Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SALVAGE (Salvage)

SALVAGE (Salvage)

Salvage

ocena:8
Rok prod.:2009
Reżyser:Lawrence Gough
Kraj prod.:Wielka Brytania
Obsada:Shahid Ahmed, Dean Andrews, Sufian Ashraf, Ben Batt, Linzey Cocker, Shaun Dooley, Trevor Hancock, Neve McIntosh
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:5.67
Głosów:3
Inne oceny redakcji:

Zacznę od polskiego i angielskiego scharakteryzowania słowa w tytule filmu:

Salvage (ang.) – (rzecz.) ocalenie, ocalone mienie; (czas.) ocalać, ratować; (przym.) dziki.

Sal•vage noun, verb,-vaged, -vag•ing.
(wybrane znaczenia)
1. the act of saving a ship or its cargo from perils of the seas. (ocalenie statku lub jego ładunku z odmętów morskich
2. the property so saved. ( ocalone w wyniku takiej akcji mienie)
3. the act of saving anything from fire, danger, etc. (ocalenie czegokolwiek z ognia, zagrożenia itp.)
4. the property saved from danger. (mienie ocalone od niebezpieczeństwa)

Już samo słownikowe znaczenie słowa „salvage” sugerować może, że w filmie będzie się kogoś/coś ratować. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Słowo słowem, ale filmowcy postanowili tym razem zabawić się z nami w dwuznaczności. Bo i owszem, ratowanie będzie mieć w filmie miejsce, ale nie będzie się tu ratować czegoś/kogoś, a raczej sytuację – sam proces ratowania będzie natomiast nakierowany na zacieranie śladów, a nie niesienie pomocy ofiarom. Stąd właśnie bierze się przewrotność samego tytułu filmu, jak i dziejącej się w nim akcji.

Fabuła przedstawia się mniej więcej tak: pewien ojciec, który postanawia ratować swoje małżeństwo, przywozi córkę (Jodie) na Święta do matki (Beth). Córka szczerze mamy nie znosi i traktuje całą eskapadę jak katorgę, a nie przyjemność. Już na samym wstępie cały wielki plan pojednania bierze w łeb, gdy córeczka zastaje mamę z jakimś fagasem (Kieran) w łóżku. Dochodzi do krótkiej wymiany zdań, a córka ucieka od matki pośród zapewnień, że nie chce mieć z nią nic wspólnego. Gdy już zanosi się na pogłębianie dramatu rodzinnego, sytuacja odwraca się o 180 stopni. Nagle w miasteczku pojawiają się ubrani na czarno ludzie, którzy wyglądają na jakąś jednostkę specjalną. Nakazują wszystkim pozostanie w domach. Jednego z mieszkańców miasteczka, który wybiega z domu z nożem w ręku (po wcześniejszej kłótni z żoną), zabijają na miejscu. Dość sielski poranek zamienia się nagle w kompletny chaos, a żołnierze traktują mieszkańców bardzo brutalnie, odmawiając odpowiedzi na jakiekolwiek pytania odnośnie przyczyn całej sytuacji. Od tej chwili bieg wypadków będzie się rozwijał chaotycznie, a widz będzie wiedział tyle, ile sami bohaterowie filmu. Początkowo, w wyniku pokracznej dedukcji, gach, którego Jodie zastała z matką, dochodzi do wniosku, że w miasteczku doszło do ataku terrorystycznego, a jednostka specjalna przybyła im na ratunek. Rozumowanie to szybko legnie w gruzach, gdy żołnierze zabiją z zimną krwią kolejnego mieszkańca. W Beth natomiast odzywa się instynkt macierzyński i postanawia odnaleźć córkę, która zatrzymała się w domu koleżanki. Pomimo kategorycznego zakazu opuszczania domów, Beth idzie szukać córki...

Twórcom filmu udało się doskonale uchwycić moment, gdy spokojną, a nawet senną okolicę ogarnia panika. Ludzie zachowują się bardzo wiarygodnie i myślę, że odgrywają wszelkie warianty zachowań, które cechują ludzi w sytuacjach niespodziewanego i śmiertelnego zagrożenia. Większość ulega strachowi i panice, postanawiając godzić się z sytuacją i licząc, że ujdą z życiem. Niektórzy próbują zrobić coś na własną rękę, ale nie bardzo wiedzą co. Nieliczni tylko myślą o innych i starają się czyjeś życie nad własne. Przypadek Beth jest o tyle bardziej autentyczny, że kobieta nie jest powodowana wyłącznie matczynym strachem o życie córki, ale także wyrzutami sumienia, które nakazują jej (zapewne podświadomie) naprawić swoje błędy i odzyskać miłość i szacunek córki. Beth nie jest także żadną miarą przypadkiem kobiety-komandosa, która od początku wie, co należy zrobić i jak unikać zagrożenia. Jej zachowanie i decyzje są spontaniczne i chwilami nieudolne, a całe przedsięwzięcie (odnalezienia córki) okaże się decyzją niemal samobójczą. Cały ten zamysł: niespodziewane pojawienie się wojska, niesprecyzowane zagrożenie, panika oraz śmiertelny niepokój o życie córki budują bardzo przekonujący i autentycznie udzielający się klimat totalnej paniki. Robi to tym bardziej wrażenie, że bardzo długo nie wiadomo właściwie, co się dzieje, a wszelkie działania bohaterów są ciosami na ślepo. Sytuacja zmienia się dopiero wtedy, gdy w czasie próby zdobycia radia, Beth i Kieran wciągają do domu rannego żołnierza. Ten próbuje początkowo sprzedać im bajkę o ataku terrorystów, ale cała opowiastka nie wytrzymuje konfrontacji z rzeczywistością/faktami. Beth podsłuchuje rozmowę żołnierza z dowództwem i orientuje się, że zagrożenie, jakiemu stawiają czoło, ma zupełnie inną naturę. Niespodziewanie do domu, w którym przebywają, wdziera się prawdziwa przyczyna całego zamieszania, tytułowy Salvage. Teraz nie ma już czasu do stracenia – każdy walczy o życie, a Beth pojmuje, że życie córki jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie.

Nie mam zamiaru mówić Wam zbyt wiele o poszczególnych elementach fabuły, które pozwalają na jej pospinanie w całość. Siła filmu tkwi właśnie w stworzeniu mocnego klimatu zagrożenia bez podawania niemal żadnych informacji co do jego źródła, a następnie, gdy już dowiadujemy się, o co naprawdę tu idzie, zagrożenie zamienia się w walkę o przetrwanie. Napięcie trzyma w zasadzie do samego końca i chociaż film traci sporo ze swego powabu tajemnicy, gdy już poznajemy źródło zagrożenia, to jednak rozpędzona machina paniki i walki o przetrwanie nie zwalnia, ponieważ reżyser odwraca naszą uwagę od zdefiniowanego zagrożenia na relację matka-córka. Końcowa część filmu to obserwacja brudnej, umazanej krwią matki, która pośród ciemności, odgłosów strzałów i leżących wszędzie zwłok, stara się odnaleźć córkę. Nieuchronnie będziemy jej w tym kibicować, ale zapewniam Was, że finał nie należy do nader szczęśliwych. Brytyjczycy nie zawodzą do samego końca: film, mimo pewnych klasycznych zagrywek, unika sztampy i schematyzmu, nie epatuje przemocą i kretyńskimi rozwiązaniami fabularnymi. Wiadomo, że pewne rzeczy jednym się podobają, a innym nie, ale w ogólności filmowi udaje się uchwycić nas za gardło już od pierwszej sceny i nie wypuścić aż do końca.

To, co urzeka w tym filmie dodatkowo to jego minimalizm połączony z niskim budżetem. Postaci jest tu zaledwie garstka, akcja dzieje się w ledwie kilku budynkach i niemal na jednej ulicy, ale my tego wcale nie odczuwamy. Nasza uwaga skupiona jest na współodczuwaniu paniki i zagrożenia, które wylewa się tutaj z każdej szpary w desce. Bohaterowie są zwykłymi ludźmi, którzy w obliczu śmiertelnego strachu decydują się na walkę lub poddanie się nieuchronnemu losowi. Widzimy ich nieudolność, ślamazarność i zwyczajność, która jest tym bardziej autentyczna, gdy pojmujemy, że każdy sukces ich działań okupiony jest ogromnym wysiłkiem i ofiarami – nic tutaj nie dzieje się samoistnie. Chwilami miałem wręcz wrażenie, że reżyser postawił na tak wielką autentyczność, że nie przewidział danego rozwiązania, a kazał je wręcz postaciom odegrać spontanicznie, na zasadzie: a co ty byś zrobił/zrobiła w takiej sytuacji? Niezależnie od tego, jak było, uchwycono tu naprawdę szczery i bardzo przekonujący obraz paniki, która objęła w swoje posiadanie senne miasteczko gdzieś w Anglii.

Jeszcze w trakcie pisania tej recenzji zastanawiałem się po raz kolejny nad tym, czy jest się w filmie do czego przyczepić. Być może cały pomysł z tytułowym Salvage, o którym mogę powiedzieć ledwie tyle, że ma coś wspólnego z odnalezionym w pobliżu plaży kontenerem, jest naciągany, ale w końcu nie chodzi o jakość pomysłu, ale o to jak się go wyzyska. Film ma około 80 minut, więc i na dłużyzny nie ma co liczyć. Nie przypominam sobie także ani jednego momentu, gdy westchnąłem z rozczarowaniem: „to już było...”. Być może największy zarzut miałbym względem motywacji, które kierowały córką pod koniec filmu, gdy zobaczyła swoją matkę, ale nie psuje to obrazu całości. Kwestię odnalezienie jakichś poważniejszych mankamentów pozostawiam zatem Wam.

Screeny

HO, SALVAGE (Salvage) HO, SALVAGE (Salvage) HO, SALVAGE (Salvage) HO, SALVAGE (Salvage) HO, SALVAGE (Salvage) HO, SALVAGE (Salvage) HO, SALVAGE (Salvage) HO, SALVAGE (Salvage)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ bardzo dobry i autentyczny klimat paniki i zagrożenia
+ minimalizm i oszczędność środków wyrazu, które wyraźnie służą filmowi
+ Brytyjczycy umieją zrobić z prostym pomysłem bardzo wiele
+ autentyzm i szczerość w zachowaniach bohaterów
+ żadnych zbędnych fajerwerków czy spektakularnych rozwiązań akcji
+ klimat zagrożenia utrzymany do samego końca

Minusy:

- czasem brakuje jakiejś głębszej motywacji w działaniach niektórych bohaterów
- całe założenie fabularne może się niektórym wydawać naciągane

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -