Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku

GROTESQUE a.k.a Gurotesuku

Groteska

ocena:8
Rok prod.:2009
Reżyser:Kôji Shiraishi
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Hiroaki Kawatsure, Tsugumi Nagasawa, Shigeo Osako
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Would you die for her?
/cytat z filmu/

Kazuo i Aki spotykają się na pierwszej randce. Są bardzo samotni, nieśmiali, ale chcieliby aby ich znajomość potrwała dłużej niż poprzednie – nieudane i pozostawiające po sobie tylko przykre wspomnienia. Nic dziwnego, że boją się otwarcie przyznać do swych pragnień i głośno wyrazić swe oczekiwania. Atmosfera jest nieco sztywna, ale Kazuo powoli udaje się zdobyć zaufanie Aki. Randka właściwie jest udana, gdyby nie kierowca vana, stojącego na poboczu, w tunelu, przez który przechodzi para bohaterów. Gdy Kazuo i Aki mijają auto, kierowca wyskakuje i bez zastanowienia wali młotkiem chłopaka i dziewczynę. Gdy młodzi odzyskują świadomość, znajdują się w jakieś obskurnej piwnicy przywiązani do metalowych płyt i zakneblowani. Szybko orientują się, że są więźniami kierowcy – psychopaty i sadysty, który zamierza zgotować im los, o którym nie śnili w najbardziej przerażającym koszmarze.

Kôji Shiraishi, który stanął za kamerą „Grotesque”, zaskoczył swoich fanów. Wcześniej dał się poznać jako odnowiciel formuły J-horroru, a więc nurtu japońskiego kina grozy stawiającego na niepokojącą atmosferę zagrożenia, brak krwawej dosłowności i charakterystyczną konwencję na czele z długowłosym upiorem. Tymczasem „Grotesque” to obraz całkowicie odmienny. Można go zaliczyć do odmiany horroru zwanej torture porno (gorno), tyle że przeniesionej na japoński grunt. Definicja tego rodzaju kina zawiera się właściwie w przytoczonym określeniu. Chodzi bowiem o ni mniej ni więcej jako pornografię przemocy - ostentacyjne eksponowanie scen skrajnej brutalności, które stają się najważniejszą częścią fabuły oraz jego największą i jedyną atrakcją. W tym miejscu muszą paść tytuły dwóch klasyków nurtu gorno – „Hostel” i „Piła”, ale choć to właśnie te filmy ustaliły wszystkie kanoniczne reguły konwencji, to film Shiraishiego tylko powierzchownie jest bliski horrorom Eli Rotha i Darrena Lynn Bousmana. Co zatem wyróżnia „Grotesque”?

„Hostel” czy „Piła”(ale nie pierwsza część) to kino, przy całej swej warsztatowej sprawności, artystycznie jałowe i puste, grające na szokującym naturalizmie i niepohamowanej ciekawości odbiorcy i niczym więcej. Horror Shiraishiego bije na głowę amerykańskich przedstawicieli torture porno, bo potrafi być wyrafinowany. Pozornie to jeszcze jeden skąpany we krwi, sadystyczny, odrażający spektakl, w którym filmowcy popisują się pozbawioną jakichkolwiek ograniczeń, wypaczoną wyobraźnią. A że jest to wyobraźnia Japończyków, nie powinniśmy czuć się zaskoczeni scenami odcinania nożyczkami sutków, wbijania gwoździ w jądra, wydłubywania oka czy wyciągania przez dziurę w brzuchu jelita. Tak, tak Shiraishi poszedł na całość, a na dodatek bez żadnej taryfy ulgowej dla wrażliwości widza, wszystko mu w detalach wyłożył. „Grotesque” został zakazany w Wielkiej Brytanii i decyzja ta nie była wynikiem przesadnej reakcji miejscowych cenzorów – ten film autentycznie szokuje niewiarygodną dawką przemocy i zezwierzęcenia. Efekty gore są realistyczne i naprawdę paskudne (nawet niewinne ujecie odcinania palców piłą mechaniczną zainscenizowano tak naturalistycznie, że odruchowo łapiemy się za swoją dłoń). Na dodatek kamera z upodobaniem pokazuje wszelkie płyny fizjologiczne wydalane przez torturowane ofiary, a krew wśród nich jest tylko jednym z nich. Odcięte części ciała i wypatroszone wnętrzności tworzą tak rażący swą sadystyczną dosłownością obraz, że inteligentny widz powinien zacząć się zastanawiać, co jest prawdziwą intencją twórcy. Czy chce on widza sprowokować do odruchu wymiotnego, czy zaproponować postmodernistyczną jazdę bez trzymanki?

Odgadywania intencji twórców nie jest łatwe, gdy skutecznie je maskują, ale sądzę, że Shiraisihi jest zbyt inteligentnym twórcą, by oferować widzowi prymitywnego shockera i nic ponadto. Twórca „Grotesque” testuje wytrzymałość widzów, tak jak psychopatyczny bohater jego filmu testuje wytrzymałość ofiar na najbardziej wymyślne formy bólu. Reżyser, ma rzecz jasna szczytniejsze cele. Pragnie zwrócić uwagę na kilka ważkich spraw: mroczną naturę człowieka skłonną do egoistycznego krzywdzenia innych i na granice człowieczeństwa. Czy potwornie okaleczona, upokorzona, zdegradowana do krwawego ochłapu jednostka może być jeszcze człowiekiem? Czy szaleniec, który dla sadystycznej przyjemności, torturuje w wyrafinowany sposób (tak by ofiary były świadome i cierpiały jak najdłużej) jest jeszcze istotą ludzką? A gdzieś na dalekim planie pojawia się pytanie o społeczeństwo – pełne samotnych, wyalienowanych jednostek, które pewnego dnia zaczynają mordować, odkrywając, że można to czynić bez wyrzutów sumienia i jeszcze czerpać z tego przyjemność. Ale „Grotesque” nie jest filmem śmiertelnie poważnym, który problem stawia ponad fabułą i czysto filmową zabawą w makabrę. Obraz Shiraishiego jest dzieckiem filmowego postmodernizmu, który karmi się eklektyzmem, kiczem, groteską, intertekstulanym mruganiem okiem a nade wszystko ironią. Uważny widz wyłapie mnóstwo filmowych aluzji: od najbardziej powierzchownych typu „Hostel” i kolejne części „Piły”, bo bardziej wyrafinowane jak ilustracja sceny torturowania ofiar muzyką klasyczną (oczywiście „Mechaniczna pomarańcza” i słynna scena gwałtu z muzyką IX Symfonii Beethovena) czy finał, będący niemal kopią zakończenia „Kolekcjonera” William Wylera z 1960 r.. Dostrzegalne są również liczne fabularne podobieństwa z koreańskim torture porno – „The Butcher” z 2007 r., choć w tym przypadku nie sądzę by były one zamierzone.

Jednak to, co sprawia, że „Grotesque” jest czymś więcej niż prymitywnym shockerem to wszechobecna ironia. O czym opowiada bowiem film Shiraishiego? O facecie, który torturuje dwoje niewinnych ludzi? Tylko pozornie. Tak naprawdę jest to historia romantyczna o miłości wystawionej na ciężką próbę. W filmie nieustannie powraca pytanie: „Would you die for her/him”? (‘Czy umarłbyś za nią/ niego?”) – to kwestia wyjęta z romansu. Bohaterom melodramatów zdarza się w miłosnym zapamiętaniu zarzekać się, że kochają tak bardzo, że byliby za swą miłość gotowi umrzeć. U Shiriashiego Aki również pyta Kazuo czy byłby gotów oddać za nią życie, a Kazuo odpowiada nie wprost, że w wyjątkowej sytuacji, zrobiłby wszystko co w jego mocy. Ale czy poświeciłby życie, jeśli śmierć miałaby być wyjątkowo bolesna i trwać w nieskończoność? Reżyser kpi sobie z stereotypu romantycznej miłości, świadomie wybierając bohaterów, między którymi uczucie dopiero zaczyna kiełkować. Ta historia – według konwencji romantycznej - powinna się potoczyć zupełnie inaczej, a tymczasem reżyser z premedytacją skręca w stronę krwawego shockera. I co ciekawe konwencję makabrycznego romansu pośród jęków i wydalanego moczu konsekwentnie przeprowadza przez orgię szaleństwa i destrukcji do finału, w którym uczucie miłości w przewrotny sposób zatriumfuje.

„Grotesque” to kino specyficzne. Na pierwszy rzut oka dogadza najprymitywniejszym instynktom widzów, ale w istocie jest przewrotne i ironiczne. A przy tym bez zarzutu zrealizowane (ujęcie z odrąbaną głową Aki!) i przekonująco zagrane przez troje aktorów. Zwłaszcza udanie wypada Tsugumi Nagasawa w roli Aki, która dowodzi nie po raz pierwszy, że Japończycy mają chyba najbardziej uzdolnione aktorki porno w całej światowej branży. Nagasawa znana jest głównie z występów w filmach dla dorosłych, choć zaliczyła niewielkie rolę w krwawych splatterach „High School Girl Rika: Zombie Hunter” i „Tokyo Gore Police”. Oczywiście rola, którą ma do zagrania w „Grotesque” nie jest psychologicznie skomplikowana, ale w każdym razie w scenie, w której jej bohaterka wygarnia psychopacie bolesną prawdę o jego żałosnym życiu, Nagasawa jest świetna. Jest to ważny moment w filmie, ponieważ zwyrodnialec ponosi klęskę: nie udaje mu się złamać psychicznie ofiary.

Obraz Shiriashiego, jako się rzekło, to kino specyficzne, a zatem całkiem możliwe, że wielu widzów nie przebrnie przez zewnętrzną powłokę skrajnie nihilistycznego, brutalnego i chorego filmu. Część widzów może nawet nie przebrnąć przez pierwsze dwadzieścia minut, ale Shiriashi miał pełną świadomość, że nie tworzy filmu dla masowego widza. Chciał stworzyć film, który utkwi nam w pamięci niczym gwoździe w przyrodzeniu Kazuo. I to mu się bez wątpienia udało.

Screeny

HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku HO, GROTESQUE a.k.a  Gurotesuku

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ realizacja bez zarzutu
+ udane dzieło filmowego postmodernizmu oraz pozytywne konsekwencje tego
+ gore bez żadnych zahamowań
+ bezkompromisowy
+ perwersja psychopaty
+ wyrafinowany w pozornym prymitywizmie
+ inteligencja i ironia
+ aktorzy
+ Tsugumi Nagasawa
+ na dalekim planie ważkie pytania
+ wali po głowie

Minusy:

- łatwo nie dostrzec wyrafinowania filmu
- specyficzne kino i konsekwencje tego
- seans zdecydowanie nie na pusty żołądek

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -