Top

Menu Zaloguj się (dla użytkowników forum)



Poster:SPLICE

SPLICE

Istota

ocena:8
Rok prod.:2009
Reżyser:Vincenzo Natali
Kraj prod.:USA / Kanada / Francja
Obsada:Adrien Brody, Sarah Polley, Delphine Chanéac, Brandon McGibbon
Autor recenzji:Ireneusz Gajek
Ocena autora:8
Ocena użytkowników:6.33
Głosów:6
Inne oceny redakcji:

Motyw naukowca próbującego stworzyć nowe życie jest jednym z najczęściej eksploatowanych w kinie grozy. Jak zapewne wie o tym zdecydowana większość fanów horroru, jego narodzin szukać możemy w powieści Mary Shelley zatytułowanej „Frankenstein albo: Współczesny Prometeusz”. Jednak utwór angielskiej pisarki nie przedstawiał tylko szokującej jak na tamte czasu idei ożywiania powstałego z martwych ochłapów humanoidalnego tworu. Działania doktora Frankensteina miały przede wszystkim skłonić odbiorców do refleksji nad granicami naukowych eksperymentów jak też konsekwencjami moralnymi z nimi związanymi. Stworzone przez niego monstrum dzisiaj traktuje się jako symbol sprzeniewierzenia się Bogu w kwestii kreowania oraz odbierania życia. Wreszcie Shelley w swoim utworze postanowiła dotknąć problemu istoty człowieczeństwa. Okazuje się, iż napisana prawie dwieście lat temu historia, jak również zawarte w niej zagadnienia natury etycznej, do dzisiaj stanowią dla artystów wyzwanie oraz inspirację do twórczych poszukiwań. Niewątpliwie posłużyła ona również jako punkt wyjścia do scenariusza filmu „Splice” Vincenzo Natali.

Dwoje niezwykle zdolnych naukowców, Clive Nicoli i Elsa Kast, w jednym z korporacyjnych laboratoriów pracuje nad wyodrębnieniem nowego, całkowicie unikalnego genu białka zwierzęcego. W tym celu powołują do życia istotę, której cechą szczególną jest DNA będące połączeniem genotypów kilku gatunków zwierząt. Kiedy ich eksperyment kończy się sukcesem, korporacyjni decydenci postanawiają, by pracownicy laboratorium zrezygnowali z pracy badawczej na rzecz wdrożenia nowego genu do masowej produkcji białka. Rzecz w tym, iż dla Clive’a i Elsy jego opracowanie jest dopiero pierwszym etapem w pracy, której celem ma być przezwyciężenie najróżniejszych chorób trapiących gatunek ludzki. W tajemnicy przed wszystkimi młodzi uczeni postanawiają połączyć DNA wyhodowanej przez siebie istoty z genami człowieka. Efektem ich pracy jest Dren, humanoidalne, mające żeńskie cechy stworzenie. Szybko okazuje się także, iż twór potrafi oddychać pod wodą, posiada żądło i skrzydła, a co najważniejsze, szybko się uczy i, podobnie jak człowiek, dąży do uzewnętrzniania swoich uczuć i emocji. Jak nietrudno się jednak domyśleć, przychodzi moment, kiedy Dren przeciwstawia się swoim demiurgom.

Podczas seansu „Splice” miałem nieodparte wrażenie, iż Vincenzo Natali bardzo zależało na tym, aby powtórzyć sukces, jaki odniósł kilkanaście lat temu za sprawą filmu „Cube”. Jak zapewne większość widzów pamięta, Amerykanin za śmieszne wręcz pieniądze zrobił film, który nie tylko emocjonował i trzymał w napięciu, lecz także za sprawą kilku prostych trików fabularnych zmuszał do refleksji nad kondycją moralną żyjącego współcześnie człowieka. Nie inaczej jest w „Splice”. W swoim najnowszym filmie Natali po raz drugi udała się rzecz wydawałoby się niełatwa w dzisiejszej sztuce filmowej. Mam tu na myśli połączenie atrakcyjnego wizualnie, pełnego dramaturgii i mocno grającego na emocjach obrazu science fiction z niebanalnym przesłaniem, wymagającym od widza przemyślenia kilku zawartych w filmie pytań, refleksji i kontrowersji.

W dobie liberalizmu oraz relatywizmu moralnego, coraz więcej ludzi zadaje sobie pytanie, czym jest wolność. Znakiem czasów jest fakt, iż coraz bardziej ma ona charakter indywidualny. Nieistotną powoli staje się sytuacja, w której o wolności (lub zniewoleniu) decyduje suwerenność i niepodległość danego narodu. Dzisiaj definicję wolności, a tym samym określające ją granice, praktycznie każdy wyznacza sobie sam. Nie inaczej jest na poletku naukowym. Człowiek z fanatycznym wręcz uporem dąży do jak najszerszego poznania i zrozumienia otaczającej go rzeczywistości. Nic więc dziwnego, iż towarzyszy temu przełamywanie tabu. We „Frankensteinie” Mary Shelley doktor, ożywiając martwą tkankę, nie tylko powołał do życia nową istotę, lecz także stawił czoło śmierci, zjawisku, które i dzisiaj przeraża wielu ludzi. Nie inaczej jest w „Splice” Vincenzo Natali. Naukowcy pragnący dokonać w dziedzinie genetyki czegoś nowego, czegoś, co jak tłumaczą, może dla ludzkości oznaczać wyzwolenie od mnóstwa dręczących ją chorób, muszą przekroczyć kolejną granicę. Łączą więc i tak zmodyfikowane już zwierzęce DNA z genami człowieka.

Reżyser „Cube”, nie osądzając decyzji swoich bohaterów, niejako to zadanie zrzuca na nas, widzów. To my, zainspirowani jego opowieścią, mamy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy istnieją granice, których naukowiec w swojej pracy badawczej przekroczyć nie może. Niezwykle istotną kwestią jest także wymiar moralny pracy naukowej. Czy bowiem bohaterowie filmu „Splice” mają prawo ingerować w kod genetyczny jakiejkolwiek istoty? Czy mają prawo powoływać do życia stworzenie, którego rozwój i wpływ na otoczenie jest dla nich całkowitą zagadką? Wreszcie jak należy traktować twór, który nie tylko odczuwa ból, lecz także uczy się, a co najistotniejsze, posiada świadomość? Jako coś, co w każdej chwili można unicestwić? Czy może, jeśli w niczym nie ustępuje człowiekowi, potraktować je jako gatunek jemu równy? Jedną z najważniejszych cech istot powstających w laboratorium prowadzonym przez Clive’a i Elsy jest ich niedoskonałość. Bardzo poważną skazą naznaczona jest także Dren. Jednak jej twórcy i opiekunowie odkrywają w niej zdolność do reprodukcji. Sytuacja ta rodzi kolejne, fundamentalne wręcz, pytania dotyczące zagrożeń, jakie niosą z sobą nieodpowiedzialne eksperymenty dokonywane na żywych istotach. Bo czy chęć rozmnażania się istoty podobnej do filmowej Dren, inteligentnej, lecz zarazem naznaczonej poważnym defektem genetycznym, nie stanowi dla rodzaju ludzkiego śmiertelnego niebezpieczeństwa?

Wspominając o zawartych w „Splice” kontrowersjach natury etycznej nie można zapomnieć o bardzo ważnej dla filmu kwestii, mianowicie o czymś, co pozwoliłem sobie nazwać „moralnością korporacji”. W czasach powszechnego dyktatu pieniądza praca naukowca bardzo rzadko sprowadza się do służby dla dobra ogółu. Badania sponsorowane są przez gigantyczne i mające ogromne wpływy korporacje, a te, jak wiadomo, nie są instytucjami charytatywnymi. Ich celem zawsze jest zysk. Ten znowu znacząco wpływa na metody, jakimi muszą posługiwać się w swojej pracy naukowcy. Filmowym bohaterom udało się opracować nowy, rewolucyjny gen białka zwierzęcego. Wiedząc o profitach, jakie może on przynieść, korporacyjni decydenci bez dodatkowych badań dotyczących wpływu genetycznie modyfikowanego elementu na rozwój kolejnych pokoleń gatunku ludzkiego postanawiają wdrożyć go do przemysłowej produkcji.

Ale nie tylko o dylematach moralnych współczesnej elity badawczej chciał w swoim filmie opowiedzieć Natali. Niezwykle ważna jest zawarta w nim również kwestia coraz większego wpływu kobiet we wszystkich aspektach współczesnego świata, a przyjemniej tej jego części, którą nazywamy zachodnim kręgiem kulturowym. Ów proces cywilizacyjny przeniknął już tak głęboko najróżniejsze warstwy społeczne, iż nikogo nie dziwi niewiasta w roli, która dotąd zarezerwowana była wyłącznie dla mężczyzn. Nie inaczej wygląda rzeczywistość pokazana w „Splice”. To kobiety wpływają na jej kształt, zarówno za sprawą podejmowanych decyzji, jak i działań inicjujących najważniejsze projekty. Kiedy czują się zagrożone, walczą o swoje racje w sposób nie mniej zdeterminowany niż mężczyźni. W filmie Vincenzo Natali to zachowanie widać nie tylko na przykładzie Elsy Kast czy Joan Chorot, lecz przede wszystkim istot, z Dren na czele, powołanych do życia w warunkach laboratoryjnych.

A co oprócz dywagacji natury etyczno-filozoficznych znajdzie widz w „Splice”? Przede wszystkim kapitalną i daleką od banału opowieść nakręconą według najlepszych wzorców problematycznego kina science-fiction z elementami thrillera i horroru. Film Natali nie tylko intryguje ciekawą fabułą oraz wiarygodnymi i pełnokrwistymi postaciami, lecz przede wszystkim bez spłycania przekazu cały czas, dzięki odpowiedniemu tempu narracji, trzyma w napięciu. Trudno także cokolwiek złego powiedzieć o zastosowanych w „Splice” efektach specjalnych. Nie czynią one z obrazu zapierającego dech, lecz pustego intelektualnie widowiska, ale dzięki wyważonym proporcjom oraz nienachalnemu ich ukazaniu czynią dzieło Natali kompletniejsze i bardziej oddziałujące na wyobraźnię.

Podsumowując, „Splice” Vincenzo Natali to jeden z najbardziej interesujących filmów science-fiction/ horror ostatnich lat.

Screeny

HO, SPLICE HO, SPLICE HO, SPLICE HO, SPLICE HO, SPLICE HO, SPLICE HO, SPLICE HO, SPLICE

Zaloguj się aby móc oddać swój głos na film.
Plusy:

+ niezwykle interesująca historia
+ ciekawi i nieźle zagrani bohaterowie, zwłaszcza Dren
+ mnóstwo intrygujących problemów natury etyczno-moralnej
+ bardzo dobre efekty specjalne
+ momentami czuć klimat rodem z filmów Davida Cronenberga
+ oryginalne ukazanie motywu znanego z „Frankensteina” Mary Shelley
+ kapitalnie się ogląda

Minusy:

- zakończenie – zbyt efekciarskie i trochę kiczowate

Na forum:

Podyskutuj o filmie tutaj: Forum HO

Horror Online 2003-2015 wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie fragmentów lub całości opracowań, wykorzystywanie ich w publikacjach bez zgody twórców strony ZABRONIONE!!!

- - - -