Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang

FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang

Zakazane drzwi

ocena:8
Rok prod.:2009
Reżyser:Joko Anwar
Kraj prod.:Indonezja
Obsada:Fachri Alba, Marsha Timothy, Ario Bayu, Otto Djauhari, Tio Pakusodewo, Henidar Amroe
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:8
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

- What door?

- The forbidden door. Everybody has one.

- How do I know one?

- You'll only know after you open it

/cytat z filmu/

Gambir wydaje się być najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem. Ma piękną żonę, mieszka w luksusowym apartamencie, jest artystą rzeźbiarzem, którego kontrowersyjne posągi ciężarnych kobiet rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. A jednak czuje odrazę do siebie. Jego rzeźby skrywają makabryczną tajemnicę. W metalowych brzuchach kobiet-posągów Gambir i jego żona Talyda umieszczają płody nienarodzonych dzieci. Mężczyzna ma olbrzymie wyrzuty sumienia, czuje się podle i jest zestresowany całą sytuacją. Jakby na domiar złego zaczyna prześladować go pewien tajemniczy chłopczyk, który zwraca się do niego o pomoc. Gambir nie potrafi mu pomóc. Nawet nie jest pewien, czy dziecko istnieje w rzeczywistości. Tymczasem rzeźbiarz odkrywa w centrum miasta (Dżakarty?) obszerny, przypominający hotel budynek. Nie jest to jednak hotel, ale miejsce gdzie zbierają się członkowie elitarnego stowarzyszenia. Gambir, wykorzystując znajomości swego przyjaciela i dołącza do sekty. Okazuje się, że w specjalnych pokojach jej członkowie oglądają w telewizji sceny z ukrytych kamer. Obrazy z zainstalowanych kamer, bez wiedzy podglądanych, ukazują różne patologiczne rodziny, znęcające się nad dziećmi (choć nie tylko). Gambir dostrzega znanego mu już chłopca, który od jakiegoś czasu go prześladuje. Chciałby go uratować przed sadystycznymi rodzicami nieustannie go katującymi, lecz nie wie jak go znaleźć. Co więcej Gambir odkrywa, że nie może nikomu ufać – ani przyjaciołom, ani żonie, ani nawet własnej matce. Ba! Nie może ufać nawet własnym zmysłom. A rozwiązanie tajemnicy znajduje się za „zakazanymi drzwiami”, które przypadkiem odkrył w swym domu.

Joko Anwar, reżyser „The Forbidden Door”, to twórca, którego warto zapamiętać. W reżyserskim dorobku ma ledwie trzy filmy, ale jest już uważany za jednego z najciekawszych indonezyjskich twórców i coraz głośniej o nim robi się także na świecie. „The Forbidden Door” pokazywano m.in. na festiwalu w Londynie i Rotterdamie, gdzie zebrał bardzo dobre recenzje. Uwagę na młodego filmowca (które pisze także scenariusze i występuje jako aktor) zwrócił już jego debiut, „Joni's Promise” (2005) – komedia o kierowcy, który ma dostarczyć rolkę z filmem dla pięknej aktorki, lecz na przeszkodzie staje mu dosłownie całe miasto. Drugi film, „Dead Time: Kala” (2007) – to już wyprawa Anwara w mroczne rejony filmowej grozy, czarnego kryminału i komiksu o detektywach w stylu Dicka Tracy. „The Forbidden Door” (2009) jest kontynuacją tej podróży, ale dociera w jeszcze mroczniejsze rejony grozy. Grozy ludzkiego umysłu – stwórcy najbardziej szalonych i przerażających wizji.

Wizja Anwara, jak zdążył nas do tego przyzwyczaić w poprzednim filmie, „Dead Time: Kala”, składa się z wielu elementów filmowych gatunków i nie jest łatwa do przyswojenia. Tym razem Indonezyjczyk korzysta z konwencji thrillera, dramatu psychologicznego, filmu społecznego oraz z …horrorów nurtu psychopatologicznego, wzmocnionych zaskakującą jak na standardy indonezyjskiego kina dawką przemocy i makabry. Trudność z przyswojeniem fabuły „The Forbidden Door” wynika poniekąd z owej gatunkowej mieszanki, lecz przede wszystkim z zawiłej linii narracyjnej. Historia jest opowiedziana nie tylko niechronologicznie, lecz na dodatek rzeczywistość, w której się rozgrywa, zmienia się wraz z rozwojem akcji.

Tematem filmu jest bowiem szaleństwo jako konsekwencja traumatycznych przeżyć z dzieciństwa. Niektórzy mogą kręcić nosem. Niesłusznie. Co prawda Anwar ucieka się do schematu filmu psychopatologicznego, ale tak gmatwa historię, tak wzbogaca ją o niesamowite sceny (jedną z nich otrzymujemy już na otwarcie), nasyca metaforami i freudowskimi symbolami, że ów schemat nie będzie nam mocno uwierać podczas seansu. Jedną z największych zalet „The Forbidden Door” jest bowiem jego oryginalność. Pewne, powierzchowne podobieństwa zwłaszcza do twórczości Davida Lyncha (ze wskazaniem na „Blue Velvet” oraz „Ogniu, krocz za mną”) da się zauważyć, lecz trudno mówić o kopiowaniu. Anwar zdołał w tak skownecjonalizownym gatunku jak filmowa groza stworzyć obraz jedyny w swoim rodzaju, co już jest godne podziwu.

Ale lista zasług pod adresem reżysera (także scenarzysty) na tym się nie kończy. Zrealizowany za pieniądze, za które w USA kręci się odcinki seriali, i to tych mniej popularnych, dowodzi klasy Anwara i jego realizatorskiej ekipy. Od strony czysto technicznej nie można się do niczego przyczepić. Zdjęcia Rahmata Syaifula, stałego współpracownika reżysera są stylowe, mroczne i idealnie oddają atmosferę niesamowitości i stopniowej, lecz nieuchronnie postępującej paranoi. Bardzo ciekawie prezentuje się ścieżka muzyczna, na której rozbrzmiewają niejdenokrotnie jazzowe lub nawet dancingowe utwory, ilustrujące na zasadzie kontrastu sceny grozy. Dobrym przykładem jest tutaj scena bożonarodzeniowej kolacji, która przemienia się w krwawą rzeź. Anwar ilustruje ją spokojną, smooth jazzową kompozycją, co daje niezwykły efekt w postaci podkreślenia paranoicznego charakteru tej sceny.

Skoro wspomnieliśmy o krwawych atrakcjach, to rzeczona wigilijna kolacja, która staje się masowym mordem niejednego fana gore porządnie trzepnie. Widzowie, którym indonezyjski horror kojarzy się ( o ile w ogóle z czymś się kojarzy) z nudnymi opowieściami o duchach, będą zaskoczeni. W rzeczonej scenie reżyser nie ucieka z kamerą, gdy jeden z bohaterów podrzyna gardła zebranym przy stole gościom. Ostrze z cały naturalizmem rozcina ciało ofiar, a krew tryska z rozciętej aorty szyjnej niczym fontanna. Jedynym mankamentem tej makabrycznej, niebywale brutalnej sceny jest ….kolor krwi. Jeśli twórcy decydują się na pełen realizm, bez żadnej taryfy ulgowej dla wrażliwości odbiorcy, krew nie może być pomarańczowa! Ba! To nawet nie krew, ale jakaś maź! Drobny szczegół, a skutecznie stępia wymowę sceny przy stole. Między innymi i z tego powodu, o wiele większe wrażenie zrobiły na mnie sceny, ukazujące przemoc fizyczną wobec dzieci. Anwar nie pokazuje szczegółów. Pokazuje za to fragmenty: np. pięści i kopniaki spadające na znajdujące się poza kadrem dziecko. W zupełności jednak wystarczy by to, co nie widać dopowiedziała nam wyobraźnią. A to właśnie ona jest źródłem największych leków każdego z nas.

„The Forbidden Door” w kategorii filmów zakręconych, ukazujących z przerażającą sugestywnością jak mrocznym obszarem jest ludzki umysł, byłby obrazem doskonałym. Byłby, ale nie jest. Ten jeden, jedyny mankament to finał. Reżyser dokonuje aż trzykrotnego salta, lecz nie za bardzo wiadomo po co, tak usilnie chce zaskoczyć widza (ostatnia niespodzianka następuje po napisach końcowych), skoro w zupełności wystarczył jeden finalny twist. Szkoda, wielka szkoda. Bo widz zostaje z uczuciem kompletnego skołowania i z podejrzeniem, że Anwar nie wiedział po prostu, jak zgrabnie zakończyć opowiadaną historię.

Mimo tego potknięcia, które zresztą nie wszyscy muszą odbierać w ten sposób, i tak jest to obraz wart uwagi. Co więcej jest to jeden z najlepszych indonezyjskich thrillerów/horrorów i jeden z najlepszych azjatyckich filmów w swej kategorii. Dlatego oceniam „The Forbidden Door” wysoko. Wszak warto promować mniej znane kino, jeśli pod wieloma względami bije ono na głowę to znane i popularne.

Screeny

HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang HO, FORBIDDEN DOOR, THE a.ka. Pintu terlarang

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ jeden z najlepszych indonezyjskich thrillerów/horrorów
+ bezbłędna realizacja
+ oryginalna, zakręcona fabuła
+ zgrabna gatunkowa mieszanka
+ czeka nas sporo niespodzianek
+ zaskakująco brutalny
+ wiele mocnych, niesamowitych scen
+ interesujące zastosowanie ścieżki muzycznej
+ atmosfera paranoi
+ bogactwo ukrytych znaczeń

Minusy:

- przekombinowany finał
- pomarańczowa maź udająca krew
- elementy horroru są tylko jednym ze składników filmu

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -