Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:FROZEN

FROZEN

Frozen

ocena:7
Rok prod.:2010
Reżyser:Adam Green
Kraj prod.:USA
Obsada:Emma Bell, Shawn Ashmore, Kevin Zegers, Ed Ackerman, Rileah Vanderbilt
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:7
Ocena użytkowników:8.2
Głosów:5
Inne oceny redakcji:

Zdaję sobie sprawę, że wielu spośród nas nie przepada za długą i mroźną zimą, mimo jej piękna wizualnego oraz źródła inspiracji dla wszelkiej maści artystów. Piszę to jednak, aby zawczasu uprzedzić Szanownych Czytelników, że po lekturze tej recenzji może Wam gwałtownie spaść temperatura ciała. Potraktujcie więc jej treść jako trening z survivalu w warunkach zimowych.

Od razu będę bił się w piersi w samokrytyce, ponieważ umieszczenie recenzji Frozen na łamach naszego serwisu może się niektórym wydać nadużyciem. Film NIE jest bowiem żadnej maści horrorem, a nawet daleko my do filmu grozy. Cóż więc zdecydowało o pojawieniu się jego recenzji? Moim skromnym zdaniem Adam Green uchwycił w tym nieskomplikowanym i bezpośrednim filmie sedno ludzkiego strachu. Zachowania przedstawionych postaci są autentyczne i, mimo iż można zarzucić scenariuszowi naciąganie wielu faktów, sedno sprawy pozostaje bardzo mocne: „lektura” filmu dostarcza zupełnie szczerego i realnie doświadczanego strachu. Oto powód, dla którego czytać będziecie niniejszą recenzję.

Fabularnie rzecz prezentuje się niezawile i dość standardowo. Bohaterowie to, oczywiście, młodzi ludzie. Tym razem śledzimy poczynania trójki młodych Amerykanów: Parkera (ona), Joe'a i Dana, która wybrała się na weekend narciarski. Pomimo zapadających ciemności udaje im się namówić osobę kierującą wyciągiem krzesełkowym (Jason) na ostatni wjazd na górę. Gdy nasi bohaterowie są w drodze na szczyt, Jason czuje naglącą potrzebę udania się na stronę. Przekazuje więc kierowanie wyciągiem koledze, a sam leci biegiem do toalety. Przedtem informuje jednak kolegę, żeby zaczekał, aż z góry znajdą ostatni trzej narciarze (mając na myśli naszą trójkę). Pech chce, że podczas wjazdu na szczyt widać trzech innych narciarzy, którzy zjeżdżają właśnie stokiem w dół, prosto pod krzesełkiem wiozącym naszych bohaterów. Gdy narciarze docierają pod wyciąg, kolega Jasona uznaje, że mowa była właśnie o tej trójce amatorów nocnego zjeżdżania i wyłącza wyciąg. W ten sposób unieruchamia naszych bohaterów w połowie drogi, kilka metrów nad ziemią. Gasną światła, zapada noc, a wraz z jej nadejściem gwałtownie spada temperatura. Od tej chwili będziemy śledzić walkę całej trójki z zimnem, odmrożeniami, paniką, rezygnacją, a także ich mniej i bardziej rozpaczliwe próby wydostania się z matni. Nie widzę sensu opowiadania kolejnych etapów rozwoju fabuły, ponieważ zniszczy to odbiór filmu. Nie znaczy to jednak, że dzieło Adama Greena obfituje w zaskakujące zwroty akcji czy zapierające dech w piersiach dylematy moralne. Nic z tych rzeczy. Ośmielę się powiedzieć, że oglądanie dalszych wydarzeń to niczym fabularyzowany odcinek Szkoły przetrwania, którą od dawna możemy oglądać na Discovery w wykonaniu niestrudzonego Beara Gryllsa.

Niezaprzeczalną siłą filmu jest postawienie na najprostszy schemat walki człowieka z przyrodą i własnym strachem. Trójka naszych bohaterów musi sobie poradzić w sytuacji, która ich całkowicie zaskoczyła i przerosła. Myślę, że zastosowanie typowego łańcucha zdarzeń – od pełnej paniki i rozpaczy (zwłaszcza w wykonaniu Parker), po pierwsze, nieprzemyślane i w konsekwencji nieudane próby wyjścia z sytuacji (Dan), aż po rezygnację i podjęcie wreszcie jakiejś skutecznej próby ujścia z życiem – jest zgodne z oczekiwaniami widza i rzeczywistością. Wielu z nas nie miałoby zupełnie pojęcia jak postąpić w takiej sytuacji, a inni uciekaliby się już to do brawury wymieszanej z szaleństwem, już to do lamentowania i całkowitej bierności. Zachowanie rozsądku i zdolności do analitycznego myślenia w sytuacjach skrajnych to przymiot rzadki. Dopiero empiryczne doświadczenie sytuacji bezpośredniego zagrożenia może nam powiedzieć, jacy sami jesteśmy.

Wielkie brawa należą się Adamowi Greenowi za stworzoną w filmie atmosferę. Skrajne (jak na warunki takich gór) zimno, mroźny krajobraz, padający śnieg i zamarznięte krople, postępujące odmrożenia na twarzach bohaterów, a do tego całkowicie, zdawałoby się, beznadziejna sytuacja, w jakiej się znaleźli, niesamowicie oddziałuje na widza. W filmie nie dzieje się zbyt wiele, a minimalizm scenerii i zredukowanie liczby aktorów obecnych na ekranie do trójki (potem do dwójki) to ryzykowny zabieg, który może zamienić film w amatorsko spreparowaną nudę i banał. I tu jednak Green wychodzi obronną ręką: stawia na psychologię bohaterów, którzy rozmową ze sobą starają się dodać sobie otuchy i zmusić umysł do walki o przeżycie. Tematyka rozmów jest dość niewyszukana, ale pamiętajmy, że rozmawiają ze sobą młodzi studenci college’u, których świat kręci się wokół związków, nauki i uprzyjemniania sobie życia. W tym kontekście dialogi wypadają dobrze i absolutnie nie nużą. Ani przez moment widok dwojga młodych ludzi siedzących na tej samej ławeczce kilka metrów nad ziemią nie jest męczący czy irytujący. Ogląda się to tak samo interesująco, jak wspomniany cykl Mr Gryllsa.

Na poczet negatywów można zaliczyć uciekanie się do oklepanych zagrywek (obrywające się krzesełko, które nie stąd ni zowąd samo się obluzowuje), nielogiczności (Parker oddaje mocz przez spodnie, ale dziwnym trafem nie przymarza do ławeczki) czy zbyt śmiałych tez o agresji wilków (nie mam pewności, czy zapach krwi u jeszcze żywego człowieka to wystarczający powód ataku, ale ekspertem nie jestem). To wszystko nieco psuje odbiór całości filmu, ale żadną miarą nie stanowi o jego miałkości czy bezsensowności.

Podsumowując film to bardzo duża i sprawnie przygotowana dawka emocji z gatunku survival. Ciężko się tu będzie czegokolwiek przestraszyć, ale odpowiedni i długotrwały poziom napięcia wydaje się gwarantowany. Myślę, że o niewielu filmach będących horrorami mogę to powiedzieć z równym przekonaniem. Dodam także, że młodzi aktorzy poradzili sobie z rolami nadzwyczaj dobrze i myślę, że z powodzeniem mogliby próbować swoich sił w coraz ambitniejszych produkcjach. Film zdecydowanie wart uwagi.

Screeny

HO, FROZEN HO, FROZEN HO, FROZEN HO, FROZEN HO, FROZEN HO, FROZEN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ doskonały klimat i fantastyczna sceneria
+ autentycznie odczuwane zimno i strach
+ prawdopodobne i szczere zachowania bohaterów, którzy nie są herosami, a jedynie zwykłymi ludźmi ogarniętymi strachem i rozpaczą
+ bardzo dobre role młodych aktorów
+ niemal 90 minut nieustannego napięcia na bardzo przyzwoitym poziomie to znakomity wynik

Minusy:

- niepotrzebne uciekanie się do sztampowych zagrywek
- dyskusyjne zachowanie wilków
- chwilami szkoda, że w filmie nie ma większej dawki grozy

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -