Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX

ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX

Oneechanbara: The Movie – Vortex

ocena:6
Rok prod.:2009
Reżyser:Tsuyoshi Shôji
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Yu Tejima, Kumi Imura, Rika Kawamura, Chika Arakawa, Akira Ozawa
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6
Głosów:1
Inne oceny redakcji:

Postapokaliptyczna rzeczywistość, hordy żywych trupów, samurajskie pojedynki na miecze i przemierzająca ten świat seksowna łowczyni zombie – po raz drugi. „Oneechanbara: The Movie – Vortex”, mimo iż powtórnie spotykamy w nim Ayę, bohaterką „Chanbary Beauty” (2008) oraz jej siostrę Saki, a fabuła z grubsza prezentuje się podobnie - jest osobną historią. Film zrealizowany na podstawie tej samej serii gier wideo„The OneChanbara” firmy Tamsoft ma wynikające z tego faktu konsekwencje i dla fabuły, charakteru postaci a nawet strony realizacyjnej.

Fabuła rozpoczyna się w miejscu, w którym rozpoczynała się ona w filmie z 2008 r. Tajemnicza korporacja wynalazła silnie uzależniający narkotyk, który zamienia ludzi w zombie. Ukąszeni powiększają tłumy żywych trupów i tak w niedługim czasie na świecie pozostały jedynie niedobitki ludzkości. Wśród niej są dwie siostry, Aya oraz Saki wywodzące się w prostej linii z legendarnego klanu wojowników Imichi. Siostry zajmują się najogólniej mówiąc wyrzynaniem w pień powstałych z martwych umarlaków, lecz nieoczekiwanie same stają się celem „czarnego charakteru” – niejakiej Himiko, kogoś w rodzaju królowej żywych trupów. Ściślej mówiąc Himiko jest zainteresowana szlachetną krwią rodu Imichi, która może zapewnić jej nieśmiertelność. Podstępnie zdobywa w Saki sojuszniczkę, wabiąc ją obietnicą wskrzeszenia zamordowanych rodziców. Z jej pomocą porywa dziewczynkę, Kei, w której żyłach również płynie krew Imichi. Aya nie ma specjalnego wyboru i razem ze starszym bratem dziewczynki wyrusza by uratować Kei i odzyskać siostrę.

Przy omówieniu „Oneechanbara: The Movie – Vortex” trudno uniknąć porównania z obrazem Yoheia Fukudy z 2008 r.. W tamtym filmie Aya zmierzała by powstrzymać dr Sugitę – szalonego naukowca, od którego zaczęło się nieszczęście rasy ludzkiej (reprezentowanej w filmie przez Japończyków) w obrazie Shôji – by powstrzymać Himiko. Z dwóch fabularnie i wizualnie podobnych filmów zdecydowanie wybieram „Chanbare Beauty”, i to nie tylko dlatego, że seans z nią był pierwszy w kolejności. „Oneechanbara: The Movie – Vortex”, tak naprawdę tylko w jednym wygrywa ze swym o rok młodszym rywalem – seksownymi aktorkami. Kumi Imura, Rika Kawamura, Akira Ozawa oraz Yu Tejima, zastępująca w roli Ayi, Eri Otoguro – wszystkie one prezentują przekrój przez najpopularniejsze erotyczne fantazje mężczyzn. Tejima to fantazja o dziewczynach w bikini, Ozawa – to wydekoltowane, obcisłe skóry, czyli coś dla wielbicieli sado-maso, Imura to ulubiona fantazja Japończyków – lolitka w szalonym mundurku i z uroczymi warkoczykami oraz wreszcie Kawamura przywodząca na myśl popularną w Kraju Kwitnącej Wiśni subkulturę cos playerów (osoby przebierające się za postaci z mang, anime gier itp.). Dziewczyny prezentują swoje atrakcyjne kształty bez nachalności, ale da się z łatwością zauważyć, ze twórcy filmu kadrują obrazy jakby przypadkiem umieszczają w nich owe kształty japońskich aktorek.

Niestety cała reszta, choć może nie jest milczeniem, wypada blado na tle filmu z 2008 r., bez jego świeżości i energii. Zawiodła mnie główna bohaterka, która u Fukudy była maszyną do zabijania, aczkolwiek miała też chwile słabości. Aya z „Oneechanbara: The Movie – Vortex” częściej ma chwile słabości niż spuszcza zasłużony łomot żywym trupom. Sceny pojedynków nie sprawiają tak dobrego wrażenia jak w „Chanbara Beauty” – ot, siekanina, kopanina i latanie w powietrzu a`la Matrix. Irytowało mnie także nadużywanie czerwonych filtrów i nieznośny efekty krwi rozbryzganej na szybie, który w założeniu miał potęgować wrażenie jatki, a w istocie psuł przejrzystość kadrów i okazywał się być sprytnym, ale prostackim sposobem na ratowanie budżetu filmu (jego większość pochłonęło chyba krótkie ujęcie z helikoptera). Klasyczne efekty gore zastąpiono na nieszczęście komputerowymi, ale dość tanimi efektami rozpryskujących się zombie. Zresztą lasery, świetliste kule, promienie i inne błyskotki zapożyczone z konwencji tokusatsu, którego najpopularniejszym wyrazem jest seria „Power Rangers” (amerykańska wersja serialu „Super Sentai”) także i w tej odsłonie przygód Ayi budziły moje wątpliwości Być może dlatego w tym względzie najlepiej prezentuje się jedna z pierwszych „krwawych scen”, gdy pozbawione górnej części tułowia, nogi wciąż poruszają się w stronę Ayi. Nie miejmy jednak złudzeń – oba filmy z łowczynią zombie są nade wszystko przedstawicielami kina akcji, które uatrakcyjniono żywymi trupami (z przeciętną charakteryzacją) i rozlewającą się krwią.

W „Oneechanbara: The Movie – Vortex” mieszanie gatunków, stylów i aluzji do popkultury nie jest już tak zaskakujące i odkrywcze. Aczkolwiek właśnie na tej płaszczyźnie upatrywałbym „głębszej refleksji” obu filmów o eksterminatorce zombie w bikini. Warto bowiem zwrócić uwagę, że obraz Fukudy i Shôji, pełen jest odniesień do zachodniej i japońskiej popkultury. Zachodni jest kowbojski kapelusz Ayi, z którym nie rozstaje się nawet w najbardziej ekwilibrystycznych pojedynkach. Z Zachodu jest także postać zombie, wizja opustoszałego świata zniszczonego przez tajemniczą zarazę oraz ….bikini, którego twórcą był francuski projektant Louis Reard (choć znane było już w starożytnym Rzymie). Pojawiają się także aluzje filmowe: do „Resident Evil” czy „Matrixa” a nawet postaci Draculi (Himiko jest jego żeńskim, japońskim wariantem). Z japońskiej popkultury zaczerpnięto tak klasyczne elementy jak samurajskie miecze - katany, sceny walk z ich wykorzystaniem – chanbare oraz stylistkę tokusatsu, gravure idols (ponętne dziewczyny w bikini), nijna, fetysz szkolnego mundurku, postać lolitek i wiele pomniejszych. Czemu ma służyć to zderzenie kultury masowej z Zachodu z kulturą masową ze Wschodu? Wydaje się, że niczemu szczególnie głębokiemu. To tylko jeszcze jeden przykład dominującej we współczesnym kinie rozrywkowym estetyki postmodernizmu i jeszcze jeden niezbity dowód, że żyjemy w globalnej wiosce.

Screeny

HO, ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX HO, ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX HO, ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX HO, ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX HO, ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX HO, ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX HO, ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX HO, ONEECHANBARA: THE MOVIE - VORTEX

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ dobrze się ogląda, jeśli nie będziemy wiele oczekiwać
+ tempo
+ dla miłośników pojedynków na miecze
+ seksowne dziewczyny
+ przyczynek do dyskusji o transgresyjności popkultury

Minusy:

- gorszy niż „Chanbara Beauty”
- bardziej kino akcji niż horror
- niski budżet i konsekwencje tego
- sceny akcji nie są tak energetyczne jak w „Chanbara Beauty”
- irytujący efekt krwi rozbryzganej na szybie
- mniej ciekawa postać Ayi
- mniejsza ilość gore
- efekty rodem z „Power Rangers”

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -