Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SHADOWLAND

SHADOWLAND

Shadowland

ocena:5
Rok prod.:2010
Reżyser:Wyatt Weed
Kraj prod.:USA
Obsada:Caitlin McIntosh, Jason Contini, Carlos Antonio Leon, Dale D. Moore, Don McLendon
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kilkoma myślami na temat wampirów i ich traktowania w kinematografii zdążyłem się już z Wami podzielić przy okazji wcześniejszych recenzji. Z tego względu nie zamierzam robić tego ponownie, ponieważ musiałbym się powtarzać. Wnioski pozostają niezmienne: za niszczenie wizerunku wampira powinni dziś przyznawać kary więzienia lub wieloletniego zakazu kręcenia filmów. Od razu wnioskuję o przyznaniu kary grzywny i przymusowych ciężkich robót panu Wyattowi Weedowi.

Zacznę od razu od mocnego wejścia: film pana Weeda to w najlepszym razie przeciętniak. Da się to wytrzymać na jeden raz i nie sądzę, że oglądanie grozi wstrząsem anafilaktycznym czy przedłużającymi się torsjami, ale koniec projekcji przynosi tę jedyną w swoim rodzaju ulgę, że to już koniec. W zapowiedziach stało, że Shadowland to horror, ale ja się tu za wiele go nie naoglądałem – więcej tu prób "zhorroryzowania" fabuły, która w gruncie rzeczy jest opowiastką dramatyczną podaną w manierze odcinka serialu, niż samego horroru. Teraz czas na słów kilka o fabule.

Opowieść jest prosta, przewidywalna i niesamowicie liniowa. Reżyser ucieka się wprawdzie (dość zresztą hojnie) do scen retrospekcyjnych, które pozwalają nam poznać przeszłość głównej protagonistki, Laury, ale nie oznacza to, że fabuła się przez to wikła. Akcja rozpoczyna się w końcówce XIX wieku w Stanach Zjednoczonych. Poznajemy Laurę, córkę zamożnego handlarza winami, który jest głową rodu Wolffów. Panna Laura zadaje się z niewłaściwym dżentelmenem, który nie podoba się rodzicom (a szczególnie ojcu), gdyż oboje umyślili połączyć ją węzłem małżeńskim z szanowanym pastorem. Cała historia kończy się nader tragicznie, gdy niedoszły mąż Laury nachodzi ją w ramionach tajemniczego adoratora, który okazuje się wampirem. Niestety, jegomość zdążył już przemienić Laurę w krwiopijcę, a po krótkiej konfrontacji z pastorem, który odstrasza wampira znakiem krzyża, odlatuje z miejsca zbrodni, pozostawiając Laurę na pastwę pastora i jego popleczników. Ci z kolei nie zastanawiają się długo – Laura zostaje pojmana, a w jej serce wbity kołek. Ciało Laury zostaje przygniecione krzyżem i pogrzebane w dole. Niemal po stu latach miejsce jej pochówku zostaje odnalezione przez ekipę budowlaną. Laura wygrzebuje się z grobu i rozpoczyna samotną wędrówkę ulicami miasta, w którym się urodziła. Okazuje się jednak, że w mieście działa specjalna grupa kościelna, której zadaniem jest tropienie i zbawianie wampirów. Ponieważ jednak rzadko udaje się ocalić dusze tych potępieńców, większość wampirów spotyka śmierć z rąk egzekutora Juliana – młodego człowieka, który wydaje się być skrajnie niechętny próbom ratowania dusz wampirów. Niebawem drogi Laury i Juliana się skrzyżują, a wyjść z tego cało może tylko jedno z nich...

Fabuła jest może prosta, ale przyznać trzeba, że Wyatt Weed dwoił się i troił, aby złożyć film sprawnie. Sekwencje poukładane są zgrabnie i dobrze zbalansowane. Od strony montażu film ogląda się całkiem znośnie. Mankamentem są natomiast dłużyzny, w których nie dzieje się właściwie nic istotnego: Laura wstaje z grobu, Laura idzie przed siebie, Laura śpi tu, Laura idzie znów gdzie indziej itede itepe. Za dużo tu scen, które można było pociąć, aby zdynamizować fabułę i podkręcić tempo. Wiele jest także scen, które są w zasadzie zbędne, bo nie pchają akcji do przodu: jakieś ujęcia stojących na ulicy policjantów, jakiś bezdomny adorator, który dojrzał Laurę, gdy szła ulicą w łachmanach (świeżo po wstaniu z grobu) et cetera. Jest to wszystko niezwykle męczące, ale nade wszystko powoduje, że w filmie nie buduje się to, co najważniejsze w tym gatunku: groza. Tu się zwyczajnie nie ma czego bać. Opowieść jest tak rozwleczona, że w pewnym momencie właściwie nie wiadomo już, o co chodzi: czy Laura chce coś konkretnego zrobić po swoim zmartwychwstaniu? jakim cudem właściwie się obudziła? dlaczego kościelnej agencji do walki z wampirami aż tak na niej zależy? Wszystko to się gubi, gdzieś zatraca. Podczas oglądania filmu niejednokrotnie odnosiłem wrażenie, że oglądam jakiś nieznośnie rozwleczony odcinek amerykańskiego serialu tasiemcowego, gdzie proste założenia fabularne rozcieńczają się i wydłużają w nieskończoność, aby tylko dobić jeszcze kilka minut do pełnometrażowego filmu. Tak prostą fabułę dałoby się pokazać w jednym 40-minutowym odcinku dowolnego serialu, a tak dostajemy niemal 90 minut flaków i nudy.

Reżyser wyraźnie starał się nadać swojemu filmowi powab zawodowstwa, ale osiągnął jedynie tyle, że stworzył w miarę przyzwoitą imitację prawdziwego filmu. Największym mankamentem i de facto ciosem dla aspiracji reżysera, który chciał (być może) doszlusować do czołówki kina grozy jest wyzierająca z ekranu amatorszczyzna aktorska i niedbalstwo scenograficzne. Czasami wręcz odnosi się wrażenie, że film kręcony był ukradkiem w mieście, gdzie toczyło się normalne, codzienne życie, a ekipa filmowa mogła kręcić tylko wtedy, gdy ludzie wyjechali na urlop lub byli w pracy. W filmie nie ma drugiego planu, nie ma życia i punktów stycznych pomiędzy światem przedstawionym, a miejscem, w którym rozgrywa się akcja. Wszystko wydaje się sztucznie ustawione i niedbałe, jakby zabrakło pieniędzy na odpowiednie wykończenie choćby mundurów policji czy ulic miasta z XIX wieku. Za dużo tu umowności i niedopatrzeń – rzeczywistość ma tylko jedną warstwę, a drugi plan nie istnieje. Pewnie zabrakło pieniędzy, bo widać wysiłki reżysera i ekipy w nadawaniu światu przedstawionego powabu autentyczności, ale to wszystko rozsypuje się w pył, gdy tylko kamera omiata pomieszczenia: widać niedoróbki, poszczególne lokacje nie mają własnego charakteru, a kamera stara się pokazać tylko tyle ile jest niezbędne do nakręcenia sceny. Podsumowując: widzimy wszystko jakby przez szybę, ale gdy chcemy otworzyć okno okazuje się, że po drugiej stronie nie ma trójwymiarowego widoku, tylko ściana.

Jedynym, co mogłoby uratować reputację tego filmu byłaby informacja, że reżyser od początku zakładał nakręcenie dzieła drugiej kategorii, które nie aspiruje do miana poważnego horroru. Nie ma tu bowiem ani krztyny grozy czy scen, które mogłyby choć próbować nas straszyć. Wampiry są tu potraktowane jako zło, chociaż wcale z filmu nie wynika, że zależy im na unicestwianiu rasy ludzkiej. Chwilami film ociera się o historię miłosną z wampirami w tle, ale z całą pewnością nie uświadczymy w nim cienia makabry czy strachu. Nie wiem tym samym, co reżyser właściwie chciał w nim opowiedzieć: pomieszały mu się najpewniej gatunki, bo sam miał zbyt wiele pomysłów i chciał to wszystko jakoś zgrabnie połączyć. Wyszło, jak wyszło – Laura to na szczęście całkiem powabna niewiasta, mimo iż jej warsztat aktorski jest nader ubogi. Jeszcze mniej można powiedzieć o pozostałych aktorach, którzy bądź przerysowują swoje postaci, bądź też nie potrafią odegrać najprostszych emocji. Uznajmy zatem, że film to taki przeciętny przedstawiciel trzeciej kategorii filmów o wampirach, których w zasadzie nie powinno się nawet kręcić, ale które w jakiś przedziwny sposób dają się oglądać. Warunek jest tylko jeden: nie marnujmy czasu zastanawiając się, o co w nim chodzi, bo najpewniej chodzi o nakręcenie filmu i nic poza tym.

Screeny

HO, SHADOWLAND HO, SHADOWLAND HO, SHADOWLAND HO, SHADOWLAND HO, SHADOWLAND HO, SHADOWLAND HO, SHADOWLAND HO, SHADOWLAND HO, SHADOWLAND HO, SHADOWLAND

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ w jakiś przedziwny sposób film daje się obejrzeć w całości bez uczucia, że obumarły nam kolejne komórki mózgowe
+ przyzwoity warsztat filmowy
+ historia byłaby w miarę ciekawa, gdyby film nakręcił specjalista od kina grozy i wampirów

Minusy:

- nuda i dłużyzny
- wiele niepotrzebnych scen
- całkowity brak dramaturgii i grozy
- bardzo przeciętne aktorstwo
- całkowity brak ożywionego drugiego planu i wątków pobocznych
- bardzo słabe dialogi

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -