Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FORTRESS

FORTRESS

Forteca

ocena:7
Rok prod.:1986
Reżyser:Arch Nicholson
Kraj prod.:Australia
Obsada:Rachel Ward, Sean Garlick, Marc Aden, Rebecca Rigg, Beth Buchanan, Asher Keddie
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Myślę, że pokolenie dzisiejszych 30-latków często tęskni skrycie za dzieciństwem spędzonym w latach 80. Oprócz sentymentu do samego dzieciństwa my, Polacy, możemy jeszcze pochlipać nad niezwykłym i zupełnie unikalnym klimatem tamtych czasów, gdy wszystko, co docierało do nas z tzw. Zachodu niosło ze sobą powab czegoś lepszego, wartościowszego. Tak samo rzecz miała się z filmami, które chłonęliśmy tak mocno, jakby świat się na nich kończył – ja przynajmniej tak to zapamiętałem. Po dziś dzień jestem w stanie odtworzyć zachwyt, jaki towarzyszył oglądaniu filmów ze Stevem McQueenem, Brucem Lee czy tzw. kina nocnego, a także tasiemcowych seriali jak Dynastia czy Niewolnica Isaura. Możliwość obcowania z tamtymi czasami jest dla mnie niezmiennie dużym przeżyciem i tym bardziej cieszę się, że mogłem udać się w taką podróż sentymentalną wraz z filmem Fortress.

Pierwsza rzecz, która niemal z marszu wywołuje uśmiech zadowolenia na twarzy, to obecność Rachel Ward, piękności tamtych lat, w której kochał się pewnie każdy dorastający chłopak. Ja pamiętam ją przede wszystkim z Ptaków ciernistych krzewów, które powstały na 3 lata przed omawianym tu filmem. Rachel Ward była wtedy jedną z niewielu aktorek z Australii, która przebijała się do świadomości zbiorowej, ale sukcesu chyba jednak w tym nie odniosła – prześledzenie jej dokonań filmowych jednoznacznie wskazuje, że nie zyskała przychylności i zainteresowania ze strony potentatów przemysłu filmowego. Szkoda wielka, bowiem oprócz oczywistych walorów kobiecych, miała także coś do powiedzenia jako aktorka.

Sam film trudno jednoznacznie zakwalifikować gatunkowo. Jest z pewnością odzwierciedleniem czasów, w których powstał, i ówczesnego sposobu definiowania strachu czy napięcia. Widać w nim dziedzictwo szkoły Hitchcocka, gdzie groza narasta od samego początku, a zadanie jej udźwignięcia spada na barki aktorów, którzy muszą uwiarygodnić rozgrywające się zdarzenia autentyzmem własnych poczynań. Nie doświadczymy tu ani wielkiej dawki przemocy, ani zapierających dech w piersiach efektów czy wreszcie zawiłej, pełnej niedomówień fabuły. W latach 80 ciężar dramaturgiczny filmu opierał się na prostocie założeń fabularnych – reżyserzy, wiedząc, że publika jest głodna odrobiny dreszczyku i w gruncie rzeczy lubi się bać, nie musieli sięgać po nie wiadomo jak wstrząsające wydarzenia. Wystarczył dobry pomysł i oszczędne środki, a publika i tak była zachwycona. Dzisiaj, gdy społeczeństwo globalne coraz bardziej obojętnieje na przemoc i gwałt zadawany ludziom przez ludzi, filmowcy muszą sięgać po coraz bardziej wyrafinowane środki, aby zamieszać nam w głowach. Kilkadziesiąt lat temu wszystko zdawało się prostsze i takie też było – ja śmieję się dziś z filmów, które nie pozwalały mi zasnąć, gdy byłem dzieckiem. Nie możemy jednak oceniać dawnych dziejów, stosując współczesne standardy. Pewnie nie każdemu się to uda, ale też nie każdy sięgnie po rupieć sprzed 24 lat.

Wracając do kwalifikacji gatunkowej: filmowi najbliżej jest do thrillera, ale też pomieszanego z kinem familijnym (tak!) rodem z Niebezpiecznej zatoki (ręka w górę, kto pamięta jeszcze ten film). Młoda nauczycielka z niewielkiej mieściny w Australii zostaje porwana wraz z grupką dzieci w różnym wieku przez czterech zamaskowanych mężczyzn. Cała grupa zostaje wywieziona gdzieś daleko w głuszę i umieszczona w jaskini. Nie wiadomo nic o motywach porywaczy. Od chwili, gdy wejście do jaskini zostaje zasłonięte wielkim kamieniem, porwani podejmują próbę ucieczki. Udaje im się wprawdzie uciec z jaskini, ale po dotarciu do pierwszej osady ludzkiej okazuje się, że porywacze już tam czekają. Wszystko zaczyna się więc od nowa. W końcu nauczycielce i dzieciom udaje się skutecznie uciec – ogłuszają jednego z porywaczy i uciekają między skały. Tam, nie mając już dokąd dalej iść, podejmują decyzję, aby przeciwstawić się prześladowcom... I już, oto cała fabuła. W filmie cały czas widzimy uciekanie, łapanie, ponowne uciekanie, aby dotrzeć do finału, gdy zdesperowane ofiary muszą walczyć o życie. Liniowość fabularna jest straszliwa, ale to nie ma żadnego znaczenia. Nie chodzi tu bowiem o wątki poboczne czy drugie dno psychologiczne. Chodzi o proces dojrzewania i zdobywania się na odwagę, aby stawić czoło zagrożeniu. To jest przesłanie całego filmu, skierowane zarówno do dzieci, jak i dorosłych.

Familijność filmu polega nie tylko na tym, że większość aktorów pierwszoplanowych stanowią dzieci, ale również na swoistej lekkości opowiadanej historii. Jest tu obecna przemoc i śmierć, ale jakby obok. Reżyser interesuje się raczej społecznym aspektem zdarzenia, obserwując jak zacieśniają się więzi między poszczególnymi dziećmi, jak zmienia się ich osobowość, jak dorastają. To dorastanie jest szczególnie ciekawe. Widać to zwłaszcza po Sidzie, w którym budzi się w nim mężczyzna – wszystkie jego działania obliczone są na zaimponowanie nauczycielce, Miss Sally Jones. Dostrzega w niej kobietę, widzi jej seksualność, co szczególnie dobitnie podkreśla scena, gdy Sally rozbiera się, aby zanurkować w podziemnej rzece w poszukiwaniu drogi ucieczki z jaskini. Spojrzenie Sida na nagie plecy nauczycielki nie jest spojrzeniem chłopca, ale dojrzewającego mężczyzny. Ciekawe jest także obserwowanie, jak łatwo dzieciom udaje się uciec od grozy wydarzeń w świat przygody – dla nich walka z porywaczami to niemal zabawa, a śmierć jest zbyt abstrakcyjna, aby zaprzątała im głowy. Tu chodzi o wygraną, o pokonanie wroga – w finalnej scenie dzieci przechodzą zbiorowo pewien rytuał obcowania ze śmiercią, ale nie widać, aby obciążyło to ich psychikę. Łączy ich tajemnica wspólnych przeżyć, która ich wzmacnia. Pierwszoplanową rolę gra tu oczywiście nauczycielka, która od samego początku pojmuje ciężar odpowiedzialności za dobro dzieci, starając się ze wszelkich sił zapobiec panice i udając, że to wszystko jest przygodą. Jest to doprawdy imponująca postawa i wyznacza silną linię dramaturgiczną filmu: nauczycielka staje się filarem dla każdego z dzieci, a jej załamanie lub śmierć oznaczać mogą jedynie rozpad całej grupy. Możemy mieć wprawdzie zastrzeżenia, czy interpretacja roli przez Rachel Ward nie jest chwilami zbyt lekka i czy nie powinno być widać w jej oczach więcej strachu, ale pamiętajmy, że film nie jest horrorem, a raczej czymś w rodzaju survival movie, gdzie nie ma miejsca na wiele psychologii, bo liczy się działanie, a nie emocje. Największym atutem filmu jest jednak pokazanie procesu przemiany niewinności w agresję: przerażone początkowo dzieci zamieniają się w zwartą grupę, która chce odpowiedzieć przemocą na przemoc. Ofiara staje się prześladowcą, a początkowy strach przekuty zostaje na wewnętrzną siłę. Kulminacją tego procesu jest finał filmu, gdy grupa niedoświadczonych dzieciaków przygotowuje się do walki z napastnikami. Choćby dla tego zakończenia, w tamtych czasach z pewnością nieco szokującego, warto obejrzeć ten film.

Moim zdaniem połączenie grozy z lekkością kina przygodowo-familijnego jest siłą tego filmu. Po tylu latach nie sposób się tu czegokolwiek przestraszyć, ale nie sposób nie poczuć tego jedynego w swoim rodzaju klimatu wiecznej ucieczki, dyszącego oddechu prześladowcy na plecach czy nie zachwycić się szatańskim chichotem porywaczy, który niesie się po lesie, gdy przestraszone dzieci biegną w kierunku skał. Nie jest to z pewnością ani kino porywające, ani żaden wysokiej klasy thriller, gdzie pierwsze skrzypce gra jakiś maniakalny zabójca, a już na pewno nie jest to film dla wszystkich. Nie zrozumie go ani ten, kto nie dorastał w czasach, gdy kręcono takie filmy, ani ci, którzy chcą się wychłostać jakimś przerażającym horrorem. Potraktowałbym ten film jak dawno wymarły gatunek i ciekawostkę – obejrzenie go może dostarczyć trochę przyjemności i pozwolić powspominać to, czego baliśmy się jako dzieci. Wszystkim innym odradzam raczej zasiadanie przed ekranem, bo tym bardziej nie będą w stanie zrozumieć, o co tych latach 80 właściwie chodziło...

Screeny

HO, FORTRESS HO, FORTRESS HO, FORTRESS HO, FORTRESS

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ podróż sentymentalna do grozy z lat 80
+ udane połączenie thrillera z kinem familijnym i filmami z gatunku survival
+ Rachel Ward w swoim najlepszym okresie
+ oszczędność środków, minimalizm, prostota opowiadanej historii

Minusy:

- chwilami ma się wrażenie, że kino familijne przeważa nad elementami grozy
- nie zawadziłaby szczypta więcej dosłowności

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -