Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng

PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng

Fobia 2

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Parkpoom Wongpoom, B Wisoot Poolworraluck, Songyos Sugmakanan
Kraj prod.:Tajlandia
Obsada:Jirayu Laongmanee, Worrawech Danuwong, Charlie Trairat, Akiko Ozeki, Nicole Theriault, Marsha Wattanapanich
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Film nowelowy, „Phobia” z 2008 r. to jeden z największych sukcesów tajlandzkiego kina grozy. Nic dziwnego, że już rok później na ekrany kin wszedł kolejny film o tym tytule, tyle że z cyferką „2”. Otwarta formuła pierwszej części, składającej się z kilku nie powiązanych ze sobą historii, umożliwiała bezproblemowe jej powtórzenie a widzom dawała nadzieje na równie udaną kontynuację. Wszak wśród twórców drugiej części ponownie odnajdujemy nazwiska twórców „The Shutter-Widma”, znanego z efektownego horroru „Body #19”, Paweena Purikitpanya oraz Songyosa Sugmakanana, twórcy bardzo dobrego „Dorma”. Niestety pierwsze prawo sequeli, które mówi, że kontynuacja bywa gorsza od poprzedniego filmu okazała się nieubłagane. Nawet znane nazwiska tajlandzkich speców od straszenia nic tu nie wskórały i druga części „Phobi” jest filmem, choć nieznacznie, to jednak gorszym.

Pierwsza z nowel, pt: .”Novice” („Nowicjusz”) w reżyserii Paweena Purikitpanya opowiada o chłopcu imaniem Pey, którego matka ukrywa go przed wymiarem sprawiedliwości w zapomnianym przez ludzi buddyjskim klasztorze. Chłopiec w wyniku szczeniackiego wygłupu spowodował śmiertelny wypadek samochodowy. Pobyt w klasztorze ma być dla niego także formą pokuty. Pey odbiera jednak decyzję matki jako zdradę a nowych towarzyszy – buddyjskich mnichów traktuje z nieufnością i jak zło koniczne. Nieświadomy konsekwencji i mający dość wegeteriańskiego jedzenia, podbiera posiłki przeznaczone dla głodnych duchów, których święto mnisi właśnie obchodzą. Konsekwencje okazują się przerażające. Pey staje się ofiarą jednego ze straszliwych głodnych duchów, ale jeszcze bardziej straszliwe stają się wyrzuty sumienia, które w końcu sobie zaczyna uświadamiać.

Dobra wiadomość jest taka, że Paween Purikitpanya zaczął podążać w dobrym kierunku i zaczął zdawać sobie sprawę, że film fabularny to nie teledysk. Jego wszcześniejsze filmowe dokonania przypominały bardziej wideo clipy, pełne efektownych a nawet efekciarskich zabiegów stylistycznych, mnogości stosowanych technik filmowych, niezwykłych kątów ustawienia kamery, ostrego montażu oraz bezkrytycznego uwielbienia dla efektów CGI.. Forma zdecydowanie górowała nad treścią, co poważnie odbijało się na mało zajmującej, niedopracowanej treści. „Novice” zaskakuje wyjątkowo powściągliwym potraktowaniem strony wizualnej. Film, owszem jest efektownie zrealizowany, ale środki, które stosuje Purikitpanya są użyte z sensem i stosownie do treści. Nawet komputerowo animowany upiór – kilkumetrowa szkieletopodobna istota (wszak to GŁODNY DUCH), krocząca po dżungli niczym Enty we „Władcy pierścieni” pojawia się jakby mimochodem i nigdy w pełnej krasie. Choć fabularnie „Novice” wpisuję się w jeszcze jedną opowieść o duchach, zgodnie z konwencją, której sprawca złego uczynku, musi ponieść karę (prawo karmy), to podobało mi się w nim zarówno czytelne zilustrowanie wiary w głodne duchy oraz zakończenie. Na swój sposób całkiem oryginalne a przy tym logicznie wynikające z fabuły.

Druga nowela, “Ward” („Oddział szpitalny”) to obraz Wisoot Poolworralucka – najmniej doświadczonego spośród piątki twórców „Phobi 2”. I niestety ten brak obycia z materią filmowej grozy widać. Historia obiecywała całkiem sporo, ale reżyser utknął w banale, braku logiki i filmowych kliszach. Bohater tego epizodu, Arthit po wypadku na skuterze, z ciężko poranionymi nogami ląduję w szpitalu. Po opatrzeniu ran zostaje zawieziony do sali, w której przebywa podtrzymywany przez aparaturę starszy mężczyzna. Sądząc po odwiedzających go gościach jest jakimś religijnym przywódcą. Okazuje się także być wyjątkowo wrogo nastawiony wobec Arthita, bowiem prześladuje go pod postacią zjawy a nawet próbuje zabić. Przerażony chłopak czuje się bezradny, ponieważ nikt nie chce uwierzyć, że będący jedną nogą na tamtym świecie staruszek może być aż tak niebezpieczny.

Początkowo miałem nadzieję, że otrzymam równie udaną nowelę jak ta z pierwszej części – „Happiness” (reż. Youngyooth Thongkonthun). Bohaterka tej historii jest dziewczyną, która z unieruchomioną nogą w gipsie skazana jest na samotne wieczory w domu. Z nudów nawiązuje internetową znajomość z tajemniczym rozmówcą, który okaże się jej najgorszym koszmarem. Pewne podobieństwa miedzy „Ward” a „Happiness” zatem istnieją, ale o ile twórcy tego drugiego filmu znakomicie wykorzystywali zamkniętą przestrzeń do budowania atmosfery osaczenia i napięcia, obraz Poolworralucka zupełnie zaniedbuje możliwości tkwiące w ograniczeniu miejsca do jednego pomieszczenia. Nie ma ani napięcia, ani atmosfery narastającego zagrożenia, są za to zgrane do cna chwyty i kiepski, napisany chyba na kolanie scenariusz. Gwoździem do trumny okazuje się kompletnie niezrozumiały finał. Zdecydowanie najsłabsza nowela.

Trzeci w kolejności, „Backpackers” („Turyści”) wyreżyserował Songyos Sugmakanan, reżyser udanego dramatu grozy „Dorm”. Zupełnie inny rodzaju grozy twórca prezentuje w noweli z „Phobii 2”. Historia przedstawiona w debiutancki filmie była nastrojową, subtelnie zrealizowaną opowieścią o dziecięcej przyjaźni miedzy osamotnionym chłopczykiem a jego rówieśnikiem, duchem. W „Backpackers” nie ma duchów, za to pojawiają się niezwykle zwinne i szybkie zombie. Dwoje autostopowiczów: chłopka i dziewczyna (Japonka) zabiera się z kierowcą tira oraz jego pomocnikiem. Kierowca jest podenerwowany, ale jak się okazuje ma powody. Nie zdając sobie z tego sprawy, przewozi w ładowni…trupy. Zmarli okazują się przewoźnikami narkotyków, które połykają w małych woreczkach. Wygląda na to, że połykanie niebezpiecznego towaru okazało się dla nich zabójcze. Kierowca oraz jego pomocnik zatrzymują się na uboczu i postanawiają pozbyć się zwłok. Zamiast się ich pozbyć, wywołują prawdziwy koszmar. Zmarli powracają do życia i ogarnięci szałem rzucają się na żywych. Przed zombie udaje się zbiec tylko japońskiej dziewczynie oraz pomocnikowi, ale ich radość jest przedwczesna.

Intrygująca historia, łącząca cechy kina rozrywkowego z poważnym tematem przemytu narkotyków. Obraz Sugmakanan łączy także tradycję kina zachodniego o żywych trupach (‘28 dni później” się kłania) z tajską scenerią. Efekt jest całkiem przyzwoity, bowiem film ma dobre tempo, kilka zaskakujących zwrotów akcji oraz kilka krwawych scen. Zgrabna, choć raczej konwencjonalna, jest finałowa puenta. W wysokiej ocenie przeszkadzają niestety fabularne niejasności ( w jaki sposób „przewoźnicy” się zatruli, dlaczego nagle ożyli, dlaczego chłopczyk-zombie raz sprawia wrażenie w pełni żywego a raz jest oblepionymi muchami zwłokami, itp.).
„Salvage” („Ocalenie”) jest czwartym epizodem i jednym z najlepszych. Wszystko stanie się jasne, gdy uświadomimy sobie, że twórcą tej noweli jest Parkpooma Wongpoom, jedna druga reżyserskiego tandemu odpowiedzialnego za „The Shutter-Widmo” i „Alone”. W poprzedniej części „Phobii” Wongpoom błysnął nowelą „The Last Flight” – najlepszą historią z pierwszego filmu. Stworzył historię autentycznie przerażającą i trzymają w napięciu, mimo iż akcja toczyła się w niewielkiej kabinie pasażerskiego samolotu. W „Salvage” znów udowadnia, że jest największym w Tajlandii specjalistą od straszenia widzów. Akcja rozgrywa się na terenie parkingu należącego do filmu handlującej autami. Właścicielką jest przedsiębiorcza kobieta oraz matka kilkuletniego Thoya. Chłopiec uwielbia bawić się wśród stojących na parkingu samochodów, lecz któregoś razu podczas tej zabawy znika. Matka rozpoczyna poszukiwania. Jest noc, a on zupełnie sama. Tymczasem parking powoli zaczyna zapełniać się duchami ofiar samochodowych wypadków, odkrywając przed przerażoną kobietą swą prawdziwą naturę. To nie parking, ale cmentarz.

Świetny pomysł i bardzo dobre wykonanie. Jest mrocznie, tajemniczo i przerażająco, na dodatek twórcy tej noweli serwują kilka makabrycznych momentów (np. brzuch otyłej kobiety pęka i wypadają z niego wnętrzności). Wongpoom mistrzowsko kreuje atmosferę narastającej grozy wydobywając ją z banalnej sytuacji wyjściowej (kupna samochodu). Wzorcowo wykorzystuje również nietypową dla horroru scenerię parkingu z zaparkowanymi na nim samochodami. To, że „Salvage” nie osiąga poziomu „The Last Flight” jest rezultatem rozczarowującego finału. Zbyt przewidywalnie i banalnie kończy się ten film by można wystawić wysoką ocenę.

Zaskakująco bodaj najlepszą częścią „Phobi 2” jest „In The End”(„Zakończnie”) Banjonga Pisanthanakuna – drugiej połowy twórców „The Shutter-Widmo”. Zaskoczenie wynika bowiem z faktu, że historia, którą przedstawia ma komediowy charakter. Humor i groza rzadko udają się razem, ale Pisanthanakunowi się udało. Oto grupa młodych filmowców kręci horror (fikcyjny sequel „Alone 2”). Do zrealizowania pozostało zakończenie – najważniejsze i najstraszniejsze. Niestety Gade, aktorka odgrywająca długowłosego upiora jest poważnie chora i mdleje na planie. Zostaje odwieziona do szpitala. Gdy reżyser zaczyna zastanawiać się jak nakręcić finałowa scenę bez najważniejszej aktorki, niespodziewanie pojawia się Gade. Wygląda strasznie – jak prawdziwy duch. Gdy do filmowców dzwoni ze szpitala jeden z członków ekipy z informacją, że Gade zmarła, nikt już nie wątpi, że zostali nawiedzeni. Wszyscy w popłochu uciekają przed Gade.

Inteligentne, dobrze obmyślane i zabawne kino grozy. Pisanthanakun pokazał już w poprzedniej „Phobii”, w opowieści pt.: „In the Middle”, że doskonale czuje się w kinie aluzyjnym i autotematycznym. Potrafi spojrzeć na horror z inteligentnym dystansem a jednocześnie całkiem umiejętnie korzystać z jego bogatego arsenału środków służących straszeniu widzów. W „In The End” jest kilka udanych jump scene`s, ale przede wszystkim dużo inteligentnej zabawy ikonografią tajlandzkich ghost story. Mimo zabawowego charakteru, komicznych postaci (rewelacyjna Marsha Wattanapanich parodiująca swą rolę z „Alone”) oraz ekwilibrystycznych zwrotów akcji, finał jest gorzko ironiczny.

Zamiast podsumowania matematyka.
„Novice” – 6 czaszek
„Ward” - 3 czaszki
„Backpackers” – 6 czaszek
„Salvage” – 6 czaszek(gdyby można było dałbym 6,5)
„In the End” – 7 czaszek
Czyli w sumie całość – 6 czaszek (wynik 5, 6 zaokrągliłem w górę)

Screeny

HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng HO, PHOBIA 2 a.ka. Ha phraeng

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ realizacja
+ dwie ostatnie nowele
+ kilka nietypowych dla kina tajlandzkiego postaci
+ poza nowelą „Ward” interesujące fabuły
+ „Salvage” potrafi autentycznie przerazić
+ piękna Marsha Wattanapanich parodiująca swą rolę w „Alone”
+ z wyjątkiem noweli „Ward” wyrównany poziom nowel

Minusy:

- nowela „Ward”
- konwencjonalna tematyka wielu nowel
- zgrane chwyty
- tylko „Salvage” może przestraszyć
- fakt, że najlepszą opowieścią jest opowieść komediowa wiele mówi
- brak szczególnie pozytywnie się wyróżniających historii

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -