Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:AUTOMATON TRANSFUSION

AUTOMATON TRANSFUSION

Automaton Transfusion

ocena:5
Rok prod.:2006
Reżyser:Steven C. Miller
Kraj prod.:USA
Obsada:Jeff Denton, Kendra Farner, Kevin J. O'Neill, Larry Miller, John Youmans, Christopher Mark, Garrett Jones
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Ktoś kiedyś powiedział, iż najbardziej lubimy te piosenki, które najlepiej znamy. Mam wrażenie, iż podobnie jest z kinem grozy. Nie dość, że najważniejsze są w nim reguły konwencji, to oprócz tego twórcy raz za razem podejmują się eksploatacji motywów, które już jakiś czas temu wydawały nam się zgrane do cna. Ale widzom to najwyraźniej nie przeszkadza. Wampiry, wilkołaki i zombie nadal są w cenie, nie inaczej jest z takimi motywami jak chociażby nawiedzony dom czy „slasherowy” psychopata wykańczający jakimś narzędziem gromadę nierozgarniętych nastolatków. Ile jeszcze powstanie takich skopiowanych kopii z kopii? Dużo, ponieważ jest na nie popyt. Nic więc dziwnego, iż lada chwila na rynku DVD ma się ukazać kontynuacja pochodzącego z roku 2006 nisko budżetowego horroru zatytułowanego „Automaton Transfusion”.

W filmie Stevena C. Millera z perspektywy kilkorga nastolatków obserwujemy inwazję szybkich i niezwykle groźnych zombie na jedno z niewielkich, prowincjonalnych miasteczek w Stanach Zjednoczonych. Początkowo zaraza dotyka tylko pojedynczych ludzi, z czasem jednak ogrania zdecydowaną większość mieszkańców Downey. Bohaterowie, uciekając z miejsca na miejsce, nieustannie natrafiają na hordy zakrwawionych potworów. Przerażeni i nieludzko zmęczeni trafiają wreszcie na zatrudnionego w liceum woźnego, który, jak się okazuje, wie wszystko o dziejącej się na ich oczach apokalipsie.

Do jakiego widza skierowany jest ten film? Przede wszystkim do kogoś, kto doskonale czuje i rozumie konwencję, w jakiej zrobiony został „Automaton Transfusion”. Świadomy swego wyboru odbiorca sięgając po tego typu kino, doskonale zdaje sobie sprawę, co zobaczy na ekranie. Nie będą przeszkadzały mu niedoróbki montażowe czy ubóstwo scenograficzne. Skupi się przede wszystkim na horrorze – czyli na dynamice akcji oraz stężeniu obrzydliwości na każde pięć minut seansu. W tej materii filmowi Stevena C. Millera niczego nie brakuje.

W fabułę „Automaton Transfusion” zagłębiać się nie ma po co, bo swym rozmachem i stopniem komplikacji przypomina konstrukcję cepa. Krwiożercze zombie gonią pozostających przy życiu, ci znowu uciekają, najczęściej w popłochu, gdzie tylko się da. Takie problemy jak animozje między uczniami liceum czy konflikt grupy outsiderów z przystojnymi i wysportowanymi futbolistami, w obliczu zagrożenia ze strony kłapiących zębiskami monstrów, szybko tracą rację bytu. Odgrywane przez amatorów do bólu schematyczne postacie wypadają tak, jak to bywa w tego typu produkcjach, czyli słabo albo żenująco słabo. Nie inaczej można ocenić logikę filmowej narracji. Kilka razy podczas seansu tego krótkiego przecież filmu, miałem wrażenie, że gdzieś zgubiłem przedstawiany właśnie wątek. Nie moja w tym jednak była wina, a twórców, dla których następujące po sobie wydarzenia wcale nie musiały składać się w harmonijną całość. Ale powyższe uchybienia nie mają jednak większego znaczenia, ponieważ, jak wcześniej nadmieniłem, nie to jest istotą tanich horrorów nastawionych przede wszystkim na epatowanie przemocą i najróżniejszego sortu obrzydliwością.

Wbrew pozorom produkcji Millera jednego zarzucić nie można, mianowicie twórczej konsekwencji. W „Automaton Transfusion” od początku do końca dominuje szybka i dynamiczna akcja nieustannie „podkręcana” mocną, rockową muzyką. Autorzy filmu nie bawią się w psychologizowanie czy budowanie kontekstów interpretacyjnych. Dzięki dynamicznemu montażowi jedno krwawe wydarzenie goni następne. Ich kwintesencja, czyli siejące zniszczenie hordy zombie, jak na kino nisko budżetowe, wypadają bardzo wiarygodnie. Nie przypominają one rozłażących się indywiduów z filmów Romero. Bliżej im jest do niezwykle szybkich maszyn do zabijania rodem z „Dawn of the Dead” Snydera czy „28 Days Later” Boyle’a. I na koniec rzecz równie ważna co efektowne mordowanie i cały entourage gore, a mianowicie dystans twórców „Automaton Transfusion” do całej opowieści. Trudno tego typu kino oglądałoby się w tonacji „na poważnie”. Nic więc dziwnego, iż od czasu do czasu w filmie Millera pojawiają się świadomie wplecione w narrację komiczne wstawki, jedne z przymrużeniem oka przedstawiające zachowania bohaterów, inne znowu dowcipnie komentujące zastosowaną w filmie konwencję.

Jeśli ktoś od czasu do czasu lubi obejrzeć nisko budżetową i bezpretensjonalną produkcję, w której dynamiczna akcja okraszona jest licznymi efektami gore, „Automaton Transfusion” będzie doskonałym wyborem. Dla poszukujących w kinie grozy niebanalnego przesłania i oryginalnej formy, film Millera może okazać się daniem nie do strawienia.

Screeny

HO, AUTOMATON TRANSFUSION HO, AUTOMATON TRANSFUSION

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ bezpretensjonalna rozrywka
+ jak na bardzo mały budżet profesjonalna produkcja
+ zombie
+ jest bardzo krwawo
+ bardzo szybka akcja
+ momentami jest śmiesznie

Minusy:

- wiele razy widzieliśmy podobną historię
- mnóstwo nielogiczności w scenariuszu
- aktorstwo

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -