Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FINAL, THE

FINAL, THE

Final, The

ocena:5
Rok prod.:2010
Reżyser:Joey Stewart
Kraj prod.:USA
Obsada:Marc Donato, Jascha Washington, Whitney Hoy, Justin Arnold, Travis Tedford, Julin, Lindsay Seidel
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:5
Ocena użytkowników:6
Głosów:2
Inne oceny redakcji:

Przemoc w murach szkolnych jest tak często podejmowanym przez media tematem, iż wielu ludziom zaczyna się wydawać normalne, że agresja wśród uczniów jest tylko jednym z procesów cywilizacyjnych. Dla wielu rodziców rozwiązywanie problemów ich pociech siłą jest wręcz sygnałem, iż dzieciaki stają się coraz bardziej zaradne i nie dają sobie dmuchać w kaszę. Jeszcze więcej dorosłych jest zdania, iż takie zachowania są całkiem normalne, ponieważ w dzisiejszych czasach, kiedy dla kolejnego tysiąca złotych trzeba poświęcić popołudnie i wieczór nie ma czasu na takie nieprzynoszące zysku głupoty, jak wychowywanie dziecka. O przemocy w szkole powstał także niejeden film dokumentalny i fabularny. Do najgłośniejszych niewątpliwie należą „Elephant” Gusa van Santa, „Klass” Ilmara Raaga oraz francuskie „Entre les murs” Laurenta Canteta. Pośrednio o wzroście agresji wśród dzieci mówił także w swoim najsłynniejszym filmie, „Bowling for Columbine”, Michael Moore. Również horror nie omieszkał wykorzystać tego tematu. Ostatnio bowiem w ramach kolejnej edycji After Dark Horrorfest mogliśmy zapoznać się z obrazem „The Final” Joey’a Stewarta.

Fabuła tego horroru jest niezwykle prosta. Kilkoro zamkniętych w sobie, nierzucających się w oczy i chodzących własnymi ścieżkami uczniów jednego a amerykańskich liceów dręczona jest przez innych uczęszczających do tej szkoły nastolatków. Oprawcy to albo pewni siebie i popularni wśród szkolnej czeredy futboliści albo prowokująco zachowujące się wobec wszystkich, emanujące seksem, ale już niekoniecznie intelektem dziewczyny. Prześladowani postanawiają się zemścić. Przestaje być bowiem w smak rola szkolnych popychadeł. Urządzają imprezę i zapraszają na nią niczego niespodziewających się dręczycieli. Dopiero na miejscu okazuje się, do czego zdolni mogą być latami prześladowani młodzi ludzie mający również często niemałe kłopoty w domu.

Obraz Stewarta podzielić można na dwie części. W pierwszej zapoznajemy się ze wszystkimi bohaterami filmu, zarówno z ofiarami, jak i szkolnymi oprawcami. Możemy ich obserwować w sytuacjach szkolnych, jak również domowych. W kilkunastu scenach widzimy, w jaki sposób jedna grupa uczniów znęca się nad drugą. Oprócz tego reżyser pokazuje nam także, jak świat dorosłych kształtuje tychże młodych ludzi. Można śmiało powiedzieć, iż dla nastolatków świat wartości ich rodziców nie ma żadnego znaczenia. Zarówno bowiem oni jak i nauczyciele interesują się swymi podopiecznymi niejako z obowiązku, ani bez szczególnego zaangażowania, ani zainteresowania, o miłości już nie wspominając. Nic więc dziwnego, iż prześladowani przez swych rówieśników licealiści postanawiają sami rozprawić się z dręczącym ich kłopotem.

Druga cześć filmu to swoiste odwrócenie sytuacji z pierwszej. Tym razem oprawcami są dotychczasowi uciśnieni. Przebierają się w przygotowane wcześniej stroje i zakładają przerażające maski. Przygotowany mają także zestaw tortur oraz niezbędne do niego, mrożące krew w żyłach, instrumentarium. Bohaterowie nie tylko z nawiązką będą chcieli zemścić się na swych oprawcach, lecz będzie im dane także wykrzyczeć swoją wściekłość na nich. Dotąd bowiem ich słowa były albo zbywane, albo reagowano na nie przemocą.

Czy w tym filmie chodzi o coś więcej niż tylko o krwawą zemstę? Śmiem twierdzić, iż pomimo podjęcia dość ważnego i trudnego tematu, Stewartowi chodziło przede wszystkim o pokazanie kilku okrutnych i krwawych scenek. Szkolne odsłony przemocy przedstawione zostały bowiem w sposób lekko żartobliwy. Wszyscy bohaterowie, i ci pozytywni, i negatywni, to nie pełnokrwiste i wiarygodne postacie, a do bólu schematyczne figury, których losami jakoś trudno mi się było przejąć. Zresztą sami realizatorzy naigrywają się z nich co i rusz. Oprawcy to albo umięśnieni i bezdennie głupi futboliści, albo wyfiokowane panienki zajmujące sie tylko i wyłącznie seksualnymi planami na kolejne weekendy. Ich ofiary to wycofane, aspołeczne jednostki, na dodatek lubujące się w mrocznych odmianach muzyki i filmu. Jeśli więc twórcy nie potraktowali swoich bohaterów serio, do dlaczego mielibyśmy to robić my, widzowie?

Po bardzo długim obyczajowym wstępie, niewskazującym żadną sceną na horror, w drugiej części filmu spodziewałem się bezkompromisowej rzeźni. Myślałem, iż udręczeni uczniowie wezmą naprawdę krwawy odwet na swych prześladowcach. Tym bardziej, że konwencja okrutnego widowiska dawała twórcom spore pole do popisu w pokazaniu bardzo brutalnych scen. Niestety, również i na tej części filmu dość mocno się zawiodłem. Nie okazała się bowiem ani brutalna, ani godna zapamiętania. Za to w jej trakcie wynudziłem się podczas długaśnych tyrad przywódcy uciśnionych, który zamiast czynami postanowił wykładami zamęczyć swoich niedawnych dręczycieli. Jeśli do tego dodamy mające zapewne rozluźnić niecą gęstą atmosferę wątki policjanta lubującego się w marihuanie oraz dziadygę podającego się na weterana z Wietnamu, w efekcie dostajemy może i poprawnie zrealizowaną, ale stanowiącą raczej rozrywkę dla twórców niż dla widzów papkę filmową.

Dla fana horroru seans „The Final” Joey’a Stewarta nie będzie szczególnie ekscytujący, ale nie będzie też strawą przyprawiającą o ból głowy wyjątkowymi głupotami czy nieudolnym wykonaniem. Zapewne wielu spostrzegawczych dostrzeżenie w niej nawiązania do innych filmów grozy, zwłaszcza do tych o zamaskowanych psychopatach polujących na przygłupich licealistów czy studentów. Ktoś o zacięciu filozoficznym na pewno stwierdzi, iż Stewart nieśmiało próbuje odpowiedzieć na pytanie, kiedy i przez co w młodych ludziach rodzą się skłonności do czynienia zła. Dla mnie „The Final” jest przykładem niewykorzystania drzemiącego w filmie potencjału. Sam problem bowiem nastolatków mszczących się za lata udręki na swoich rówieśnikach zawsze będzie aktualny i ważny. Nawet jeśli został zrobiony w konwencji krwawego horroru. Artystom zabrakło w tej materii twórczej konsekwencji. „The Final” bowiem nie jest ani krwawą zgrywą w rodzaju „Braindead”, ani obrazem starającym się poważnie podejść do jakiejś szczególnie ważnej kwestii społecznej czy moralnej.

Screeny

HO, FINAL, THE HO, FINAL, THE HO, FINAL, THE HO, FINAL, THE HO, FINAL, THE HO, FINAL, THE HO, FINAL, THE HO, FINAL, THE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ pomysł na film,
+ kilka ciekawych refleksji dotyczących świata dorosłych oraz jego wpływu na świat nastolatków
+ ciekawe stroje i maski w drugiej części filmu

Minusy:

- nie do końca udana mieszanka horroru, dramatu i komedii
- niepotrzebne wątki
- mało ekscytujący film
- papierowe, schematyczne postacie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -