Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:LAKE MUNGO

LAKE MUNGO

Lake Mungo

ocena:8
Rok prod.:2008
Reżyser:Joel Anderson
Kraj prod.:Australia
Obsada:Talia Zucker, Rosie Traynor, David Pledger, Martin Sharpe
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:6.2
Głosów:5
Inne oceny redakcji:

Jeszcze niedawno cały świat zachwycał się horrorem Orena Peli „Paranormal Activity”. Wielu recenzentów okrzyknęło go najstraszniejszym filmem historii kina. Ponoć podczas seansu palpitacji serca dostał sam Steven Spielberg. Jakkolwiek nie ocenialibyśmy dzieła urodzonego w Izraelu reżysera, pewnym jest, iż Peli nie był pierwszym, który spróbował przestraszyć widzów za pomocą konwencji quasi reportażu. Wcześniej podobnego chwytu imali się choćby Daniel Myrick & Eduardo Sánchez w słynnym „Blair Witch Project”, John Erick Dowdle w „The Poughkeepsie Tapes” czy Hiszpanie Jaume Balagueró i Paco Plaza w filmie „[REC]”. Okazuje się jednak, iż obok wyżej wymienionych przeze mnie dzieł, znanych i uznanych, istnieją inne, wcale nie gorsze, horrory, którym twórcy nadali paradokumentalną formę. Jednym z nich jest australijski „Lake Mungo” Joela Andersona pokazywany w ramach 4 edycji After Dark HorrorFest.

22 grudnia podczas rodzinnego pikniku nieopodal rzeki w pobliżu zapory w Ararat w niewyjaśnionych okolicznościach ginie 16-letnia Alice Palmer. Dwa dni później rodzice oraz brat dziewczyny zostają poinformowani, iż policja odnalazła ciało zaginionej. Próbujący radzić sobie z rodzinną tragedią Palmerowie odkrywają, iż w ich domu zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy. Na podstawie tajemniczych hałasów uświadamiają sobie, iż w mieszkaniu oprócz nich znajduje się ktoś jeszcze. Cała trójka przekonana jest, iż mają do czynienia z duchem Alice. Poprzez liczne próby uchwycenia obecności tragicznie zmarłej córki Palmerowie odkrywają, iż ich ukochana dziewczyna prowadziła drugie życie. Znajdują bowiem kasetę wideo oraz pamiętnik z najbardziej intymnymi zwierzeniami Alice. To w nim znajdują zapiski o niezwykłych, często bardzo mrocznych wydarzeniach w życiu nastolatki. Kluczowym okazuje się obóz, na którym Alice była kilka miesięcy przed śmiercią. Palmerowie postawiają pojechać nad Jezioro Mungo, by przekonać się, co zmieniło życie rezolutnej dotąd i kochającej życie dziewczyny.

Trudno jest w sposób jednoznaczny ocenić film, w którym konwencję gatunkową potraktowano w sposób instrumentalny. Fan danego gatunku będzie kręcił nosem, kiedy oglądany przez niego obraz nie jest „czystym” horrorem/komedią/westernem. Z drugiej strony widz poszukujący w kinie czegoś oryginalnego i niebanalnego, widząc wykorzystane w filmowej narracji schematy gatunkowe skreśli takie dzieło, wszak przecież panuje przekonanie, iż tzw. kino gatunków ma charakter rozrywkowy, a co za tym idzie masowy. Takim niejednoznacznym obrazem jest właśnie „Lake Mungo”. Z jednej strony bowiem w modny ostatnio sposób opowiada o nawiedzonym przez duchy domu. Jego mieszkańcy szybko wpadają na pomysł, aby obecność nadnaturalnego gościa uchwycić za pomocą kamer i aparatów fotograficznych. Co więcej, bohaterowie decydują się wynająć medium, które będzie starało się skontaktować rodzinę z duchem ich niedawno zmarłej córki. Oprócz tego rodzina Palmerów, nienależąca do żadnego kościoła i sceptycznie odnosząca się do zjawisk paranormalnych, cały czas doświadcza w swoim domu obecności jakiejś istoty. Z jeszcze większą intensywnością wyczuwa ją Ray Kemeny, zaproszony przez rodziców Alice specjalista od duchów. Wreszcie filmy i fotografie przekonują bohaterów, iż w ich domostwie rzeczywiście przebywa zjawa łudząco podobna do nieżyjącej dziewczyny. Zarówno jej rodzice jak i brat zaczynają mieć wątpliwości, czy wyłowione w rzece zwłoki na pewno należały do Alice.

W tym momencie elementy horroru w filmie Andersona schodzą na drugi plan. Zdecydowanie ważniejszym staje się wizerunek przeciętnej australijskiej rodziny, której życie nie tylko naznaczone zostaje tragedią, lecz także zetknięciem z czymś, co dotąd zdecydowanie odrzucali - trudnymi do zdefiniowania zjawiskami paranormalnymi. To one stają się dla Palmerów bodźcem do poszukiwania prawdy o swojej córce. Okazuje się bowiem, iż Russell i June, rodzice Alice, niewiele o niej wiedzieli. Co więcej, dzięki ogromnej ilości wywiadów ze znajomymi Palmerów oraz ich bliższą i dalszą rodziną „Lake Mungo” staje się portretem domu, w którym z najróżniejszych powodów jego członkowie nie żywili względem siebie przesadnie gorących uczuć. Dopiero śmierć jednego z domowników staje się dla pozostałych członków rodziny niezwykle silnym impulsem zarówno do odkrycia przyczyn tragedii, jak również do wnikliwej analizy bardzo skomplikowanych nieraz więzów rodzinnych.

Najtrudniejsze zadanie, przed jakim stanął Joel Anderson, to uczynienie swojego obrazu wiarygodnym. Forma reportażu bowiem ma nas, odbiorców, zmylić i sprawić, abyśmy historię przedstawioną w filmie potraktowali jako opartą na faktach. Jakakolwiek fabularna niekonsekwencja czy próba zaskoczenia efekciarskimi trickami audio-wizualnymi mogą sprawić, iż starania twórców, byśmy uwierzyli w ich opowieść, w jednej chwili spalą na panewce. Jestem przekonany, iż dla Andersona w „Lake Mungo” wiarygodność i prawdopodobieństwo świata przedstawionego były kwestiami priorytetowymi. Argumentem potwierdzającym tę tezę, może być fakt, iż na rzecz wielowymiarowej ekspozycji bohaterów reżyser zrezygnował z dynamicznej i pełnej niesamowitych twistów akcji. Dzięki temu twórcy mają czas nie tylko na to, by wysłuchać, co mają do powiedzenia postacie, lecz także bardzo dokładnie pokazać otoczenie, w którym na co dzień one egzystują. W przypadku „Lake Mungo” powolna narracja wcale nie jest jego wadą, wręcz przeciwnie, wiele długich ujęć przedstawiających australijską prowincję ma swój głęboki sens. Nie tylko wprowadza odbiorcę w swego rodzaju trans zwieńczony mrożącą krew w żyłach sceną kulminacyjną, lecz także nadaje jej wymiar uniwersalny dobitnie sugerujący, iż nagłej, pełnej tajemnic śmierci nie ograniczają południki i równoleżniki.

Na przełomie lat 90. za sprawą „Twin Peaks” Davida Lyncha i Marka Frosta świat zadawał sobie pytanie, kto zabił Laurę Palmer. Z równie zagadkową śmiercią nastoletniej bohaterki o nazwisku Palmer mamy do czynienia w filmie „Lake Mungo”. Szczerze polecam zagłębienie się w tajemnicę wydarzeń przedstawionych przez Joela Andersona.

Screeny

HO, LAKE MUNGO HO, LAKE MUNGO HO, LAKE MUNGO HO, LAKE MUNGO HO, LAKE MUNGO HO, LAKE MUNGO

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ ciekawa historia
+ pomysł twórczego wykorzystania konwencji horroru
+ bardzo wiarygodny portret rodziny dotkniętej tragedią
+ konsekwentnie zastosowana forma reportażu
+ niesamowita scena kulminacyjna
+ solidne aktorstwo

Minusy:

- dla niektórych powolne tempo akcji może być nie do przebrnięcia

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -