Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis

UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis

Unknown Hour

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Dan Svátek
Kraj prod.:Czechy/ Słowacja
Obsada:Václav Jiráček, Ivan Franěk, Marián Geisberg, Stanislav Zindulka, Jana Krausová
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Każdy szpital jest miejscem, w którym śmierć ani przez chwilę nie opuszcza rodzącego się życia. W jednej z sal bowiem przychodzi na świat mały człowiek, w drugiej zaś inny umiera nieświadomy tego, iż już nigdy nie ujrzy dziennego światła. Szpital bywa także terenem skłębienia się najbardziej skrajnych postaw emocjonalnych, na jakie może zdobyć się człowiek. Jedni cieszą się z narodzin upragnionego dziecka, inni przeżywają traumę z powodu utraty jedynej, najukochańszej osoby. Ktoś siedzi w napięciu i czeka na wynik badania, które może oznaczać wyrok śmierci, drugi zaś wychodzi z gabinetu lekarskiego z poczuciem triumfu. Dowiedział się bowiem, iż może zacząć drugie życie, ponieważ choroba na którą cierpiał, jest już przeszłością. Szpital to często także symbol samotności, w którym dla wielu starszych i młodszych, nieraz także najmłodszych, choroba jest jedyną „wierną” towarzyszką życia.

Szpital jest także miejscem akcji filmu „Hodinu nevis” wyreżyserowanego przez Dana Sváteka. Pewnego dnia na rozmowę o pracę zjawia się w jego murach młody Hynek. Marzeniem bohatera jest bycie lekarzem. Niestety, kilkukrotne podejście do egzaminów na studia zawsze kończyło się niepowodzeniem. Chcąc mimo wszystko pracować w szpitalu, zatrudnia się jako sanitariusz. Z czasem jednak zaczynamy podejrzewać, iż powołaniem Hynka wcale nie jest niesienie pomocy chorym i potrzebującym. Fascynuje go bowiem śmierć, ten krytyczny moment, w której człowiek przestaje być żywą istotą, a staje się martwą biomasą. Ludzie jednak nie umierają na zawołanie. Bohater więc postanawia temu zaradzić. Mszcząc się za swoje najróżniejsze życiowe niepowodzenia, zaczyna zabijać niczego niepodejrzewających pacjentów.

„Hodinu nevis” jest ponurą, mroczną i przygnębiającą opowieścią o tym, kiedy w człowieku rodzi się zło. Główny bohater filmu jest bowiem człowiekiem, któremu się w życiu nie wiedzie. Po raz kolejny nie zdaje na wymarzone studia, pomimo ponad trzydziestu lat nieszczególnie radzi sobie z samodzielnością w życiu, wreszcie dziewczyna, którą poznaje w szpitalu, okazuję się być „dającą” każdemu, kto się tylko nawinie. Mężczyzna nie potrafi także odnaleźć się w miejscu pracy. Lekarze i ordynator pogardzają nim, zlecają najgorszą pracę i, co najważniejsze, krytykują nawet wtedy, gdy wszystko robi dobrze. Hynek zaczyna nie radzić sobie z narastającą presją. Miewa koszmary, a co gorsza, coraz częściej nawiedzają go wizje, w których żyjących ludzi widzi jako zmarłych. Bohater nie wytrzymuje wreszcie napięcia i zaczyna mordować pacjentów. To jednak nie daje mu ukojenia. Chociaż z drugiej strony po pierwszym zabójstwie kolejne przychodzą z łatwością. Mężczyzna zaczyna rozumieć, iż dla schorowanych i czekających na ukojenie strasznych ludzi jest prawdziwym bogiem dzierżącym w ręku prawa do ich życia lub śmierci.

Lubię filmy, w których udało się stworzyć jakąś wyjątkową atmosferę, przez co nawet wyświechtaną historię ogląda się z dużym zainteresowaniem. Na ten aspekt filmowego rzemiosła postawili twórcy „Hodinu nevis”. Nie mieli bowiem innego wyjścia. Opowieści o seryjnych mordercach, którzy mszczą się na ludziach za swoje niepowodzenia, widzieliśmy już mnóstwo. Reżyserowi jednak udało się wykreować sugestywny klimat permanentnego zepsucia, jaki panuje w jednym z prowincjonalnych szpitali w Czechach. Postępującą degrengoladę obserwujemy przede wszystkim przez pryzmat ludzkich postaw, które w miejscu wymagającym szczególnego poświęcenia sprowadzają się do realizowania egoistycznych zachcianek. Lekarze co prawda dbają o pacjentów i w krytycznych momentach ratują im życie, jednak robią to bez szczególnego zaangażowania. Ordynatorowi placówki nie zależy na wyjaśnieniu tajemniczych zabójstw, bo w razie stwierdzenia jakichkolwiek nieprawidłowości on pierwszy straci swoją posadę. W postawie białego personelu trudno także zauważyć szacunek dla starych i często bardzo schorowanych pacjentów. W ich gestach i słowach przebija brak troski o los swoich podopiecznych.

Wiarygodnie również wygląda wizualna strona czeskiego dreszczowca. Może być bowiem ona zinterpretowana jako swoisty komentarz dla wyborów moralnych występujących w filmie postaci. Świat widziany przez nas na ekranie tonie w zimnych barwach, których nawet światło słoneczne nie potrafi rozproszyć. Przez to wydaje się on jakby odrealniony, oniryczny, wyprany z jakichkolwiek pozytywnych emocji. Nic więc dziwnego, że Hynek, człowiek sfrustrowany, zamknięty w sobie i na wskroś fałszywy, idealnie pasuje do tego świata. Wydaje się wręcz jego panem, istotą, która najlepiej przystosowana jest do rzeczywistości, w której wartości moralne stały się zapomnianym reliktem. Nie wiemy także do końca, czy wizje głównego bohatera są tylko spowodowanymi umysłową chorobą halucynacjami, czy też należy je interpretować w kontekście zjawisk paranormalnych, w świecie filmu mających status obiektywnie istniejących.

Oglądając film czeskiego reżysera przypomniał mi się obraz Konrada Niewolskiego „Palimpsest”. Jednym z czynników wyróżniających obie produkcje był ich klimat, wykreowany dzięki specyficznym zniekształceniom świata przedstawionego. W obu obrazach owa oniryczna, momentami makabryczna rzeczywistość miała odzwierciedlać zaburzenia psychiczne bohaterów. I co najważniejsze, zarówno polska jak i czeska produkcja okazały się efektownymi wydmuszkami, które poza ciekawą formą żadnych wyjątkowo odkrywczych czy intrygujących treści z sobą nie niosły.

„Hodinu nevis” Dana Sváteka nie jest arcydziełem sztuki filmowej prezentującym odbiorcom nowatorstwo czy to w sferze formy, czy też treści. Warto jednak poświęcić czas na seans powyższego filmu, by przekonać się, jak niewiele potrzeba, by zaprezentować światu solidnie zrobiony obraz filmowy, może nie nadzwyczajny, ale też nieobrażający zawartymi w nim absurdami niczyjego rozumu.

Screeny

HO, UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis HO, UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis HO, UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis HO, UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis HO, UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis HO, UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis HO, UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis HO, UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis HO, UNKNOWN HOUR a.k.a Hodinu nevis

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ w miarę interesująca historia
+ niezłe aktorstwo
+ poprawnie zrobione zdjęcia
+ mroczny, sugestywny klimat
+ ciekawy główny bohater
+ kilka ciekawych spostrzeżeń dotyczących życia prowincjonalnych „elit”
+ zakończenie

Minusy:

- nic nowego
- momentami film traci tempo
- papierowi bohaterowie drugoplanowi

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -