Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:BLACK DEATH

BLACK DEATH

Czarna śmierć

ocena:7
Rok prod.:2010
Reżyser:Christopher Smith
Kraj prod.:Wielka Brytania / Niemcy
Obsada:Sean Bean, Eddie Redmayne, Carice van Houten, Kimberley Nixon, David Warner, Tim McInnerny, John Lynch, Johnny Harris
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:7.17
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Czarna śmierć, zaraza, dżuma, yersinia pestis – tym mianem zwykło się określać pandemię dżumy dymieniczej, która pustoszyła Europę w połowie XIV wieku, a ściślej od roku 1347 do 1352. Od dawien dawna spierano się o jej zasięg i żniwo, jakie zebrała, ale przyjęto, że liczba śmiertelnych ofiar tej choroby sięgnęła mniej więcej 1/3 ludności Europy. Wpływ tego zdarzenia na dzieje kontynentu, jego rozwój kulturowy i gospodarczy był tak znaczący, że nie sposób oddzielić tego jednostkowego wydarzenia od całości późniejszych losów Europy. Czarna Śmierć tak głęboko wrosła w naszą historię, że związana z nią symbolika nie opuszcza naszej kultury od przeszło siedmiu wieków. Wydarzenie to niewątpliwie działa na wyobraźnię i nie jeden raz większość z nas próbowała sobie wyobrazić mrok i grozę tamtych lat, a już na pewno zastanawiała się, czy mielibyśmy tyle szczęścia, aby to przeżyć. W tamtym okresie upatrywano w tym kary bożej, a dla większości chorych, wziąwszy pod uwagę ówczesny stan wiedzy medycznej, modlitwa jawiła się jako jedyna nadzieja. Dżuma była dopustem, ale nikomu nie przeszkadzał fakt, że Bóg karze jak popadnie: biednych i bogatych, dzieci i starców, pobożnych i grzeszników – śmierć zbierała obfite żniwo, a w jej oczach żadne uczynki, dobre czy złe, nie stanowiły rękojmi.

W taki właśnie świat wkraczamy wraz z Ulrykiem (Sean Bean – skojarzenia z Boromirem i jego sposobem bycia będą wielokrotnie powracać w czasie oglądania filmu) i jego kompanami, których biskup posłał do „zbadania” tajemniczego przypadku wioski, która opiera się zarazie i gdzie nikt dotąd nie umarł. Do pomocy w tej zbożnej misji zgłasza się mnich Osmund, który nie robi tego jedynie z pobudek wyłącznie altruistycznych, ale osobistych – w okolicach tej wsi ukrywa się umiłowana przez niego kobieta. Rzecz rozgrywa się w Anglii, w 1347 roku, czyli u samego zarania choroby (tu reżyser popełnia błąd faktograficzny, ponieważ dżuma dotarła na te tereny do końca 1348 roku). Zbudowanie filmu na bazie schematu drogi umożliwia nam „zwiedzanie” wycinka angielskiej ziemi i przyjrzenie się z bliska spustoszeniu, jakie poczyniła choroba. Od samego początku filmu reżyser wciąga nas w mrok tamtych czasów, każąc nam patrzeć na stosy brudnych, popalonych i nadgniłych ciał, na rozkład i śmierć, i twarze ludzi wyrażające bezsilność wobec żywiołu, na który nie ma rady. Zaiste przyznaję, że podróż przez ówczesną Anglię to doświadczenie dojmujące i przygnębiające, co poczytuję za wielką zasługę reżysera – pokazywane obrazy są mroczne, duszne, przytłaczające. Wszędzie widać bród, ludzką nędzę, dymy palonych ciał ubrań, wynoszone zwłoki, co jest tak sugestywnie pokazane, że niemal da się czuć swąd nadgniłych zwłok i fetor dobywający się z pęcherzy pod pachwinami chorych. Do samego końca klimat i dosłowność tła fabularnego pozostanie największą siłą filmu, a dodam, że stworzenie mocnego i mrocznego klimatu, który nie zostaje rozwodniony wraz z rozwojem akcji uważam za liczącą się umiejętność.


Ciekawy jest także sam przypadek Ulryka i jego ludzi, którzy podają się za emisariuszy biskupa. Nie wiadomo jednak nic o samym biskupie, a sam Ulryk i „ulrykowi” ludzie wyglądają bardziej na najemników wynajętych do brudnej roboty, niż świątobliwych rycerzy, którzy ślubowali czystość i służbę w zbożnej sprawie. Przydanie im za przewodnika młodego i niedoświadczonego mnicha miało z pewnością na celu zbudowanie kontrastu dotyczącego różnych sposobów spełniania woli bożej. O ile o Ulryku i jego ludziach nie dowiadujemy się wiele poza sloganami (ten jest katem, tamten bydlakiem i złodziejem, a Ulryka posłał na misję sam Bóg), tak o Osmundzie już nieco więcej. Młody mnich jest bowiem rozdarty pomiędzy żarliwą miłością do Boga, a zupełnie cielesną i ziemską namiętnością do kobiety, Averill. W obliczu widma śmierci odsyła dziewczynę do lasu, aby się schroniła. Averill ma jednak dość krycia się przed ludźmi i stawia mnichowi ultimatum: będzie na niego codziennie czekać przy krzyżu w lesie przez tydzień, a potem odjedzie na zawsze. Osmund dołącza więc do kompanii Ulryka nie z pragnienia służenia Bogu, a z pobudek sercowych. Jego rozdarcie, choć schematycznie pokazane i niepogłębione, jest jedynym aspektem psychologicznym w filmie. Reszta dramatu rozgrywa się na poziomie słów.


Trzecim poziomem filmu jest sama wioska (bez nazwy), która stanowi punkt docelowy całej wyprawy. Wiemy jedynie tyle, że leży poza rozległym bagnem oraz, że nie ima się jej rozprzestrzeniająca się zaraza. Okazuje się jednak, że misja Ulryka nie polega na zbadaniu sprawy. Kościół wie już bowiem dobrze, co się tam rozgrywa – szaleje tam zło, które chroni wioskę przed śmiercią, a jednocześnie każe jej mieszkańcom wyrzec się jedynej prawdziwej wiary. I w tym tkwi sęk – trzeba tam dotrzeć, znaleźć heretyka i ukarać odstępców od wiary chrześcijańskiej. W tym celu ludzie Ulryka wloką ze sobą przemyślne urządzenie do tortur, przypominające połączenie Żelaznej Dziewicy i bliżej nieznanych narzędzi do zadawania bólu – dość, że coś takiego raczej nigdy nie istniało. Zbożna misja sprowadza się zatem do standardowej taktyki: znaleźć i ukarać, dać przykład, aby nikt więcej nie ważył się porzucić wiary w Boga. Sama wieś jest tak idyllicznie odmalowana, że wygląda niczym skansen. Ludzie są zadbani, umalowani (tak!), chodzą w czystych ubraniach, a ich życie upływa, jak się zdaje, na sielance, pracy i ogólnym dobrobycie. Nie dowiemy się ani skąd czerpią żywność (wokół są bagna), ani nie poznamy sposobu na unikanie powszechnej wtedy biedy i niedostatku, a już z całą pewnością nie będzie nam dane zrozumieć, dlaczego wśród mieszkańców nie uświadczymy starców czy dzieci. Zakładam, że celem takiego ukazania wsi było zbudowanie silnego kontrastu pomiędzy wszechobecną śmiercią i spustoszeniem, a idyllą tej jednej wsi. W moim odczuciu dostajemy jednak sztuczną i nieprawdopodobną wariację na temat wsi-skansenu, gdzie ucharakteryzowaniu pracownicy muzeum czekają na kolejnych turystów. Każdy, kto wszedłby tam pierwszy raz z podejrzeniem, że wszystko, co się tam rozgrywa jest ułudą, nie miałby wątpliwości, że ma do czynienia z oszustwem. Tu nie trzeba wielkiej dedukcji i tym bardziej dziwi, że Ulryk postanawia uciec się do udawania, że chcą jedynie zanocować we wsi, zamiast od razu przejść do czynu (czyż nie po to wysyła się zbrojnych, żeby używali siły, a nie stosowali fortele i udawali, że są gołąbkami, a nie wilkami?).


Mamy więc ciekawy koktajl: mroki średniowiecza, gdzie niepodzielnie rządził Kościół, młodego mnicha, który pała miłością do kobiety, ale nie ma odwagi opuścić służby Bogu, i wreszcie kompanię rzeźników, którzy potrafią nawracać jedynie ogniem i żelazem. Jakkolwiek jest to schematyczne, mogłoby posłużyć do zarysowania ciekawych konfliktów i spornych punktów tak charakterystycznych dla tamtych czasów, a już co najmniej podjąć próbę zgłębienia motywacji, namiętności, zabobonów i moralności ludzi, którym przyszło wtedy żyć w cieniu śmierci i wszechobecnej władzy Kościoła nad rzędem dusz. Niestety, reżyserowi taka pokusa nie wydała się wystarczająco atrakcyjna, aby zechcieć wybrać ten trop i ubarwić film szczyptą autentycznego dramatu i rozdarcia. Zamiast tego pozostajemy na płaszczyźnie prostej fabuły, która opowiada o wyprawie kilku zbrojnych i mnicha do wsi, o której krążą pogłoski, że osiadł tam Diabeł. Postaci pozostają papierowe i nawet te strzępki informacji, które o nich zbieramy nie pozwalają nam się z nimi utożsamić. Musimy zgodzić się na konwencję, że oni po prostu robią to, co robią, mając jakieś-tam motywacje. Naszym zadaniem nie jest analizowanie ich psychologii, a raczej skupienie się na całokształcie, aby zanurzyć się w mrokach średniowiecza i podglądać ludzi z tamtej epoki. Jeśli takie było założenie i reżyser był tu konsekwentny, to w porządku. Gorzej, jeśli po prostu zapomniał lub nie miał pomysłu na pogłębienie postaci czy zarysowanie konfliktów i ludzkich dramatów z tamtych czasów.


Najbardziej dziwi jednak, że nie Christopher Smith nie zechciał zanurzyć się bardziej w mroczne oblicze średniowiecznego Chrześcijaństwa, którego polityką było rozszerzanie wpływów nie przez miłosierdzie i tolerancję, a przez krew i pożogę. Jest to uproszczenie, zdaję sobie z tego sprawę, ale tak się budowało wówczas każdą potęgę i każde imperium – przez podbój. Szkoda więc, że reżyser nie piętnuje tego haniebnego piętna, jakim było bezwzględne tępienie tzw. pogaństwa i czarownic, odstępstw od doktryny Kościoła Katolickiego, czy wreszcie innowierców i heretyków, czyli wszystkich tych, którzy mieli odwagę żyć inaczej. Nie znajdziemy w filmie próby potępienia krzewienia miłości do Boga poprzez przemoc i mord, czy przyjrzenia się dylematom i rozdarciu wewnętrznemu, jakie musiało towarzyszyć nie tylko mnichom i ludziom Kościoła, ale także wszystkich tym, którzy ślepo interpretowali nieszczęśliwe zdarzenia jako karę bożą, a we wszystkim widzieli jedynie grzech i zło. Ludzie myślący zadają sobie pytania o sens tego, co ich dotyka i z pewnością nie każdy wierzący będzie uważał Boga za bezmyślnego okrutnika, który pod byle pretekstem sprowadza na swych wiernych pożogę i śmierć. Człowieczeństwo opiera się na paradoksach, na łączeniu sprzeczności, ale także na kwestionowaniu tego, co nijak nie chce przystawać do powszechnie akceptowanego schematu. Konflikt i rozdarcie to immanentny element naszej natury i życzyłbym sobie, aby Christopher Smith chciał pokusić się choćby o niewielką analizę tego zjawiska. Wielka szkoda, że tego nie uczynił, bo w filmie znalazłoby się dla tego miejsce.


Film jest nie tylko brudny i cuchnie krwią i rozkładem, ale jest także brutalny. Nie ma tu może dosłowności znanej z typowych horrorów, ale sceny przemocy pozostawiają wiele dla wyobraźni. Sceny walki kręcone są chaotycznie i nieco nerwowo, co dodaje im napięcia. Myślę, że to było dobre posunięcie, bo scen batalistycznych nakręconych klinicznie i co do szczegółu mieliśmy ostatnio w kinie aż nadto. Tym bardziej więc miło jest obejrzeć nieco chaosu i gwałtowności, bo jest to przecież bliższe rzeczywistości, niż skrupulatnie ułożona choreografia pojedynku, rozpisana na 10 minut. Film nie jest także sensu stricte horrorem, a raczej bardzo mrocznym obrazem epoki średniowiecza spowitej oparami śmierci i barbarzyństwa. To opowieść o nienawiści i niszczeniu tego, co obce i inne. Nie powiem Wam oczywiście, co Ulryk i jego ludzie zastali w wiosce i co stało się ich udziałem, ale nie liczcie na manifestację Diabła czy legionów demonów. Rozwiązanie fabularne, choć może wydawać się trywialne czy wręcz dziecinne, niesie ze sobą pewne przesłanie i serwuje jedną z wersji interpretacji ludzkiej natury. Na tle wielu innych filmów, które pretendują do miana mrocznego horroru, Black Death jawi się jako czarny i spaczony płomień, który ma w sobie mrok i niepokój. Do refleksji nas to nie zmusi, ale z pewnością zostanie w pamięci na nieco dłużej niż 5 minut.

Screeny

HO, BLACK DEATH HO, BLACK DEATH HO, BLACK DEATH HO, BLACK DEATH HO, BLACK DEATH HO, BLACK DEATH HO, BLACK DEATH HO, BLACK DEATH HO, BLACK DEATH HO, BLACK DEATH

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ doskonały, mroczny i niepokojący klimat
+ świetnie pokazane średniowiecze, z całym jego brudem, nędzą i gwałtownością
+ prosta, ale sugestywna historia o walce z tym, co nieznane i obce
+ dobre, chwilami bardzo dobre aktorstwo
+ uczta dla miłośników średniowiecza i wszelkich jego domniemanych mroków

Minusy:

- brak głębi, zarówno w warstwie fabularnej, jak i w postaciach
- reżyser nie chciał, bądź bał się wystawić ocenę przedstawionym wydarzeniom
- film unika odpowiedzi na wiele pytań, które sam wydaje się stawiać
- Sean Bean nieznośnie przypomina Boromira

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -