlegają przecież jakiejkolwiek etyce i moralności. Wędrując drogami umierającego świata, bohaterowie są świadkami najpotworniejszych zbrodni. Otaczająca ich rzeczywistość ma wymiar infernalny, bowiem nieliczni ocalali w swoich poczynaniach przestali się kierować kategoriami dobra i zła. Jednak mężczyzna nie poddaje się. Wierzy w to, iż biologiczne przetrwanie wcale nie jest tym, co dla człowieka powinno stanowić priorytet. Ów symboliczny ogień, który niosą wraz z synem, to idea człowieczeństwa oparta na szacunku do każdej żywej istoty. Tragizm literackich bohaterów polega więc na tym, iż nie tylko muszą zmagać się z fizycznymi przeciwnościami, takimi jak głód czy choroby, lecz także raz po raz ich niezłomna wiara w człowieczeństwa wystawiana jest na próbę. Jak bowiem można wierzyć w człowieka, widząc okrutne mordy i akty kanibalizmu?

W filmowej wersji „Drogi” ów konflikt postaw tak mocno nie wybrzmiewa. Wydaje mi się, iż dla Hillcoata ważniejsze od kwestii moralnych było pokazanie wizualnej strony zniszczonego świata. Co prawda kilka razy słyszymy rozmowy ojca z synem na temat widzianych przez nich potworności, jednak jeszcze częściej reżyser pokazuje nam dwie niewielkie figurki wolno przemierzające połacie pokrytego popiołem terenu. Podczas swojej wędrówki bohaterowie spotykają najróżniejszych ludzi, którzy wydają się być symbolicznymi dla „końca historii”. Większość z nich do działające w grupie potwory, wśród których bardzo szybko najsilniejszy stał się zwierzęcy instynkt przetrwania. Kimś innym jest napotkany przez podróżujących ojca i syna starzec. Ów symbolizuje kogoś, kto jedną nogą znajduje się w krainie niebytu. Żyjący przeszłością, egzystuje tylko dlatego, iż nie potrafi popełnić samobójstwa. Wreszcie spotkany przez chłopca weteran przedstawia typ człowieka, który w każdych warunkach będzie walczył do końca. Jednak nie jest kierującym się instynktem monstrum, lecz mającym swą godność człowiekiem.

Niezwykle istotny jest też wątek żony głównego bohatera, którą poznajemy dzięki jego wspomnieniom (filmowym retrospekcjom). W momencie kataklizmu, kobieta była w ciąży. Po porodzie jednak jej uwagę coraz bardziej zajmuje nie rodzina, lecz drastycznie pogarszająca się sytuacja w kraju. Grana przez Charlize Theron bohaterka zaczyna potwornie bać się grożącego jej ze strony band niebezpieczeństwa. Wreszcie ku rozpaczy swojego męża poddaje się i znika z życia swoich najbliższych. Trudno mi, zapewne jak zdecydowanej większości czytelników tej recenzji, ustosunkować się do decyzji podjętej przez kobietę. Wszak większość z nas nigdy nie będzie postawiona w tak trudnej sytuacji, w jakiej znalazła się ona. Niemniej jej postawa przypomina trochę sposób postępowania współczesnego człowieka, który w obliczu życiowych trudności coraz częściej stara się wybrnąć z nich zapominając o jakiejkolwiek moralności czy etyce.

Bez wątpienia „Droga” Johna Hillcoata to nie tylko atrakcyjne wizualnie i silnie oddziaływujące na wyobraźnię odbiorcy kino, lecz także zmuszające do refleksji nad tym, co tak naprawdę reprezentujemy sobą jako ludzkość. Na szczęście, zarówno powieść, jak i jej filmowa adaptacja nie podsuwają gotowych i jednoznacznych interpretacji. Do najważniejszych konkluzji my, odbiorcy obu dzieł, musimy dojść sami.

Screeny

HO, ROAD, THE HO, ROAD, THE HO, ROAD, THE HO, ROAD, THE HO, ROAD, THE HO, ROAD, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ bardzo przejmująca i wiarygodna wizja postapokaliptycznej rzeczywistości
+ niezwykle interesująca historia
+ świetnie pokazany upadek cywilizacji
+ kilka bardzo celnych refleksji dotyczących natury ludzkiej
+ znakomite zdjęcia
+ muzyka Nicka Cave’a i Warrena Ellisa
+ wiele zapadających w pamięć scen i obrazów

Minusy:

- w porównaniu do literackiego pierwowzoru, bardziej eksponujący wizję zniszczonego świata niż upadek człowieczeństwa

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -