Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HAPPY BIRTHDAY TO ME

HAPPY BIRTHDAY TO ME

Upiorne Urodziny

ocena:6
Rok prod.:1981
Reżyser:J. Lee Thompson
Kraj prod.:Kanada
Obsada:Melissa Sue Anderson, Lawrence Dane, Glenn Ford, Sharon Acker, Frances Hyland
Autor recenzji:Majster
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:6.29
Głosów:7
Inne oceny redakcji:
BartX - 5

Reżyserem tego obrazu ze słynną już okładką jest J.Lee Thompson. Jego "Happy Birthday To Me" to pierwszy film grozy w jego bogatej twórczości ("Działa Navarone", "Życzenie śmierci 4").

Virginha to nastolatka po przejściach. Straciła matkę, a od niedawna znów mieszka w swoim rodzinnym domu wraz z ojcem. Jej życie powoli zaczyna się układać. Została przyjęta do elitarnej grupki młodzieży, do której trudno się dostać. Nowi przyjaciele wprowadzają ją do swego świata. Virginha miewa problemy z pamięcią (cierpi na częściową amnezję), przypominają jej się dziwne obrazy z przeszłości, a wokół niej mają miejsce różne tajemnicze wydarzenia. Wkrótce jej przyjaciele zaczynają po kolei znikać. Dziewczyna dostaje powoli obłędu. Miewa wizje zamordowanych nastolatków. Na domiar złego, zbliżają się jej urodziny, które kojarzą się jej ze śmiercią matki. Gdy ojciec Virginhi wyjeżdża w dniu święta swojej córki, w ich domu rozpętuje się prawdziwe piekło.

Produkcja J. Lee Thompsona jest slasherem, choć wydaje mi się, że to do końca nie jest odpowiednia kategoria dla niej. Owszem, zobaczymy szereg morderstw (łącznie chyba osiem), ale wszystko jest tak zakręcone, że na końcu dostajemy istnego mętliku w głowie. To, oczywiście, jest olbrzymia zaleta. Przez cały czas trwania filmu zastanawiamy się, kto jest mordercą, bo jego twarz pozostaje owiana tajemnicą. Głowimy się też nad innymi zawiłymi wątkami. Finałowa scena na pewno każdego zaskoczy. Niestety, nastrój grozy jest mocno naciągany. Mroczna atmosfera towarzyszy nam przez większość filmu, jednak na całość patrzymy bardziej jak na kryminał, niżeli horror lub nawet slasher. Rozczarowały mnie również efekty wizualne, zwłaszcza sceny morderstw. Są zrobione bardzo "oszczędnie" - prawie nic w nich nie jest pokazane! W momencie, gdy dochodzi do zbrodni reżyser, ukazuje trochę krwi i kamera ucieka gdzieś daleko. A szkoda, bo sądząc po okładce, mogliśmy się spodziewać hardcorowego slashera... Oprawa muzyczna filmu stoi na dobrym poziomie. Właśnie takie muzyczne nastroje z horrorów z lat 80-tych lubię najbardziej. Należy, jednak mimo wszystkich wad, pochwalić reżysera i scenarzystów za świetną fabułę i sprawne przeprowadzenie widza przez intrygę.

"Happy Birthday To Me" na pewno warto obejrzeć. Miejscami jest trochę nudny, nie powalają też sceny morderstw. Jednak mimo wszystko, jest to niezwykle oryginalna produkcja z bardzo ciekawą intrygą. Jeżeli spodobał Ci się "April Fool's Day", to na pewno nie rozczarujesz się filmem J. Lee Thompson'a.

Screeny

HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME HO, HAPPY BIRTHDAY TO ME

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ zawiła akcja i intryga
+ dobra muzyka
+ nieźle zakręcony jak na rok produkcji

Minusy:

- mało morderstw
- kiepskie efekty wizualne
- atmosfera bardziej jak w kryminale, niżeli slasherze
- czasami nudny

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -