Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:HORRORS OF MALFORMED MEN

HORRORS OF MALFORMED MEN

Horrors Of Malformed Men

ocena:6
Rok prod.:1969
Reżyser:Teruo Ishii
Kraj prod.:Japonia
Obsada:Teruo Yoshida, Tatsumi Hijikata, Minoru Ohki, Asao Koike, Yukie Agawa
Autor recenzji:Krzysztof Gonerski
Ocena autora:6
Ocena użytkowników:--
Głosów:0
Inne oceny redakcji:

Ero-guro-nansensu (w skrócie: ero guro), czyli „erotyka, groteska, nonsens” to nazwa kierunku artystycznego powstała w latach dwudziestych ubiegłego wieku. Na dobrą sprawę jego istota zawiera się w terminie, którego użyto na określenie tego kierunku. Filmy realizujące idee ero guro przesiąknięte są bowiem groteskową erotyką (co przekłada się na ukazywanie różnego rodzaju perwersji seksualnych), pełne są groteskowych postaci o zdeformowanych ciałach lub skrzywionych psychikach (co z kolei przekłada się na pokazywanie kalek i osób zaburzonych psychicznie) a wiele filmowych wydarzeń ma charakter absurdalny. Jednym z czołowych przedstawicieli ero guro był nazywany „japońskim E.A. Poe” – Rampo Edogawa. W jego powieściach i opowiadaniach groteska, dziwaczne postacie, makabra, surrealizm i erotyka przeplatały się ze sobą tworząc oryginalną całość. Podobnie jest w zbiorze opowiadań pod tytułem „Taizen: Kyofu Kikei Ningen”. Książką zainteresował się awangardowy reżyser Teruo Ishii, który zdecydował się zaadaptować na potrzeby filmu wszystkie opowiadania. Tak zrodził się scenariusz kultowego obrazu „Horrors of Malformed Man” – prawdziwy prekursor nurtu pinku violent i japońskiej „nowej fali” gore.

Doktor Hirosuke Hitomi ucieka z zakładu dla obłąkanych. Nie pamięta kiedy i dlaczego się tu znalazł. Nie wie nawet dokładnie kim jest. Prześladuje go wspomnienie dziecięcej kołysanki i widok morskiego klifu, o który rozbijają się morskie fale. To jedyne tropy, za którymi podąża. Uciekając przed wymiarem sprawiedliwości ścigającym go za zbrodnie, której nie popełnił Hirosuke przypadkowo natyka się na prasową notkę o pogrzebie miejscowego notabla Genzaburô Komody. Okazuje się, że zmarły wygląda identycznie jak on i może okazać się kluczem do rozwiązania zagadki przeszłości Hirosuke. Bohater pozoruje cudowne zmartwychwstanie Genzaburô i podszywając się za zmarłego zastępuje jego miejsce. Pragnie dowiedzieć się o tajemnicach skrywanych przez sobowtóra, ufając, że ich poznanie pozwoli mu dotrzeć do prawdy o sobie. Splot dramatycznych wydarzeń prowadzi Hirosuke wraz z kochanką Genzaburô, zarządcą oraz ogrodnikiem na tajemniczą wyspę, na której rzekomo przebywa ojciec Genzaburô. Tuż po przybyciu Hirosuke rozpoznaje znajomy widok morskiego klifu i nabiera przekonania, że był już tutaj kiedyś. Przybyszów wita długowłosy, władający wyspą Jôgorô, który - jak domyśla się Hirosuke - jest ojcem Komody. Wkrótce okazuje się, że wyspę zamieszkują straszliwie zdeformowani na skutek chirurgicznych operacji osobnicy, przypominający bardziej zwierzęta niż istoty ludzkie. Okazuje się także, że Hirosuke ma swój udział w tym pandemonium brzydoty i cierpienia.

„Horrors of Malformed Men” to obraz cieszący się statusem dzieła kultowego. Wiele czynników złożyło się na jego szczególną pozycję wśród miłośników azjatyckiego kina grozy. Przede wszystkim osoba reżysera Teruo Ishiiego, twórcy poszukującego i niepokornego, mimo iż w początkach swej kariery realizował nawet filmy dla dzieci (niezwykle popularna seria „Super Giant”). Po bankructwie wytwórni Shintoho, Ishii rozpoczął pracę dla innego, wielkiego studia Toei, dla którego zrealizował swe najgłośniejsze filmy: serię „Hot Springs Geisha” (1968-1972) oraz „Joys of Torture” (1968–1973). Dla Toei powstał także „Horrors of Malformed Man”.

Drugi powód „kultowego” charakteru omawianego filmu to styl, w którym został nakręcony Wraz z „Shogun`s Joys of Torture” (też Ishiiego) „Horrors of Malformed Men” powszechnie uważane są za najdoskonalsze wcielenia estetyki ero guro. I rzeczywiście. Ten drugi film to nie tylko galeria dziwacznych, groteskowych, przerażających postaci (pół człowiek, pół kozioł), ale też fabuła poruszająca się po obszarach psychozy, obsesji, perwersji i wymyślnej przemocy. To także wizualny styl filmu obficie korzystającego z deformujących, różnokolorowych filtrów oraz specyficzna – chciałoby się powiedzieć – psychodeliczna atmosfera. Nie bez znaczenia jest data powstania filmu – rok 1968 to apogeum kontrkultury, hippisów, psychodeliczny rock, eksperymenty z narkotykami. Postać władcy wyspy, Jôgorô Komody, długowłosego mężczyzny z gęstym zarostem, w długich powłóczystych szatach przywodzi naturalne skojarzenia z postacią hippisowskiego guru a jego świta to coś w rodzaju hippisowskiej komuny. Warto też zwrócić uwagę na jeden z elementów ero guro, czyli karnawalizację przedstawienia, która oznacza m.in zawieszenie lub zakwestionowanie normalnie rządzących światem praw i oficjalnych hierarchii w ramach utworu. Na wyspie rządzą szczególne reguły: piękno zostaje zniszczone i oszpecone, tylko brzydota, fizyczne kalectwo i szaleństwo mają tu rację bytu. Zresztą karnawał w rozumieniu najbardziej potocznym jako święto zabawy, tańca, cyrkowych popisów znajduje swe odzwierciedlenie także w filmie. Ishii zapełnia obraz przebierańcami, tancerzami z pomalowanymi twarzami, ekwilibrystami tworząc nową irracjonalną, upiorną rzeczywistość, przypominającą senny majak.

Jednocześnie da się zauważyć w obrazie Ishiiego wpływy jak najbardziej japońskie: sztuki tańca i teatru zwanej butoh (charakterystyczne spowolnione ruchy, blady makijaż ), teatru nō oraz literackich wpływów Rampo Edogawy. Mieszanka różnych kultur tworzy zaskakujący, groteskowy wymiar „Horrors of Malformed Men”. Oczywiście miłośnicy kina fantastycznego z łatwością odkryją podobieństwa do horrorów: „Dziwolągów”, „Wyspy Dr Moreau” czy „Kultu”, lecz akurat te zbieżności nie świadczą na niekorzyść filmu, bowiem najważniejsza jest w nim atmosfera paranoi i irracjonalności. Tę udaje się stworzyć prostymi, ale sugestywnymi elementami: zdjęciami, scenografią, kostiumami i grą aktorów.

Trzeci wreszcie powód, dla którego filmu zyskał status dzieła kultowego to jego szokujący charakter. Co prawda groza wielu scen z biegiem lat znacznie wyblakła, ale niektóre sceny jak choćby, ta w której bohaterka zjada kraby rojące się w zgniłym trupie mężczyzny wciąż sprawiają mocne wrażenie. Niestety wygląd zdeformowanych postaci razi dziś sztucznością i dużą umownością. Czasem musi wierzyć na słowo, że pomalowane ciało wykrzywionego aktora jest ilustracją jego zniekształconego ciała. Ale warto pamiętać, że to w „Horrors of Malformed Men” Yoshihiro Nishimura, twórca efektów gore do „The Machine Girl” czy „Tokyo Gore Police”, miał swego prekursora. Do sławy przeklętego filmu przysłużył się także dziesięcioletni zakaz wyświetlania filmu nałożony przez japońskich cenzorów. To japoński rekord! Wbrew jednak pozorom nie zadecydowała drastyczność obrazu, ale rzekome nawiązania do postnuklearnej traumy: setki tysięcy osób cierpiących na chorobę popromienną.

„Horrors of Malformed Men” to ważny film w dziejach japońskiego kina grozy. Trudno odmówić mu swoistego surrealistyczno-upiornego uroku, ale trudno też nie zauważyć jego wad. Po pierwsze horror zaczyna się dopiero w drugiej połowie filmu, gdy bohaterowie przybywają na wyspę. Charakteryzacja „dziwolągów” zestarzała się bardzo, wystraszyć nie ma się tak naprawdę czego. Sama historia w wielu momentach wydaje się naciągana (wątek Hirosuke podszywającego się pod Genzaburô), choć uczciwie trzeba przyznać, że potrafi utrzymać zainteresowanie. W sumie „Horrors of Malformed Men” to kino nietuzinkowe, ale raczej dalekie od zachwytów. Jeśli ktoś chce zobaczyć ero guro na ekranie zdecydowanie bardziej polecam „Strange Cirrus” Siona Sono.

Screeny

HO, HORRORS OF MALFORMED MEN HO, HORRORS OF MALFORMED MEN HO, HORRORS OF MALFORMED MEN HO, HORRORS OF MALFORMED MEN HO, HORRORS OF MALFORMED MEN HO, HORRORS OF MALFORMED MEN HO, HORRORS OF MALFORMED MEN HO, HORRORS OF MALFORMED MEN

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ kultowy horror
+ jeden z najdoskonalszych przykładów estetyki ero guro
+ prekursor subgatunku pinky violent
+ prekursor groteskowych efektów gore znanych z „The Machine Girl” czy „Tokyo Gore Police”
+ psychodeliczna atmosfera
+ momentami surrealistyczny
+ budzi zainteresowanie
+ niektóre sceny wciąż robią wrażenie

Minusy:

- to, co kiedyś najbardziej szokowało, najbardziej się zestarzało
- kilka naciąganych wątków
- niektórych może irytować aktorska maniera
- i znowu chodzi o zemstę

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -