Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:NEIGHBOR

NEIGHBOR

Neighbor

ocena:4
Rok prod.:2009
Reżyser:Robert A. Masciantonio
Kraj prod.:USA
Obsada:America Olivo, Christian Campbell, Lauren Rooney, Pete Postiglione, Joe Aniska, Sarah McCarron
Autor recenzji:Drakul
Ocena autora:4
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Here's to a night to remember
Zdrowie niezapomnianej nocy!
(cytat z filmu)

Jeżeli przyjmiemy, że noc, o której mowa w toaście faktycznie mogła być dla niektórych niezapomniana, to z całą pewnością będziemy chcieli prędko zapomnieć o filmie Neighbor. Oczekiwałem, że film będzie przynajmniej krwawy, jeśli nie może być mroczny (bądź odwrotnie), ale to, co zaserwował nam pan Masciantonio da się w zasadzie streścić jednym słowem: kpina.

Dawno nie miałem do czynienia z filmem, który jest od początku do końca bez sensu. Przy całej dbałości o stronę wizualną, szczegóły, tło, dobraną ekipę aktorską, zapomniano chyba o najprostszym wymogu, aby w film spajała jakaś sensowna fabuła. Film nie ma właściwie ani początku, ani końca. Po zakończeniu projekcji ma się wrażenie, że obejrzeliśmy kolejny odcinek jakiegoś bliżej nieznanego serialu o seryjnej morderczyni z zamiłowaniem do tortur. Fabułę można streścić tak: na przedmieściach (wyglądających na nowobogackie) bliżej nieznanego miasta grasuje sobie młoda i atrakcyjna pani, której jedynym zajęciem jest zabijanie przypadkowo spotkanych ludzi. Nie wiadomo na jakiej zasadzie ich wybiera, ale wiemy na pewno, że nie chodzi o proste zabijanie, a długotrwałe znęcanie się nad ofiarami. Sposób jej działania sugeruje, że dama jest bądź solidnie stuknięta, bądź coś z jej przeszłości zrobiło z niej zabójczynię. Oczywiście wyjaśnień nie dostajemy żadnych, a jedna jedyna scena, w której mogłaby paść jakaś odpowiedź zostaje przez tytułową „sąsiadkę” zbyta banalnym komentarzem (cyt.: „Czy to ma jeszcze jakieś znaczenie?”).

Zachowanie naszej morderczyni (w całym filmie nie poznajemy jej imienia) jest w ogóle bardzo dziwaczne, co sugeruje chorobę psychiczną: panienka jest zawsze wesoła, a znęcanie się nad ofiarami stanowi dla niej coś w rodzaju zabawy, bowiem za każdym razem wypróbowuje nowe sposoby kaleczenia/zadawania bólu, mówiąc, że „zawsze chciała sprawdzić, czy to działa”. Czyni to sceny przemocy dość „lekkimi” i odziera je z grozy czy brutalności. Jest to poważny zarzut dla filmu aspirującego do bycia horrorem, ale takie są fakty. W filmie nie ma się czego bać, a większość pokazanych tu scen jest co najwyżej ciekawostką, a nie podszytym przemocą i patologią studium zaburzonej osobowości przestępcy. Środek filmu skupia się na trójce przyjaciół, którzy grają w jednym zespole (szkoda, że w filmie nie widać ich podczas gry). Pech chce, że wpadają oni w oko naszej przeuroczej rzeźniczce, która rozpoczyna sesję tortur w domu Dona – sesja ta będzie trwać aż do końca filmu. Don miał organizować w domu imprezę, co jest idealnym pretekstem do wciągania w matnię kolejnych ofiar – przyjaciół Dona, a także jego i ich dziewczyn. Sposoby męczenia ofiar nie są specjalnie wyszukane (dodać trzeba, że od czasu pierwszych Pił jest to coraz trudniejsze), a film zamienia się w nużącą opowieść o niczym (jak mawia mój znajomy, film „karmi gównem”). W celu zwalczenia postępującego schematyzmu wydarzeń i narastającej nudy, reżyser ucieka się do żonglerki wersjami rzeczywistości, w rozpaczliwej i nieudanej próbie nadania filmowi głębi. Obserwujemy więc nakładanie się na siebie rzeczywistości i próbę zasugerowania widzowi, że Don bądź to cierpi na urojenia związane z torturami, z których uratował go przyjaciel Sam, bądź budzi się z omdlenia, na jakie zapadł w czasie tortur, bądź jego męka trwa dalej, przerywana jedynie epizodami omdleń i makabrycznych snów. Motywem przewodnim tego segmentu filmu staje się tytułowa sąsiadka, która pokazuje swoją wypaloną kwasem twarz (zrobił to Sam ratując Dona w jednej z „wersji” rzeczywistości) wszędzie, gdzie pojawia się Don i morduje bliskie mu osoby. Ponownie robi się przewidywalnie, sztampowo i irytująco, a palec nerwowo wędruje do klawisza przewijania klatek...

Wszelkie próby nadania filmowi drugiego dna spełzają na niczym, gdy okazuje się, że wciąż jesteśmy w tej samej piwnicy w domu Dona, a wokół gęsto ściele się trup jego przyjaciół. „Sąsiadka” bez problemu udaje się na piętro, gdzie rozkręca się impreza (nikt specjalnie nie przejmuje się nieobecnością gospodarza i nie szuka go w najbardziej oczywistych miejscach) i swobodnie porusza się pomiędzy gośćmi, udają idiotkę (robi to zresztą przez większość filmu). Zakończenia filmu nie zdradzę, ale zapewniam, że nie wnosi ona nic do fabuły i wzmaga chęć gwałtownego wywnętrzenia się nad filmem w zaciszu toalety...

Kompletna strata czasu.

Screeny

HO, NEIGHBOR HO, NEIGHBOR HO, NEIGHBOR HO, NEIGHBOR HO, NEIGHBOR HO, NEIGHBOR

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ naprawdę nie wiem za co go dać: może za przetrwanie tego kiczu do końca?

Minusy:

- kompleksowy minus za całokształt tego „dzieła”: fabułę, wykonanie, sztampę, brak polotu, brak początku i końca, bezsensowność zachowań bohaterki – długo można by wymieniać

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -