Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:WHEN A STRANGER CALLS (1979)

WHEN A STRANGER CALLS (1979)

Kiedy dzwoni nieznajomy

ocena:6
Rok prod.:1979
Reżyser:Fred Walton
Kraj prod.:USA
Obsada:Charles Durning, Carol Kane, Colleen Dewhurst, Tony Beckley, Ron O'Neal
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:7
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, iż Fred Walton, kręcąc w 1979 roku „When a Stranger Calls”, był pod dużym wrażeniem mającego premierę rok wcześniej „Halloween” Johna Carpentera. Oba filmy bowiem mają bardzo wiele ze sobą wspólnego – opiekunkę do dziecka nękaną przez psychopatę, jego ucieczkę ze szpitala psychiatrycznego, wreszcie mającego poczucie misji tropiciela przekonanego o wyjątkowej demoralizacji uciekiniera. Trzeba jednak od razu nadmienić, iż obraz Waltona nie jest tylko mierną kopią swego słynniejszego poprzednika. Wykorzystuje kilka wcześniej wykorzystanych schematów fabularnych, lecz realizuje je w zupełnie inny sposób niż Carpenter.

Młoda dziewczyna, Jill, zostaje wynajęta przez państwo Mandrakis, aby popilnować ich dzieci podczas jednego z weekendowych wieczorów. Zaraz po wyjściu gospodarzy bohaterkę zaczynają nękać głuche telefony. Jej przerażenie sięga zenitu, kiedy podczas telefonicznej rozmowy z nieznanym mężczyzną uświadamia sobie, że jest przez niego obserwowana. Powiadomienie policji okaże się tylko wstępem do mającego trwać latami koszmaru.

Film Waltona podzielony jest na trzy części. Pierwsza opowiada o zmaganiach młodej studentki z terroryzującym ją psychopatą. Jednakże srodze pomyliłby się ten, kto chciałby zobaczyć w tym fragmencie szaleńca biegającego z wielkim nożem za nieustannie wrzeszczącą dziewoją. Reżyser bowiem jak ognia unika dynamicznych, krwawych i pełnych przemocy scen. Posiłkując się suspensem, powoli buduje napięcie, zmierzając do efektownego zwrotu akcji. O tym, co stało się w domu państwa Mandrakis, dowiadujemy się w drugiej części filmu dzięki rozmowom pracujących nad sprawą policjantów. Sześć lat bowiem po tragicznych wydarzeniach z udziałem Jill, ich sprawca ucieka ze szpitala psychiatrycznego. Szybko udaje mu się wtopić w tłumy dzień i noc nawiedzające ulice Nowego Jorku. Zgubionemu, bez grosza przy duszy udaje się poznać ludzi, którzy nie wiedzą o jego kryminalnej przeszłości. Jednak jego tropem rusza policjant, który przed laty pracował nad sprawą mordu w rezydencji Mandrakisów. Tropiony niczym zwierzyna psychopata znowu przypomina sobie o Jill. Tyle że teraz bohaterka nie jest już studentką, lecz matką dwojga małych dzieci.

Początkowo film Waltona miał być krótkometrażówką zatytułowaną „Sitter”. Dopiero sukces „Halloween” uświadomił reżyserowi, jaki potencjał tkwi w jego pomyśle. Nic więc dziwnego, iż Amerykanin postanowił rozpisać swój koncept na dzieło długometrażowe. Ten krok okazał się brzemienny w skutkach. Problem z filmem Waltona polega bowiem na tym, iż jest on bardzo nierówny. Początek, jak i zakończenie „When a Stranger Calls” ze względu na oddanie atmosfery matni czy fantastyczne kreowanie napięcia powinny wielu fanom horroru na długo zapaść w pamięci. Oprócz tego, zainteresowanym historią gatunku motyw terroryzowanej opiekunki do dziecka z filmu Waltona skojarzy się nie tylko z przywoływanym już tu „Halloween” Carpentera, lecz także z filmami Wesa Cravena oraz Ti Westa.

Trudno jednak cokolwiek dobrego powiedzieć na temat środkowych kilkudziesięciu minut obrazu Waltona. W tej części obserwujemy policyjne poszukiwania zbiegłego z zakładu psychiatrycznego Curta Duncana. Po ucieczce bohater stara się odnaleźć na ulicach Nowego Jorku. Nie może jednak w metropolii znaleźć swojego miejsca, które mogłoby stać się początkiem jego nowego życia. Odrzucony przez samotną kobietę, pobity, niemający dachu nad głową, wreszcie ścigany zarówno przez policję jak i detektywa, nie daje rady żyć niczym inni, praworządni obywatele. Zaszczuty przez otaczających go ludzi przypomina sobie poprzednie wcielenie, zdeprawowanego mordercy łaknącego ludzkiej krwi.

Mnie nie przekonała ani konwencja kryminału zastosowana w tej części przez Waltona, ani teza, jakoby miejski moloch pokroju Nowego Jorku sprawiał, iż w człowieku rodzą się mordercze zapędy. Trudno mi także było pogodzić się z faktem, iż reżyser w przeciwieństwie np. do Carpentera postanowił w pewien sposób usprawiedliwić swojego bohatera, dając do zrumienia, iż za uczynioną przez niego rzeź w równym stopniu oprócz niego jesteśmy również odpowiedzialni my. Widzimy bowiem Duncana w różnych, najczęściej zwyczajnych sytuacjach, w których stara się naśladować otaczających go ludzi. W pubie pragnie nawiązać konwersację z samotna kobietą, później prosi ją o filiżankę kawy, wreszcie kiedy nie ma za co kupić jedzenia, prosi o pieniądze przypadkowych przechodniów. Nie do końca także rozumie, dlaczego on, a nie sutenerzy, dilerzy narkotyków czy cała armia innych nowojorskich przestępców, stał się ofiarą policyjnej nagonki.

Podsumowując te rozważania, nie pozostaje mi nic innego, jak stwierdzić, iż reżyser zrobił poważny błąd w taki, a nie inny sposób mieszając konwencje. Nie twierdzę, iż horror nie może współistnieć z filmem kryminalnym, lecz Waltonowi we „When a Stranger Calls” takie zestawienie nie wyszło. Podobnie rzecz się ma z niektórymi kreacjami aktorskimi. Mam tu na myśli przede wszystkim Carol Kane (Jill Johnson) i Charlesa Durninga (detektyw John Clifford). Nie zmienia to jednak faktu, iż obraz Waltona powinien zajmować dość ważne miejsce w poczcie filmów grozy mających istotny wpływ na rozwój gatunku. Potwierdzeniem tej tezy jest niewątpliwie znakomity „The House of the Devil” Ti Westa, którego duża część jest kopią „When a Stranger Calls” (tyle że o wiele lepszą od pierwowzoru). Oprócz tego jestem przekonany, iż dzieło Waltona spodoba się wszystkim fanom takich klasyków jak „Psycho”, „Black Christmas” czy Halloween”.

Screeny

HO, WHEN A STRANGER CALLS (1979) HO, WHEN A STRANGER CALLS (1979) HO, WHEN A STRANGER CALLS (1979) HO, WHEN A STRANGER CALLS (1979) HO, WHEN A STRANGER CALLS (1979) HO, WHEN A STRANGER CALLS (1979)

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kapitalny początek
+ świetne zakończenie
+ momentami trzyma w napięciu
+ atmosfera osaczenia
+ wiarygodny Tony Beckley

Minusy:

- aktorstwo (oprócz Tony’ego Beckley’a)
- nierówny
- momentami nudzi
- niektóre dialogi bawią zamiast straszyć

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -