Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LETTERS OF DEATH, THE

LETTERS OF DEATH, THE

Listy śmierci

ocena:5
Rok prod.:2006
Reżyser:Kapon Thongphlap
Kraj prod.:Tajlandia
Obsada:Mahasamut Boonyaruk, Chonlada Mekratree, Andy Kempimok, Anna Reese
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

„Zemsta frajera” to nie jest nawiązanie do amerykańskiej komedii młodzieżowej, „Zemsta frajerów” (1984), lecz określenie schematu fabularnego, z którym możemy się zetknąć w azjatyckich horrorach. Wiąże się on ściśle z odmianą kina grozy, którą umownie możemy nazwać „horrorem szkolnym”. Jego akcja rozgrywa się w szkole, wśród uczniów i bardzo często tematem jest wspomniana „zemsta frajera”. Azjatyckie szkoły, choć zapewne nie tylko one, są istną dżunglą, w której obowiązują dwie podstawowe zasady: silniejszy ma zawsze racje i nie wyróżniaj się z tłumu. Kto nie przestrzega tych reguł, nieważne czy z premedytacją czy nieświadomie, nie ma łatwego życia. Staje się zazwyczaj ofiarą szkolnej „fali”, która jak dowodzą azjatyckie filmy, potrafi być na tyle uciążliwa, że jedynym wyjściem prześladowanego jest samobójstwo. Lecz dla Azjatów śmierć to żaden problem, a nawet okoliczność sprzyjająca, ponieważ ofierze wyposażonej w nadludzkie zdolności, tym skuteczniej jest się zemścić na prześladowcach. Duch poniewieranego ucznia/uczennicy, który przybywa z zaświatów by wyrównać rachunki z ciemiężycielami pojawia się choćby w koreańskim „Nightmare” i „Whipsering Corridors”, w japońskim „One Misseed Call: Final”, czy nawet w indonezyjskim „Call My Name x 3”. Jest on również obecny w tajlandzkim horrorze Kapona Thongphlapa, „The Letters of Death”.

Sayree i grupa jego przyjaciół z czasów dzieciństwa nękana jest przez serię tajemniczych zgonów. Każda z ofiar tuż przed śmiercią dostała list z narysowaną szubienicą i pustym miejscem na wpisanie liter. Policja uznaje kolejne zgony za nieszczęśliwe wypadki, a tymczasem wciąż giną osoby, których łączy wspólna przeszłość. Sayree oraz Nataya, koleżanka z czasów dzieciństwa starają się rozwikłać zagadkę „listów śmierci” otrzymywanych przez ich przyjaciół oraz powstrzymać serię niezwykłych zabójstw. Oni także znajdują się na liście mordercy. Udaje im się ustalić, że kluczem do rozwiązania zagadki tajemniczych zbrodni jest szkolna przeszłość. Wszyscy chodzili do szóstej klasy i w mniejszym lub większym stopniu znęcali się nad chłopcem, którego przezywano Wan. Prześladowanie skończyło się niebezpiecznym wypadkiem – chłopak rozbił sobie głowę i wylądował w szpitalu. I więcej nikt już o nim nie słyszał. Do czasu.

„The Letters of Death” to typowy tajlandzki produkt kina grozy. A jest to kino zdominowane przez opowieści o duchach, toteż nie mogło ich zabraknąć w miejscowej odmianie slashera. Tajlandczycy, podobnie jak Koreańczycy, nie zrażają się kulturowymi odmiennościami i specyfiką kina amerykańskiego, którego dzieckiem jest slasher i wytrwale starają się go zaszczepić na lokalnym rynku grozy. Próby te, w przypadku tajlandzkiego horroru, na razie nie przynoszą oczekiwanego rezultatu, być może dlatego, że konwencja slashera nie chce się pogodzić z konwencją ghost story. Tajlandzki slasher odznacza się bowiem tę właściwością, że w schemat serii okrutnych morderstw zamieszana jest istota nadprzyrodzona. „303 Faith Revenge”, „9999-9999”, „Ghost Game”, „Sick Nurses” – to przykłady „nadnaturalnego slashera” rodem z Tajlandii.

Niestety w tej materii „The Letters of Death” nie prezentuje nic ponadto, co znamy z wymienionych tytułów. Grupa urodziwej, tajlandzkiej młodzieży dziesiątkowana jest przez tajemniczego mordercę, którym okazuje się mściwy duch, komu owa młodzież niegdyś poważnie się naraziła. Dodatkowo w filmie Thongphlapa dość szybko zostajemy pozbawieni niepokojącej ambiwalencji – charakter zbrodni jednoznacznie wskazuje na istotę nadprzyrodzoną, bo tylko ona ma moc prokurowania zabójczych zbiegów okoliczności, powodujących efektowny zgon. Oczywiście charakter zbrodni wskazuje na zapatrzenie się twórców w amerykański horror „Oszukać przeznaczenie”, z ta różnicą, że na bohaterów nie poluje rozdrażnioną Pani z Kosą, lecz kudłaty duch gnębionego w przeszłości nieudacznika (aczkolwiek nieprzeciętnie inteligentnego). Na dobrą sprawę poza skojarzeniami z tytułami wspomnianych tajlandzkich slasherów oraz z obrazami ogrywającymi „motyw zemsty frajera”, możemy dostrzec podobieństwa z serią „Ringu” (chodzi o sposób powstrzymania „listów śmierci” przez ich skopiowanie i rozesłanie do postronnych osób). Do tego worka z napisem ”skąd my to znamy” moglibyśmy dorzucić jeszcze zapatrzenie się w koreańskie dramaty-horrory, lecz bez ich emocjonalnej intensywności. Na szczęście owe nawiązania nie są bezmyślnym naśladowaniem pomysłów z innych filmów, ale też wartości filmu nie zwiększają.

Fabuła tego rodzaju historii nie może zaskakiwać. Choć twórcy poruszają ważki problem przemocy wśród szkolnej młodzieży (tym razem dzieci) i starają wzruszyć losem nieszczęsnego Wana, któremu życie nie szczędziło cierpień, zaskakująco mało jest w obrazie Thongphlapa emocji. Może widzieliśmy podobne historie zbyt często? Jednym atutem mogą być zatem z inwencją obmyślone i efektownie krwawe sceny morderstw oraz tempo akcji, pozwalające zatrzymać widza przy ekranie, mimo iż wie, jak ta historia się skończy. Co do krwawych atrakcji, tych nie brakuje, aczkolwiek zagorzali fani gore mogą całkiem słusznie kręcić głową. Gorzej jest z inwencją. Pierwsza scena zabójstwa wypada najlepiej, bo gwarantuje zupełne zaskoczenie. Z następnymi bywa różnie: jeden z bohaterów nękany przez ducha po prostu skacze z dachu, drugi wypada z balkonu, jedna z bohaterek spada wraz z windą, co ukazano z zewnętrz przez nagle zgniatające się drzwi windy. Efektownie, prawda? Generalnie fani slasherów z łatwością wymieniliby z tuzin filmów, gdzie ten element konwencji przedstawiono znacznie bardziej spektakularnie. Na dobrą sprawę nie można narzekać na tempo - dzieje się dużo i całkiem szybko a całość zrealizowana jest z typową dla Tajlandczyków profesjonalną znajomością filmowego rzemiosła, więc jeśli podejdziemy do „The Letters of Death” bez szczególnie wygórowanych oczekiwań nie powinniśmy czuć się zawiedzeni.

Screeny

HO, LETTERS OF DEATH, THE HO, LETTERS OF DEATH, THE HO, LETTERS OF DEATH, THE HO, LETTERS OF DEATH, THE HO, LETTERS OF DEATH, THE HO, LETTERS OF DEATH, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ przyzwoita realizacja
+ scena otwierająca film
+ tempo
+ próba wzruszenia widza losem bohatera
+ bywa krwawo
+ ginie dużo osób
+ niezobowiązująca rozrywka

Minusy:

- szybko poznajemy kim jest morderca
- przewidywalna fabuła
- jak na wymogi slashera, mogło być bardziej krwawo
- sceny zabójstw
- finał
- nic zaskakującego

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -