Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna

SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna

Klątwa kobiety-węża

ocena:7
Rok prod.:1968
Reżyser:Nobuo Nakagawa
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Seizaburô Kawazu, Kunio Murai, Akemi Negishi, Kô Nishimura
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

W japońskiej tradycji ludowej węże, czyli hebi bardzo często stawały się bohaterami mitów i legend. Zazwyczaj występowały w trzech postaciach: jako posłańcy, jako awatary smoka i zarazem bóstwa Ryūjina, potrafiącego zmieniać kształt lub jako bóstwa piorunów. Węże mogą również symbolizować podstęp – istnieje wiele ludowych opowieści o uwodzicielach/kach, które w rzeczywistości były wężami pod ludzką postacią. Kino grozy wykształciło jeszcze inny rodzaj symboliki - waż jak symbol śmierci, duszy i kobiecej zemsty. Z takim symbolicznym znaczeniem oślizgłych gadów mamy do czynienia w ostatnim znaczącym horrorze „ojca japońskiego kina grozy” Nobuo Nakagawy pod tytułem „Snake Woman`s Curse”.

Pierwsze lata epoki Meji (1868-1912) Yasuke oraz jego żoną Sue oraz córka Asa są biednymi rolnikami zadłużonymi po uszy u bogatego właściciela ziemskiego Onumy. Bogacz zamierza odebrać za długi ziemię należącą do Yasuke, co wpędza ciężko, pracującego mężczyznę w poważną chorobę. Nawet leżąc na łożu śmierci, mamrocząc w gorączce Yasuke obiecuję spłacić długi, „nawet gdyby musiał gryźć ziemię”. Wkrótce umiera, pozostawiając żonę i córkę bez środków do życia. Onuma zagarnia gospodarstwo Yasuek, burzy jego dom a Sue i Ase zapędza do katorżniczej pracy w swojej rezydencji. Mają pracować tak długo, aż odrobią długi zmarłego męża i ojca. Sue szybko popada w konflikt z okrutną żoną Onumy, która oskarża niewinną kobietę, że uwodzi jej męża. Zmusza Sue do pracy na deszczu, co kończy się zapaleniem płuc i rychłą śmiercią. Zmarła kobieta rzuca klątwę na ród Onumy. Zrozpaczoną po śmierci matki Asę przy życiu trzyma jedynie obietnica Sutematsu, że niebawem się z nią ożeni. Tymczasem syn bogacza, Takeo nie kryje swoich zamiarów wobec pięknej Asy. W końcu udaje mu się ją podstępem zwabić i mimo zawziętej obrony i błagań dziewczyny, gwałci ją. Wieść o tym dociera do Sutematsu. Asa traci ostatnią nadzieję na ułożenie sobie życie. Popełnia samobójstwo, ale razem z ojcem i matką, pod postacią duchów węży nawiedza rodzinę Onume, mszcząc się za wyrządzone krzywdy.

Nobuo Nakagawa – mistrz klasycznego japońskiego horroru, twórca niezapomnianych ghost story, zwanych kaidan eiga, po sześcioletniej przerwie nakręcił dla studia Toei swój przedostatni horror. W zgodnej opinii krytyków „„Snake Woman`s Curse” – bo o nim mowa – nie dorównuje najlepszym produkcjom Nakagawy z okresu, gdy realizował filmy dla wytwórni Shintoho. Rzeczywiście, gdyby porównać ten obraz z „Black Cat Mansion” (1958) czy z „Ghost of Yotsuya” (1959), wyraźnie da się zauważyć znacznie mniej subtelności w opisie charakterów filmowych postaci. Nakagawa w swych kaidan eiga zawsze opowiadał bardzo podobną historię o skrzywdzonych ludziach, którzy dochodzić muszą sprawiedliwości dopiero po śmierci, stając się mściwymi duchami. Ukazywał również zbliżoną wizję świata, w którym chciwość, egoizm, agresja, fanatycznie pojmowany honor panowały niepodzielnie, stając się przyczyną zła. A jednak mimo posługiwania się niemal tym samym schematem fabularnym i mimo prezentowania podobnej wizji świata, talent Nakagawy sprawiał, że wciąż ogląda się jego filmy z wielkim zainteresowaniem.

O zainteresowanie jest nieco trudniej w przypadku „Snake Woman`s Curse”, przede wszystkim dlatego, że postaci filmowych bohaterów nakreślone są grubą kreską, bez subtelności i wewnętrznego bogactwa. Rodzina Asy, głównej bohaterki jest szlachetna ponad miarę, przywiązana do rodzinnych wartości, a mimo tego spotyka ją niekończące się pasmo niezawinionych (wszak długi można było rozłożyć choćby na raty) nieszczęść. Wzbudza naszą litość, ale niekoniecznie szczere zainteresowanie, skoro bohaterowie są nazbyt papierowi. Jeszcze gorzej wypadają antagoniści, czyli rodzina Onumy – nie ma pośród nich nikogo, kto budziłby nasze wątpliwości co jednoznacznie negatywnej postawy ich postępowania. Zarówno głowa rodziny, jego syn i żona są próżni, chciwi, egoistyczni i okrutni, zwłaszcza wobec zdanych na ich łaskę Sue i Asy. Oczywiście, horror to nie dramat psychologiczny, lecz to nie usprawiedliwia szkicowości w opisie bohaterów. Iemon z „The Ghost of Yotsuya” (1959) był mordercą własnej żony, ale targały nim wątpliwości, wyrzuty sumienia. Zawinił w istocie słabą wolą i porywczością swego charakteru, ale nie był postacią jednowymiarową jak „czarne charaktery” w „Snake Woman`s Curse”.

Niestety są konsekwencje pobieżnego potraktowania bohaterów przez scenarzystów – Nakagawę i Fumio Kônami. W horrorach „ojca japońskiego kina grozy” zawsze znaczące okazywało się tło społeczne. W "Ghost of Hanging in Utusunomiya" (1956), "The Ghosts of Kasane Swamp" (1957), w "Black Cat Mansion" (1958) oraz w “The Ghost of Yotsuya” (1959) warunki społeczne decydowały o losie bohaterów. Bogacze wykorzystywali i krzywdzili bezkarnie ubogich, ubodzy pragnęli stać się bogaczami, by móc krzywdzić innych ubogich. Kto wie, czy gdyby Iemon nie popadał w ubóstwo los jego oraz Iwy – małżonki, nie potoczyłby się inaczej? W „Snake Woman`s Curse” podział na „dobrych biedaków” i „złych bogaczy” jest tak bardzo czarno-biały, że motyw niesprawiedliwej społeczność pobrzmiewa socrealistyczną agitką. Wszak to twórcy socrealizmu ukazywali wrogów ludu jako zdeprawowanych osobników – łajdaków, wyzyskiwaczy, zaplutych karłów reakcji

Drugą negatywną konsekwencją takiego prostego potraktowania filmowych postaci jest przewidywalność fabuły. Koniec historii zemsty zza grobu w obrazie z papierowymi bohaterami może być tylko jeden i na pewno nas nie zaskoczy. Jeśli jednak z uwagą śledzimy losy bohaterów to jest to zasługa nie scenarzystów, lecz reżysera oraz autora zdjęć Yoshikazu Yamasawy. Znakiem firmowy horrorów Nakagawy stała się malarska, stylowa oprawa wizualna i wykreowana filmowymi środkami wyrazu niezwykła, baśniowo-mroczna atmosfery. Po dziś dzień kaidan eiga japońskiego reżysera stanowią ucztę dla oczu widzów, a dla filmowców są niewyczerpanym źródłem realizacyjnych pomysłów, wciąż zachwycających świeżością. W „Snake Woman`s Curse” zwracają uwagę odbiorcy wspaniałe plenerowe sceny – morskie klify, dzikie plaże, leśne dukty na tle, których bohaterowie przeżywają swe dramaty. Sceny we wnętrzach odznaczają się pomysłowym wykorzystaniem nietypowych ustawień kamery (tzw. z lotu ptaka). Ale prawdziwym majstersztykiem jest finałowa sekwencja zemsty na Onumie – surrealistyczna, ekspresjonistyczna, groteskowa i niesamowita. Nic dziwnego, że powszechnie uważa się pochodzący z 1960 r. „Sinners From Hell” („Jigoku”) za największe artystyczne osiągnięcie Nakagawy. W tym filmie tego rodzaju momentów jak finałowa sekwencja z „Snake Woman`s Curse” było mnóstwo.

Jak na horror niewiele w nim horroru, zwłaszcza w postaci takiej, w jakiej przyzwyczaiło nas współczesne kino grozy. Krwi jest w tym filmie dosłownie kilka kropel, mamy sceną gwałtu, ale kamera taktowania kieruje się w przeciwną stronę niż niewolona ofiara gwałciciela. Duchy nie wychodzą z telewizorów ani nie spełzają ze schodów, za to mają blade oblicza, pojawiają się niespodziewanie i są raczej smutne niż przerażające. O różnicach w straszeniu widzów na Zachodzie i na Dalekim Wschodzie można by napisać osobny artykuł, ale z pewnością warto mieć na uwadze, że dla Azjatów istota z zaświatów nie musi się rzucać na swą ofiarę, żeby budzić strach (lub co najmniej niepokój). Toteż mściwe duchy uprzykrzają życie oprawców, osaczają ich, prześladują swoją obecnością, podszywają się pod bliskich. Właściwie osobiście nie zabijają, tylko doprowadzają swych krzywdzicieli do stanu, w którym zaczynają mieć wyrzuty sumienia i które stają się tak trudne do zniesienia, że popadają w szaleństwo i popełniają błąd, kosztujący ich życie.

„Snake Woman`s Curse” ustępuje wcześniejszym filmom mistrza kaidan eiga i raczej nie polecałbym tego obrazu na rozpoczęcie przygody z kinem grozy Nobuo Nakagawy, ale z pewnością jest to produkcja warta uwagi. Żeby się przekonać, ile takim obrazom jak „Snake Woman`s Curse” zawdzięczają twórcy J-horroru. I oczywiście, żeby się przekonać, że nawet horrory, który nie straszą, mogą dostarczyć miłośnikom gatunku - w kontekście współczesnej filmowej papki – świeżych, zaskakujących doświadczeń.

Screeny

HO, SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna HO, SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna HO, SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna HO, SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna HO, SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna HO, SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna HO, SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna HO, SNAKE WOMAN’S CURSE a.k.a. Kaidan hebi-onna

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pierwszorzędna realizacja
+ strona wizualna
+ sceneria
+ atmosfera
+ finałowa frekwencja
+ ten i inne kaidan eiga niewyczerpanym źródłem pomysłów dla twórców J-horroru
+ dziś już nie kręci się takich filmów (a szkoda)

Minusy:

- papierowi bohaterowie
- tło społeczne nakreślone nazbyt grubą kreską
- historia zemsty zza grobu, więc raczej bez niespodzianek
- straszny inaczej

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -