Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:POSSESSION (2)

POSSESSION (2)

Opętanie

ocena:4
Rok prod.:2009
Reżyser:Simon Sandquist
Kraj prod.:USA
Obsada:Lee Pace, Sarah Michelle Gellar, Chelah Horsdal, Michael Landes, Dhirendra, Paul Jarrett, Tuva Novotna
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:5
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Po obejrzeniu pochodzącej ze Szwecji ciekawej produkcji „Invisible” postanowiłem przekonać się, jak jej twórcy, Joel Bergvall i Simon Sandquist, poradzili sobie z kinem grozy na amerykańskiej ziemi. W tym celu sięgnąłem po wyprodukowany w 2009 roku film „Possession”, będący remake’m dobrze przyjętego przez krytyków i widzów koreańskiego filmu „Jungdok” („Addicted”). Argumenty w postaci intrygującego pomysłu na film oraz artystycznej przeszłości reżyserów mogły skusić niejednego fana mrocznego kina. Nie zaprzeczam, iż wyżej wymienione skusiły również mnie. Przeglądając jednak materiały prasowe dotyczące „Possession”, przekonałem się, iż Skandynawowie podczas realizacji najnowszego filmu chyba nie do końca byli dla siebie „okrętem i sterem”. Nie wierzę bowiem, iż bez ingerencji jakiegoś wpływowego bossa Bergvall & Sandquist zaangażować pragnęli do swojego projektu tak słabą aktorkę jak Sarah Michelle Gellar. Może i „Buffy Summers” nie jest jedyną przyczyną porażki „Possession”, gdyby jednak ktoś mi miał wskazać tę najbardziej rzucającą się w oczy, na pewno wskazałbym właśnie rolę słynnego „postrachu wampirów”.

Najnowsze dzieło skandynawskich reżyserów opowiada historię Ryana i Jessici, młodego i szczęśliwego małżeństwa, których jedynym zmartwieniem jest Roman, młodszy brat Ryana. Za sprawą testamentu ich ojca, cała trójka zmuszona jest mieszkać w jednym domu. Szczególnie drażni to Jessicę, dla której gwałtowny, agresywny i pewny siebie Roman jest przeciwieństwem jej męża, faceta spokojnego i w każdym calu ułożonego. Kobietę denerwuje także brak zrozumienia ze strony Ryana, który w prowokacjach swojego brata wobec niej nie dostrzega niczego zdrożnego. Pewnego dnia jednak Roman podsłuchawszy kłótnię małżonków dotyczącą jego osoby, postanawia wynieść się do swojej przyjaciółki Casey. Nigdy jednak do niej nie dociera. Zdenerwowany powoduje wypadek samochodowych, w którym drugim poszkodowanym zostaje... Ryan. Obaj trafiają na oddział intensywnej terapii. Po jakimś czasie ze śpiączki budzi się Roman. Jessica prawie tego nie zauważa, bo cały czas wierzy w powrót do zdrowia jej ukochanego męża. Z czasem jednak, najpierw delikatnie, później coraz dobitniej, szwagier bohaterki próbuje ją przekonać, iż jest Ryanem. Nie pamięta co tak naprawdę wydarzyło się podczas wypadku, ale jest przekonany o prawdziwości swojej tożsamości. Jessica będzie musiała stoczyć walkę swojego życia – z jednej strony bowiem nie znosi Romana, z drugiej zaś, przekonuje się, iż mężczyzna zna szczegóły z jej życia, które dotychczas znał tylko Ryan.


Zdecydowanie największym atutem filmu Bergvalla & Sandquista jest pomysł na film, który sprowadza się do niedopowiedzenia w kwestii tożsamości jednego z bohaterów. Od momentu, kiedy Roman budzi sie ze śpiączki i oznajmia Jessice, iż tak naprawdę to on jest jej mężem, razem z bohaterką zmagamy się ze strachem, niepewnością i obawą o leżącego na oddziale intensywnej opieki Ryana. Razem z postacią graną przez Gellar obserwujemy każdy krok Romana, wsłuchujemy się w każde wypowiedziane przez niego słowo, by wreszcie znaleźć choć jedną fałszywą nutę zdradzającą mistyfikację. Przygotowani jesteśmy także na przebudzenie Ryana i jego reakcję na dążenia Romana względem swojej szwagierki. Wreszcie do samego końca nie jesteśmy pewni, kto tak naprawdę dalej leży w śpiączce, Roman czy Ryan.

Najsmutniejsze jest to, iż snute wyżej przeze mnie dywagacje dotyczą nie tyle samego filmu, co drzemiącego w nim potencjału. W „Possession” bowiem ciekawe pomysły oraz zawarty w nich ładunek emocjonalny znikły zarówno za sprawą aktorskiej sztampy jak również na skutek sposobu realizacji przypominającego kręcone dla telewizji nijakie dramaty. Trudno zaangażować się w film oparty na schematach i niezwykłych zbiegach okoliczności. Najpierw obserwujemy perypetie dwóch braci, których postacie nakreślone zostały za pomocą kilku mało wyrazistych kresek. Roman to drobny rzezimieszek, którego dominującą cechą jest niepohamowana gwałtowność. Ryan to jego przeciwieństwo. Jest spokojnym, pracowitym facetem, i co najważniejsze, całkowicie oddanym swojej żonie. Nie dostrzega tego, iż młodszy brat zazdrości mu zarówno ułożonego i dostatniego życia, jak i atrakcyjnej żony. W iluż różnych filmach wykorzystywano podobny motyw! Nic ciekawego nie można również powiedzieć o głównej bohaterce „Possession”. Podobnie jak jej filmowi partnerzy ani nie intryguje swoim zachowaniem, ani nie błyszczy urodą czy seksapilem. Trudno mi uwierzyć, iż umizgi oraz prowokacje Romana wobec Jessici wynikały z chęci zdobycia jej. Bardziej wiarygodna wydaje mi się po prostu chęć dokuczenia bratu.


Zamiast więc psychologicznego dreszczowca z wątkiem nadnaturalnym, Skandynawowie zaserwowali nam wyzutą z jakichkolwiek emocji produkcję, której nie ratuje ani poprawna realizacja, ani interesująca momentami muzyka. Uważny widz, analizujący dzieło filmowe całościowo zapewne dostrzeże w „Possession” kilka ciekawych ujęć, parę ładnie skomponowanych kadrów czy urodę Tuvy Novotnej. Nie zmienia to jednak faktu, iż filmem zawiedzie się srodze. Trudno bowiem zachwycać się opowieścią, która życiowe tragedie, najtrudniejsze wybory czy cierpienie po stracie najbliższej osoby sprowadza do banału. Film Bergvalla & Sandquista nie jest horrorem pełnym krwi i przemocy. Bo nie o strach czy wywołanie obrzydzenia miało w nim chodzić. Zdecydowanie ważniejsza miała być warstwa psychologiczna filmu. W całej historii wątek nadnaturalny pełni rolę katalizatora, dzięki któremu bohaterowie zostają postawieni w takiej, a nie innej sytuacji. Oprócz tego, motyw migracji dusz przyczynia się jeszcze do zdynamizowania finału.

Po „Invisible” byłem pewny, iż kolejny film skandynawskiego duetu reżyserskiego będzie dobrym, może nie efektownym, ale na pewno inteligentnym obrazem, nie tyle siejącym strach, co intrygującym i zmuszającym do myślenia. Niestety, okazuje się, iż amerykański sposób postrzegania funkcji kinematografii jest zupełnie inny niż europejski. Dla ludzi z Hollywood najważniejszy jest zysk. To przez jego pryzmat patrzy się na całą produkcję filmową. Jej wymiar artystyczny jest naddatkiem, czymś mniej istotnym, który dla wielu mniej filmowo wyrobionych widzów może stanowić nawet element przeszkadzający w odbiorze filmu. Smutne to, ale prawdziwe.

Screeny

HO, POSSESSION (2) HO, POSSESSION (2) HO, POSSESSION (2) HO, POSSESSION (2)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kilka niezłych ujęć i ładnie skomponowanych kadrów
+ niezła muzyka
+ momentami udaje mu się zasiać niepewność

Minusy:

- nudna i schematyczna opowieść
- nieciekawe aktorstwo
- sztampowe postacie
- realizacja na poziomie telewizyjnych dramatów
- kolejny niepotrzebny remake

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -