Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:UNHOLY WOMAN a.k.a. Kowai Onna

UNHOLY WOMAN a.k.a. Kowai Onna

Unholy Woman

ocena:6
Rok prod.:2006
Reżyser:Keita Amemiya, Takuj Keisuke Toyoshima
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Noriko Nakagoshi, Tasuku Emoto, Maki Meguro, Kenta Suga
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:5
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Japońskie horrory prezentują szczególne podejście do kobiecych postaci. Jeśli akurat nie jest ona w okrutny sposób mordowana (vide seria „Guinea Pig”), tudzież wymyślnie gwałcona (pinku eiga, jeśli zgodzimy się, że ten nurt ma coś wspólnego z horrorem) albo torturowana (np. „Grotescqe”), to z pewnością musi być niebezpieczną psychopatką, zaciekłą mścicielką, wyrodną matką, ewentualnie mściwym duchem. Bo taka jest brutalna prawda o japońskim kinie grozy (a może nawet w ogóle o horrorze), że kobiet w tym filmowym gatunku się nie szanuje. Dlaczego? Bo odbiorcy horrorów to faceci, a horror prezentuje męski punkt widzenia, zgodnie z którym kobietę albo się uprzedmiotawia albo się nią straszy. Feministki mówią, że takie podejście wyraża kompleks kastracyjny, ale kto by słuchał wąsatych bab. Prawdą jest, że nie zapowiada się by w losach ekranowych kobiecych postaci miało się coś zmienić. Nadal będą, ku uciesze męskiej gawiedzi, okrutnie mordowane albo ową męską gawiedź straszyć nieokiełznaną, nieobliczalną kobiecością. I to mniej więcej starają się robić twórcy filmu nowelowego „Unholy Woman” z 2006 r. – jeszcze jednego kamyczka wrzuconego do ogrodu męskiego szowinizm.

Główną ideą, która przyświeca twórcom „Unholy Woman”, zdaje się być teza, że do kobiety bez noża (ostrego jak brzytwa) nie podchodź. Bo oto w pierwszej, z trzech składających się na film, historii „Rattle Rattle” kobieca postać jest najdosłowniej potworem (a druga kobieca bohaterka – ofiarą, czyli pełna gama). W „Nagane” – najdziwniejszym filmie z całego zbioru, nawet do końca nie wiadomo czy mamy do czynienia z istotą ludzką, choć nikt nie wątpi, że kobiecą. W trzeciej opowieści, najbardziej klasycznej „Inheritance” natomiast twórcy straszą nas wyrodną matką, a zatem też formą spotworniałą. Na szczęście, oglądając „Unholy Woman” nie odnosi się wrażenia, że ogląda się wściekłą, antyfeministyczną agitkę w barwach horroru. To zasługa typowo japońskiej atmosfery groteski, dziwności i surrealizmu (rozumianego potocznie). „Unholy Woman” staje się zatem formą filmowego koszmaru, w którym kobietom przypada rola sennych mar. A mary – wiadomo - ulatniają się wraz z przebudzeniem.
Ale po kolei.

„Rattle, Rattle” (rez. Keita Amemiya )

Fabularnie jest to historia tak absurdalna, że można słusznie podejrzewać iż mamy do czynienia z parodią ghost story. Ogląda się tę historię jednak znakomicie, o ile oczywiście nie przeszkadza nam logika sennego koszmaru i świadomy kicz (widoczny w postaci upiora i efektach specjalnych). W „Rattle, Rattle” obecny jest długowłosy upiór, ale raczej trudno tę nowelkę uznać za kolejnego przedstawiciela J-horroru. Cała fabuła sprowadza się bowiem do ucieczki głównej bohaterki, Kanaki przed nieustępliwą zjawą. Nie wiadomo dlaczego nieszczęsna stała się obiektem zaciekłych ataków sił nadprzyrodzonych. Nie wiadomo również kim jest i czego chce prześladująca bohaterkę kobieta w czerwieni. W pewnym momencie staje się jednak jasne, że reżyser puszcza do widza oko i tak naprawdę liczą się jedynie groteskowe, dziwaczne (i całkiem przerażające) sceny grozy. I trzeba przyznać, że te akurat udają się przednie (upiór z wydłużającą się szyją). „Rattle Rasttle” nie ma głębszych ambicji, ale miłośnicy zwariowanego kina z dużym poczuciem czarnego humoru powinni czuć się usatysfakcjonowani.

„Nagane” (reż. Takuji Suzuki)

Jeśli „Rattle Rattle” wydał się nam opowieścią szaloną i pokręconą niczym bawoli róg, to co powiedzieć o drugiej z historii składających się na „Unholy Woman”? Co ciekawe wrażenie niesamowitości potęguje jej realistyczny charakter. Sekiguchi pracuje w warsztacie samochodowym. Jego szef umawia go z siostrą Nagane. Niby nic niezwykłego. Ale Nagane nie jest zwyczajną młodą dziewczyna. Część ciała powyżej talii, wraz z głową i z rękoma ukryta jest pod zgrzebnym workiem na kartofle. Na dodatek dziewczyna (o ile nią jest) wydaje się z siebie nieartykułowane pomruki, a spod uchylonego rąbka worka wypada kawał czerwonego mięsa. Nic dziwnego, że Sekiguchi jest przerażony. Nagane jednak nie odstępuje go na krok. Wygląda, że się zakochała w chłopaku.

Dziwaczność noweli Suzukiego wynika ze zderzenia realistycznego tła z fanatycznym, surrealistycznym elementem – postacią Nagane. Prosty pomysł, by z pomocą zwykłego worka ukryć połowę kobiecej sylwetki, czyni z bohaterki figurę groteskową (a w niektórych momentach nawet zabawną), lecz także bogatą w metaforyczne znaczenia. Kim jest Nagane? Pragnącym uczucia bliskości odmieńcem, metaforą niepoznawalnej, śmiertelnie niebezpiecznej kobiecości, „zgrzytem” w realistycznie przedstawionym świecie obrazu Suzukiego? Możliwe, że wszystkim tym na raz a jednocześnie czymś jeszcze innym. Intrygująca, oryginalna, wymagająca jednak od widzów dużej otwartości na zaproponowaną formułę – przyznajmy – na granicy idiotycznego wygłupu.

„Inheritance” (reż. Keisuke Toyoshima)

Zrealizowana pod nadzorem Takshiego Shimizu opowieść jest historią najmniej zaskakującą. Sakeo wraz z kilkuletnim synkiem, Michio powraca w rodzinne strony. W domu panuje jednak nieprzyjemna atmosfera spowodowana wciąż żywymi wspomnieniami z przeszłości. Gdy Saeko było małą dziewczynką jej starszy brat Masahiko zaginął bez wieści. Przynajmniej taką wersję opowiada Michio Saeko. Tymczasem wkrótce w rodzinnym domu zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Michio widzi małego chłopca błąkającego się w domu a jego matka zachowuje się coraz dziwniej – jest agresywna i najwyraźniej chce zabić własnego syna.

Zdecydowanie najsłabsza część, ponieważ nie tylko niczym nie zaskakuje (łatwo się domyślić, że historia z rzekomym zaginięciem Masahiko znajdzie powtórzenie w losie Michio), ale też kompletnie nie przekonuje. Błąd twórców tej noweli polega na tym, że w wiarygodny sposób nie ukazują przemiany, jaka dokonuje się w zachowaniu Saeko. Dlaczego z kochającej matki przemienia się w psychopatkę, polującego na własnego syna? Mamy oczywiście do czynienia ze znaną japońskiemu kinu grozy figurą bukimi haha mono, czyli ”monstrualną matką”, lecz w obrazie nie ma ani ona głębi postaci matki z „Blind Beast” ani nie jest tak przerażająca jak matka w „Organ” czy „Slit-Mouthed Woman”.

„Unholy Woman” można odebrać jak zapis męskich leków przez nie dającą się okiełznać, niepokojącą i groźną kobiecością. Ale można film odebrać także jako wyraz szczerej fascynacji Kobietą – tak różną od mężczyzn i tak niepojętą dla męskiego, logicznego, ale nieco ograniczonego rozumienia świata.

Screeny

HO, UNHOLY WOMAN a.k.a. Kowai Onna HO, UNHOLY WOMAN a.k.a. Kowai Onna HO, UNHOLY WOMAN a.k.a. Kowai Onna HO, UNHOLY WOMAN a.k.a. Kowai Onna HO, UNHOLY WOMAN a.k.a. Kowai Onna HO, UNHOLY WOMAN a.k.a. Kowai Onna

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ potężna dawka groteski, surrealizmu i dziwaczności
+ intrygujące dwie pierwsze nowele
+ surrealistyczny humor
+ kilka zapadających w pamięć scen grozy
+ oryginalność „Nagane”
+ fascynująca, przerażająca kobiecość

Minusy:


- nowela „Inheritance”
- balansowanie na granicy kiczu i idiotycznego wygłupu
- raczej dla wąskiego grona odbiorców

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -