Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLOOD RIVER

BLOOD RIVER

Rzeka krwi

ocena:7
Rok prod.:2009
Reżyser:Adam Mason
Kraj prod.:USA
Obsada:Andrew Howard, Tess Panzer, Ian Duncan, Sarah Essex
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

- Panie Jezu! – zagrzmiał głosiciel słowa Bożego i ciągnął kazanie, wypowiadając frazy z opadającą lub wznoszącą się kadencją, która zniewalała niczym potężny rytm muzyki rockowej. – Kiedyż pojmą, że rozwiązaniem jest śmierć? Kiedyż pojmą, że zapłatę odbiorą dopiero po drugiej stronie? No? No? Bóg powiedział, że wiele jest pokoi w domu jego. Ale nie ma w nim miejsca dla cudzołożników. Nie ma miejsca dla lubieżników. (…) Nie ma miejsca dla homoseksualistów. Nie ma miejsca...
Stephen King „Dzieci kukurydzy”

Oba utwory, literacki Kinga oraz filmowy Masona, mają ze sobą wiele wspólnego. Ich akcja dzieje się na głębokiej amerykańskiej prowincji, w maleńkich miasteczkach odciętych od cywilizowanego świata. Bohaterami zarówno opowiadania jak i obrazu filmowego są młodzi małżonkowie, których związki ma uratować eskapada przez bardzo słabo zaludnione tereny Stanów Zjednoczonych. Ich jedynym towarzyszem podróży są audycje radiowe prowadzone przez fanatycznych kaznodziejów wieszczących rychłą apokalipsę. Wreszcie zarówno u Stephena Kinga jak i Adama Masona pozbawieni jakiejkolwiek pomocy z zewnątrz bohaterowie będą musieli zmierzyć się z koszmarami, jakie dotąd widzieli tylko w telewizji.

Summer i Clarka poznajemy podczas ich podróży na drugi kraniec Ameryki. Przemierzając bezkresne połacie pustyni, ich samochód ulega wypadkowi. Lekko ranni, lecz bardzo przerażeni bohaterowie postanawiają wybrać się piechotą do najbliższego miasteczka. Ku ich rozpaczy najbliższą miejscowością okazuje się kilka położonych na pustkowiu opuszczonych domów. Nadzieję w ich dusze wlewa spotkanie z jedynym mieszkańcem Blood River, Josephem. Ten jednak wcale nie ma zamiaru im pomóc.

Już z samego streszczenia wynika, iż Adam Mason w swoim najnowszym filmie postanowił uraczyć nas jedną z najczęściej stosowanych w kinie grozy sztancą fabularną. Mamy bowiem dwoje młodych ludzi, którzy na skutek przypadku (ale czy na pewno?) gubią się w nieznanym im miejscu. Śmiertelnym wrogiem bohaterów okazuje się nie tylko podążający ich tropem żądny mordu psychopata, lecz także okolica (w przypadku „Blood River” jest to pustynia, za dnia atakująca potworną spiekotą, zaś w nocy paraliżująca zimnem). Jak nietrudno się domyśleć, by przeżyć zgotowane im przez los (czy na pewno przez los?) piekło, młodzi ludzie będą musieli stoczyć walkę nie tylko z bezwzględnym mordercą (czy ich przeciwnik na pewno nim jest?), lecz także z własnymi słabościami i nie do końca krystalicznie czystą przeszłością.

Już po pytaniach zawartych w ostatnim akapicie co bardziej dociekliwy czytelnik domyślić się może, iż „Blood River” nie do końca jest takim filmem, na jaki pozornie wygląda. Okazuje się bowiem, iż wybranie konwencji „okrutny prześladowca kontra zagubieni młodzi ludzie” jest tylko wybiegiem, przykrywką dla... pełnego metafor i symboli kina ekspiacyjnego. Śledząc akcję filmu Masona w pewnym momencie przestajemy interesować się losami bohaterów, a coraz bardziej intrygujące staje się zarówno miejsce, do jakiego trafili Summer i Clark, jak również powód ich „zesłania”. Nagle także Joseph, filmowy czarny charakter, przestaje być postacią na wskroś schematyczną i jednowymiarową, a zaczyna urastać na kogoś, kto ma do spełnienia co prawda nieprzyjemny, ale na swój sposób potrzebny obowiązek. Z czasem orientujemy się również w kwestii jego nadnaturalnej proweniencji. Okazuje się, że grany przez Andrew Howarda bohater nie tylko nie jest pragnącym zadawać ból złoczyńcą, lecz także nie do końca nazwać go można człowiekiem. Kim tak naprawdę jest? Na to pytanie widz musi odpowiedzieć sobie sam, po obejrzeniu filmu oczywiście. Na koniec warto w tej kwestii dodać, iż jednym z ciekawszych wątków w „Blood River” jest przewartościowanie postaw bohaterów. Na początku wszystko wydaje się jasne i klarowne - Summer i Clark to niewinne ofiary, zaś Joseph to fanatyk religijny pragnący utopić wszystkich w rzece krwi. W trakcie seansu uświadamiamy sobie jednak, iż proste podziały tracą na ważności i zdecydowanie większą rolę grają niuanse i szczegóły w ocenie postaw poszczególnych protagonistów.

Jak wspomniałem wyżej, film Masona nie stroni od intrygujących symboli i wieloznacznych metafor. Mamy dwoje młodych bohaterów oraz ich mroczne sekrety. Jest droga, która miała być prostą i przyjemną, a okazała się prawdziwą „road to hell”. Nie sposób zapomnieć także o pustyni, miasteczku Blood River oraz znajdującym się w nim miejscu, w którym rozegra się finał całej opowieści. Ważnym, a może nawet najważniejszym, elementem tej układanki jest postać Josepha, który początkowo budzi grozę, później zaś zaczyna zadziwiać swą konsekwencją w działaniu. Ale oprócz tego film Masona to także rozważania o problemach natury moralnej i filozoficznej. Bohaterowie długo i momentami niezwykle emocjonalnie rozmawiają ze sobą o najmroczniejszych stronach człowieczeństwa, o złu wyrządzanym przez ludzi, wreszcie o winie, karze i pokucie. Niezwykle ciekawie w „Blood River” zarysowany jest konflikt między Clarkiem a Josephem. Obaj mężczyźni toczą nieustanną walkę nie tylko o względy Summer, lecz także o słuszność wybranego przez siebie stylu bycia. Clark bowiem uważa, iż realną władzę w świecie powinien mieć ten, kto posiada pieniądze. Pozostali nie mają innego wyjścia, jak tylko podporządkować takiemu dyktatowi. Dla Josepha najistotniejszą kwestią w życiu jest wolność. Według niego pieniądze oraz cała kultura konsumpcyjna to nic innego, jak bardzo skuteczna forma niewolenia jednego człowieka przez drugiego.

Adam Mason do swojego projektu starał się podejść niezwykle poważnie. Nie chciał, aby jego film wzorem większość powstających współcześnie produkcji grozy cierpiała na jakikolwiek intelektualny niedostatek. Niestety, to, co jest najsilniejszą stroną „Blood River”, a więc jego wymiar religijny i filozoficzny, stanowi także największą słabość filmu. Wszystkie poruszane przez bohaterów kwestie początkowo intrygują i zmuszają do refleksji. Z czasem jednak coraz częściej podejmowane przez nich dyskusje zaczynają irytować i drażnić. Mówiąc wprost, momentami film Masona wydaje się po prostu przeintelektualizowany. Najjaskrawiej widać to w finale, który przegadany i rozciągnięty go granic możliwości, zamiast elektryzować, nuży.

Mimo wszystko reżyser „The Broken” i „The Devil's Chair” już teraz, moim zdaniem, należy do tych twórców, których dzieła przez miłośników horroru będą oczekiwane i szeroko komentowane. Widać bowiem, iż Adama Masona nie interesuje kino, którego jedynym celem jest wywołanie szoku. Najnowszym filmem udowodnił, iż nieobca jest mu zarówno twórcza gra z oczekiwaniami widzów, jak również budowanie intrygujących kontekstów. Z czasem może przyjdzie również wyczucie, dzięki któremu tworzone przeze Brytyjczyka dzieła staną się bardzo ważnymi elementami w krwawym pejzażu współczesnego kina grozy.

Screeny

HO, BLOOD RIVER HO, BLOOD RIVER HO, BLOOD RIVER HO, BLOOD RIVER

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dość intrygująca fabuła
+ wyraziści i niejednoznaczni bohaterowie, zwłaszcza Joseph
+ przykuwające oko plenery
+ tematyka filmu
+ sporo kwestii natury moralnej i filozoficznej
+ momentami dramatyczny
+ jeden z inteligentnych horrorów
+ kilka niedopowiedzeń

Minusy:

- momentami przegadany, przez co nużący
- trochę za długi
- chwilami zbyt statyczny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -