Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:KOŁYSANKA

KOŁYSANKA

Kołysanka

ocena:4
Rok prod.:2010
Reżyser:Juliusz Machulski
Kraj prod.:Polska
Obsada:Robert Więckiewicz, Małgorzata Buczkowska, Janusz Chabior, Krzysztof Kiersznowski, Przemysław Bluszcz, Krzysztof Stelmaszyk
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:4.08
Głosów:12
Inne oceny redakcji:

Podobnie jak ja zapewne wielu z Was, Drodzy Czytelnicy, w latach 80. niejednokrotnie do łez śmiało się na takich filmach Juliusza Machulskiego jak „Vabank”, „Seksmisja”, „Kingsajz” czy „Déja vu”. Dzięki fenomenalnie napisanym dialogom wiele tekstów z powyższych produkcji na dobre zakorzeniło się we współczesnym języku. Dopiero z czasem co dociekliwsi widzowie oprócz warstwy rozrywkowej zaczęli dostrzegać w produkcjach Machulskiego zakamuflowany obraz komunistycznej Polski („Kingsajz”), satyryczny wizerunek państwa totalitarnego („Seksmisja”) czy inteligentne i bardzo zabawne granie konwencją filmu gangsterskiego („Vabank” i po części „Deja vu”). W latach 90. reżyser chcąc „zaciągnąć” do kin nowe pokolenia odbiorców, zrezygnował z filmów czy to mających drugie dno, czy też będących gatunkowym miszmaszem. „Girl Guide”, „Kiler” czy „Vinci” to nieźle zagrane i sprawnie nakręcone filmy, ale gdzież im do obrazów, które „dzięki” cenzurze zamiast przekazywania czegoś wprost, zmuszały widzów do nieustannego wychwytywania zakamuflowanych smaczków. Na początku 2010 roku miała miejsce premiera najnowszego filmu Juliusza Machulskiego. W „Kołysance” „polski Spielberg” postanowił zmierzyć się z konwencją grozy podaną zdecydowanie na wesoło.

Historia, którą w swoim najnowszym filmie postanowił opowiedzieć nam Machulski jest tak prosta, iż zupełnie nie pasuje ona do jego wcześniejszych filmów. Oto bowiem we wsi Odlotowo (nazwa niczym ze scenariusza szkolnego teatrzyku) zaczynają ginąć ludzie – pani z opieki społecznej, ksiądz z ministrantem, zagraniczny turysta itd. Zwartemu oddziałowi miejscowych policjantów w liczbie sztuk trzech nie przychodzi do głowy, iż sprawcami zniknięć może być wielodzietna i wielopokoleniowa rodzina Makarewiczów, która niedawno przeprowadziła się do Odlotowa. Nas jednak reżyser właściwie od razu uświadamia w czym rzecz. Dzielni stróże prawa orientują się we wszystkim gdzieś w połowie seansu.

Od najświeższego filmu takiego speca jak Machulski oczekiwałem trzech rzeczy – dobrego aktorstwa, dowcipnych dialogów oraz ukrytej pod politurą komedyjki choćby jednej błyskotliwej refleksji czy to na temat współczesnej rzeczywistości, czy też dotyczącej sztuki filmowej. Niestety, we wszystkich wyżej wymienionych aspektach film po prostu nie istnieje. „Kołysanka” bowiem jest niczym innym jak banalną i pełną truizmów opowiastką o wsi, w której mało ciekawi mieszkańcy znikają za sprawą jeszcze mniej ciekawych dziwolągów-krwiopijców, którzy nie wiedzieć czemu postanowili uczynić mazurską wieś swoim terenem łownym. Opowiedziana przez twórcę „Seksmisji” historyjka nie sprawdza ani jako komedia, ani gatunkowy mariaż filmu grozy i czarnej humoreski. Ani w samej historii, ani w relacjach między bohaterami, nie mówiąc już o zwrotach akcji czy ciekawych konceptach fabularnych nie ma iskry, dzięki której „Kołysanka” mogłaby być czymś więcej niż telewizyjną produkcją dla masowego odbiorcy. Machulski przestał liczyć na inteligencję widza, na jego czucie błyskotliwych ripost oraz znajomość współczesnego kina. Szybciutko wyreżyserował kolejny odcinek „Rancza”, z którego wyciął czasami zabawne i trafne obserwacje natury obyczajowej, a zamiast gangsterów czy jakiejś delegacji „wlepił” do scenariusza wampiry.

No właśnie, wampiry... Po co one w tym filmie? Nie lepszy byłby trik zderzenia konserwatywnej wiejskiej społeczności z np. wielodzietną ultrapacyfistyczną rodziną hippisów, która nie tylko nadal święcie wierzy w ideały wolnej miłości, lecz czynnie agitowałaby mieszkańców wsi w kwestii palenia marihuany, uprawiania jogi i wegetarianizmu? Moim zdaniem „jajca” byłyby o wiele większe. A tak mamy kilkoro bladych indywiduów, którzy na życzenie scenografa i reżysera utrudniają życie pracownikom gminnego posterunku policji. Mimo takich aktorskich „rakiet” jak Rober Więckiewicz, Janusz Chabior, Przemysław Bluszcz czy Krzysztof Kiersznowski trudno cokolwiek ciekawego powiedzieć o ich kreacjach. Trudno w takiej sytuacji winić aktora, bo jeśli nie ma czego grać, to „z gówna bata nie ukręcisz”.

Swego czasu (kwestia kilkunastu miesięcy) w telewizyjnych i prasowych wywiadach Juliusz Machulski wielokrotnie podkreślał, iż słabość polskiego kina bierze się z niedostatku dobrych scenariuszy, które można byłoby przenieść na ekran. Jeśli tak jest w istocie, to „Kołysanka” nie jest żadną wytyczną, która mogłaby wskazać scenarzystom drogę na filmowy parnas. Z drugiej strony pochodzący z 2003 roku genialny spektakl pt. „19 południk” udowadnia, iż Machulski potrafi zrobić coś, co śmieszy, a jednocześnie jest niezwykle trafną i ważną analizą procesów społeczno-politycznych zachodzących we współczesnej Polsce. Po co więc twórcy „Kingsajzu” był ten „romans” z grozą?

Screeny

HO, KOŁYSANKA HO, KOŁYSANKA HO, KOŁYSANKA HO, KOŁYSANKA HO, KOŁYSANKA HO, KOŁYSANKA

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niektóre efekty specjalne
+ charakteryzacja
+ kilka zabawnych scen

Minusy:

- mało ciekawa historia
- ubogi świat przedstawiony filmu
- nie sprawdza się jako komedia, jak również film grozy podlany dużą dawką czarnego humoru
- nieprzekonujące aktorstwo
- średnio zabawne dialogi
- nieudany pomysł zderzenia wiejskiej społeczności z wampirami

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

DVD:

Zobacz recenzję wydania DVD

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -