Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust

MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust

Mosquito the Rapist

ocena:8
Rok prod.:1976
Reżyser:Marijan David Vajda
Kraj prod.:Szwajcaria
Obsada:Werner Pochath, Birgit Zamulo, Ellen Umlauf
Autor recenzji:Katarzyna Sawicka
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Kanwą dla filmu „Mosquito the Rapist”, debiutu Marijana Davida Vajdy, stały się prawdziwe wydarzenia, które miały miejsce na początku lat 70. w Niemczech. Oto niejaki Kuno Hoffman (pisownia nazwiska może się nieco różnić w zależności od źródła) terroryzował okolice Norymbergi, wysysając krew ze zwłok, wydobytych z miejscowych grobów i kostnic, a nawet z nimi spółkując. Hoffman dokonał również kilku morderstw, bezczeszcząc martwe ciała w taki sam sposób. „Wampir z Norymbergi” został zatrzymany w 1972 roku, i po przyznaniu się do winy, skazany na dożywocie.

Wydarzenia przedstawione są w „Mosquito the Rapist” z perspektywy tytułowej postaci (w tej roli świetny Werner Pochath), wyalienowanej i naznaczonej w dwójnasób – rzecz jasna poprzez dewiację, ale i poprzez ułomność fizyczną – bohater jest głuchoniemy. Widz staje się świadkiem aktów wampiryzmu i okaleczania zwłok (ssanie krwi przez szklaną rurkę, wydłubywanie nieboszczykom oczu i przechowywanie ich w słoju, dekapitacja), których realizm zakłóca nieco fakt, że sączona krew wygląda mało naturalnie, a martwe ciała są kiczowato gumowe. Obserwuje dziwaczną obsesję bohatera na punkcie lalek. Śledzi jego nieporadne relacje z żywymi – szykany w pracy, kontakty z sąsiadami, wizyty w burdelu, w czasie których bohater jest jedynie biernym obserwatorem. A poprzez retrospekcje z traumatycznego dzieciństwa postaci poznaje prawdopodobny powód dewiacji i przyczynę ułomności fizycznej.

Nekrofilia i wampiryzm, fizyczna ułomność, trauma z dzieciństwa – to wszystko elementy z biografii prawdziwego Hoffmana. Vajda pominął jednak pewne jej szczegóły i wprowadził dodatkowe wątki, co nie tylko świadczy o tym, że film raczej nie miał na celu być wiernym portretem Hoffmana, a jest jedynie jego życiem zainspirowany, ale i zdecydowanie wpływa na odbiór postaci. Otóż, prawdziwy Hoffman parał się ponoć praktykami okultystycznymi, dążąc poprzez czarną magię i satanizm do samo-ulepszenia. Szczególną wagę miał przykładać do rytuałów, obejmujących właśnie akty nekrofilii i wampiryzmu. Jego działania wydają się więc być bardziej świadome i celowe – jakkolwiek obsesyjne i obrzydliwe by nie były – niźli działania bohatera filmu. Postać, w którą wcielił się Pochath ma owszem pewną świadomość swoich czynów – śledzi w gazetach informacje o zgonach, obmyśla sprzęt, przy użyciu którego wysysa z ofiar krew, wymyśla pseudonim - „Mosquito”. Brak w tym jednak jakiejkolwiek diaboliczności. Poczynania bohatera nie są w żadnej mierze jego wyborem, związanym ze zgłębianiem okultyzmu; są wynikiem dewiacji, która ma nad nim coraz większą kontrolę.

Bohater filmu wzbudza, co oczywiste, niesmak, ale i, co mniej oczywiste, współczucie. To nie tylko szaleniec i morderca, ale i – wciąż – ofiara. Vajda robi z niego również… romantyka. Jednym z ważniejszych wątków „Mosquito the Rapist” jest bowiem fascynacja bohatera dziewczyną z sąsiedztwa (Birgit Zamulo). Sporą część filmu stanowią jego fantazje, pozbawione przemocy, martwych ciał i krwi, a pełne delikatności, romantyzmu, baśniowości, ze stałym elementem w postaci sąsiadki właśnie. Dziewczyna jest psychicznie chora, oderwana od świata realnego, tak jak „Wampir”, przy czym w przeciwieństwie do niego, otoczona jest troską i miłością, a nie samotnością i szykanami. To właśnie jej śmierć doprowadza do eskalacji szaleństwa bohatera, który przez koszmar i przemoc, chce pogrążyć się na zawsze w spokojnym świecie fantazji. Zarówno sceny realne jak i fantazje dopełnione są świetnie dobraną ścieżką dźwiękową – nie tylko muzyką, ale i przyprawiającymi o ciarki na plecach dźwiękami wydawanymi przez głównego bohatera.

Tematycznie, film Vajdy powinien trafić w gusta amatorów opartych na faktach historii z morderstwami/dewiacją w tle. A nastrojem, w gusta amatorów filmów ponurych, przytłaczających i dziwacznych. I szkoda tylko trochę, że, oprócz wspomnianych wcześniej niezbyt przekonujących efektów, film ma zbyt nagłe i proste zakończenie, które pozostawia widza z pewnym niedosytem. Mimo wszystko – zdecydowanie warto zobaczyć.

Screeny

HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust HO, MOSQUITO THE RAPIST a.k.a Bloodlust

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ Werner Pochath
+ ścieżka dźwiękowa
+ ponury i przytłaczający
+ wątek romantyczny i fantazje bohatera

Minusy:

- efekty – sztuczna krew i gumowe ciała
- zbyt nagłe i proste zakończenie

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -