Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SAMURAI PRINCESS a.k.a  Samurai purinsesu: Gedô-hime

SAMURAI PRINCESS a.k.a Samurai purinsesu: Gedô-hime

Samurai Princess

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Kengo Kaji
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Aino Kishi, Dai Mizuno, Asuka Kataoka, Mao Shiina, Miki Hirase, Mitsuru Karahashi
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Oglądanie azjatyckich horrorów nie jest łatwym zajęciem. A to ze względu na specyficzne podejście twórców do kina gatunków. Gatunek filmowy zawiera rodzaj instrukcji obsługi dla widza. Tę instrukcję stanowi konwencja lub schematy fabularne, które są dla odbiorcy wskazówką czego się może spodziewać po danym gatunku i czego od niego się wymaga. Kiedy oglądamy film przynależny do gatunku komedii, otrzymujemy jasny przekaz, że należy oczekiwać po nim humoru, ale jednocześnie poczucia humoru wymaga się od nas. Gdy mierzymy się z horrorem liczymy, że zobaczymy coś przerażającego, ale zarazem konieczne staje się zawieszenie naszej niewiary, jeśli chcemy mieć przyjemność z oglądania. Problem zaczyna się wtedy, gdy jeden film odwołuje się do wielu gatunków. Czego bowiem się spodziewać? Jak zareagować? Gatunkowe mieszanki nie ułatwiają nam zadania. Wymagają bowiem otwartości umysłu na zaproponowaną formułę. Może dlatego kino azjatyckie, które bardzo często sięga po gatunkowy misz-masz, ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Nie każdy jest bowiem w stanie zaakceptować krwawy horror z domieszką science-fiction, kina akcji, komedii i dramatu. Ale jeśli zaakceptuje, to być może przychylnym okiem spojrzy na taki film jak „Samurai Princess”.

Akceptacji wymaga już samo streszczenie absurdalnej fabuły. Bliżej nieokreślony czas. W Lesie Nieskończoności toczy się zaciekła walka między ludźmi a cyborgami zwanymi Mecha. Tych drugich reprezentuje przede wszystkim psychopatyczna para artystów-morderców: Shachi i zakochana w nim Kocho. Kochankowie wraz z bandą złoczyńców mordują (a właściwie szatkuje) napotkanych homo sapiens, układając z ich szczątków groteskowo-makabryczne rzeźby. Jedną z ofiar gangu mecha jest grupa dziewcząt, wśród których znalazła się tytułowa bohaterka. Do życia przywraca ją szalony naukowiec Kyoraku oraz tajemnicza mniszka Nonne, która umieszcza w ciele cyborga dusze pomordowanych dziewcząt. Odrodzona jako mecha bohaterka staje się tytułową Księżniczką – mścicielką wyposażoną w różnorakie bronie. W krucjacie przeciwko Shachi pomaga jej tajemniczy muzyk Gekko. Konfrontacja mścicielki i oprawców wydaje się nieunikniona.

Oto kolejny owoc, który wydała na świat „maszynowa dziewczyna” Noburo Iguchiego z 2007 r.. Kto wie co mam na myśli, z łatwością umieści splatter Kengo Kaji w stosownej szufladce. Można by ją opatrzyć etykietką „krwawe kuriozum”, gdyby takie określenie oddawało istotę tej szalonej stylistyczno-gatunkowej hybrydy. Bo, owszem mnogość gore jest imponująca – już jedno z pierwszych ujęć przedstawia odciętą głowę, rozdeptaną na krwawą miazgę. Ujęcia ukazujące stosy fragmentów ludzkich ciał powtarzają się niczym refren w piosence. Krew radośnie tryska, niczym woda pod ciśnieniem z pękniętej rury. Jest przy tym groteskowo, bo za efekty gore odpowiada doskonale znany fanom japońskich splatterów Yoshihiro Nishimura, twórca, któremu nowa fala japońskich horrorów gore - obok Noburo Iguchiego- zawdzięcza najwięcej. Makabryczno-groteskowe pomysły, którymi Nishimura uatrakcyjnia kolejne filmy tym razem obejmują m.in. surrealistyczne „rzeźby” z ludzkich szczątków, mutanta posklejanego z męskich i kobiecych organów, odczepiane piersi-granaty, różnego rodzaju tnąco-wiercące narzędzia wyrastające z ciał bohaterów oraz zdumiewającą scenę wyciągania mózgu z otwartej czaszki. Kto jednak widział „The Machine Girl” czy „Tokyo Gore Police” nie będzie zaskoczony – można odnieść wrażenie, że Nishimura tworzy swoje makabreski taśmowo, a na dodatek w „Samurai Princess” nie wydaje się nazbyt twórczy. Istotniejsze jest, że karykaturalna przemoc i groteskowe gore wpisuje się w poetykę campu.

Szczerze powiedziawszy to właśnie ta szczególna stylistka łącząca kicz z tandetą i różnego rodzaju okropieństwami wydaje mi się jedną z najciekawszych w „Samurai Princess”. Właściwie wszystkie nowe splattery można by określić mianem campowych, choć wydaje się, że najlepiej pasuje ona do horroru Kaji. Słowo „camp” najbliższe jest polskiemu słowu „zgrywa” i „Samurai Princess” można by tak potraktować. Charakterystyczne dla tego rodzaju estetyki jest dyskwalifikacja treści na rzecz formy. Susan Sontag pisała: „(Camp) wyraża zwycięstwo "stylu" nad "treścią", "estetyki" nad "moralnością", ironii nad powagą. Istotą jest także zamierzona sztuczność i przesada. To dlatego krew przypomina zabarwioną na czerwono wodę, wysterylizowany z realizmu świat przedstawiony jest do bólu sztuczny, przemoc zaś jest doprowadzona do karykaturalnej przesady. „Samurai Princess” stanowi zresztą doskonały obiekt do przeprowadzenia na nim wykładu, czym jest camp. Ale nie ma takiej potrzeby. Niech nam wystarczy jeszcze jedno stwierdzenie Sontag: „Styl jest wszystkim”. Uwagę tę na dobrą sprawę można odnieść do wszystkich „nowych” splatterów.

Drugim z wartych zauważenia elementów filmu Kaji jest próba włączenia do absurdalnej fabuły nieco głębszych treści. Pojawia się wątek tożsamości Księżniczki. Kim jest bowiem bohaterka: robotem czy człowiekiem? Mówi się o niej, że jest maszyną i że działa wedle programu komputerowego, a jednak wykazuje ludzkie odruchy. Ostatecznie to ludzki pierwiastek - w postaci tak banalnej jak dusza - okaże się decydujący w finałowym pojedynku. Interesująca jest w poruszonym kontekście scena erotyczna, w którym księżniczka kocha się z Geko. W pewnym momencie dziewczyna zaczyna czuć ciepło promieniujące z rozpalonego namiętnością ciała Geko i jej własnego. Cała scena okazuje się rozgrywać tylko w umyśle Księżniczki. Zastanawiający, niemal poetycki moment.

Tym bardziej trudno jest ocenić horror Kajii. Z jednej strony film jest ostentacyjnie niepoważny a z drugiej pobrzmiewa w nim nuta zadumy. A przecież mamy jeszcze groteskę, makabrę, absurd, stylistyczno-gtaunkowy eklektyzm, aluzje do japońskiej popkultury (mecha, gejsze, cyborgi, samurajowie, Budda itp.). Trudny orzech do zgryzienia. „Samurai Princess”, jeśli porównać do dwóch klasyków nurtu: „The Machine Girl” i „Tokyo Gore Police” wypada słabiej. Ten pierwszy ma przewagę w inteligentnej ironii oraz świeżością, na tle „Tokyo Gore Police” horror Kaji wypada gorzej na płaszczyźnie surrealistycznej groteski i efektów gore. Niemniej ma też kilka rzeczy do zaoferowania godnych odnotowania czyniąc „Samurai Princess” obrazem w ramach specyficznej konwencji wystarczająco interesującym Wystarczająco na siedem czaszek z minusem.

Screeny

HO, SAMURAI PRINCESS a.k.a  Samurai purinsesu: Gedô-hime HO, SAMURAI PRINCESS a.k.a  Samurai purinsesu: Gedô-hime HO, SAMURAI PRINCESS a.k.a  Samurai purinsesu: Gedô-hime HO, SAMURAI PRINCESS a.k.a  Samurai purinsesu: Gedô-hime HO, SAMURAI PRINCESS a.k.a  Samurai purinsesu: Gedô-hime HO, SAMURAI PRINCESS a.k.a  Samurai purinsesu: Gedô-hime HO, SAMURAI PRINCESS a.k.a  Samurai purinsesu: Gedô-hime HO, SAMURAI PRINCESS a.k.a  Samurai purinsesu: Gedô-hime

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ szalona mieszanka gatunkowo-stylistyczna
+ podręcznikowy przykład stylistyki campu
+ mnóstwo gore
+ groteskowa makabra
+ absurdalny humor
+ ciekawy wątek dramatyczny

Minusy:

- wymaga sporej tolerancji na zaproponowaną formułę
- pod pewnymi względami gorszy niż „The Machine Girl” i „Tokyo Gore Police”
- mniej pomysłowy
- dla wielu może być niestrawny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -