Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme

FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme

Ślady

ocena:9
Rok prod.:1975
Reżyser:Luigi Bazzoni
Kraj prod.:Włochy
Obsada:Florinda Bolkan, Peter McEnery, Lila Kedrova, Klaus Kinski
Autor recenzji:BartX
Ocena autora:9
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Ślady” Luigi Bazzoniego uchodzą za jeden z najpiękniejszych i najdziwniejszych filmów giallo. I faktycznie takie właśnie są choć ich „dziwność” nie oznacza skomplikowanej i niezrozumiałej fabuły, a raczej połączenie dwóch nieprzystających do siebie rodzajów kina: realistycznego kryminału oraz filmu science fiction.

Nie ma co się bawić w szczegółowe streszczanie fabuły „Śladów” – to przecież film o rozdwojeniu jaźni (a może o sobowtórze?) i o zagubionej tożsamości, nie wypada więc zdradzać zbyt wiele. Wystarczy wiedzieć, że główna bohaterka filmu, Alice (Florinda Bolkan), to tłumaczka odkrywająca pewnego dnia, że zupełnie nie pamięta co się z nią działo przez ostatnie kilkadziesiąt godzin. Zaczyna ją natomiast nawiedzać niepokojąca wizja kosmonauty porzuconego na Księżycu i demonicznego profesora Blackmanna (Klaus Kinski), który najwyraźniej przeprowadza na nieszczęśniku jakieś nieludzkie eksperymenty. Alice podejrzewa, że kołaczące się jej po głowie sceny pochodzą z oglądanego kiedyś filmu, ale czy rzeczywiście tak jest? Odpowiedź na to pytanie poznamy kiedy bohaterka odbędzie podróż do miejsca, gdzie spędziła dni, których nie pamięta: na tajemniczą, a jednocześnie dziwnie znajomą wyspę Garma.

Wbrew temu, co się powszechnie o filmie Bazzoniego wypisuje, finał „Śladów” jest dość jednoznaczny – i aby go pojąć nie trzeba być geniuszem, wystarczy przeczytać planszę pojawiającą się po ostatniej scenie, obecność której uniemożliwia wszystkie bardziej zwariowane interpretacje przedstawionej nam tu fabuły. Brak tu jakichś większych zaskoczeń czy wręcz epifanii, jakich można było doświadczyć w przypadku najlepszych tradycyjnych dzieł z gatunku giallo, ale nie znaczy to, że omawiany tu film jest banalny bądź przewidywalny. Bazzoni nadrabia brak końcowej niespodzianki umiejętnym przeciąganiem drobnych tajemnic w trakcie trwania filmu, a w finale mimo wszystko oczarowuje i przykuwa widza do ekranu – bo choć scenę zamykającą „Ślady” łatwo właściwie zinterpretować, jest ona nakręcona z takim wyczuciem i w tak niezwykły sposób, że na długo się ją zapamiętuje.

To oczywiście nie tylko zasługa Bazzoniego, ale – być może przede wszystkim – wybitnego autora zdjęć Vittorio Storaro (m.in. „Ptak o kryształowym upierzeniu” Dario Argento, „Ostatnie tango w Paryżu” Bernardo Bertolucciego czy „Czas apokalipsy” Francisa Forda Coppoli), który zresztą onieśmiela nas cudownymi kadrami także we wcześniejszych sekwencjach filmu (np. odrealnione sceny rozgrywające się na Księżycu albo podkreślające alienację i problemy psychiczne głównej bohaterki fragmenty pokazujące jak sama w przerażająco ascetycznym mieszkaniu po raz pierwszy stara się ona rozwikłać tajemnicę brakujących dni). Atmosferę perfekcyjnie współtworzy ścieżka dźwiękowa innego włoskiego mistrza, Nicoli Piovaniego (autora muzyki do „Ginger i Fred” Federico Felliniego czy „Życie jest piękne” Roberto Benigniego), a w głównej roli dobrze radzi sobie Florinda Bolkan, aktorka niewątpliwie zasłużona dla gatunku (występowała m.in. w filmach Lucio Fulciego – „Nie torturuj kaczuszki” oraz „Jaszczurce w skórze kobiety”). U Bazzoniego Bolkan wygląda co prawda mniej szałowo niż zazwyczaj – bo nie do twarzy jej ani z krótkimi włosami, ani z wiecznie zaciętą miną – ale za to konsekwentnie i przekonująco buduje graną przez siebie postać, mimo wszystko nie tracąc charakterystycznego dla siebie magnetyzmu.

Będą pewnie tacy, którzy stwierdzą, że „Ślady” to nie prawdziwe giallo – w końcu niewiele tu krwi, a już zwłaszcza krwi wylewającej się z pięknych kobiet. Myślę jednak, że dla każdego kto ceni sobie grę z zasadami gatunku, seans film Bazzoniego będzie ciekawym i cennym doświadczeniem. I to w nie mniejszym stopniu niż inny mało tradycyjny, a przecież szalenie ważny film gatunku: „Dom o śmiejących się oknach” Pupi Avatiego.

Po długim oczekiwaniu, niedawno „Ślady” pojawiły się nareszcie na DVD – oczywiście nie w wydaniu krajowym (przyjdzie nam pewnie jeszcze sporo poczekać na polskiego wydawcę promującego klasyczne filmy giallo), ale za to w niedrogim wydaniu anglojęzycznym, oferującym również włoską ścieżkę dźwiękową, zbiór trailerów i fotosów oraz podwójną okładkę (mniej „kosmiczna” wersja włoska prezentuje się dużo lepiej niż angielska). Kto ma się za fana gatunku – powinien sobie jak najszybciej to wydanie wytropić.

Screeny

HO, FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme HO, FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme HO, FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme HO, FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme HO, FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme HO, FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme HO, FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme HO, FOOTPRINTS ON THE MOON a.k.a Le Orme

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ oryginalne połączenie giallo i science fiction
+ rewelacyjna atmosfera niedopowiedzenia i tajemnicy
+ kilka zapadających w pamięć scen
+ nie podporządkowanie się w całości regułom gatunku

Minusy:

- mało Klausa Kinskiego
- finał, jak na giallo, mało zaskakujący

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -